Sprawdź nasz projekt Jurajskie Szlaki Jesienne

Wyprawa na Rysy od Słowackiej strony

2011-09-16 - 2011-09-18
2011-12-22 13:15:23
Avatar użytkownika
Elzbieta Zapaleniec 361 kilometrów
Miejsca odwiedzone podczas wycieczki
Zakopane > Poradzkie Pleso

16.09.2011



Wyruszamy w piątek po pracy. Jest nas siedmioro: Ewa, Mariusz, Janusz, Kamil, Robert, Marian i oczywiście ja. Już w nocy przyjechaliśmy na kwaterę w Zakopanem – Mrowce. Idziemy spać i wstajemy o świcie. Tradycyjnie na śniadanie jajecznica, przygotowuje ją Janusz.. Zjadamy pyszny posiłek i pakujemy plecaki. Świt jest piękny, zapowiada się wspaniała pogoda. Obie z Ewą fotografujemy świt i okolicę już gotowe do drogi. Część ekipy też już gotowa na podbój najwyższej góry w Polsce. Czekamy jeszcze na Janusza, przygotowywał dla nas jajecznicę z 20 jaj na śniadanie, więc ma troszkę opóźnienia. Wyjeżdżamy na Słowację, o godz. 7.30 trochę późno. Pewnie będziemy schodzić po ciemku. Zostawiamy samochody w Popradzkie Pleso (Parking) (1245)Przygotowujemy się do startu. Marian i Mariusz już gotowi i aż palą się do wędrowania, ale czekają grzecznie na pozostałych. Czeka nas długie podejście asfaltem w kierunku schroniska. Po drodze zauważamy uschnięte konary "ożywione" przez jakiegoś artystę i oczywiście urocze kamyczki, kwiatuszki, mosteczki, strumyczki. Wszystko po kolei dokumentujemy masą zdjęć.

Gotowi do drogi
Gotowi do drogi


Nareszcie koniec asfaltu i wyłania się piękny staw Popradzkie Pleso. Oczywiście sesja foto i udajemy się do schroniska . Okazało się że nie mamy rezerwacji. Wysłałam maila z prośbą o zarezerwowanie noclegu i nie wiem dlaczego nie doszedł? W schronisku nie ma miejsc, jest tam jakieś wesele. Będziemy zmuszeni wrócić do Zakopanego na noc, gdzie też nie mamy żadnej rezerwacji. Pełna improwizacja. Chwilę odpoczywamy nad Popradzkie Pleso ( nie wiem czy ta nazwa się odmienia?) Robert odpoczywa, na razie w pozycji pionowej. Zwykle robi to w poziomie. Może jak się idzie z synem to nie wypada polegiwać? I pewnie dlatego tego nie robi. Ruszamy więc na podbój najwyższego szczytu Polski . Widoczki niezłe, ale głównego celu wyprawy jeszcze nie widać. oj nie widać.....

Na pierwszym mostku pierwszy popas na konsumpcję. Czekamy na wszystkich, odpoczywamy, jest bardzo ciepło. Czekolada zjedzona, siły powracają i w drogę. Przystajemy ponownie na drugi odpoczynek, Każdy idzie swoim tempem i co jakiś czas zbieramy się wszyscy. Rzut okiem na mapę, może to już cel podróży na horyzoncie? Janusz dalej studiuje mapę. czyżby nie wierzył że do celu daleko.....na mapie to mały odcinek. Janusz skończył z mapą, teraz próbuje naprawić aparat. Niestety aparat odmówił posłuszeństwa. Ewa jeszcze pstryka parę fotek. Mnie też obleciało. Jestem na jednej. Mijamy ciekawą skałę, niestety nie wiem czy ma jakąś nazwę. Mariusz pewnie by wiedział, ale popędził przodem i nie mogę go o to zapytać. Zrobiłam fotkę bo to ciekawa forma skałki. Udajemy się w kierunku Żabiego Plesa. Ciągle zmieniamy kierunek. w lewo, w prawo, w lewo , w prawo, ale za każdym razem kilka metrów wyżej. To już drugi mostek ale nie wiem co to za strumyk. Może ktoś wie? Oczywiście Mariusz wie, to Żabi Potok. Mariusz na przedzie czeka na pozostałą załogę, no i powoli dobijamy, Czas na małe co nieco. Robert już nie baczy na syna i bez skrupułów zajmuje swoją najbardziej ulubioną pozycję. Kamil poszedł w ślady taty i zajął jego ulubioną pozycję. Jak ta młodzież szybko się uczy. Mariusz zapala papierosa w ukryciu i ma nadzieję że nikt tego nie zauważy ...nic z tego paparazzi czuwa. Nic się nie ukryje.

Start - Parking Popradzkie Pleso.
Popradzkie Pleso

Idziemy powoli, przyzwyczajamy się do wysokości. Co jakiś czas zatrzymujemy się i podziwiamy widoki, a Rysów nie widać... nie widać.. Kolejny odpoczynek, słońce, bezchmurne nieb i piękna panorama . Oczywiście Mariusz po kolei nazywa wszystkie szczyty – nie myślcie że mam mapę, mówi z pamięci: Grań Baszt. Od lewej: Pośrednia Baszta, Przełęcz nad Czerwonym Żlebem, Szatan, Szatania Przełęcz, Diabla Turnia, Diabla Przełęcz, Zadnia Baszta, Capie Turnie, Basztowa Przełęcz, Hlińska Turnia, Hlińska Przełęcz.



Kolejny popas. I kolejna sesja foto. Odpoczywamy w komplecie, jest ciepło, słonko przygrzewa, i jest super!!!!! Wszyscy jakby mówili" "jest OK" ale gdzie te Rysy? Docieramy do Żabie Pleso, wciąż wypatrujemy Rysów. Kanapki z łososiem i ogórkiem.. pycha....Jest też żółty ser i kiełbasa z chrzanem, po prostu uczta! Poprawiamy czekoladką....Nic nie pobije smaku łososia - zdaje się mówić mina Sylwii. Boczuś też niczego sobie. Zauważamy „nosiczy” powracających z Chaty Pod Rysami. Muszą być zaprawieni w dźwiganiu, mnie plecak ciąży niemiłosiernie, a oni......Żabie Pleso już pod nami. Ja też już zmęczona, to już po łańcuszkach i klamerkach, łańcuchy i klamry są po polskiej stronie. Jakoś pokonaliśmy te przeszkody, część na czterech kończynach. Sylwia to się nawet nie zmęczyła, czym są dla niej te przeszkody po tym jak wchodziła na Rysy od polskiej strony..... lajcik. Marian skupiony, trzeba uważać gdzie postawić nogę. Doszliśmy do symbolicznej Bramy Wolnego Królestwa Rysów. Mariusz tym razem na końcu. Przed Schroniskiem łapiemy oddech, wejdziemy do środka wracając, mamy trochę słaby czas. Są też ślady stóp Lenina. Szedł tu boso????? Twardziel z niego.

Popradzkie Pleso
Popradzkie Pleso

Na Przełęczy Waga odpoczywamy Trochę tu stromo, może da się tam zejść zastanawia się Marian. Całe szczęście, że zrezygnował, ale nie jest zachwycony. Tam jest tak ładnie! Jest zimno i trochę wieje, ale jesteśmy przygotowani!!!!

Przed ostatecznym podejściem na Rysy na przełęczy Waga podziwiamy widoki, Gerlach w pełnej odsłonie i Zmarzły Staw w Dolinie Ciężkiej. Stoję, a za mną przepaś, niewiarygodne, tego się do tej pory bałam, proszę więc o uwiecznienie tego wydarzenia. Robert odpoczywa w swojej ulubionej pozycji horyzontalnej. Słońce za bardzo świeci, całe szczęście że ma czapeczkę, tym razem czapka robi za okulary. Ubieramy się cieplej, nakładamy czapeczki Mariusz pokazuje poszczególne szczyty a my chłoniemy tą wiedzę, ile z tego zostanie w pamięci??? Robert wypoczął i wzorem Mariana sprawdza czy aby na pewno nie da się tam zejść? Mariusz potwierdza, że się da, ale nie wolno, bo nie mam tam szlaku, to zabronione. Ruszamy więc dalej, to już ostatni etap przed szczytem. Marian trochę się rozpędził i poszedł za daleko i całkowicie bez szlaku. Musiał wrócić do nas. Ostatni odcinek idę na czterech, inaczej się nie da. Na szycie jest już część uczestników. Za mną tylko Sylwia i Ewa Wchodzę na szczyt i Kurczowo trzymam się skały żeby nie spaść, trudno uwierzyć że tu jestem, dałam radę. Mariusz przekonuje mnie że dam radę stanąć tam gdzie on stoi, no nie wiem.... może.. Udaje się i mam fotkę na najwyższym punkcie w Polsce. Kolejno wchodzą pozostali uczestnicy wyprawy. Ewa zdobywczyni, po raz pierwszy z nami. Ostatni stopień, ostatnie podparcie i Sylwia jest na Rysach!! Jesteśmy w komplecie. Cieszymy się że się udało i że mamy piękną pogodę,piękne widoki, wciąż nie wierzę że tu jestem. Podziwiamy panoramę. Mariusz kolejno nazywa wszystkie szczyty: „Na pierwszym planie od lewej: Wołowiec Mięguszowiecki, Wołowa Turnia, Hińczowa turnia, Mięguszowieckie Szczyty (Czarny, Pośredni, Wielki). Nad Hińczową Turnią Koprowy Wierch, na który mieliśmy iść jutro ale nie pójdziemy ze względu na brak noclegu, dalej w plątaninie możemy wyróżnić Szczyrbski Szczyt i Hrubego z jego granią. Najdalszy, wystający szczyt to dostojny Krywań”

Odpoczynek na mostku. W dole Żabi Potok.
Odpoczynek na mostku. W dole Żabi Potok.

Mariusz wchodzi jeszcze na słowacki - najwyższy szczyt Rysów i musimy wracać – mamy duże opóźnienie. W drodze powrotnej wstępujemy do Chaty Pod Rysami na „buchty na parze”. Są pyszne, zamawiamy trzy ostatnie porcje. Pozostali muszą obejść się smakiem. Przybijamy pieczątki, ja przybijam na dłoni bo książeczka została w Radomiu. Schodzimy tą samą drogą, musimy dojść do samochodów. Chwila nieuwagi i Marian przewrócił się, złamał kijek i skaleczył dwa palce. Ewa udziela mu pierwszej pomocy. Sprawnie jej to poszło. Jesteśmy świadkami akcji ratowniczej. Helikopter ląduje na Żabim Pleso, jakaś kobieta szła poza szlakiem i niestety spadła. Wracamy tą samą drogą. Za chwilę łańcuchy i zejście do Żabie Pleso. Zejście po łańcuszku, obawiałam się że moje chore dłonie nie dadzą rady , ale udało się. Przy takiej pogodzie to i bez łańcuchów da się zejść. Słońce zachodzi a my daleko od domu i jeszcze nie wiemy gdzie będziemy spać. Zmierzcha się i nakładamy czołówki. Jest całkiem ciemno, ale zauważam jakiś biały kwiatek. Fotografuję go myśląc, że to sasanka, ale czy na pewno to sprawdzę. W domu sprawdziłam i pasuje mi opis do anemona alpejskiego, sasanki alpejskiej i zawilca alpejskiego. Na 100% nie wiem jak się on nazywa, najważniejsze że był piękny i zobaczyłam go jak było już ciemno. Taki był bielutki, że trudno byłoby go nie zauważyć pomimo zmroku. Dotarliśmy szczęśliwie do parkingu na Popradzkie Pleso. Próbujemy dzwonić w znane nam miejsca w Zakopanem aby zarezerwować nocleg. Niestety wszystko zajęte. Wyruszamy więc pełni niepokoju o to gdzie będziemy spać. Do Zakopanego dojeżdżamy o północy. Zajeżdżamy pod pierwszy napotkany dom gdzie pali się światło i pełen sukces!!! Mamy nocleg i to całkiem luksusowy. Robimy sobie herbatę i idziemy do łóżek na zasłużony odpoczynek. Rano wspólne śniadanie z pozostałego prowiantu i „tort” dla jubilata. Marian ma 50-te urodziny i jest zaskoczony że jesteśmy przygotowani. Prezent i świeczki niosłam cały czas w plecaku na Rysy Planujemy co robimy dzisiaj. Musimy zmienić całkowicie wcześniejsze plany. Koprowy Wierch może zdobędziemy następnym razem. Decydujemy się na „lajtowy” spacer do Doliny Strążyskiej, ale wcześniej zwiedzamy Cmentarz Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku. Pogoda dopisuje, idziemy do Doliny Strążyskiej. Całkowity relaks mamy tylko napoje w plecakach, na Rysy tak się nie dało. Zatrzymujemy się chwilkę Przy wodospadzie Siklawica. W Dolinie Strążyskiej zaplanowaliśmy kawę i szarlotkę, ale było tam tak dużo turystów...... rezygnujemy i wracamy do samochodu. Kolejny szczyt do Korony zdobyty!!!!

Szcyty które po kolei potrafi nazwać Mariusz. Janusz studiuje mapę. Posiłek nad Ż Nosicze powracający z Chaty Pod Rysami. W drodze na przełęcz waga Widok na Żabie Pleso. Żabie Pleso z góry. Dalej na Rysy już po załąńcuszkowanym kawałku. Widok z Rysów na polską stronę. Na szczycie Rysów. Widok ze szczytu Ewa na szczycie. Ja na szczycie. Buchty na parze w Chacie Pod Rysami. Ewa udziela pierszej pomocy Marianowi. Słońce już zachodzi a my jeszcze daleko. Jubilat Marian. Zakopane - Cmentarz zasłużonych na Pęksowym Brzyzku W Dolinie Strążyskiej. W dolinie Strązyskiej. Sasanka, anemon albo zawilec alpejski W dodze na Rysy.
Avatar użytkownika
Elzbieta Zapaleniec 361 kilometrów

Ostatnie wycieczki użytkownika

Pokaż więcej

Komentarze

Konto usunięte
2011-12-26 01:50:52
Konto użytkownika zostało usunięte
Avatar użytkownika
mokunka Krajtroter 219837 kilometrów
2011-12-23 14:08:49

Pewnie  jasne Stasiu, to są niuanse. A jeszcze jedno...Założylam nowy wątek na forum pt "ŚWIATECZNIE",właśnie na życzenia świąteczne aby każdy mógł je napisac w tym samym miejscu. Jesli będa porozrzucane po wątkach na forum , nie każdy je odnajdzie, odczyta. Może tam piszmy życzenia ?!. pozdrawiam:)))

Ostatnio edytowany: 2011-12-23 14:13

Gość
2011-12-23 12:24:23

Ojej, w sumie nieważne. Zapytałem dlatego, bo trasa zaczyna się na parkingu po słowackiej stronie i tam kończy. Ja nie zaliczam dojazdu do wycieczki. Tutaj jednak jest zaznaczone, że jest "samochodowa" i skoro tak, to niech będzie, że zaczyna się i kończy w Polsce. Gdyby tak inerpretować, to każda wycieczka zagraniczna zaczyna się w Polsce, bo przecież trzeba stąd tam dojechać...

Sam czasem wgrywałem zagraniczne wycieczki tutaj, ale to było wówczas, kiedy nie można było tego uczynić z przyczyn technicznych na "zwiedzaj świat".

Mili Moi, dużo błogosławieństwa Bożega Wam życzę na całe zbliżające się Święta. Staś

Avatar użytkownika
toja1358 Krajtroter 10687 kilometrów
2011-12-23 10:39:32

Mokunko, ja codziennie zaglądam na chwilkę chociaż na Polskie Szlaki, ale nie miałam czasu na to,  żeby z Wami "pobyć". Pozdrawiam serdecznie, życzę radosnych Świąt i mam nadzieję, że po świętach będę tego czasu miała więcej - zatem "DO ZOBACZENIA" :)))

Avatar użytkownika
mokunka Krajtroter 219837 kilometrów
2011-12-23 10:14:42

[cytuj autor=' toja1358'] Cudna wyprawa, Elu, fajnie opisana, fotki też ładne. Staś pisze, że powinna być na Zwiedzaj Świat... No, w zasadzie tak, ale zaczyna się w Polsce, kończy też. Hmmm... Myślę, że śmiało może być tutaj - jest to chyba częściej odwiedzana stronka, a wycieczka godna polecenia. Pozdrawiam. [/cytuj]

 

I ja sądzę, że wycieczka może być tutaj, bo jesli się nie mylę, było powiedziane, ze wycieczki "zaczynajace i kończące sie w Polsce" wrzucamy na PSz.:)

Toja:) miło Cie widzieć, ostatnio jakoś  mniej się ozdywalaś. Fajnie, ze znowu jestes wśród nas:)))

Ostatnio edytowany: 2011-12-23 10:15

Avatar użytkownika
toja1358 Krajtroter 10687 kilometrów
2011-12-22 21:59:06

Cudna wyprawa, Elu, fajnie opisana, fotki też ładne. Staś pisze, że powinna być na Zwiedzaj Świat... No, w zasadzie tak, ale zaczyna się w Polsce, kończy też. Hmmm... Myślę, że śmiało może być tutaj - jest to chyba częściej odwiedzana stronka, a wycieczka godna polecenia.

Pozdrawiam.

Gość
2011-12-22 20:17:46

Bardzo podoba mi się relacja, tylko dlaczego tutaj , a nie na "zwiedzaj świat"? Pozdrawiam

Avatar użytkownika
Elzbieta Zapaleniec 361 kilometrów
2011-12-22 14:39:33

Cieszę się że Ci się podoba mój opis, starałam się oddać atmosferę jaka panowała na wyprawie. Jesteśmy zgraną grupą i każdą wyprawą cieszymy się jak dzieci. Na zdjęciach wszyscy uczetnicy których wymieniłąm. Pozdrawiam Ela

Avatar użytkownika
mokunka Krajtroter 219837 kilometrów
2011-12-22 14:28:56

Elu, ciekawa ta twoja wędrówka.Czytalam i czytalam, bo rozpisalas się bardzo:) a fotki, śliczne, wyraźne i pewnie na nich wszycy ci, którch w relacji z imienia wymienilaś.pozdrawiam:)))

Newsletter Wypisz się z newslettera
Znajdziesz nas na:
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje - popularny portal turystyczny tworzony od 15 lat przez aktywną rodzinkę złożoną z mamy, taty i trzech córek. Sercem Polskich Szlaków jest blog z ciekawymi wpisami i fotorelacjami z wypraw oraz opisy atrakcji turystycznych w Polsce z pięknymi zdjęciami. Na przyjaznym Forum mamy 48 tys. postów. W sezonie notujemy 50 tys. Użytkowników na dzień, poza sezonem około 10 tys. Na profilu facebookowym mamy blisko 25 000 polubień, a na Instagramie ponad 2 300 Obserwujących.
Dreptamy.pl - wszystkie nasze wycieczki po Polsce
Copyright 2005-2020