Pod koniec sierpnia ,gdy wszyscy uciekają znad morza ,dla nas rozpoczynały się krótkie wakacje. Jest to pora dla ludzi , którzy lubią spokojne i ciche wakacje. Ceny opadły a atrakcje pozostały. Pierwszy dzień nad morzem i oczywiście kąpiel. To nic że ludzie poubierali się jakby już była jesień. Nas to nie zraziło. Następnie spacer po uroczym miasteczku i czas na odpoczynek. Dzień drugi to wypad do lasu na zwiedzanie a raczej podziwianie najstarszego dębu w Polsce ( a czy to prawda niech się spierają naukowcy). Kilometr dalej rośnie 160 lat młodszy dąb, ale ponieważ dębów w tym roku obejrzałem bardzo dużo w
Rogalinie więc Warcisława sobie darowałem. Bolesław majestatycznie stoi sobie w lesie i godnie się starzeje. Bardzo łatwo tam trafić. Przy stacji kolejowej Bagicz zostawiamy samochód i po dwóch kilometrach oznaczoną drogą trafiamy na miejsce. Ponieważ było wcześnie pojechaliśmy do
Kołobrzegu pospacerować po deptaku i oczywiście po molo. Wieczorny spacer i kąpiel oczywiście w
Ustroniu Morskim. Dzień trzeci to odwiedziny latarni morskiej w
Gąskach. Widok z wysokiej latarni jest fantastyczny. Po obiedzie spacer po Ustroniu i karmienie mew, których jest tu bardzo dużo. Następnego dnia krótki wypad do Rusowa. Zabytkowy kościółek i obok pozostałości po parku i pałacyku . Po drodze w Kukini mijamy przetwórnię ryb i można tam zaopatrzyć się w rybki pod różnymi postaciami. Do domu posmakować zakupione rybki i oczywiście nad morze na długi spacer. Wieczorem dziennik i pogoda i spanko. Rano wypad nad morze, spacer po piaszczystej plaży i na świeżą rybkę do sklepu na plaży i niestety czas do domu. Po drodze mijamy
Mielno. Krótka przerwa nad morzem i dalej. 40 kilometrów dalej w Grzybnicy następna przerwa. Kamienne kręgi podobne do tych które zwiedziłem w Węsiorach i Odrach, ale warto je zobaczyć. Do domu jeszcze kilka godzin jazdy i niestety - koniec wakacji.