Wycieczka rozpoczęła się rano od kościoła Św. Brygidy na Starówce
Gdańskiej, no bo niedziela. Potem spacerek po
Starówce, nawet nie wiedziałam że jest w Gdańsku Starówka jakaś inna niż Długa i okoliczne uliczki, ale człowiek w końcu całe życie się uczy :)
Ze Starówki ruszyliśmy nad Motławę, by zobaczyć Żurawia, ile razy by się tego widoku w życiu nie oglądało, tyle razy jest fascynujący, przynajmniej dla mnie.
Uwielbiam Gdańsk ! Przechadzka po uroczej Mariackiej i z powrotem nad Motławę. Dalej na Długą i Długi Targ, tu oczywiście Neptun, Ratusz, Dwór Artusa i inne piękne kamienice. Na końcu efektowna Złota Brama i Muzeum Bursztynu.
Po Gdańsku zmierzamy do
Sopotu, najpierw Monciak czyli główny deptak - ulica Bohaterów Monte Cassino. Obszar przy samym Molo dość mocno rozkopany i w budowie, za kilka lat będzie tu bardzo nowocześnie jak sądzę. W końcu naszym oczom ukazuje się
tak oczekiwane mooorzeeee !!! Wchodzimy na Molo i cieszymy się tą chwilą :) Później chwila leżakowania na plaży...
Po drodze do
Gdyni wstępujemy do Opery
Leśnej w Sopocie, a potem chwila relaksu na
plaży Orłowskiej. Ale tam ładnie i zacisznie, jakoś tak inaczej niż w Sopocie, bardzo spodobało mi się to miejsce. W centrum Gdyni oczywiście oglądamy
słynne żaglowce, okręty wojenne, jachty i inne jednostki pływające. Uczta dla oczu :) Potem rybka w klimatycznej Tawernie i
znów do Sopotu. Słońce już się chyli, więc robi się się wyjątkowo pięknie. W tej poświacie świat wygląda wspaniale, szczególnie nad morzem :)
Z Sopotu ponownie zmierzamy do Gdańska. Najpierw takie mniej popularne zakątki -
Westerplatte i Twierdza Wisłoujście no a dalej już na moją ulubioną trasę spacerową po Długiej, Mariackiej i nad Motławą. Spędzamy tu wieczór aż zastaje nas noc... Czas na odpoczynek :)