Mama, córka i Tatry Wysokie, helena suchodolska

W Tatry z Maluszkiem

2008-04-06 - 2008-04-09
2008-04-18 12:32:25
Avatar użytkownika
helena suchodolska Zapaleniec 362 kilometrów
Gdy kwitną krokusy na tatrzańskich halach nie jest to pora na wysokogórską wspinaczkę lecz czas, gdy można pokazać Maluszkom piękno Tatr. W dolinach wiosna, wyżej zima; opustoszałe szlaki i nastrój wyczekiwania na wiosnę:)
Miejsca odwiedzone podczas wycieczki
Orzesze - Gardawice > Murzasichle > Zakopane > Zakopane > Zakopane > Murzasichle > Zakopane > Zakopane > Zakopane > Murzasichle > Zazadnia > Palenica Białczańska > Palenica Białczańska > Wiktorówki > Rusinowa Polana > Droga do Morskiego Oka > Murzasichle > Kiry > Chochołów > Orzesze Gardawice

Dzień pierwszy
Wstajemy skoro świt, wrzucamy resztę pakunków do bagażnika i ruszamy w podróż. Nad głowami ciężkie chmury, a w głowach wątpliwości, czy w ogóle uda się zobaczyć Tatry? Wydumane problemy ustępują miejsca przyziemnym po mniej więcej godzinie podróży, Podczas krótkiego przystanku w Kozach okazuje się, że dalej nie jedziemy. Jakiś kabelek był się urwał:-/. "Telefon do przyjaciela", pierwsza podróż lawetą i kolejne 2 godziny spędzamy w warsztacie... Na szczęście wszystko idzie ku lepszemu i ruszamy dalej. Z lekkim opóźnieniem docieramy do Murzasichla. Nasz tymczasowy domek cieszy oko i duszę:) Pieknie jest! I co z tego, że pada?
Na miejscu jest już Jaś z rodziną, krótko po nich dociera Celinka z mamą, a wkrótce są Państwo Maestrowie:)
Dzień zaczynamy od mszy w pięknej, derwnianej kaplicy na Jaszczurówce. Przy okazji możemy obejrzeć prawdziwy góralski chrzest:) Kasztelanki przesypiają cały program poranka w samochodzie...
Ruszamy dalej, by przebijając sie ukosem przez Zakopane podjąć wyzwanie zdobycia Polany Strążyskiej. Początkowo ulewny deszcz prowokuje do myślenia o odwrocie; całe szczęście jednak nie poddajemy się! Posilając się przed bacówką na Polanie dane nam jest podziwiać górski spektakl. Chmury z każdą chwilą rozstępują się nad naszymi głowami, ukazując kawałek po kawałku masyw wiszący tuż nad nami. To Giewont! Już jesteśmy spokojni.. Pewnie jeszcze nie raz na tym wyjeździe zobaczymy Tatry:) W tak zwanym miedzyczasie przybiega Wuj Maestro, strudzony wysokogórską trasą. Wspólnie schodzimy do parkingu, bo na 15-tą jestesmy umówieni. Po raz pierwszy spotka się cała nasza wycieczka:). Jedziemy razem na Gubałówkę! W końcu musimy koniecznie zrobić tam grupowe zdjęcie! Pod dolną stacją kolejki spotykamy Natalkę z rodzicami, Amelkę z rodzicami i Tomka z mamą. Jest komplet - 7 dzieci, 12 dorosłych.
Wracamy zadowoleni i zmęczeni.. Dzieci usypiają, dorośli się integrują;-)

Dzień drugi
Pada. Jedziemy na Antałówkę, podziwiamy Willę pod Jedlami, Willę Witkiewiczówkę i sentymentalną Willę Śmigło;) Fotki na szczycie i chaszczowanie do centrum Zakopanego. Przyznajemy sobie nagrodę za fantastyczne zejście - duże ciacha w cukierni:D. Najedzeni snujemy sie po Krupówkach i zmierzamy w kierunku Pęksowego Brzyska. Oglądamy drewniany XIX-wieczny kościółek przedziwnie cichy wśród gwaru zakopiańskiego centrum, zwiedzamy cmentarz, szukamy grobów znanych nam Zakopiańczyków. W końcu zapada jednogłośna decyzja o czasie wolnym. Jedni idą jeść, inni spacerować, jeszcze inni uzupełniać księgozbiór. Spotykamy się w legendarnej już kuchni, nadchodzi wieczór... Przed snem bliźniaczki odbywają jeszcze w towarzystwie Celinki mały spacer do pobliskiego drewnianego kościółka w Murzasichlu.

Dzień trzeci
Od rana lampa. Nie możemy spać, reszta towarzystwa również od świtu krąży po kuchni. W końcu wyruszamy w góry! Zmierzamy do Zazadni, by wejść w pełnym składzie na Wiktorówki, do Sanktuarium Królowej Tatr, gdzie podejmują nas pyszną, ciepłą herbatą:) Natalka zabiera rodziców na rodzinny spacer, a my ślizgiem wspinamy się na Rusinową Polanę. Bezchmurne niebo, panorama Tatr, przyjemne ciepło... I tylko wiatr czasem przeszkadza w kontemplacji... Spedzamy tam upojna godzinę. W końcu schodzimy. A reszta towarzystwa ma ochotę jeszcze na Wodogrzmoty Mickiewicza.........
Wieczorem znów troszkę rozpieszczamy podniebienia wspaniałym obiadem naszej Pani Gospodyni:) Po posiłku w celu spalenia nadmiaru energii odbywa się turniej Tenisa Stołowego z Dziećmi na Ręku;-). Ostatni wieczór jakiś leniwy... Zamiast gadać do rana rodzice odpływają z dziećmi

Dzień czwarty
Pakujemy się... Z bagażami w samochodzie jedziemy jeszcze do siedziby Tatrzańskiego Parku Narodowego, by obejrzeć z bliska niedźwiedzia i zaopatrzyć biblioteczkę:) W Kirach spotykamy się z trzema znajomymi jakby samochodami i spacerujemy ekstremalną przedziwnie Doliną Kościeliską. Goście w schronisku wytrzeszczają oczy i pytają "skąd się tu wzięło tyle dzieci??";-))
W drodze powrotnej dzieci nie śpią, więc dłuższą chwilę spędzamy na polanie pełnej krokusów. Uczymy delikatności, dotykamy, podziwiamy.
W końcu wracamy.......... Jedziemy do domu. Żegnamy Tatry. Miło było.





Avatar użytkownika
helena suchodolska Zapaleniec 362 kilometrów

Ostatnie wycieczki użytkownika

Pokaż więcej

Komentarze

Avatar użytkownika
Ola Dzitkowska Krajtroter 5993 kilometrów
2009-03-30 09:17:16
Gratuluję pomysłu i podziwiam, ja mam 20-to miesięcznego malucha i nie mam dość odwagi iść z nim w góry ze względów pogodowych, szczególnie, iż w naszym klimacie jest dość deszczowo w górach i pogoda zmienia się w mgnieniu oka.
Mój mały Eryk zawsze zostaje u babci a ja z mężem wyruszam na podbój górek ;)
W tym roku jednak jadąc na urlop mam zamiar zapakować Eryka na plecy i iść z nim na spacer po szczytach :) niekoniecznie Tatr .;)
Avatar użytkownika
Midorihato Uzależniony od podróży 1126 kilometrów
2009-03-30 07:34:25
Brawo!
Super ze uczysz dzieci od tak malego wieku milosci do gor. Zapewne kiedys beda Ci za to wdzieczne.
Szkoda ze tak malo zdjec - zwlaszcza z Rusinowej. Nigdy tam jeszcze nie bylem wiec tym chetniej zobaczylbym.
Avatar użytkownika
helena suchodolska Zapaleniec 362 kilometrów
2008-04-21 09:36:25
Po prostu zamarzyłam sobie wycieczkę w tatry, załatwiłam lokum i zapytałam, kto chętny;) A chętnych było wielu:) Jak zwykle.. Jeszcze tu pewnie w wolnej chwili coś zamieszczę:) Bardzo mi miło, że zamieszczacie takie pozytywne komentarze:)
Avatar użytkownika
Anna Piernikarczyk Krajtroter 1122729 kilometrów
2008-04-21 09:18:48
Superowa sprawa, a to był jakiś zlot przewodników z maluchami ?? Jaka to okazja ?? :)
Maluszki przesłodziutkie !
Avatar użytkownika
Katarzyna Jamrozik Krajtroter 23952 kilometrów
2008-04-19 22:34:10
Podziwiam że z takimi maluszkami byliście o tej porze w Tatrach. Ja jeszcze nie byłam tam w zimie, a na zdjęciach widać że jest tam wtedy pięknie. Ja także mam dwójkę dzieci ale już większe. Także byli w Tatrach i na własnych nóżkach z naszą małą pomocą doszli do Doliny Pięciu Stawów Polskich.
Newsletter Wypisz się z newslettera
Znajdziesz nas na:
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje - popularny portal turystyczny tworzony od 15 lat przez aktywną rodzinkę złożoną z mamy, taty i trzech córek. Sercem Polskich Szlaków jest blog z ciekawymi wpisami i fotorelacjami z wypraw oraz opisy atrakcji turystycznych w Polsce z pięknymi zdjęciami. Na przyjaznym Forum mamy 48 tys. postów. W sezonie notujemy 50 tys. Użytkowników na dzień, poza sezonem około 10 tys. Na profilu facebookowym mamy blisko 25 000 polubień, a na Instagramie ponad 2 300 Obserwujących.
Dreptamy.pl - wszystkie nasze wycieczki po Polsce
Copyright 2005-2020