ruiny w Zagórzu

2012-10-02
2012-10-02 14:03:40

Niegdyś była to potężna budowla, jednak historia nie była dla niej niełaskawa. Po trzystu latach z klasztoru niszczonego przez zawieruchy wojenne i pożary zachowały się do dzisiaj tylko ruiny, położone na wzniesieniu nad Osławą.

Wracając z wycieczki po Bieszczadach tak zaplanowaliśmy trasę, by mieć przesiadkę w Zagórzu. Dawno, dawno temu czytałem o ruinach klasztoru kamedułów, które znajdują się w tym mieście i postanowiliśmy przy okazji je sobie obejrzeć. Na początek okazało się, że ruiny nie są w mieście, tylko za miastem, położone w zakolu rzeki Osławy, która otaczała je z trzech stron. Z ciężkimi plecakami, w upalny, sierpniowy dzień, wyruszyliśmy na parokilometrowy spacer.



Nie wiedziałem czego mamy się spodziewać po dotarciu na miejsce i nawet miałem wątpliwości, czy w ogóle warto iść dalej. Ciekawość okazała się jednak silniejsza i nie zawróciliśmy, co okazało się kolejną dobrą decyzją podczas tego wyjazdu. Szliśmy przez miasto, minęliśmy malutką cerkiew, przejazd kolejowy, zabłąkanego psa, drewniany dom z ciekawymi oknami, kościół Wniebowzięcia NMP, aż wreszcie znaleźliśmy się na drodze wiodącej przez pola, która miała zaprowadzić nas do celu. Tak też się stało i niedługo potem przed nami pojawiły się ruiny.

Wejścia na teren dawnego klasztoru strzegła tabliczka zakazująca wstępu, ale jej nie zauważyliśmy. Zresztą musiała być w trudno widocznym miejscu, bo nie tylko nam się zdarzyło ją przeoczyć – w środku znajdowało się już kilku turystów zajętych fotografowaniem. Przeszliśmy przez częściowo zachowaną, częściowo zrekonstruowaną bramę i skierowaliśmy się do głównego budynku, który mimo zniszczeń, w dalszym ciągu pozostał okazały. Kościół był pozbawiony dachu, ale ściany wciąż zdobiły dobrze zachowane fragmenty polichromii. Obejrzeliśmy budowlę ze wszystkich stron.



Oprócz kościoła znajdowały się tam pozostałości zabudowań klasztornych i gospodarczych oraz mury. Zajrzeliśmy również do niewielkich podziemi. Aby dotrzeć w niektóre zakamarki trzeba było przedzierać się przez gęste zarośla, które skuteczniej strzegły dostępu niż zardzewiała tabliczka. Ruiny były godne obejrzenia i już nikt nie narzekał ani na temperaturę, ani na zmęczenie, ani nawet na dźwiganie plecaków. Tą samą drogą, którą przyszliśmy, wróciliśmy na dworzec, skąd pojechaliśmy autobusem do domu.

Odwiedzone miejsca

wtorek, 2012-10-02
  • Zagórz

Ostatnie wycieczki użytkownika

Pokaż więcej

Komentarze

2012-10-04 22:29:24

Cieszę się, że zdjęcia Ci się podobają. Może jeszcze kiedyś będziesz miała okazję, by tam zajrzeć. Te ruiny rzeczywiście nie są bardzo znanym miejscem.

2012-10-04 20:01:50

Bardzo mi się podobaj Twoje zdęjcia!!!! Widać że masz ciekawy sposób patrzenia na świat. A przez Zagórz mogłam przejeżdżać w tym roku, ale nic nie wiedziałam o tym miejsca...wielka szkoda

2012-10-04 18:42:12

bardzo fajne miejsce, byłem tam w tamtym roku, mam kilka zdjęć, postaram sięwieczorkiem wrzucić

2012-10-04 08:54:47

Dzięki :-) Miejsce na pewno warto obejrzeć będąc w okolicy. Ale Bieszczady nie są takie dzikie, przynajmniej ich zachodnia część.

2012-10-03 22:00:26

Bardzo ciekawe miejsce, fajnie opisane i ładnie ujęte na fotografiach. Szkoda że takie obiekty niszczeją, bez zainteresowania stosownych Władz, co stanowi kolejny dowód na "dzikość Beszczad".

2012-10-03 08:09:21

Też mi się podbają, ale to dla nas za daleko

2012-10-03 08:03:17

Super fotki:)

Newsletter Wypisz się z newslettera
Portal pozytywnych podróżników
Copyright 2005-2019
Znajdziesz nas na: