Południowa Islandia Reykjavik i okolice , Adam Wejher

Południowa Islandia Reykjavik i okolice

2011-01-06 - 2011-01-15
2011-02-07 19:21:43
Adam Wejher 155 kilometrów
Miejsca odwiedzone podczas wycieczki
Perlan > Reykjavik
W dniu O6.01.2011 r godz. 12.00 wyjechaliśmy (dwie osoby), z Tczewa samochodem do Warszawy. Po drodze mieliśmy małą niespodziankę . W miejscowości Obrowo, około 190 km od Warszawy zatrzymał nas wypadek. Policja zorganizowała objazd. Musieliśmy nadłożyć drogi i objechać miejsce zdarzenia przez Żębówiec. W Warszawie byliśmy na miejscu około 18.00. Auto zostawiliśmy na parkingu P7 w Warszawie przy ul. Dzwonkowej 20/24. Auto z parkingu odwiozło nas na lotnisko. Opłata za parking za 10 dni wynosi 75 zł. W tym dowiezienie na lotnisko w dniu wylotu i przywiezienie z lotniska w dniu przylotu. Start planowany był na godzinę 20.10. Jak to się zwykle zdarza wylot był opóźniony o godzinę. W Reykjaviku byliśmy 07.01.2011r około 00.20 tamtego czasu. Czas w Reykjaviku jest cofnięty względem czasu w Polsce o godzinę. Przywitała nas temperatura -6 stopni Celsjusza, oraz bardzo silny wiatr, t.j. około 12 m/s (według prognozy pogody w internecie). Przy wsiadaniu i wysiadaniu z samochodu trzeba było trzymać drzwi aby wiatr ich nie wyrwał. Po krótkim ( kilkugodzinnym ) odpoczynku w dniu 07.01.2011r udaliśmy się na zwiedzanie stolicy Islandii. Dodać należy, że obudziliśmy się rano około godziny 7.00 a na dworze było ciemno. Rozjaśniło się dopiero około godziny 11.00. Wtedy to po śniadaniu udaliśmy się do centrum, aby obejrzeć katedrę Hallgrimskrkju. Będąc na miejscu napotykamy na bardzo wysoką wieżę – 75 m – do tego na wzgórzu. To wieża sławnego kościoła Hallgrímskirkja, inaczej wyglądająca niż inne wieże kościelne. (zdj. 1)
Przede wszystkim kim był Hallgrím, którego imię nosi ten kościół? (rys. 2) To jeden z najsławniejszych poetów islandzkich - Hallgrím Pétursson (1614-74), autor wielu pięknych pieśni kościelnych, śpiewanych do dzisiaj w kościołach na całej Wyspie. Sławne są jego poezje, ale przede wszystkim hymny poświęcone cierpieniom Chrystusa i Jego ukrzyżowaniu. Hallgrím był przecież przez wiele lat pastorem w kościele Hvalsneskirkja na południe od Sandgerđi (kilka kilometrów od Keflavíku na półwyspie Reykjanes). W Hvalsnes skomponował hymn Passiusalmar, poświęcony zmarłej córce, a dzisiaj śpiewany przy każdym pogrzebie w całej Islandii. W kościele Hvalsneskirkja jest nagrobek jego zmarłej córki, podobno on sam go wyrzeźbił.
Przez wiele lat był też pastorem w Saurbćr na południowym brzegu fiordu Hvalfjörđur (niedaleko Reykjavíku), gdzie działał w latach 1651-69. Z tego okresu pochodzą najsławniejsze hymny Hallgríma. Na pamiątkę jego pobytu zbudowano tam w 1957 r. kościół, obok na cmentarzu jest jego grób.
Historia budowy kościoła Hallgrímkirkja jest bardzo ciekawa. Żadnego budynku na Wyspie nie budowano tak długo. Architektem był Guđjón Samuelsson (1887-1950), który w 1937 r. otrzymał zlecenie opracowania planów budowy. Był on twórcą głównego budynku Uniwersytetu, Teatru Narodowego, kościoła w Akureyri, a przede wszystkim kościoła katolickiego w Reykjavíku.
Architektura kościoła jest wyjątkowa, odnosząca się do krajobrazu Islandii, wieża ma wygląd wielkiej skały bazaltowej. Nawiązanie do gór bazaltowych nadało kościołowi formę jedyną w swoim rodzaju. Do budowy użyto wyłącznie materiałów pochodzących z Wyspy. Wieża i boczne ściany wyglądają jak bazaltowe słupy, które można często zobaczyć w naturze.
Natomiast wnętrze kościoła ma pokazać pustkowie Islandii. (rys. 3) Patrząc na białe ściany ma się wrażenie oglądania lodowców. Ten ciekawy projekt był na początku nawet krytykowany, ale w końcu w 1947 r. rozpoczęto budowę wieży. Miejsce wybrano znakomicie – wzgórze Skólavörđuholti w środku miasta. Wieżę i boczne ściany ukończono w 1974 r. i tak Hallgrímskirkja stał się najwyższym budynkiem w stolicy, przewyższając wieżę kościoła katolickiego. Ale nie był to koniec budowy, na razie nabożeństwa odprawiano w gotowych już podziemiach i wykańczano kościół górny. Uroczyste poświęcenie kościoła odbyło się wreszcie w 1986 r - po 39 latach od rozpoczęcia budowy – i rocznicę 200-lecia uzyskania praw miejskich przez Reykjavík.
Kościół postarano się odpowiednio wyposażyć. Witraże przy wejściu to dzieło Leifa Breiđfjörda. Piękną rzeźbę przy chrzcielnicy przedstawiającą Chrystusa, wykonał i podarował kościołowi znany rzeźbiarz islandzki Einar Jónsson w 1948 r. Obok druga mniejsza rzeźba przedstawia Hallgríma. W kościele umieszczono egzemplarz pierwszej islandzkiej biblii, wydrukowany w 1584 r. w Hólar. Sławne są organy wykonane w 1990 r. przez Hansa Gerda Klaisa w Bonn, mają one aż 5275 piszczałek. (rys. 4) Wnętrze kościoła daje wspaniałą akustykę. Często przyjeżdżają tu znani organiści, aby koncertować na tutejszych organach. Turyści mogą wjechać na sam szczyt wieży i podziwiać panoramę miasta. Co też uczyniliśmy. Opłata 500 koron od osoby. Gdy jest dobra pogoda a co za tym idzie dobra widoczność z wieży można zobaczyć też górę Esja, a nawet lodowiec Snćfellsjökull na półwyspie Snćfellsnes.. Przed wejściem do kościoła stoi pomnik Leifa Eiríkssona, odkrywcy Ameryki w 1000 r. Jest to podarunek Stanów Zjednoczonych z okazji obchodów 1100-lecia Islandii w 1974 r. (rys. 5)
Następnie udaliśmy się do muzeum historii Islandii - VibrantMuseum w Perlan. W Perlan historia ożywa. Można tam po raz pierwszy zobaczyć postacie historyczne i najważniejsze wydarzenia w historii Islandii, od czasów pierwszych osadników. W Muzeum dokładnie odtworzone są kluczowe momenty w historii Islandii, momenty, które zdecydowały o losach tego narodu i które dają wgląd w to jak Islandczycy mieszkają od ponad tysiąca lat. Do dyspozycji zwiedzających są przenośne wolkmeny ze słuchawkami za pomocą których lektor w kilku językach objaśnia chronologiczną historię kraju ( nie skorzystałem bo nie było języka polskiego ). Życie postaci historycznych odtworzone zostało w oparciu o opisy znalezione w kronikach i sagach wikingów. W celu zapewnienia autentyczności, ubrania, broń i przedmioty codziennego użytku wykonane zostały przy użyciu tradycyjnych metod przekazywanych przez wieki. Wełna i len na ubrania specjalnie preparowano i barwione ręcznie. Od początku swego istnienia życie codzienne Islandczyków było bardzo trudne. Klimat jak i pogoda była mało przyjazna, a ziemia na której mieszkali wciąż aktywna wulkanicznie. Islandczycy często padali ofiarą wulkanów, trzęsień ziemi, lawin i innych katastrof naturalnych.
(rys. 6,7,8,9,10)
Saga Muzeum jest czynne:
w lecie i wszystkie weekendy od 10/18
a zimą w dni powszednie od 12/17.
Muzeum znajduje się w pięknym i robiącym wrażenie ogromu obiekcie, które nazywa się Perlan. Perlan jest niezwykłym budynkiem, który znajduje się na małym wzgórzu Öskjuhlí&eth. Budynek posiada kształt sferyczny i zbudowany został w 1991 roku. Wewnątrz jako ciekawostka znajduje się sztucznie utworzona fontanna wyrzucająca co kilka minut wodę na kilkanaście metrów. (rys. 11) Turyści wrzucają tam monety i wypowiadają życzenia, które mają się sprawdzić. W Perlanie odbywają się liczne wystawy, takie jak Winter Garden, oraz regularne koncerty. W części budynku znajduje się wiele sklepów i restauracji. Budynek zwieńczony jest przeszkloną kopułą. W nocy oświetloną i ruchomą. Na wzgórzu w pobliżu Perlanu znajdują się niesamowite rzeźby przedstawiające postacie w ciekawych pozach.

W sobotę udaliśmy się na zwiedzanie Gold Circle (Złoty Krąg). Podróż rozpoczęliśmy od obejrzenia Pingvellir największego Islandzkiego jeziora. (rys.12,13) Znajduje się ono na wschód od Reykjaviku w odległości kilkudziesięciu kilometrów. Południowo zachodnia część Islandii wraz z jeziorem, ze względów na znaczenie historyczne jak i specjalne właściwości tektoniczne i wulkaniczne środowiska w 1928r stała się parkiem narodowym. Obszar ten znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Dolina Pingvellir leży na styku płyt kontynentalnych, co skutkuje procesami wulkanicznymi oraz licznymi trzęsieniami ziemi. Rośnie tu charakterystyczna dla Islandii brzoza karłowata oraz liczne mchy i porosty. Cała dolina pokryta jest licznymi szczelinami. (rys. 14) Niektóre szczeliny są pełne czystej wody. Wizytówką doliny jest Peningagja (rys. 15) (dosł. szczeliny monet, kanion monet), który tak przypadł do gustu turystom, że mieszkańcy wymyślili legendę: Jeśli wrzucając monetę, pomyślisz jakieś życzenie, to spełni się ono, pod warunkiem, że zobaczysz pieniążek uderzający o dno. Mnie się to nie udało. Największa rozpadlina tektoniczna tworzy głęboki wąwóz Almannagja. (rys.16) Następnie udaliśmy się do Złotego Wodospadu (Gullfoss). (rys.17,18,19,20,21) Jest to jeden z największych i najbardziej malowniczych wodospadów Islandii. Gulfos leży na rzece Hvita. Ma dwie prostopadłe kaskady: górna jest wysoka na 11 metrów, a dolna na 21 metrów. Do kanionu spada tu średnio 103 metry sześcienne wody na sekundę. Wodospad również leży na terenie parku narodowego. Wokół niego wybudowano punkt widokowy. (rys. 22) Wodospad sprawiał niesamowite wrażenie. Spotęgowane było to tym, iż był on częściowo zamarznięty. Aby dotrzeć do opisanych atrakcji poruszamy się asfaltową drogą równą i bez dziur. Jedynymi niespodziankami są zakręty i wzniesienia za którymi nie wiadomo co może nas spotkać. Można jechać przez pustkowie przez kilkanaście minut i nie spotkać żywej duszy. Nagle nie wiadomo skąd wyłaniają się skrzyżowania. Drogi są dobrze oznaczone i choć nazwy były mi obce, przy użyciu mapy bez problemu można się poruszać. Z Gulfos udaliśmy się do oddalonego o około 7 km Parku gejzerów. Po przybyciu na miejsce nie sposób nie zauważyć gorących źródeł, strumieni i wszędobylskiej fenomenalnie wyglądającej pary wydobywającej się wprost z otworów na całym obszarze. Możemy podziwiać tu gejzery Haukadalur, Strokkur, Geysir, Litli Geysir i jeziorka o szmaragdowym i zielono-niebieskawym zabarwieniu. (rys. 23,24,25,26,27) Geysir rozpoczął erupcję w początku XIV w a zakończył na początku XX w. Mieszkańcy mówią, że Geysir jest zmęczony i potrzebuje odpoczynku. Podczas swojej działalności wyrzucał strumienie wrzącej wody i pary wodnej na wysokośc ponad 150-200m. . Geysir leży u stóp wzgórz - na skraju obszaru geotermicznego mającego rozmiary jakieś 100 x 400 m i położony jest w dolinie Haukadalur . Wstęp na obszar jest bezpłatny. Obok jest hotelik i restauracja. Honor śpiącego staruszka ratuje wytryskujący co kilka minut Stokkur - znajdujący się w tym samym obszarze - w odległości kilkudziesięciu metrów. Tryska on co kilka minut, czasem zdarza sie też, że bezpośrednio po sobie następują dwa nierówne wytryski. Wrażenia są niesamowite, szczególnie wtedy gdy nie ma wiatru i fontanna leci prostopadle do góry. Stokkur tryska na wysokość do 20- 30 metrów. Trasy wokół źródeł są oznakowane. Zbyt bliska wędrówka może być niebezpieczna. Działalność Strokkur a długą historię. Początki jego działalności datowane są na 1789r. Po trzęsieniu ziemi zostały odblokowane jego wewnętrzne instalacje wodociągowe. Trwało to do wybuchu w 1896r, kiedy to trzęsienie ziemi zablokowało inny kanał gejzeru. W 1963r mieszkańcy oczyścili zablokowane kanały i gejzer w obecnym stanie wybucha do dnia dzisiejszego. Temperatura wody na głębokości 23 m wynosi około 120 stopni Celsjusza, ale się nie gotuje. Powoduje to ciężar wody naciskający z góry. Wody gruntowe wypełniają szczelinę. Woda nagrzewa się od gorącej skały do temperatury ponad 100 stopni Celsjusza. W ten sposób tworzą się pęcherze pary, które wypychają gorącą wodę w górę. Tam pod wpływem niskiego ciśnienia woda zaczyna gwałtownie wyparowywać i unosić ze sobą jeszcze większe ilości wody, które wyrzuca na wysokość kilkudziesięciu metrów. Po pewnym czasie źródło napełnia się chłodną wodą i cykl zaczyna się od nowa.
Następną atrakcją był krater wulkaniczny Kerid, w którego wnętrzu znajduje się jezioro wulkaniczne (długości 270 m, szerokości 170 m i głębokości 55 m). (rys. 28,29) Jest to jedno z kilku jezior w okolicy, znajdujących się wewnątrz kraterów. Krater składa się z czerwonych a nie czarnych jak inne kratery, skał wulkanicznych. Ściany krateru są bardzo strome, jedna ściana jest pochylona bardziej delikatnie i można podejść łatwo do samego brzegu jeziora. Samo jezioro jest dość płytkie, w zależności od opadów i innych czynników, ale ze względu na składniki mineralne z gleby, jest nieprzejrzyste. Zamarznięte również sprawiało niesamowite wrażenie. Ze względu na zapadający zmrok nie ryzykowałem zejścia do brzegu jeziora. Ściany składają się z sypkich skał. Nieostrożne zejście mogło spowodować obsunięcie i zjazd do krateru. Wulkanolodzy uważają, że Kerid powstał przez wybuch wulkanu. Po opróżnieniu się z magmy wygasł. Stożek wulkanu zapadł się do środka i wypełnił pustą komorę magmową. Ciemności, które zdążyły w tym czasie zapaść nie pozwoliły nam na dalsze zwiedzanie . W związku z tym udaliśmy się do Reykjaviku. Niesamowitym widokiem w drodze powrotnej była wieś cieplarniana znajdująca się w Hveragerði.
W dniu 09 stycznia udaliśmy się na zwiedzanie Centrum Reykjaviku. W języku norweskim oznacza to „zadymiona zatoka”. Stolica kraju jest niewielka i można zwiedzić ją na piechotę. Rozpoczęliśmy od głównej ulicy jaką jest Laugavegur. Znajduje się tu mnóstwo sklepów, głównie z odzieżą z tradycyjnych islandzkich materiałów. Niestety nawet jak na warunki islandzkie bardzo drogą. Turystę wita też mnóstwo sklepików z pamiątkami. Wszędzie można zakupić figurki sztucznych lub wręcz wypchanych ptaszków o nazwie maskonur. Są to ptaszki bardzo ładne i barwne. Łacińska nazwa maskonura określa go jako „ braciszka arktycznego”. Sklepy pamiątkowe oferują również świeże islandzkie powietrze w puszkach i pył wulkaniczny w słoiczkach. Niestety nie skorzystałem, gdyż wartość pamiątkowa nie jest adekwatna do proponowanej ceny. Następnie udaliśmy się do głównego parkingu podziemnego w Reykjaviku, gdzie odbywa się tradycyjny targ. Na targu tak jak w Polsce można kupić wszystko a sprzedawcy reprezentują wszystkie narody świata. Na targu panuje specyficzny zapach, który zapewne spowodowany jest sprzedawana wszędzie suszoną rybą. Ponieważ tego dnia była niedziela a więc dzień odpoczynku zarzuciliśmy dalsze zwiedzanie i wieczorem udaliśmy się do kręgielni. Kregielnia KEILUHÖLLIN znajduje się w centrum miasta na wzgórzu, w większym kompleksie rekreacyjnym. (rys.30) Przyznaję, że na kręgielni byliśmy pierwszy raz, więc wszystko było dla nas nowe. Zbijanie kręgli było czarną magią a pierwsze zbite kręgle zaczęły się pojawiać pod koniec półtoragodzinnego wykupionego czasu. Nie mniej wspominam to jako fajną rozrywkę. Do dyspozycji był również bufet z bardzo dobrym piwem.
W poniedziałek 10-go udaliśmy się na zakupy. I tak do południa udało nam się zajrzeć do sklepów Bonus, Kronan i Jysk (Rumfatagerinn), Rum-łóżko, fata-wiadro, lagerinn-magazyn. Sieć sklepów Bonus przypomina trochę sieć naszej Biedronki lub Lidla. Jest to jeden z tańszych sklepów. Co ciekawe, nie ma tam typowych lad chłodniczych. Produkty wymagające niskich temperatur znajdują się na regałach w komorach chłodniczych, do których wchodzi się z koszykiem lub wózkiem. Niestety w sklepach tych warzywa są bardzo słabej jakości. Jeśli jednak czegoś nam brakowało mogliśmy uzupełnić to w podobnym sklepie Kronan. Szczyt zakupów osiągnąć można było jednak w sklepach Ikea, które w Reykjaviku są, aż 3. Spowodowane to było wielkimi obniżkami ( Ut Sala ).
We wtorek 11-go udaliśmy się do Zoo, które znajduje się w dzielnicy Laugardalur. (rys. 31,32) Nie jest to typowe Zoo do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni w Polsce. Przede wszystkim ilość jak i rodzaj zwierząt jest dużo mniejsza. Od wejścia witają nas foki, które wdzięczą się jakby rozumiały, wiedziały, że chcę je fotografować. Woda w basenie, który zajmowały była przeźroczysta. Następnie w zagrodzie znajdowały się lisy. Pierwszy raz w życiu widziałem na własne oczy renifery, schowały się one jednak w odległej części zagrody. Później oglądaliśmy króliki i ozdobne kurki. W Polsce podobne nazywane są liliputkami. Zobaczyć tam tez można typowe charakterystyczne islandzkie konie, owce, świnie , kozy, norki, świnki morskie, gęsi, kaczki, psy i koty. Zoo w Reykjaviku otwarto do zwiedzania w 1990r. Zoo otwarte jest przez cały rok. Jednak zimą jest tu trochę posępnie i pusto. W Zoo możemy też trafić do Muzeum Świat Nauki. Pokazywana są tam na nauka i technika w sposób przystępny dla dorosłych i dzieci. Goście mogą dotknąć znajdujących się tam obiektów, eksponatów i doświadczyć na własnej skórze ich działania . Można zmierzy ć głos w decybelach, doświadczyć siły odśrodkowej a nawet usiąść na krześle fakira. Czynny też jest przez cały rok bar, gdzie można wypić kawę i coś zjeść. Latem dodatkowo w drugiej części zoo jest Family Park, (rys.33) gdzie całe rodziny mogą wypocząć na świeżym powietrzu. Znajduje się tam plac zabaw dla dzieci z działającymi buldożerami, mini tor wyścigowy, można skorzystać z trampoliny, przejażdżek łodzią i wesołego miasteczka. Dorośli obserwujący swoje pociechy mogą korzystać z grilli. W Zoo znajduje się również akwarium, zawierającym ryby, mięczaki, kraby i szkarłupnie z północnego Atlantyku.
Zoo otwarte jest zimą 24.08 -15.05 w godz. 10.00 – 17.00
Latem 15.05-24.08, w godz. 10.00-18.00
Dzieci do lat 5 mają wstęp bezpłatny
Dzieci do lat 12 bilet kosztuje 350 ISK
Dorośli bilet kosztuje 450 ISK.
Po południu odwiedziliśmy stylową restaurację w centrum handlowym Kringlan, gdzie zjedliśmy obiad. Co prawda był smaczny ale według mnie za drogi. Nie mogę jednak narzekać gdyż był on sponsorowany.
Jeszcze tego samego dnia udaliśmy się podgrzewaną plaża Ylstrondin Nauthólsvik. (rys. 34,35) Jest to jedyne miejsce w Islandii gdzie na plaży znajduje się biały morski piasek. Teraz plaża była zamarznięta ale latem ze względu na podgrzewany piasek jak i podgrzewaną wodę oddzieloną od zatoki usypanym wałem, przyciąga mnóstwo wypoczywających .
Wreszcie nadszedł dzień 12-go, w którym udaliśmy się do Blue Lagoon. Jest to zatoka, jezioro wewnątrz lądu wypełniona wodą morską, podgrzewana energią geotermalną, znajdująca się na świeżym powietrzu. Po przybyciu na miejsce otrzymujemy jak w tradycyjnym Aqua Parku bransoletkę, która działa jako klucz do szafki. Bransoletką tą można podczas pobytu płacić za napoje lub przekąski w Lagoon Bar.
W Blue Lagoon znajdują się geotermalne łaźnie parowe - sauny. Jedna z nich wykonana jest jakby w jaskini z lawy. Temperatura około 45st. C. Blue Lagoon oferuje nam również wodospad, dzięki któremu można zapewnić energetyzujący masaż ramion i karku. Kąpiel uskuteczniamy w lagunie i nacieramy się białymi błotami krzemionki. Wokół znajdują się budynki, gdzie można zrelaksować się w spokojnej i ciepłej atmosferze. Można również skorzystać ze Spa oraz zabiegów i masaży w wodzie. W sklepie można zaopatrzyć w naturalne preparaty ziołowe, krzemionkowe oraz z alg i zabrać je do domu.


Krzemionka w lagunie znajduje się w drewnianych skrzyniach i można smarować się nią bez ograniczeń za darmo. Maseczka ma być utrzymywana około 5-10 minut. To białe geotermalne błoto według zapewnień w folderach głęboko oczyszcza i złuszcza i naturalnie wzmacnia barierę ochronną skóry. To ma dać skórze blask i zastrzyk energii. Faktycznie po kilkugodzinnej kąpieli miałem wyjątkowo gładką skórę.
W zalewie znajduje się woda o temperaturze 37-39 ° C. Zalew posiada sześć milionów litrów wody morskiej energii geotermalnej, która jest zmieniana co 40 godzin. Regularne pobierane są próbki. Ekosystem jednak nie pozwala na rozwijanie się bakterii, dlatego nie potrzebne są dodatkowe środki, takie jak np. chlor. Woda pochodzi z 2000m z głębi ziemi, gdzie jest ogrzewana przez siły przyrody. Na tej głębokości woda posiada temp. 240 st. C, a ciśnienie jest 36 razy większe od ciśnienia na powierzchni ziemi. Geotermalna woda morska wydostając się na zewnątrz chłodzi się i zabiera ze sobą z ziemi minerały, które są wyjątkowym źródłem naturalnych znanych z uzdrawiającej mocy czynników. Skład minerałów w wodzie jest bardzo charakterystyczny i ma wysoki poziom krzemionki. Jego środowisko charakteryzuje się wysoką temperaturą i zasoleniem na poziomie 2,5% co stanowi 1 / 3 poziomu zasolenia oceanów. (rys. 36,37,38)
W dniu 13-go i 14-go wybraliśmy się na poznawanie najbliższej okolicy, oraz rozrywkę w centrum rozrywki KEILUHÖLLIN. Znów graliśmy w kręgle. Jednak tym razem szło mi dużo lepiej. W dzielnicy GRAFARVOGUR zwiedzaliśmy osiedla orz park z figurami. Ciekawostką jest, że w całym kraju znajduje się mnóstwo rzeźb i figur. W ten sposób mieszkańcy ozdabiają smutny krajobraz. Zabudowa miasta jest raczej niska. Przeważają domy jedno i dwupiętrowe, mało jest wieżowców. W każdej osadzie widać mnóstwo luksusowych terenówek, często na tzw. Big footach, czyli oponach o dużej średnicy do jazdy w trudnych warunkach terenowych.
W dniu 15-go udaliśmy się w drogę powrotną. Samolotem linii Iceland Express wróciliśmy do Polski. Oczywiście linie lotnicze zaoferowały nam spóźniony wylot i międzylądowanie w Wilhelshaven. W Warszawie byliśmy koło 22.30. Z Warszawy do Tczewa dotarliśmy bez większych problemów około godz. 6.00.
Relację tą poświęcam córkom, oraz Adamowi, którzy sponsorowali nam podróż . Gdyby nie oni, nigdy nie zobaczylibyśmy takich miejsc, widoków i nie przeżylibyśmy takich wrażeń.
Adam Wejher 155 kilometrów

Ostatnie wycieczki użytkownika

Pokaż więcej

Komentarze

Nie znalazłem żadnych postów w tym temacie. Kliknij tutaj by dodać pierwszy