Strażnica Łutowiec i żar w Żarkach

2019-06-30
2019-07-26 19:39:23

Spotkanie z Jurą Krakowsko-Częstochowską zaczynamy od tego, co mamy akurat najbliżej, niemal na wyciągnięcie ręki, czyli od Strażnicy Łutowiec. W końcu nocowanie „Pod Strażnicą” do czegoś zobowiązuje (przy okazji bardzo polecam tę agroturystykę).



Wapienny ostaniec w Łutowcu wznosi się na niewielkim pagórku. Nie udaje mi się zauważyć jakichkolwiek pozostałości dawnej warowni. Widocznie fragmenty kamiennego muru dobrze wtopiły się w skałę. Z samego rana nie widać również nikogo wspinającego się po skalnej ścianie. Za to spod strażnicy podziwiamy rozległy widok w kierunku Niegowej. Drogą między ostańcami biegnie niebieski Szlak warowni jurajskich.

Po znośnym niedzielnym poranku robi się niesamowity upał, dosłownie żar leje się z nieba. My jedziemy do Żarek. Najpierw do Sanktuarium Matki Bożej Leśniowskiej, Patronki Rodzin, która nazywana jest też Matką Bożą Uśmiechniętą ze względu na rzadko spotykany, wyjątkowo łagodny wyraz twarzy. Podczas polowej Mszy Świętej chronimy się w cieniu drzewa. Później spędzamy jeszcze trochę czasu na terenie Sanktuarium, głównie przy cudownym źródełku. Podczas takiego upału chłodna źródlana woda jest bezcenna.



Następnie idziemy do Starego Młyna – Muzeum Dawnych Rzemiosł w Żarkach. Zwiedzanie z przewodnikiem rozpoczyna się o pełnej godzinie, więc czekając na wejście robimy mały odskok i oglądamy położone nieopodal zabytkowe stodoły w Żarkach.

Muzeum w Starym Młynie jest multimedialne i interaktywne, i bardzo nam się podoba. Dzieci szukają myszki „mieszkającej” w młynie, mielą zboże na żarnach, zapoznają się z pracą szewca, bednarza i kołodzieja – rzemieślników najczęściej spotykanych kiedyś w Żarkach. Na pamiątkę każdy dostaje miniaturowych rozmiarów worek wypełniony zbożem lub mąką. Dodatkowo oglądamy czasową wystawę zabawek.

Nawet sceptycznie nastawiony nastolatek daje się zainteresować i wychodzi raczej zadowolony. Córka zapytana później w agroturystyce jak było i czy pomagała młynarzowi, odpowiada, że nosiła worki z mąką. (??)

Wieczorem jeszcze raz idziemy do Strażnicy Łutowiec i w ten sposób „spacerki do skałki” stają się codziennym urlopowym zwyczajem.

Komentarze

2019-08-08 16:44:29

Super miejsca, byliśmy w tym Sanktuarium, i nawet piliśmy wodę z cudownego źródełka ;-)

2019-07-31 10:36:55

Super, zaczyna się Jura :) Fajne miejsca, Stary Młyn ciekawy dla dzieci i dorosłych, Sanktuarium odwiedzaliśmy już 2 razy, ale jakoś w środku za bardzo nie oglądaliśmy go, nie wiem czy było zamknięte akurat. Też mamy zawsze tradycje jakiś spacerków w danym miejscu

2019-07-30 23:25:13

[cytuj autor='marian'] Wspaniłe przywitanie z Jurą.Sanktuarium w Żarkach dla mnie ma szczególne znaczenie.Już dawno tam nie byłem i chyba wielki czas to zmienić. [/cytuj]

Ja byłam w Żarkach pierwszy raz, ale tak mnie to Sanktuarium oczarowało, że po tygodniu znów tam zawitaliśmy. Zwykle nie zdarza mi się w czasie urlopu być dwa razy z rzędu w tym samym kościele.

 

2019-07-30 21:44:59

Wspaniłe przywitanie z Jurą.Sanktuarium w Żarkach dla mnie ma szczególne znaczenie.Już dawno tam nie byłem i chyba wielki czas to zmienić.

2019-07-28 22:47:16

[cytuj autor='tomtur'] Kolorowy ptak o poranku to bajka.   [/cytuj]

Niby zwykły wróbel, ale jak go zobaczyłam zaraz po obudzeniu, to zanim podniosłam głowę, sięgnęłam po aparat.

2019-07-27 18:00:36

Bardzo ciekawie.  Kolorowy ptak o poranku to bajka. 

Nam na Roztoczu czasem kogut skracał poranny sen. Ale to fajniejsze od budzika. Mocno zachęciłaś do wypadu w Jurę.

Pozdrawiam

2019-07-27 10:54:25

Ale fajnie.

Nam też by się podobało. Ta Jura coraz bardziej za mną chodzi i nie ma setek kilometrów :-)

Newsletter Wypisz się z newslettera
Portal pozytywnych podróżników
Copyright 2005-2019
Znajdziesz nas na: