Sprawdź nasz projekt Jurajskie Szlaki Jesienne
Początek MSB, DoRi

Mały Szlak Beskidzki

2014-04-29 - 2014-05-03
2014-05-04 16:21:32
Avatar użytkownika
DoRi Krajtroter 11364 kilometrów

Początkowo Mały Szlak Beskidzki planowałam przejść w samotności przez wzgląd na brak chętnych na 137 kilometrową wędrówkę. Później jakimś trafem wpadłam na Facebooku na stronę poświęconą MSB i na wpis Łukasza z terminem 29.04-02.05…napisałam więc, że pisze się na ten termin i tak w dwójkę postanowiliśmy zmierzyć się z tym Małym Szaleństwem Beskidów 🙂 

Miejsca odwiedzone podczas wycieczki
Bielsko-Biała > Porąbka > Myślenice > Kasina Wielka > Mszana Dolna > Rabka Zdrój

29.04.2014- dzień pierwszy



6:20 Bielsko-Biała Straconka- nasz czas startu w mglisty las. Od tej pory psychika i kondycja fizyczna pracowały na pełnych obrotach, a w mojej głowie rodziło się 1000 myśli na minutę. W końcu nigdy nie zdarzyło mi się wędrować 4 dni pod rząd po górskich terenach po min 30 km na dzień. Obaw było pełno. Pierwszym naszym postojem była Hrobacza Łąka w której zdobyliśmy pierwsze potwierdzenie dotarcia do naszej malutkiej książeczki MSB. A do końca jeszcze daleka droga. Pomimo tego, że ja góralka, a Łukasz ślązak od razu znaleźliśmy wspólny język-bo należy dodać, ze nie znaliśmy się do tego poranka kompletnie 😉 On opowiadał o GSB, który przeszedł w zeszłym roku, a ja starałam się każdą cenną uwagę szufladkować w głowie.

Szlak w stronę Gaik
Szlak w stronę Gaik


W pełnych promieniach Słońca doszliśmy do zapory Porąbka i zmierzaliśmy na Żar-kolejny postój. Mgła osiadała w poniższych fasadach góry tworząc piękny obrazek. Trasę z Porąbki przeszłam dokładnie miesiąc temu i wiedziałam jak ukształtowany jest teren, co chyba jest najgorszą rzeczą w tym wszystkim-źle chodzi się po terenach, które się już zna i z myślą, że przed Tobą 137 km drogi. Zbiornik na Żarze okazał się być pusty i jak nas poinformował Pan z budki z pamiątkami, gdzie braliśmy kolejną pieczątkę-woda wyparowała 😉 Bardzo ciekawe! W szybkim tempie, rozkoszując się promieniami słonecznymi przechodzimy Kiczerę, Przełęcz Isepnicką i docieramy do Przełęczy Kocierskiej, gdzie planujemy kolejny postój na piankę 😉 Tutaj również pobieramy kolejną pieczątkę, o czym nie wiedziałam będąc tu poprzednim razem, ale mając ze sobą swoją starą książeczkę GOT uzupełniam ją o pieczątkę z Przełęczy i w sumie wcześniej na Żarze również podbijam przedostatnią wolną stronę, bo akurat o 6:00 miesiąc temu nie było tam żywej duszy 🙂

Dochodząc do Potrójnej łapie nas kapuśniaczek rysujący lekką jak nić pajęcza tęczę, która znika po parunastu sekundach. Tutaj schodzimy do Chatki na Potrójnej, aby przeczekać deszczyk i zdobyć kolejną pieczątkę. Postanawiamy zajrzeć jeszcze do Chatki Studenckiej pod Potrójną po drodze, gdzie klimat jaki tam panuje zatrzymał nas na dłużej. Godzina na rozmowach z właścicielem mija mega zabawnie i przyjemnie, a tematy sypią się jak z rękawa. Dostaję jeszcze książeczkę z lokalizacjami studenckich chatek i baz namiotowych począwszy od zachodnich partii gór do Bieszczad, co na pewno się przyda na przyszłość i będzie trwałą pamiątką kojarzącą mi się z tym miejscem i MSB. Opuszczałam to miejsce ze smutkiem, ale co zrobić-plan na dzisiaj to schronisko na Laskowcu, a przed nami jeszcze spory odcinek drogi. Na Łamanej Skale w końcu dopada nas 20 minutowa ulewa. Burza na szczęście minęła nas tego dnia dwa razy gdzieś bokiem.

Szlak w stronę Gaik
Szlak w stronę Gaik
Rogacz kierujący nas na Hrobaczą Łąkę

W deszczu dochodzimy do Laskowca, robimy szybkie zdjęcie i już na lajcie dochodzimy do schroniska na Laskowcu, gdzie kończymy pierwszy dzień naszej podróży. Jest godzina 20:30. Pan raczy nas piwkiem, a my w międzyczasie podbijamy pieczątkę, ogarniamy się i zasypiamy po 22:00. Już czuję lekki ból nóg i stóp. Ramiona od ciężkiego plecaka również dają o sobie znać. Innych obrażeń po tym dniu brak-na szczęście 🙂



Link do trasy: http://www.planetagor.pl/places/application/TrialPage.php?ID=5848

Gaiki
Gaiki

Link do galerii: https://plus.google.com/u/0/photos/105850730819131927295/albums/6009501071579647217

Szlak w stronę Przełęczy u Panienki
Szlak w stronę Przełęczy u Panienki

30.04.2014-dzień drugi

Poranek budzi nas piękną pogodą i bezchmurnym niebem. Po spakowaniu i szybkim śniadaniu, które jeszcze zalega w plecakach po zabraniu z domu wyruszamy na trasę o 7:20. Przemierzając dalszy ciąg czerwonego szlaku, Słońce przebłyskuje przez okalające nas lasy. Jest znośnie. Zakwasów brak, pozostaje tylko ból ramion. Nogi się trzymają, więc jest rewelacyjnie! Łukasz niestety nabawił się odcisków na stopach, ale daje radę i nie zamierza przerywać wędrowania.

Kapliczka na Przełęczy u Panienki
Przełęcz u Panienki
Szlak w stronę Hrobaczej Łąki

W Krzeszowie szybko dokupujemy wodę do picia i ruszamy na Żurawnicę. Trasa wiedzie do podnóża góry po asfalcie, co kompletnie odbiera energię do dalszego wędrowania. Podejście pod samą Żurawnicę jest nieźle nachylone, ale z nogi na nogę udaje się mi tam wdrapać. Łukasz na podejściach prowadzi, co motywuje mnie do nie zatrzymywania się i pozwala mi wyrobić własne tempo wspinaczki. Ja znowu prowadzę na schodzeniu i częściowo na prostych odcinkach-uzupełnienie i motywacja pełna z dwóch stron. Są kilometry, gdzie nagadać się nie możemy, a są też takie, że w odległości kilku metrów idziemy w milczeniu i Bóg jeden wie, co pochłania nasz czas w tym momencie. Z Żurawnicy przez Gałuszkową Górę rozpościerają się cudowne widoki, trasa wiedzie wśród polanek, co ukazuje sielski obraz polskiej wsi.

Do Zembrzyc docieramy o 11:40. Dzisiaj asfalt i ciepło od niego bijące dobija i daje mi równo po kostkach. W Zembrzycach robimy postój na piwko i uzupełnienie straconych kalorii 🙂 Gdzieś nad nami gromadzą się burzowe chmury, liczę jednak na to, że i dzisiaj szczęście będzie nam sprzyjać i nas ominie wszelka ciemna strona polskiej pogody. A dzisiaj jest to szczególnie ważne, gdyż mamy spędzić noc na paśmie Babicy pod namiotami. O 12:30 kończymy postój i ruszamy dalej na Chełm, a następnie do Palczy, gdzie w małym sklepiku zaopatrujemy się w batony czekoladowe i wodę mineralną.

Schronisko na Hrobaczej Łące
Schronisko na Hrobaczej Łące

Ruszamy na Babicę-znowu asfaltem pod górę. Tutaj Łukasz mnie trochę odstawia, a ja po wdrapaniu się na szczyt odpoczywam. Mija mnie sympatyczna para, którą z kolei ja mijam kilkadziesiąt metrów dalej. Następuje wymiana zdań, gdzie zmierzają i gdzie nocują. Wychodzi na to, że przyjdzie nam nocować w tym samym miejscu przy kaplicy św. Huberta, gdyż do Myślenic niestety nie zdążą dojść, tak jak i my. Brak czasu i brak sił przede wszystkim. Mówimy więc sobie do zobaczenia przy kapliczce, a sami trochę odpoczywamy na okolicznej polanie delektując się ostatnimi promieniami Słońca.

O 19:50 docieramy do kapliczki, gdzie nasi nowi znajomi palą już ognisko. Rozkładamy więc swoje namioty i zasiadamy na ławeczkach przy ognisku rozpoczynając wspólny wieczór. Kilkuminutowy deszcz ochłodził nieco atmosferę, a nad niebo nadciągnęły deszczowe chmury. Nagle słyszmy odgłos samochodu i obok nas zatrzymuje się leśniczy. Wita nas serdecznie i dopytuje nas o cel naszych wędrówek. Znajomi chcą iść do Myślenic, a potem na Kudłacze, my opowiadamy o naszym celu jakim jest Mały Szlak. Następnie udaje się do swojego auta, zabiera ze sobą giwerę i rusza na…polowanie na dziki. Acha…dziki super! Nie mija 20 minut jak rozlega się huk wystrzału. Polowanie się udało, jak nas informuje leśnik i prosi o pomoc Janka w przytaszczeniu zdobyczy do samochodu. Po oględzinach dzik waży z 25 kg i wygląda naprawdę pokaźnie…jeszcze paruje :P Leśniczy postanawia z nami trochę posiedzieć i opowiada nam o grasującej dziczyźnie po lesie…od razu spodziewam się wspaniałej swojej pierwszej, dziewiczej nocy pod namiotem w lesie. Okazuje się, że od początku roku strzelili 85 sztuk w tych rejonach-no żyć nie umierać!Tak mnie to cieszy! Gdy nas żegna atmosfera już nie jest taka wesoła 😉

Szlak w stronę Porąbki Zapora
Szlak w stronę Porąbki Zapora

Ładujemy się do namiotów i zabieramy się do spania. Tak jak się spodziewałam noc była pełna wrażeń. Nikt z nas nie spał dobrze. Przeszywające mnie zimno nie pozwalało zmrużyć oka, a przechadzające się całą noc, nocne zwierzęta dodawały nam dreszczyku emocji.

Link do trasy: http://www.planetagor.pl/places/application/TrialPage.php?ID=5849

Szlak w stronę Porąbki Zapora
Porąbka Zapora
Jezioro Żywiecki widoczne z zapory

Link do galerii: https://plus.google.com/u/0/photos/105850730819131927295/albums/6009506684052895521

Widok w stronę Porąbki centrum
Widok w stronę Porąbki centrum

01.05.2014-dzień trzeci

Nad ranem sporej (jak mniemam!) wielkości dzik przystanął tuż za moją nikłą ścianką namiotu i posapywał złośliwie… Noc była okropna, obolałe nogi i plecy dawały się we znaki. Nie zmrużyłam oka 😢 Po spakowaniu i złożeniu namiotów, żegnamy się z naszymi znajomymi i liczymy na spotkanie na Kudłaczach, gdzie dzisiaj mamy zamiar przystanąć na dłużej.

Szlak w stronę Żaru
Szlak w stronę Żaru

Ruszamy o 8:40 w stronę Myślenic. Tutaj odcinek mamy w miarę prosty i z górki. W Myślenicach zatrzymujemy się przy rynku w restauracji Cydron, gdzie spożywamy przepyszny obiad i regenerujemy siły. Czas ruszyć na Kudłacze-naszych znajomych niestety nigdzie nie widać. Chyba nie będzie nam dane już dzisiaj się spotkać. W międzyczasie wiemy już, że nasz dzisiejszy dzień będziemy zmuszeni pozostać na Kudłaczach na noc, gdyż w Kasinie Wielkiej z noclegami kiepsko-no tak, długi weekend w końcu.

Z Myślenic wychodzimy o 12:30 i teraz już w spokojnym tempie rozpoczynamy wspinaczkę czerwonym na Kudłacze. Przechodząc całe centrum chodnikiem znowu opuszczają mnie siły…na reszcie stajemy przed górskim początkiem naszego odcinka. Umawiamy się więc z Łukaszem, że rozdzielamy się i każdy swoim tempem wspina się do góry- widzimy się na Kudłaczach. Łukasz jak burza uderza do góry i już po chwili go nie widzę. A ja przeżegnałam się i swoim tempem ruszam za nim. Droga od samego początku pnie się w górę. Starając się nie patrzeć przed siebie z nogi na nogę wędruję do góry, zatrzymując się co kilkaset kroków na 10 sekundowy postój. Nogi dają się we znaki, a kolana porządnie spuchły po zejściu z Trzebińskiej Góry do Myślenic. W myślach tylko modlę się o siłę i chęć przełamania słabości. Nie widzą żadnych znaków mówiących o czasie przejścia (mapę miał Łukasz), mijam co jakiś czas turystów pytając, co po niektórych o drogę. Młodsi mówią 1 h 30 min, starsi spotkani po 2 km drogi mówią 2 h, więc dalszych prób pytania zaniechałam 😉 Trasa zmieniła trochę swój bieg i prowadzi poziomo, co pozwala mi nieco przyspieszyć tempa. Nie na długo, bo po chwili znowu jest pod górkę. Po jakimś czasie widzę już Kudłacze. Jestem już pod schroniskiem i wspominam wspaniałe chwile grudniowe kiedy nocując tu z chłopakami zdobywaliśmy pierwszy raz Lubomir. Wspomnienia jak rzeka przebiegają przez moją głowę. Przerywa je sms tuż pod schroniskiem. To Łukasz: Kudłacze 15:12. Wchodzę na teren schroniska w tłum ludzi i szukam go wzrokiem. Jest w środku i ma wielkie zdziwienie na twarzy, że docieram na miejsce 8 minut po nim 😉 Udało się. Teraz już tylko rozkładamy się na polance i w blasku słońca odpoczywamy.

Widok na Kotlinę Żywiecką z Żaru
Zbiornik na Żarze
Żar widziany z Kiczery

Nocleg udało nam się załatwić na szczęście w schronisku. Rozpakowujemy się i po dwóch dniach bez prysznica ochładza nas letnia woda w schronisku. Nic to! Jest gdzie spać, gdzie pranie zrobić i gdzie odpoczywać. Popołudnie mija nam na rozmowie z właścicielami, którzy są bardzo sympatyczni i rozmowni. Wieczorem idę na zachód Słońca. Jest magicznie…obok mnie dwóch chłopaków pali ognisko, więc postanowiłam, że się przysiądę 😉 I tak poznałam kolejnych dwóch znajomych z Krakowa-Szymona i Janka. Chwilę później siedząca niedaleko parka również podchodzi do ogniska i kolejne towarzystwo przesympatyczne nam się zrobiło. Ania i Wojtek natomiast pochodzą z Trójmiasta. Dochodzi do nas Łukasz i już w komplecie wesoło mija nam wieczór. Opowiadamy o swoich pasjach, wycieczkach, chłopaki o wspinaniu na skałkach i zdobywaniu gór spoza granic Polski. Gdzie warto jechać, co zwiedzić… w blasku ogniska kończy się ten męczący dzień. Żegnamy się zachowując namiary na siebie i udajemy się w końcu do spania, w milutkim, ciepłym pokoiku-bez okna to fakt, ale jest bezpiecznie i tą noc spędzimy na szczęście spokojnie.

Link do trasy: http://www.planetagor.pl/places/application/TrialPage.php?ID=5850

Kiczera-widok na Międzybrodzie Bialskie
Kiczera-widok na Międzybrodzie Bialskie

Link do galerii: https://plus.google.com/u/0/photos/105850730819131927295/albums/6009512617018412689066840

Kiczera
Kiczera

02.05.2014-dzień czwarty

Dzisiaj planowo ostatni dzień naszej wędrówki i zmierzaniem się ze słabościami. Po pysznym śniadaniu i kawie ruszamy na Lubomir.

Zbiornik na Żarze
Beskid Żywiecki-widok z Kiczery
Szlak w stronę Przełęczy Isepnickiej

Godzina 8:20 witaj szlaku czerwony! Pamiętam szlak czerwony z grudnia-łagodny z kilkoma wzniesieniami-przechodzimy go w 40 minut i robimy krótki odpoczynek przy Obserwatorium Astronomicznym. Kolejnym odpoczynkiem ma być Kasina Wielka. Szlak czerwony z Lubomira niemiłosiernie spada w dół. Odczuwamy to dotkliwie niestety. W oddali widzimy nasz cel. Tak blisko, a tak daleko. Jest gorąco-czuję, że to już lato, a nie wiosna. Z kamienistej drogi wchodzimy na asfalt, a następnie znowu na górski szlak. Mijamy po drodze masę miejscowości i piękne soczyście zielone polany pełne żółtych mleczy. Ciepły wiatr dmucha na nas i chciałoby się tam zostać na dłużej.

Przełęcz Wielkie Drogi rozdziela Kasinę Wielką od Gminy Mszana Dolna. Czemu musimy iść na około, a nie tym okropnym asfaltem po łatwiźnie i na pewno krótszym dystansem? Robimy krótką przerwę za Przełęczą. Zastanawiamy się czy na Luboniu będzie nocleg…Dochodząc już do kolejnego odcinka asfaltu moim oczom ukazuje się…Szczebel…o nie! Pomyślałam od razu-nigdy więcej na niego nie pójdę i opowiadam Łukaszowi przeżycia związane z tym szczytem. On ochoczo deklaruje, że musi na niego wyjść w takim bądź razie 🙂 Nie zniechęcam go ani trochę 😉 Asfaltem idziemy aż do samego centrum Kasiny Wielkiej omijając Śnieżnicę. Jest 12:20. Szukamy sklepu na skrzyżowaniu dróg-w przeciwnym kierunku do szlaku czerwonego, pół kilometra w dół jak się dowiaduję…Tutaj już każde pół kilometra ma znaczenie-przed nami kilka kilometrów asfaltu i dwa porządne przewyższenia -Lubogoszcz i Luboń Wielki. Czekam na Łukasza, który już bez butów schodzi morderczym asfaltem w dół. Przy sklepie piwko, zakup wody, jedzenia, batonów. Niebo zaczyna się coś ściemniać.

Beskid Żywiecki-widok z Przełęczy Isepnickiej
Beskid Żywiecki-widok z Przełęczy Isepnickiej

Ruszamy o 12:45. Asfalt pnie się w górę, co wysysa ze mnie wszelki optymizm. Tu mam pierwszy kryzys od początku wędrówki. Kolana mam wielkości arbuzów, a wiem, że przede mną Lubogoszcz. W końcu koniec asfaltu-szlak prowadzący na szczyt się zaczyna. Zostawiam Łukasza i ruszam żółwim tempem w górę. Jest to kolejny szczyt, który wędruje na moją listę gór, których nie zamierzam już nigdy zdobywać. Ściana płaczu z którą przyszło mi się zmierzyć przeszła wszystko. Jest porównywalnie jak wejście na Szczebel. Łukasz mija mnie, gdy ja odpoczywam i wędruje wytrwale do góry. W połowie zaczyna przeraźliwie grzmieć…nie jest dobrze, jestem w połowie, a gdzieś po lewej zaczyna się kotłować na niebie-jedynie to mnie zmobilizowało do parciu na górę. Na szczyt dotarłam o 14:05. Pięciominutówka na odpoczynek i spadamy na Lubogoszcz Zachodni, a potem już w dół do Mszany Dolnej. Teraz po lewej i prawej grzmi już nie miłosiernie i obyśmy tylko zdążyli na dół. W połowie zejścia mijamy biegacza, który z wysiłkiem wbiega na szczyt…czy to dobry pomysł jak z dwóch stron COŚ nadciąga? Schodzimy z mordowni i mamy już przed sobą…polną drogę…Grzmi coraz bardziej-nad Lubaniem ciemno i groźnie. Zaczyna powiewać zimny wiatr pod którym trawy zaczynają swój taniec połamaniec. Ściemnia się i w oddali widzimy błyskawice-a my w szczerym polu-jak wiadomo to nie jest bezpieczna sytuacja. Dostrzegamy w odległości km domostwa, więc w lekko przyspieszonym tempie zmierzamy w ich stronę. Wchodząc na asfalt przy budynkach łapie nas okropnie zasiekający deszcz. Tutaj pioruny biją już z tak ogromną siłą, że włos się jeży na głowie. A, że ja boję się panicznie burz szybko orientacyjnie rozglądam się za schronieniem-jest stodoła, więc nie zwracając uwagi na to, że już jestem cała mokra szybko zmierzam w jej kierunku. Łukasz zjawia się za mną po kilku minutach. Tutaj godzinę niedowierzamy w to, co widzimy-potężna nawałnica zaatakowała-w ostatniej chwili udało nam się schronić w bezpiecznym miejscu. Istny Armagedon. Godzinę jesteśmy stratni, ale przynajmniej cali i zdrowi- zastanawiam się co się stało z chłopakiem, który wbiegał na Lubogoszcz- mam nadzieję, że udało mu się uciec przed burzą…

W Mszanie Dolnej wykonujemy telefon na postoju na Lubań czy znajdzie się miejsce noclegowe. Jest nocleg, więc nasze założenie, że zostajemy w Mszanie zacieramy w pamięci. Posilamy się i już resztkami sił zmierzamy w stronę Przełęczy Glisne. Tutaj niestety znowu asfaltem. Dopiero po kilkunastu minutach wchodzimy na polne drogi kompletnie zalane. Potoki płyną szlakiem czerwonym, a miejscami widzimy białe połacie gradu zalegające na polanach. Szok! Tutaj musiało naprawdę być ostro. Buty przemokły 😢 Zboczyliśmy również ze szlaku przez złe oznakowanie i przechodząc przez czyjąś posesję zostaliśmy agresywnie zaatakowani przez właścicielkę, która pretensjonalnie nas właśnie poinformowała, że szlak biegnie górą. Nieco dalej znowu pytamy o szlak innej osoby. Ta już z kulturą tłumaczy co i jak i stwierdza fakt, że wszyscy na tym odcinku schodzą na asfalt zamiast iść górą do Przełęczy Glisne. Krótko rozmawiamy i ruszamy w górę asfaltem pod nachyleniem 14%. Dochodzimy do rogacza i przyglądam się strzałce ... Luboń Wielki 1h…nie bardzo wiedziałam, co właściciel schroniska miał na myśli, dopytując czy na pewno dojdziemy dzisiaj. Dowiedziałam się tuż u podnóża Lubania. Przerosło to wszystko, co do tej pory przeżyłam na MSB. Kolejna pozioma ściana, pełna płynących strumyków, śliska, kamienista, stroma…przyszedł mój drugi kryzys. Psychiczne wsparcie Łukasza bardzo pomogło mi w drapaniu się na górę. Byliśmy wycieńczeni całą trasą i czuliśmy każdy centymetr bolących mięśni.

Przełęcz Isepnicka
Przełęcz Isepnicka

Do schroniska dotarliśmy po zmroku o 20:20. Po przekroczeniu progu cały ból i zmęczenie odpłynęło wraz z każdym uśmiechem trusty znajdującego się wtedy w schronisku. Ciepło, klimatycznie, serdeczność właściciela- to wszystko odsunęło czarne myśli po tym ciężkim zmierzeniu się ze szlakiem czerwonym. Zakwaterowanie, odpoczynek i klimatycznie spędzony czas z kolejnymi poznanymi ludźmi z Dąbrowy Górniczej podziałało jak balsam regenerujący na zmęczenie. Trud się opłacił-jesteśmy na szczycie. Po 21 doszło kolejnych trzech mocnych, którzy wędrowali…przez Szczebel na Lubań - również czerwonym. Jestem pod wielkim wrażeniem i wymieniamy się doświadczeniem z przebytej trasy. Wieczór mijał przy dźwiękach gitary, śpiewach i dowcipach. Położyłam się mocno po północy z pełną satysfakcją przeżytego dnia.

Link do trasy: http://www.planetagor.pl/places/application/TrialPage.php?ID=5851

Przełęcz Isepnicka
Szlak w stronę Kocierza
Ruiny kamiennego szałasu

Link do galerii: https://plus.google.com/u/0/photos/105850730819131927295/albums/6009515701529151153

03.05.2014-powrót 🙂

Przełęcz Przysłop
Przełęcz Przysłop

Poranek przywitał nas mgłą. Dzisiaj nie spieszyło nam się nigdzie, więc ruszyliśmy dopiero przed 11:00. Żegnając się z właścicielami i z tym miejscem. Żal mi było, że nie widziałam tych pięknych krajobrazów ze szczytu. Ale postanowiłam jeszcze w tym roku, że wrócę na Lubań. Szlakiem niebieskim we mgle, tak jak rozpoczynaliśmy naszą wyprawę ruszamy w stronę Rabki. Mimo złej aury turystów jest sporo. W Rabce-Zaryte podziwiam Kościół znajdujący się przy szlaku i widzę przed sobą kolejny pagórek do pokonania. Ruszamy więc ślimaczym wręcz tempem pod górę. Po wyjściu z lasu znowu polany przesiąknięte deszczem i błotem. Asfalt prowadzący do centrum i przystanek na którym kończy się nasza wspólna przygoda. Łukasz odjeżdża busem ja czekam na transport do domku. Po drodze oczywiście z wypiekami opowiadam swoją wyprawę. Stajemy przed Jordanowem w Karczmie na jedzonko, które po tylu dniach smakowało po prostu wyśmienicie. To już koniec mojej wędrówki. Wróciłam do domu z pełnym plecakiem przygód, głową pełną cudownych obrazów i wzbogacona o kolejne górskie przyjaźnie 🙂

Link do trasy: http://www.planetagor.pl/places/application/TrialPage.php?ID=5852

Szlak w stronę Kocierza
Szlak w stronę Kocierza

Link do galerii: https://plus.google.com/u/0/photos/105850730819131927295/albums/6009525172149144977

Podsumowanie:

Kocierz
Borownik
Na szlaku na Przełęcz Zakocierską

Data rozpoczęcia: 29.04.2014 godz. 6:20 Bielsko-Biała Straconka

Data zakończenia: 02.05.2014 godz. 20:20 Luboń Wielki

Przełęcz Nad Kocierską
Przełęcz Nad Kocierską

Długość trasy: 137 km

Czas ogólny przejścia: 45 godzin 35 minut - z postojami

Przełęcz Kocierska
Przełęcz Kocierska

Czas ogólny przejścia: 24 godziny - bez postoi

Suma przewyższeń:

Szlak w stronę Łamanej Skały (Potrójna)
Szlak w stronę Łamanej Skały (Potrójna)
Wybuch?

*dzień 1-1,85 km

*dzień 2- 1,05 km

Szlak w stronę Łamanej Skały (Potrójna)
Szlak w stronę Łamanej Skały (Potrójna)

* dzień 3- 819 m

*dzień 4-1,73 km

Przełęcz Zakocierska
Przełęcz Zakocierska

Rozplanowanie trasy na dni:

Dzień 1: Bielsko-Biała Straconka - Schronisko PTTK na Leskowcu (35,71 km, czas przejścia z postojami: 14h 10 min, średnia prędkość: 2,52 km/h)

Zbójnickie Okno
Chatka pod Potrójną
Chatka pod Potrójną

Dzień 2: Schronisko PTTK na Leskowcu - Kaplica św.Huberta (36,90 km, czas przejścia z postojami: 12h 30 min, średnia prędkość: 2,95 km/h)

Dzień 3: Kaplica św.Huberta - Schronisko PTTK Kudłacze (21,69 km, czas przejścia z postojami: 6h 45 min, średnia prędkość: 3,21 km/h)

Chatka pod Potrójną
Chatka pod Potrójną

Dzień 4: Schronisko PTTK Kudłacze - Luboń Wielki (32,79 km, czas przejścia z postojami: 12h, średnia prędkość: 2,73 km/h)

Przełęcz na Przykrej Szlak w stronę Łamanej Skały Łamana Skała Szlak w stronę Rozstai pod Mładą Horą Szlak w stronę Rozstai pod Mładą Horą Szlak w stronę Rozstai pod Mładą Horą-widoczki Rozstaje pod Młodą Horą Wieczór na szlaku na Leskowiec Wieczór na szlaku na Leskowiec Wieczór na szlaku na Leskowiec Wieczór na szlaku na Leskowiec Leskowiec Dzień 2- Schronisko na Leskowcu Szlak w stronę Krzeszowa-widoki Szlak w stronę Krzeszowa Poranek na czerwonym szlaku Poranek na czerwonym szlaku Poranek na czerwonym szlaku Poranek na czerwonym szlaku Prosiowe :) Kapliczka przed wejściem do Krzeszowa Biedne drzewo-w stronę Zembrzyc Widok z podejścia na Żurawnicę Strome podejście pod Żurawnicę Żurawnica szczyt :) Gołuszkowa Góra Przełęcz Carchel-widoki Kapliczka na Przełęczy Carchel Luboń Wielki widoczny z Mszany Dolnej Luboń Wielki widoczny z Mszany Dolnej po nawałnicy Szlak na Glisne po przejściu gradobicia Po gradobiciu w Mszanie Dolnej Po gradobiciu w Mszanie Dolnej Po gradobiciu w Mszanie Dolnej Droga do Przełęczy Glisne Droga do Przełęczy Glisne Ostatni Rogacz przed dotarciem na Luboń Zachód Słońca ze zboczy Lubonia O zmroku w końcu jestem na Luboniu :) Dzień 5-poranek na Luboniu Wlk Rogacz na Luboniu Wlk przy schronisku Bacówka w której nocowałam :) Koniec/początek szlaku czerwonego MSB :) Żegnam Luboń i wspaniałych gospodarzy Kapliczka na Luboniu Wlk Szlak niebieski do Rabki-Zaryte Szlak niebieski do Rabki-Zaryte Szlak niebieski do Rabki-Zaryte Jezusicek na szlaku prowadzącym do Rabki-Zaryte Kościółek zabytkowy w Rabce-Zaryte
Avatar użytkownika
DoRi Krajtroter 11364 kilometrów

Komentarze

Avatar użytkownika
Danusia Krajtroter 183047 kilometrów
2014-05-06 07:10:33

Wspaniała wyprawa Dori. Tym razem z przygodami,dzikami i wysokim poziomem adrenaliny. Z pewnościa też nie spałabym,gdyby za płótnem namiotu chrumkał dzik...;-)

Avatar użytkownika
Maciej A Krajtroter 19113 kilometrów
2014-05-05 23:02:36

Fajna wycieczka po Beskidzie, piękne zdjęcia,

smakują takie klimaty Dori

pozdrawiam

 

Avatar użytkownika
Roman Świątkowski Krajtroter 70713 kilometrów
2014-05-05 16:53:00

Piękna sprawa, bardzo i to bardzo, bardzo zazdroszczę. Fajnie opisałaś wyprawę. Wyczytałem że poznałaś moich sąsiadów z Dąbrowy.

Gratuluję - super wędrówka bo Beskidzie Małym

Avatar użytkownika
DoRi Krajtroter 11364 kilometrów
2014-05-05 08:49:28

Dodam opisy do zdjęć jeszcze dzisiaj, wczoraj już brakło czasu :) Polecam szlak jest co podziwiać po drodze :)

Ostatnio edytowany: 2014-05-05 08:50

Avatar użytkownika
Tadeusz Walkowicz Krajtroter 68331 kilometrów
2014-05-05 08:24:13

Wspaniale Dori, ja czekam na czerwiec by samotnie przejść ten szlak. Dodasz opisy. U mnie w planach Czas na Balkany 10 -20.05.

Pozdrwiam Tadek

Avatar użytkownika
JÓZEF Krajtroter 2080 kilometrów
2014-05-04 22:24:31

Tylko gratulować pięknej wyprawy! Przymierzam się do tej trasy, ale etapami i z Twoich opisów  skorzystam! :)  pozdrawiam! :)

Avatar użytkownika
Barsolis Karol Turysta Kulturowy Krajtroter 122711 kilometrów
2014-05-04 21:04:05

fajna wyprawa. 

podoba mi sie napisy ' DO DOMU - DO BARU " to jest suprrro. po ciemku i na "fazie " trafisz ..!!!!!

 

Karol  Barsolis

Avatar użytkownika
Anna Piernikarczyk Krajtroter 1125894 kilometrów
2014-05-04 20:26:31

Wspaniale Dori! My brzydką pogodę podczas Majówki przeczekaliśmy w schronieniu, ale widzę ze Ty dzielnie parłaś do przodu, fajnie, że z towarzyszem:) Wielkie Gratki!!! Super relacja i nauka dla innych!

Avatar użytkownika
DoRi Krajtroter 11364 kilometrów
2014-05-04 19:38:38

Dzięki Elu :) Było ciężko, ale się udało :)

Avatar użytkownika
Ela Krajtroter 42848 kilometrów
2014-05-04 17:22:33

Mogę tylko mapisać WIELKA, WSPANIAŁA. Super relacja, przeczytałam całą z wypiekami na twarzy. Wspaniała wyprawa. Podziwiam, zazdraszczam. Jesteś Niesamowita. Piekne zdjęcia. Extra

Newsletter Wypisz się z newslettera
Znajdziesz nas na:
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje - popularny portal turystyczny tworzony od 15 lat przez aktywną rodzinkę złożoną z mamy, taty i trzech córek. Sercem Polskich Szlaków jest blog z ciekawymi wpisami i fotorelacjami z wypraw oraz opisy atrakcji turystycznych w Polsce z pięknymi zdjęciami. Na przyjaznym Forum mamy 48 tys. postów. W sezonie notujemy 50 tys. Użytkowników na dzień, poza sezonem około 10 tys. Na profilu facebookowym mamy blisko 25 000 polubień, a na Instagramie ponad 2 300 Obserwujących.
Dreptamy.pl - wszystkie nasze wycieczki po Polsce
Copyright 2005-2020