, Krzysztof

Góry Krucze

2011-04-18
2011-04-18 22:33:26
Avatar użytkownika
Krzysztof Krajtroter 7153 kilometrów
Miejsca odwiedzone podczas wycieczki
Lubawka > Krucza Skała > Głazy Krasnoludków > Diabelska Maczuga > Mrayenci Vierch

13. 03.



Kiedyś czytałem o grupie ładnych skał gdzieś w Sudetach, ale nie zapamiętałem gdzie one są, dopiero w czasie wybierania trasy na ten wyjazd znalazłem informację w jednym z przewodników: były to Skałki Gorzeszowkie, lub, inaczej mówiąc, rezerwat „Głazy Krasnoludków” w Górach Kruczych. Tym samym dokonałem wyboru trasy: najpierw poznanie głównego masywu pod Lubawką, później Głazy Krasnoludków, a później zobaczę.



Później nieźle dałem sobie w kość, bo zachciało mi się wejść na szczyt góry o czeskiej, dziwnej nazwie. Wszedłem, mokry i zziajany, ale nie narzekałem. Chciałem wejść na niego i wszedłem.

Samochód zostawiłem na początku zielonego szlaku, na brzegu Lubawki, u stóp wyrastającej z płaszczyzny pól Kruczej Skały; samochód widziałem później ze szczytu: spokojnie stał sobie czekając na mnie. Była 7.30, gdy polną dróżką ruszyłem wprost na górę stromo wyrastającą z płaszczyzny pola, i zaraz na początku szlaku doznałem dwóch miłych wrażeń: poczułem polny wiatr, tak odmienny od szarpiących, nieprzyjemnych wiatrów wiejących w mieście. Wiatr polny jest spokojnym, równomiernym oddechem ziemi, niesie jej zapach i spokój, w nieokreślony sposób czuć w nim przestrzeń i swobodę. Po raz pierwszy w tym roku usłyszałem skowronki, polne dzwoneczki, a nawet zobaczyłem je, trzepotliwie nieruchome drobinki na tle błękitnego bezmiaru. Wiosna.

Krucza Skała jest niewysoką górą, ma 680 metrów wysokości, ale widok z niej jest piękny: miasteczko u jej podnóża, oczyszczona odległością Lubawka, wygląda jak z bajki, na prawo urokliwe, wyraźne szczyty Gór Kruczych, na lewo, po drugiej stronie głębokiej a wąskiej doliny, piętrzą się, jeden za drugim, kolejne szczyty, a daleko, na horyzoncie, bieleją zaśnieżone Karkonosze. Bliżej, zaraz za miasteczkiem, otwiera się dolina Bramy Lubawskiej, z której tu i ówdzie wyrastają niewielkie wzgórza.



Zielony szlak obiegający wokół górski masyw jest uroczym, nie męczącym szlakiem, jednym z tych, którymi chciałoby się iść bez końca, zwłaszcza, jeśli słońce ma się za towarzysza wędrówki.

Jak z tego zjechać i nie połamać się? - pytałem się siebie stojąc z zadartą głową i patrząc na szczyt skoczni narciarskiej na jednym ze zboczy Gór Kruczych. Tam właśnie po zgubieniu szlaku schodziłem ze stromego zbocza piargów trzymając się gałęzi krzaków, a na dole w nagrodę za zejście zrobiłem sobie przerwę. Siedziałem na pieńku chłonąc widok otoczenia i słuchając siebie. Słońce świeciło mi w twarz, mała brzózka łaskotała mnie gałązkami w kark, a rosnący tuż obok świerk wydzielał dla mnie swojski żywiczny zapach kojarzący się z latem i słońcem. Po pniu ściekała woda… woda? Dotknąłem cienkiego strumyczka: lepiąca się miękkość. Żywica rozkosznie pachniała, gdy rozcierałem ją w palcach. Na twarzy czułem ciepło słońca, wiatr układał mi po swojemu włosy na głowie, nareszcie bez czapki, kawa z termosu smakowała wybornie, nogi nadal chętne drogi odpoczywały, a ja poczułem to wyjątkowe, zawsze urocze, zjednoczenie świadomości z chwilą mojego życia.

Obszedłem podnóże góry i zanurzyłem się w wąską a głęboką dolinę oddzielającą Kruczą Skałę od Sępiej Góry, chcąc zobaczyć porfirowe skały stromego zbocza góry, dla ochrony których utworzono tam rezerwat. Porfir ma czerwony odcień, jak pola w pobliżu, których ziemia była przed milionami lat takimi właśnie skałami. Skały są spękane, czynią wrażenie niesamowicie starych, ledwie stojących starców, jak ten Starzec, szczyt mijany na wierzchowinie. U stóp skał leżą zwały kamiennych złomków, a w jednym miejscu jest ich cała rzeka - odłamki góry sypiące się na dół w nieustającym ciągu przemian morfologicznych Ziemi. Do tych przemian przyłożyłem swoją rękę, zabierając ze sobą odłamek czerwonawego porfiru.

Ta wycieczka była nietypowa, ponieważ dwa razy w ciągu jej trwania podjeżdżałem do celu samochodem. Pierwszym był rezerwat Głazy Krasnoludków odległy od Lubawki o 12 km. Wymarzone miejsce na niedzielne wyjazdy w góry dla całych rodzin, ponieważ parking na końcu drogi jest o 100 metrów od pierwszych skał, a przy nim jest polana z ławkami i miejscami na ogniska. Formy skał są tak różnorodne, że ma się wrażenie zwiedzania najpiękniejszych miejsc Gór Stołowych. Na swoje potrzeby, słuchając wrażeń, nadawałem sfotografowanym skałom nazwy: neolityczną strojnisią jest kamienna głowa na długiej szyi, z bujną fryzurą z małych świerków i kęp traw; niemal idealnie równy rząd kamieni uformowany niczym kolumnada greckiej świątyni kojarzy się z mitycznym kamiennym miastem; z kamiennej podstawy wyrasta grupa dinozaurów trzymających swoje kształtne głowy na smukłych szyjach, a wydają się one uśmiechać swoimi szerokimi pyskami, z których tu i ówdzie zwisają wiechcie przeżuwanej trawy.

W sąsiedniej wiosce stoi na szczerym polu dziesięciometrowy ostatniec w murowaną tablicą podającą dwie daty: 1813 – 1913. Gdy zapytałem grupę bawiących się wokół dzieciaków o te daty, rezolutny dwunastolatek powiedział: wtedy diabeł przyniósł tutaj ten kamień. Diabelska Maczuga w Gorzeszowie. Uroczy lokalny mit, piękna skała.

Gdzie jeszcze pojechać, skoro do zmierzchu parę godzin, a nogi i oczy wołają o jeszcze?

Grupa szczytów przy samej granicy z Czechami: Sępia Góra, Polska Góra i na samej granicy Mrayenci Vierch. Gdy zatrzymałem się na parkingu przy samej granicy, szczyty, ciemne swoimi lasami, wyrastały z równiny pola przeciętego linią słupów granicznych, a tuż obok rosło małe drzewko z sześcioma swoimi pniami splecionymi w dwa idealnie równe warkocze, Warkocze Natury. Siedziałem w samochodzie jedząc kanapki i patrząc na góry przed sobą i na to drzewko. Tylko ja patrzyłem, inni jakby nie widzieli drzewa tak oryginalnego. Dlaczego?

Właściciel kantoru i parkingu z nostalgią wspominał niedawny jeszcze czas, gdy opłaty za parkowanie pobierał według czasu parkowania.

-Daj pan dwa złote i stój pan ile chcesz. Widzi pan jak tu teraz jest… – powiedział.

Podejście na szczyt dało mi nieźle w kość: niżej szlak prowadził korytem rozlanego wiosennymi roztopami strumienia, wyżej szedłem dnem żlebu zasypanego zeskorupiałym, chrzęszczącym pod butami, śliskim śniegiem. Po co tam lazłem, skoro w jedyne miejsce widokowe na tym szlaku zostawiłem już na sobą? Nie wiem. Bo postanowiłem tam wejść pomyślawszy, że jeśli dzisiaj, teraz, nie wejdę tam, nie wejdę już nigdy. Więc wbijałem czubki butów w śnieg i szedłem, zasapany, z mokrym czołem, aż w końcu poczułem zimny wiatr: byłem na szczycie. Wszedłem. Byłem tam.

Avatar użytkownika
Krzysztof Krajtroter 7153 kilometrów

Komentarze

Avatar użytkownika
Krzysztof Krajtroter 7153 kilometrów
2011-04-19 21:23:11

[cytuj autor=' Krzysztof Dorota'] Panie Krzysztofie bardzo fachowe i ciekawe relacje z tras ma pan talent , noi fajne trasy z naszych stron pozdrawiam [/cytuj]

Dziękuję wam, mój Imienniku i Ty, Doroto:)

Nie staram się napisać relacji z wycieczki, jak zauważyliście niewiele w nich szczegółów drogi i jej otoczenia. Zwykłem pisać raczej o swoich wrażeniach, bo też te teksty nie są pisane specjalnie na tę stronę, a do moich dopisków, jak nazywam miejsce w pamięci komputera, gdzie piszę coś dla siebie. Czasami zamieszczę wybrane teksty na tej lub innej stronie. Cieszę się, że podobają się niektórym ludziom.

Jeśli mieszkacie blisko Sudetów, to zazdroszczę. Ja jadę 200 km aby połazić po górach, a od teraz aż do połowy października nie będę mógł wybrać się na wycieczkę z powodu obowiązków służbowych.

Avatar użytkownika
Krzysztof Krajtroter 7153 kilometrów
2011-04-19 21:15:27

[cytuj autor='Musielak Arkadiusz'] Cześć Krzychu. Jak zawsze czytam z zapartym tchem. Kolejny raz sprawiłeś że odniosłem wrażenie jakbym samemu pokonywał tą trase. Relacja ŚWIETNA. Zdjęcia zresztą też. Ciesze się że "wróciłeś" bo naprawdę twój tekst jest niezłą lekturą. Raczej w najbliższym czasie nie zahaczę o rejony które opisujesz, ale przynajmniej dajesz mi pewną satysfakcję i plany na przyszłość. Pozdrawiam.   [/cytuj]

Witaj, Arkadiuszu. Przez chwilę tak mocno cieplutko zrobiło mi się koło serducha - jakbym odwiedził dalekich i wiele lat nie widzianych znajomych, i został dobrze tam przyjęty:)

Staram się pisać ładnie, bo napisanie dobrego tekstu ma dla mnie wartość samą w sobie, całkiem podobnie jak połażenie po górach. Przekonałem się nie raz, że ładne chwile można przeżyć w bardzo wielu miejscach, wcale nie muszą być one piękne, aby wrażenia takie były. To bardziej od nas samych zależy, od oczekiwania, nastawienia, potrzeb, od oczu szeroko otwartych. Na pewno i Ty to zauważyłeś u siebie, a reszta? Reszta to tylko słowa, próby przełożenia swoich wrażeń na język pisany. Czasami lepsze, czasami gorsze, a czasami w ogóle niemożliwe - czyż nie tak? Czuło się coś wspaniałego, a nijak nie można tego wyrazić...

Bo nasze przeżycia są tak naprawdę nieprzekazywalne innym ludziom.

Avatar użytkownika
Krzysztof Krajtroter 7153 kilometrów
2011-04-19 21:05:14

[cytuj autor=' monika'] Krzysztofie ! Ciekawa relacja z naszych polskich gór . Cudowne zdjęcia . Pozdrawiam Monika B. [/cytuj]

Dziękuję, Moniko:)

Mam zwykłe prztykadełko za 200 złotych, służbowe, i naciągam szefa wykorzystując jego własność do moich celów, bo jakoś nie mogę się zebrać kupić coś lepszego dla siebie. Ten aparat ma jakąś taką paskudną cechę, że więcej na nim niebieskości dalekich horyzontów, niż w rzeczywistości. Zdjęcia dali wychodzą jak za mgiełką. Powinienem poczytać coś o tym aparacie, poczytać o fotografowaniu, ale ciągle coś mi przeszkadza.

Dzięki raz jeszcze za docenienie i za obecność, Moniko.

Avatar użytkownika
Arkadiusz Musielak Krajtroter 6260 kilometrów
2011-04-19 21:03:35

Cześć Krzychu.

Jak zawsze czytam z zapartym tchem. Kolejny raz sprawiłeś że odniosłem wrażenie jakbym samemu pokonywał tą trase. Relacja ŚWIETNA. Zdjęcia zresztą też. Ciesze się że "wróciłeś" bo naprawdę twój tekst jest niezłą lekturą.

Raczej w najbliższym czasie nie zahaczę o rejony które opisujesz, ale przynajmniej dajesz mi pewną satysfakcję i plany na przyszłość.

Pozdrawiam.

 

Avatar użytkownika
Krzysztof Krajtroter 7153 kilometrów
2011-04-19 20:59:42

[cytuj autor='Prończuk Adam'] Krzyś -prawdopodobnie -  1813 - 1913 -  setna roznica wyparcia Napoleona ze Śląska. [/cytuj]

Całkiem możliwe, jeśli daty to potwierdzają. Ja zadowoliłem się odpowiedzią chłopaka siedzącego na tej skale, bo mi się spodobała: to była setna rocznica porzucenia tam tej diabelskiej maczugi przez Szatana. Tym bardziej spodobała się, że chłopak odpowiedział mi takim tonem, jakbym zapytał go ile jest dwa razy dwa: to jak to? Ty nie wiesz o tym?? Taki to był ton. Fajny.

Avatar użytkownika
monika Krajtroter 17658 kilometrów
2011-04-19 16:27:08

Krzysztofie !

Ciekawa relacja z naszych polskich gór . Cudowne zdjęcia . Pozdrawiam Monika B.

Avatar użytkownika
Krzysztof Dorota Krajtroter 23831 kilometrów
2011-04-19 15:00:46

Panie Krzysztofie bardzo fachowe i ciekawe relacje z tras ma pan talent , noi fajne trasy z naszych stron pozdrawiam :)

Avatar użytkownika
Adam Prończuk Krajtroter 16443 kilometrów
2011-04-19 08:09:42

Krzyś -prawdopodobnie -  1813 - 1913 -  setna roznica wyparcia Napoleona ze Śląska.

Avatar użytkownika
Krzysztof Krajtroter 7153 kilometrów
2011-04-18 22:50:52

Więc dobrej nocy, Adamie.

Ja kradnę sen by mieć czas. Te wieczorne godziny są najmilsze. Jutro zaczynam pracę o ósmej, więc przynajmniej do północy mogę posiedzieć.

Avatar użytkownika
Adam Prończuk Krajtroter 16443 kilometrów
2011-04-18 22:38:12

Cieszę się z Twojego powrotu. Jutro przeczytam na spokojnie realację juz mi się podoba. Ide spać bo mam zaległości.

Newsletter Wypisz się z newslettera
Znajdziesz nas na:
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje - popularny portal turystyczny tworzony od 15 lat przez aktywną rodzinkę złożoną z mamy, taty i trzech córek. Sercem Polskich Szlaków jest blog z ciekawymi wpisami i fotorelacjami z wypraw oraz opisy atrakcji turystycznych w Polsce z pięknymi zdjęciami. Na przyjaznym Forum mamy 48 tys. postów. W sezonie notujemy 50 tys. Użytkowników na dzień, poza sezonem około 10 tys. Na profilu facebookowym mamy blisko 20 000 polubień, a na Instagramie ponad 2 000 Obserwujących.
Dreptamy.pl - wszystkie nasze wycieczki po Polsce
Copyright 2005-2020