, Anna Siemomysła

Przydrożne atrakcje na trasie Kraków - Warszawa

2011-07-25
2011-07-27 19:52:29
Avatar użytkownika
Anna Siemomysła Krajtroter 6623 kilometrów

Objeżdżając wakacyjnie rodzinę i przyjaciół nie mogliśmy się nudzić na trasie - zatem prezentujemy co ciekawego znaleźliśmy między Krakowem a Warszawą

Miejsca odwiedzone podczas wycieczki
Kraków > > Jędrzejów > Mokrsko Górne > Sobków > > Iłża > Warszawa > Zamek Biskupi w Książu Wielkim > Muzeum im. Przypkowskich w Jędrzejowie > Ruiny zamku biskupiego w Bodzentynie > Zagroda Czernikiewiczów w Bodzentynie > Zamek Biskupi w Iłży

W poniedziałek 25 lipca, mieliśmy do pokonania około 300 km pomiędzy Krakowem i Warszawą - ot taki mały wstęp do prawdziwych wakacji. Nie zniechęcając się nienajlepszą pogodą, postanowiliśmy nieco wydłużyć podróż, żeby zdobyć nowe obiekty na naszej mapie "Zamków Polskich, Których Dotknęła Nasza Stopa".



Pierwszy na naszej drodze staje Książ Wielki. Wybudowany tutaj w latach 1585-1595 przez biskupa Piotra Myszkowskiego zamek, obecnie stanowi siedzibę szkoły rolniczej. Biskup jako wielbiciel Orlich Gniazd nazwał swój zamek Mirowem. Jest on położony na wzgórzu ponad miastem i mimo swego renesansowego charakteru był niegdyś otoczony fortyfikacją bastionową - niestety jej pozostałości z powodu bujnej mokrej od padającego deszczu roślinności nie udaje nam się odnaleźć. Aby go zobaczyć, należy jadąc od Krakowa skręcić w prawo przed kościołem św. Wojciecha skądinąd także ciekawym. Droga zawiedzie nas na zamek. Szkoła zdaje się dbać o swoją siedzibę - co nieco jest wyremontowane, inne elementy czekają na swoją kolej. Ciekawostką jest retauracja - zameczek, leżąca przy samej głównej drodze już za kościołem... stanowi makietę zamku właściwego... czego to ludzie nie wymyślą ;)



Teraz kolej na Mokrsko - parę ładnych lat temu byliśmy już blisko, lecz okoliczności nie pozowoliły nam do niego dotrzeć. Z Mokrskiem nie jest tak łatwo... nie ma na niego żadnych drogowskazów, najbliższa niego miejscowość na którą jest kierunek z drogi nr 7 po której pędzimy na północ to Brus. Skręcamy więc na Brus - w prawo. Mamy nieco zabawy, ponieważ nie wzięliśmy ze sobą naszego atlasu drogowego, a ten, który pożyczył nam wujek ma już przynajmniej 10 lat... numery dróg inne, niektórych w ogóle nie ma... ale co tam, ważne że ta z Brusa do Mokrska istnieje! Najpierw Mokrsko Dolne, później Górne - rozglądamy się ciekawie powoli jadąc przez wieś, a tu nic... przejeżdżamy przez mostek na Nidzie - taki wąziutki na jedno auto i dopiero będąc z drugiej strony rzeki dostrzegamy sterczące w niebo ściany zamku. A zatem trzeba zawrócić! Czynimy tak i najpierw kierujemy się na Wólkę Kawęcką, a później jedziemy już na wyczucie szutrową drogą wzdłuż rzeki, aż docieramy do płotu i bramy strzegącej zamku z napisem "teren prywatny"... chwilka malutka na zastanowienie, ale przecież nawet nie ma kogo pytać, no i deska z płotu tak jakoś się w ogóle nie trzyma... przechodzimy. Zamek postawiony na sztucznie usypanym wzniesieniu na brzegu Nidy przez Klemensa i Piotra Jetliczyków, popadł w kompletną ruinę w XIX wieku, na podstawie tego co zostało, można stwierdzić, iż składał się on z trzykondygnacyjnego budynku mieszkalnego, wieży bramnej i jeszcze jednego budynku mieszkalnego, a całość otoczona była murami obronnymi. Podchodząc do niego należy uważać, gdyż podmokłe fragmenty (może jakieś pozostałości fosy) mogą być niebezpieczne. Spotykamy tu trzy bociany... czy wszystkie mieszkają w gnieździe ułożonym na strzelistym fragmencie ściany? czy któryś przyleciał w gości? może stąd ten ich klekot, który, wstyd się przyznać, słyszę poraz pierwszy w moim blisko 33letnim życiu? a może po prostu ostrzegają intruzów? przelatują nam parę razy nad głowami, a w końcu siadają na jednej ze ścian. Piękne!

Nie chcemy cofać się do głównej drogi zatem jedziemy znów przez Nidę i pomiędzy polami docieramy do Sobkowa. Znajdujące się tu fortalicium – dworek rycerski z drugiej połowy XVI wieku – zwane szumnie zamkiem już znamy. Będąc tu jednak poprzednim razem z powodu odbywającego się wesela nie weszliśmy do wnętrza murów. Tym razem nam się udaje. Przede wszystkim tu też witają nas bociany – jeden chyba uczy się fruwać – podskakuje w gnieździe macha skrzydłami i z powrotem opada do gniazda. Wesoło mi się robi choć pogoda ciągle nieżyczliwa. Wewnątrz sporo atrakcji oczekuje na turystę – są konie, włącznie ze źrebakami, para pawi, restauracja, gdzie obsługa ma na sobie ubiory raczej wczesnośredniowieczne – małe pomieszanie epok – takie history fusion ;) , kogut piejący na całe gardło, bryczki, sanki, kajaki i gondole na rzece za zabudowaniami. Po środku, znajdują się ruiny pałacu klasycystycznego – mnie kojarzą się nie wiedzieć czemu z rzymską świątynią. Po terenie można sobie chodzić bez żadnych opłat, podobnie jak parkować pod zamkiem. Wszystko jest dostępne w godzinach otwarcia restauracji.

Teraz troszeczkę oszukujemy - tzn. zamiast zgodnie z tematem zwiedzać znany nam dobrze zamek w Chęcinach, który faktycznie jest po drodze albo Muzeum Wsi Kieleckiej (niestety nieczynne w poniedziałki) zjeżdżamy z Kielcach z głównej drogi na Warszawę i kierujemy się najpierw drogą 74 na wschód, by później skręcić w miejscowości Górno na północ i brzegiem Świętokrzyskiego Parku Narodowego przez miejscowość Św. Katarzyna dostać się do Bodzentyna. Stoją tu ściany zamku biskupiego położone na wysokiej skarpie o nazwie Psarki, który został zbudowany w XIV wieku przez biskupa Floriana z Mokrska. Opustoszał w XVIII wieku po likwidacji dóbr biskupich. Dziś na fragmentach ścian i bramy wjazdowej można jeszcze dojrzeć ślady dawnej wspaniałej kamieniarskiej roboty. Bodzentyn jest niewielki, swoją zabudową przypomina mi miasteczka-wsie województwa lubelskiego, które znam dobrze z dzieciństwa. Zatrzymujemy się tu na późne drugie śniadanie - kabanosy, musztrada, miejscowe bułeczki i kefir w moim przypadku. Jako, że na rynku znajdujemy drogowskaz na zabytkową zagrodę z początku XIX wieku, oczywiście pod nia jedziemy... no cóż... w poniedziałki to człowiek najwyraźniej powienien siedzieć w domu! Zamknięte - stanowi ona oddział Muzeum Wsi Kieleckiej, w którym już dziś pocałowaliśmy klamkę.



Ostatni cel na naszej drodze to zamek w Iłży. Sama Iłża to niewielkie miasteczko nad rzeką Iłżanką, docierając do niego znaleźliśmy się w 3 już dziś województwie - mazowieckim. Słynęła ona niegdyś z wyrobów garncarskich, które można podziwiać w miejscowym muzeum. Sam zamek wybudowany na polecenie biskupa Jana Grota około 1340 roku dzielił się na zamek górny i dolny a najbardziej znanym jego widokiem jest cylindryczna wieża. Wejście na nią jest platne (2zł/1zł) i możliwe codziennie między godziną 10:00 a 16:00. Poza wieżą, widoczne są fragmenty murów budynku bramnego i budynków mieszkalnych. Widok rozciągający się z wieży jest piękny nawet przy zachmurzonym niebie. W każdym razie mnie się podobał. Parking pod schodami prowadzącymi do riun jest bezpłatny, a wieża widoczna z daleka po wjechaniu do miasta, nie ma więc żadnego problemu, żeby znaleźć zamek.

Na tym kończymy nasze poszukiwanie okolicznych atrakcji. W notesiku zapisujemy sobie jeszcze Muzeum Starożytnego Hutnictwa w Nowej Słupii, do którego drgowskaz mijaliśmy - kiedyś na pewno się tu wybierzemy. Tu i do Muzeum Wsi Kieleckiej i na Łysicę, spacerkiem ze Św. Katarzyny... tyle rzeczy jest jeszcze do zobaczenia! :)

Avatar użytkownika
Anna Siemomysła Krajtroter 6623 kilometrów

Komentarze

Avatar użytkownika
Barsolis Karol Turysta Kulturowy Krajtroter 122711 kilometrów
2012-03-19 09:49:17

witam Aniu. 

ladna  wycieczka z ladna opowiescia.. 

 

taki bocian teraz na przedwiosniu i  na poczatku wiosny  przydal by mi sie do mojej nowej wycieczki  ,

musze  filowac na przylatujace  bociany ... 

Pozdrawiam  Barsols

Avatar użytkownika
Adam Prończuk Krajtroter 16443 kilometrów
2011-07-31 00:37:03

Po przyjemnej  lekturze wiem, jak mało uwagi zwracam na szczegóły podczas swoich wycieczek. Boćki na zamku bomba.

Za tydzień ruszamy stolicami Bałtyku - z pewnością skorzystam odrobinę z Waszej relacji Dookoła Bałtyku.

Newsletter Wypisz się z newslettera
Znajdziesz nas na:
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje - popularny portal turystyczny tworzony od 15 lat przez aktywną rodzinkę złożoną z mamy, taty i trzech córek. Sercem Polskich Szlaków jest blog z ciekawymi wpisami i fotorelacjami z wypraw oraz opisy atrakcji turystycznych w Polsce z pięknymi zdjęciami. Na przyjaznym Forum mamy 48 tys. postów. W sezonie notujemy 50 tys. Użytkowników na dzień, poza sezonem około 10 tys. Na profilu facebookowym mamy blisko 20 000 polubień, a na Instagramie ponad 2 000 Obserwujących.
Dreptamy.pl - wszystkie nasze wycieczki po Polsce
Copyright 2005-2020