Ekstremalna Droga Krzyżowa 2018 Katowice - Żarki

2018-03-09
2018-03-12 19:05:38

EDK 2018... Po ubiegłorocznej, pięknej, pełnej przeżyć trasie z Gorlic do Wysowej-Zdroju, w tym roku wiedziałem, że nie wybiorę trasy górskiej. Dlaczego? Bo w tym roku data jest marcowa, nie kwietniowa. To ma być wyzwanie, ale w pewnych granicach. 
W Katowicach EDK rusza już 9/10 marca, do wyboru trzy trasy: do Oświęcimia, do Rud i do Żarek-Leśniowa. Zdecydowałem się na tę trzecią, najdłuższą, około 68-70 km.
EDK zaczyna się dla mnie, rzecz jasna, znacznie wcześniej, trzeba przygotować się pod kilkoma względami. Zawsze w takich przypadkach jest u mnie mobilizacja, a piątkowego popołudnia i wieczoru jestem w weekendowym nastroju. Wyruszam z domu ciekaw, co będzie dalej i jak katowickie realia mają się do gorlickich - tam uczestników było około 500 (na trzech trasach). A tu, okazuje się, około 170...
Wymarsz przed godziną 21, przy dobrej pogodzie, główną drogą przez Koszutkę, Bogucice, Dąbrówkę Małą - baaardzo rzadko tu bywam. Wchodzimy w kilkanaście osób do Sosnowca-Milowic, a zatem przekraczamy granicę Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego, a tu, generalnie rzecz biorąc, lepiej się czuję. Trochę mnie dziwi i niepokoi tak mała ilość osób, bo są na trasie odcinki, których nie chciałbym przejść samotnie. Trzeba będzie to dobrze rozegrać taktycznie...
W Milowicach przed trudnym odcinkiem przez chaszcze, postanawiam iść śladem dwóch młodzieńców. Patrzę na mapę i wydaje mi się, że źle wybrali drogę. Przystaję i czekam. Wiem, że za kilka sekund sprawa się wyjaśni. Wracają... Zatem drugi wariant. Idę wolno, pozwalam się wyprzedzić. Tempo mają wysokie, więc przyspieszam. Wchodzimy do dzielnicy Czeladzi - Piaski. Odtąd już idę sam, bo robię małą przerwę i zwalniam tempo. Stąd łatwa nawigacyjnie droga wzdłuż centrum handlowego M1, potem w kierunku będzińskiego zamku i w lewo przez dzielnicę Gzichów i Osiedle Zamkowe - mimo późnej pory, czuję się tu bezpiecznie i podoba mi się ta okolica. Wychodzę na ulicę Wolności i po pewnym czasie widzę znak: Warszawa. Zatem to tzw. gierkówka. Trzeba trochę wrócić (ok. 250 m) i skręcić w Las Grodziecki. Nikt za mną nie idzie - nie czekam. Na szczęście, odcinek leśny nie jest długi. Las uwielbiam, ale niekoniecznie w środku nocy. Chodziłbym na nocne wycieczki regularnie, ale boję się dzików i pijanych kretynów.  Po wyjściu na drogę dwa zakręty i bardzo długa prosta - ulica Odrodzenia/Energetyczna (częściowo wzdłuż Elektrowni "Łagisza") - co jakiś czas oglądam się za siebie i nikogo nie widzę. Jak to zwykle bywa - za szybcy dla mnie zniknęli z przodu, wolniejsi nie nadchodzą. A tu przyjdzie skręcić w kolejny, dużo większy las, a najpierw pójść wzdłuż cmentarza. Sam tam nie pójdę. Patrzę na mapę i postanawiam iść w stronę Parku Zielona w Dąbrowie Górniczej i przez Marianki do zbiornika Pogoria IV. Na tym odcinku dwukrotnie nie czuję się pewnie: gdy słyszę na łące jakieś odgłosy (na szczęście, to sarny, nie dziki) i gdy tuż przed Pogorią IV słyszę męskie głosy i strzały (grubo po północy) - widzę z daleka, że pięciu mężczyzn idzie od zbiornika w stronę drogi, a potem wsiadają do auta i przejeżdżają blisko mnie (zszedłem wprawdzie na bok, ale pewnie byłem widoczny przez odblaski - błąd). Było też przyjemne zdarzenie, gdy zauważyłem 4 sarny na torowisku - moja obecność ich ani trochę nie odstraszyła, mimo odległości mniejszej niż 50 metrów. 
Przychodzi czas na kilkukilometrowy odcinek wzdłuż brzegu Pogorii IV, postanawiam zaczekać do 20 minut - albo ktoś nadejdzie, albo tam nie idę. 20 minut - długo w tych warunkach, bo po ciepłym dniu i prawie bezchmurnym niebie w środku nocy jest już ujemna temperatura. Po 17 minutach widzę czołówki! Czwórka młodych ludzi nadchodzi szybko i by im dotrzymać kroku, muszę mocno się wysilić. Do momentu wejścia do Wojkowic Kościelnych - odtąd idę znów swoim tempem. Z Podwarpia do Trzebiesławic (północnej dzielnicy Dąbrowy Górniczej) wiedzie polna droga, powoli zaczyna świtać, piękny klimat... Z Trzebiesławic bardzo długa prosta do Siewierza, ale wstający dzień zdecydowanie dodaje sił. Siewierz - miasto 5,5-tysięczne, ale rozległe, z dzielnicami jak np. Duże Chmielowskie i Piwoń - i tu nie ma browaru?! Przed Czekanką (gdzie pełno domów w iglastym lesie) wyprzedza mnie kolejnych kilka młodych osób.  Z Czekanki drogą polną do Poręby (dzielnicy... Poręby), później kolejny długi odcinek przez łąki (trasa ciekawa turystycznie i wiedzie tędy szlak) i przez Las Będuski. Wyjście z lasu oznacza, że to już Myszków - dzielnica Będusz, a potem dość widokowe zejście do centrum miasta. Nie jest łatwo - co jakiś czas dopada mnie senność - na szczęście, falami. Już do końca trasa jest trudna - raz, że zmęczenie robi swoje, dwa, że teraz prawie wyłącznie tereny zurbanizowane, z remontowaną drogą główną między Myszkowem a Żarkami. Co, na tych odcinkach, gdzie jest asfalt, nie przeszkadza wielu piratom drogowym pędzić na złamanie karku - przez plac budowy, w terenie zabudowanym! Gdzie jest policja???
Widok pierwszych zabudowań Żarek cieszy mnie bardzo, bo wiem, że się udało! Żarki to jednak nie koniec trasy, bo trzeba jeszcze dojść ok. 7-8 km na pociąg w Żarkach-Letnisku - kolejny, bardzo malowniczy odcinek leśny. Moje tempo jest tu już dość wolne...
Na stacji po 18 godzinach w drodze robię podsumowanie. Wiedziałem, że zapłacę za bardzo wysokie tempo, a także za zbyt krótkie przerwy - było ich wprawdzie dość dużo, ale żadna nie była dłuższa niż 5 minut (oprócz tej przy Pogorii IV, ale tam nie było gdzie usiąść). Nogi bolały mnie dotąd bardziej tylko po pierwszym ukończonym Marszonie, ale teraz regeneracja jest o lata świetlne szybsza. To przekonuje, że rezerwy są spore i bardzo motywuje na przyszłość.
Duże wrażenie zrobiło na mnie poszanowanie przez uczestników zasady milczenia, natomiast bardzo zdziwiło, że chyba wszyscy spośród tych, których spotkałem, byli młodsi ode mnie co najmniej o 10 lat...
Udział w takiej imprezie, niezależnie od pobudek, może mieć tylko pozytywny wpływ na człowieka. I, jak śpiewa Mistrz Myszkowski (na którego koncercie byłem dwa dni wcześniej - to wyśmienity prolog przed EDK!) - "Zapisuję sobie ten spacer na receptę refundowaną przez zdrowy rozsądek oraz instynkt samozachowawczy".



 

Dołączam kilka zdjęć z lutowego rekonesansu na części tej trasy.

Komentarze

2018-03-17 17:06:53

Ja również podziwiam, czapki z głów za wytrwałość, kondycję i samozaparcie.

2018-03-16 23:18:43

Podziwiam . Jeżeli lubisz takie długie wycieczki to zachęcam do "Sudeckiej Żylety " na 46km w zimowej i letniej edycji

2018-03-16 21:32:05

Podziwiam Twój wyczyn, 70 km to naprawdę nie przelewki.

Sympatyczne psisko jest zawsze mile widzianym akcentem :)

2018-03-14 22:01:29

EDK to zaplanowana trasa i termin. Organizatorzy sugerują, by nie iść samemu i w grupach nie większych niż 10 osób.  Ja poszedłem sam, wybierając trasę możliwie najdłuższą, ale i stosunkowo bezpieczną. Terminu zakończenia nie ma, każdy idzie dla siebie. EDK zaczyna się mszą, w której nie wziąłem udziału, bo nie jestem religijny. W porównaniu z innymi uczestnikami, którzy starali się iść jak najszybciej, moje poczynania określiłbym, mimo wszystko, jako wycieczkę. Przypuszczam jednak, że przejście takiej trasy pozytywnie ładuje akumulatory wszystkim uczestnikom.

2018-03-14 20:55:53

Ja z racji braku wyznania się na taki rajd nie wybieram, ale podziwiam wytrwałość i determinację - tyle kilometrów nawet po względnie płaskim to wyzwanie! 

Zastanawiam się, czy tam trzeba iść w grupie, czy też każdy swoim tempem? Jest jakaś godzina dojścia/zakończenia trasy i konkretna data, kiedy trzeba ją odbyć?

2018-03-13 15:25:59

Niesamowita wyprawa.Podziwiam.

2018-03-13 10:36:52

Ciekawe i gratuluję wytrwałości.

Ciekawią mnie i trochę kuszą takie tematy

2018-03-13 08:37:12

No szacun za tę wyprawę, bardzo ciekawa inicjatywa, już się obiło mi o uszy coś. Gratuluję kondycji, odwagi i wytrwania :)

Newsletter Wypisz się z newslettera
Portal pozytywnych podróżników
Copyright 2005-2018
Znajdziesz nas na: