Szlakiem cerkwii z Birczy w Góry Słonne

2014-12-21
2015-03-26 11:53:01

To była wycieczka pełna pozytywnych niespodzianek: znane i nieznane cerkwie, klimatyczne miejsca, życzliwi ludzie i dziki krajobraz.

Dokladna relacja na moim blogu: http://jakokiemsiegnac.blogspot.co.uk/2015/02/z-birczy-w-gory-sonne-szlakiem-cerkwii.html



Grudzień płata nam figla i zamiast bożonarodzeniowej bieli, mamy niemal wiosenną pogodę, a o świętach przypominają tylko kolorowe światełka. To dobry czas, żeby wyruszyć śladami cerkwii na południowo-wschodnich krańcach Polski. Nocleg rezerwuję w Starej Birczy u Jadzi. Pokój jest pełen kontrastów - nowoczesna kabina prysznicowa z hydromasażem i radiem, nie pasuje do kurzu i ociapanych szafek. Ale najważniejsze, że łóżka są wygodne, jest ciepło, bo dostaliśmy dodatkowy grzejnik i w nocy panuje idealna ciemność, nie zakłucona żadną latarnią. Trochę zaspaliśmy, więc Andrzej szybko przygotowuje kawę i jej aromat rozwiewa resztki snu. Miła gospodyni ratuje nas dokładną mapą okolicy, a trasę ustalamy już siedząc w aucie. Najbliżej mamy Rudawkę, gdzie obok zadbanej, byłej cerkwii, nasz wzrok przyciąga stary cmentarz z dużym, prostym grobowcem, o który leży oparty długi krzyż.

Dziurawą drogę po chwili zastępuje wstęga nowego asfaltu. Jesteśmy na terenach dotkniętych krwawą historią przesiedleń. Po dawnych mieszkańcach narodowości ukraińskiej zostały tylko cerkwie. Niektóre miały szczęście być przekształcone na kosciół rzymskokatolicki i żyją nowym życiem trzymajac pamięć minionych zdarzeń w poblakłej polichromii ściennej, bo wyposażenie mało kiedy się zachowało. Pozostałe świątynie popadały w ruinę, służąc za magazyny, dopóki ktoś się nimi nie zainteresował i nie zainicjował renowacji. Tak było z cerkwią w Kotowie. Dopiero teraz została uratowana od całkowitego zniszczenia i prace renowacyjne, aż wrą.



Podziwiamy sztukę zapomnianych rzemiosł widoczną w ręcznie ciosanych belkach zrębowej budowli. Cmentarz widać, że był niedawno wykoszony z gęstych chaszczy, kiedyś zasłaniających stare płaskorzeźby kute w metalu. Kilka metrów dalej jest kamienna kapliczka, niestety zamknięta. Za to opuszczony dom obok stoi otworem. Nasza ciekawość prowadzi nas do środka, a tam oprócz pomieszczeń gospodarskich, jest mała izba z piecem, szafą, i dwoma łóżkami. Krzesła przy stoliku od maszyny do szycia zostawione są jakby dopiero ktoś na nich siedział. Gazeta z 1995 roku otwarta jest na artykule "Jak zdobyć wizy do Anglii". Niedługo sie tam wybieramy, ale już bez wiz, jak to czasy szybko sie zmieniają. Po pocztówkach rozrzuconych na łóżku wnioskujemy, że mieszkała tu samotna Babcia... Wychodząc, na progu zauważamy stronę z gazety o zwłokach na strychu. Wolimy nie sprawdzać, czy to faktyczna wskazówka, czy tylko zbieg okoliczności. Musimy zawrócić, bo droga zamienia się w polny trakt, tu kończy się kontakt z cywilizacją. Mijamy pięknie odsłoniętą skarpę chyba fliszu karpackiego.

Docieramy do Malawy. Cieszy fakt, że cerkwie, które zostały przekształcone na kościół są ładnie utrzymane, ale niektóre są całkiem pozbawione uroku, jak ta. Natomiast cerkiew w Lipie stoi opuszczona, bo obok wybudowano nowy kościół. Ładnie prezentuje się w otoczeniu starego cmentarza. W cerkwii w Brzeżawie trwa spowiedź, więc tylko zaglądamy do środka i jadąc dalej, skręcamy w pierwszą lepszą dróżkę w prawo za przystankiem. Zaprowadzi nas ona na wzgórze ze starymi drzewami owocowymi. Po dawnych zabudowaniach została tylko kupka desek i dziura w ziemi, może kiedyś studnia. Dookoła łagodne wzgórza, polana otoczona brzózkami, a wśród nich samotny krzyż.

Wracamy do świątyni, gdzie Pani już sprzątała po spowiednikach. Luźna rozmowa przerodziła sie w opowieść o jej życiu. Gdy miała półtora roku, jej ojca zamordowało UPA. Banda, z ich sąsiadem na czele, wpadła do ich domu, rzucili dziecko w kąt, a braci i dziadka wyrzucili przez okno. Ojca związali, założyli pętlę na szyję i wyprowadzili. Jego ciała nigdy nie znaleziono, ale podobno zwłoki Polaków wrzucali do studni z ropą. Dom został podpalony, więc jej rodzina musiała przenieść sie do innego, opuszczonego po przesiedleniach. Wyszła za mąż już w wieku 15 lat, gdyż brakowało miejsca w domu z powodu licznego potomstwa jej brata. Miała czwórkę dzieci, dużo zwierząt gospodarskich i wszystkiego dorobiła się swoją cieżką pracą, bo jej mąż chorował przez 4o lat. Mimo trudnej przeszłości Pani miała uśmiech na twarzy wyrażając wdzięcznośc za obecne spokojne czasy. Podziwiam jej pozytywne podejście, dziś mamy wszystko, a ciągle jesteśmy niezadowoleni. Ale jak stwierdziła: "Są ludzie i ludziska".

Jedziemy do Ulucza, ale jak zwykle gdzieś nas zniosło po drodze. Bo jak tu się opszeć zobaczeniu tego co kryje się za sympatycznie wyglądającym wzniesieniem? Intuicja dobrze nas poprowadziła - z trawiastego wzgórza widzimy piękną panoramę Gór Sanocko - Turczańskich. O mały włos nie ugrzęźliśmy na podmokłej dróżce, ale powoli się wykaraskaliśmy.

W Borownicy wchodzimy po długich schodkach do małego kościółka u stop lasu i szemrzącego strumienia.



Wkrótce wioska się kończy, a z nią asfaltowa droga. Jedziemy wzdłuż rzeczki, a tam imponująca tama bobrów. Grube drzewa równiótko ociosane z widocznymi śladami mocnych zębów. Nie dowierzamy jak inteligentne są to zwierzęta, żeby kształtować środowisko według własnych potrzeb, a nie być zależnym od niego. Nawet ssaki tego nie potrafią, oprócz człowieka oczywiście.

Nieopodal stoi urocza kapliczka, wprawdzie wygląda na nową, ale drewniany daszek i prymitywny mostek nadają jej charakteru. We wnętrzu umieszony jest obraz Matki Boskiej otoczonej wilkami, czyżby grasowały w okolicy?

W Uluczu wdrapujemy się na strome wzgórze, wzdłuż krzyżyków zawieszonych na drzewach. Prawdziwa Droga Krzyżowa, żeby dojść do tej cerkwii, ale warto, bo to jedna z najstarszych w Polsce.

Świeżo wymieniony dach połyskuje w słońcu jak złoto. Łapiemy tę chwilę w aparacie. Stare nagrobki porośnięte barwinkiem, okazały starodrzew i cisza, sprawiają, że w milczeniu przemykamy niskimi podcieniami dalej. Jeszcze kilka cerkwii na nas czeka.

W Dobrej Szlacheckiej wita nas idealne słońce na tle ciemnych chmur, najlepszy malarz lepiej by tego nie wymyslił. Fotografujemy w tych sprzyjających warunkach relikt średniowiecznej tradycji - cerkiew bramną.

Obok stoi zwykła cerkiew, ale nas intryguje właśnie ta jedyna tego typu w Polsce - cerkiew bramna. Do XVIII wieku na jeden ikonostas przysługiwała tylko jedna msza. Więc ktoś sprytnie wymyslił, że umieszczono ikony również w budowli nad bramą i dzieki temu możliwe były dwie msze dziennie. Po tym co już widzieliśmy, cerkiew w Hłomczy nie robi na nas dużego wrażenia. Choć wyróżnia się zielonym dachem, a okolica jest bardzo malownicza - woda i wzgórza.

W Łodzinie jest skromna, typowa cerkiewka obsadzona potężnymi dębami. Oj szkoda, że nie potrafią opowiedzieć, co juz widziały przez stulecia, a może to i lepiej?

Przejeżdżamy przez wieś Mrzygłód, gdzie znak informuje nas o zabytkowej zabudowie wokół rynku. Parkujemy na placu wyłożonym kamieniem ze Sanu. Chwała temu kto wpadł na ten wspaniały pomysł wykorzystania lokalnego surowca, który genialnie pasuje do drewnianych domów, zamiast asfaltu czy betonu. Zagadują nas dwaj mieszkańcy i opowiadają, że niektóre domki mają ponad 100 lat, a kościół ufundowany był przez samego Jagiełłę.

Czas jakby się tu zatrzymał. Mieszkańcy w gumofilcach niespiesznie rozmawiają sobie na krzesłach przed domem, na rynku nie rozpraszają żadne reklamy, bo sklep jest gdzies na uboczu wsi. Takie miejsca lubimy. W dodatku ludzie miają tu nadal taką otwartość na przyjezdnych, bo nie są zepsuci przez turystykę masową, gdzie turysta postrzegany jest jako ktoś, z kogo można zedrzeć dużo kasy. Chętnie bym tu wróciła w leniwe letnie popołudnie.

Wyobraźnią przenosimy się do czasów, gdy Mrzygłód był miastem dumnie nazwanym Tyrawa Królewska. Znane było z królewskiej kopalni soli. Gdy San zmienił bieg, miejscowość została podzielona na dwie i tak powstała Tyrawa Solna. Dziś warto tam obejrzeć dawną cerkiew. Nam ukazała się w poświacie różowego światła zachodzącego słońca, odbijającego się w blaszanym dachu.

Kolejna ładnie utrzymana cerkiew w Siemuszowej. Ciekawość prowadzi nas na wzgórze, trafiamy tam na zaniedbany cmentarz. Zza pokrzywionych krzyży widać szeroką panoramę gór z wieżyczką cerkwii pośrodku.

W Tyrawie Wołoskiej jest już całkiem ciemno, ale takie zdjęcie kościoła też wyszło interesująco. Robimy przerwę na obiad w Karczmie Forest w Birczy. Czekając całe wieki na pizzę, oglądamy dzisiejsze zdjęcia nie mogąc uwierzyć, że tyle udało nam się zobaczyć w krótki grudniowy dzień. To była wyprawa pełna pozytywnych niespodzianek: znane i nieznane cerkwie, klimatyczne miejsca, życzliwi ludzie i dziki krajobraz - czego chcieć więcej?

Odwiedzone miejsca

niedziela, 2014-12-21
  • Kotów
  • Lipa
    • cerkiew, cmentarz
  • Brzeżawa
    • cerkiew, cmentarz
  • Borownica
    • kosciól
  • Ulucz
    • cerkiew, cmentarz
  • Dobra Szlachecka
    • cerkiew, cmentarz
  • Hłomcza
  • Łodzina
  • Mrzygłód
    • ruiny cerkwii, zabudowa malomiasteczkowa
  • Tyrawa Solna
    • cerkiew
  • Siemuszowa
    • cerkiew, cmentarz

Ostatnie wycieczki użytkownika

Pokaż więcej

Komentarze

2015-03-29 21:16:01

Mokunka - to jeszcze nie Bieszczady, ale klimat bardzo podobny :)
Ela - jakos nie sadzilam, ze ten temat, az tak zainteresuje innych i nie dodawalam duzo zdjec, wiec dopiero dzisiaj zamiescilam jeszcze kilka.

Ciesze sie, ze ten region budzi zaciekawienie i pozytywne opinie, naprawde warto sie wybrac. Pozdrawiam Was!

Ela
2015-03-29 16:43:15

Relacja super, czytając oczyma wyobraźni widziałąm Twoje zdjęcia. Te co dodałaś są extra aż chciałoby się ich pooglądać więcej. Super wycieczka. 

2015-03-28 21:03:37

Zawsze piękne Bieszczady i drewniane cerkwie , pieknie ujęte na Twoich fotach.  Wiele z nich widziałam , w miniaturze w Parku Miniatur Sakralnych w Myczkowcach .Bieszczadzkie wspomnienia wracają.

pozdrawiam :)

2015-03-28 10:57:32

[cytuj autor='Świątkowski Roman ']Ładnie i ładne zdjęcia. [/cytuj]

Fajna i ciekawa relacja.

pozdrawiam

2015-03-28 07:34:26

[cytuj autor=' Doriska']Ok juz dodalam relacje :) Milego czytania, troche dluga wyszla ;) [/cytuj]

Dzięki :-) Bardzo fajnie czytało się Twoją relację. Opis działa bardzo na wyobraźnię, czułem się, jakbym tam był. Super!

2015-03-27 22:50:12

Fajnie ogladało się Twoje fotki z wycieczki,niedawno byłam w tych rejonach. Powróciły miłe,letnie wspomnienia.

2015-03-27 17:39:30

Ok juz dodalam relacje :) Milego czytania, troche dluga wyszla ;)

2015-03-27 15:49:12

Ładnie i ładne zdjęcia.

2015-03-27 13:46:43

Fotki śliczne, ale...brak opisu (nie można skopiować adresu, a nie chce mi się przepisywać.) Mogłabyś wrzucić opis do wycieczki?
 

2015-03-27 09:29:02

Ciesze sie, ze sie podoba. Dokladnie - zatrzymane w czasie, w takie miejsca mnie ciagnie. Pobudzaja wyobraznie. Niedlugo dodam podobna wycieczke tylko, ze po Roztoczu Wschodnim. Dzieki za komentarze i pozdrawiam!

2015-03-27 07:44:53

Bardzo piękne :)

2015-03-26 21:27:22

Hej

Miejsca zatrzymane w czasie i w kadrze, klimatyczne

pozdrawiam

2015-03-26 11:57:05

Czekam na więcej Twoich zdjęć i jakiś opis bo zapowiada się fajnie :)

Newsletter Wypisz się z newslettera
Portal pozytywnych podróżników
Copyright 2005-2019
Znajdziesz nas na: