Sprawdź nasz projekt Jurajskie Szlaki Jesienne
Tureckie wakacje - Alanya, Agnieszka

Tureckie wakacje - Alanya

2010-05-21 - 2010-05-28
2010-05-21 13:13:25
Avatar użytkownika
Agnieszka Krajtroter 2914 kilometrów
Dla tych, którzy lubią się wygrzać🙂 i tych co lubią za jednym razem wycieczkę nad morze i w góry!
Miejsca odwiedzone podczas wycieczki
Alanya- Oba > Alanya- Oba > Alanya- Bazzar > Alanya- Bazzar > Alanya- Twierdza > Alanya- Twierdza > Alanya- jeep safari > Alanya- jeep safari > Alanya - port i ulica dyskotek > Alanya - port i ulica dyskotek > Alanya- Plaża Kleopatry > Alanya- Plaża Kleopatry
To były moje pierwsze w życiu wakacje za granicą i to takie wykupione w biurze podróży. Planowałam te wczasy z moim chłopakiem, przypadkiem zgadaliśmy się z znajomą parą i wkrótce okazało się że oni tez mają podobne plany wakacyjne co my. Postanowiliśmy wybrać się na wakacje w czwórkę. Padło na Turcję i Alanye. Podróż odbyliśmy samolotem czarterowym linii Sun Express w lekkim stresie, bo pierwsza nasza taka podniebna podróż, ale byliśmy tak podekscytowani samymi wakacjami, że nasze obawy co do latania przewyższyła sama ciekawość i entuzjazm. Samolot wylądował na lotnisku w Antalyi. Tam też musieliśmy wykupić na miejscu wizę, żebyśmy mogli legalnie wypoczywać w tym pięknym kraju. Wiza kosztowała każdego 20 dolarów albo 15 euro w zależności jaką walutą dokonywało się płatności. Na lotnisku byliśmy w środku nocy, około godziny 3 nad ranem. Pamiętam dobrze, zaraz po opuszczeniu budynku terminala, przywitało nas upalne i nasączone wilgocią powietrze. Na samym środku parkingu razem z koleżanką rozpakowałyśmy walizki i zrobiłyśmy szybką zmianę garderoby, w tym zmieniając adidaski na japonki. Tam też powitała nas nasza „rezydentka” i zostaliśmy rozdzieleni zgodnie z biurami podróży do odpowiednich autokarów i busików. Czekała nas jeszcze prawie dwu godzinna podróż do celu naszej podróży- Alanyi. W klimatyzowanym autokarze czekała nas chwila wytchnienia od niewyobrażalnego ciepła. Nasz hotel był ostatnim na trasie dlatego też jako ostatni opuściliśmy bus.

Alanya jest słynnym i chyba najpopularniejszym wśród turystów kurortem na Riwierze Tureckiej, położonym 120 km od lotniska w Antalyi. Od północy otoczony jest górami Taurus a od południa ciepłymi wodami Morza Śródziemnego. Alanya jest ogólnie nowoczesnym miastem, z zachodnioeuropejskim charakterem, nastawiona jest na turystykę, życie tętni tutaj zarówno w dzień i nocą. Wizytówką Alanyi jest położona na wysuniętym w morze cyplu seldżucka twierdza, górująca nad miastem, z której roztaczają się przepiękne widoki na morze, góry i oczywiście miasto.
Miasto z racji tego iż z jednej strony ograniczone jest górami a z drugiej morzem, wraz z rozwojem turystyki rozwijało się i rozbudowywuje nadal wzdłuż linii brzegowej na wschód i na zachód. Jeśli chodzi o turystów, to przeważają Rosjanie, Niemcy Turcy i niestety Polacy, tak niestety, powiem, delikatnie wolałam unikać ciągłego słuchania polskich przekleństw i narzekania. Mieliśmy też okazje spotkać Holendrów.

Dolmusze
Nasz hotel położony był w dzielnic Oba, do centrum miasta busiki „dolmusze” kursowały co chwilę, trąbiąc na spacerujących turystów zachęcając w ten sposób do skorzystania z podwózki. Za taką podróż dolmuszem płaciliśmy zazwyczaj 1 dolara albo 1 euro lub 1 lira tureckiego, zdarzało się że kierowcy z tej kwoty wydawali jeszcze resztę. Generalnie podróż takim środkiem transportu nie należy do najbezpieczniejszych, biorąc pod uwagę, iż kierowca jadąc pisze smsy, pali papierosa, trąbi na każdego po drodze, od pasażerów zbiera pieniądze za bilety, wydaje resztę i to w trzech walutach, i do tego pamięta ile i komu ma wydać z powrotem, a nawet pamięta kogo gdzie ma wysadzić. Podziw dla tych panów kierowców, ale w głowie się nie mieści czy oni jeszcze przy tych wszystkich czynnościach wykonywany naraz maja czas skupić się na prowadzeniu?

Pierwsze dni pobytu spędziliśmy na relaksowaniu się przy basenie lub na plaży, chłonąc każdy promień słońca, popołudniami spacerowaliśmy wzdłuż plaży, a wieczorami spacer do centrum dzielnicy Oba, tzn. głównej ulicy składającej się z sklepów restauracji i barów.

Bazaar
Wieczorami odwiedzaliśmy w centrum bazar, na którym można było kupić co tylko dusza zapragnie. Zszokowana byłam otwartością Turków, każdy zaczepiał, witał i zapraszał do odwiedzenia swoich stoisk. Na towarach nie ma podanych cen, a pytając o nie zwykle dostajemy w odpowiedzi podaną cenę „ z kosmosu”, tzn. jest bardzo zawyżona, co jest u nich w zwyczaju należy się targować, i tu się zaczyna zabawa, albo jak obu stroną transakcji idzie dobrze mówienie po angielsku to licytujemy ustnie, jeśli z angielskim jest gorzej, licytacje mamy milczącą- w dobijaniu targu pośredniczy... kalkulator! Zresztą targowanie się jest u nich tradycją, choć z drugiej strony czy w przypadku tak dużej liczby turystów nie stanowi to swego rodzaju atrakcji turystycznej? Generalnie bazar tętni życiem, barwnym i rozbrzmiewającym muzyką. Ciekawostką jest, gdy nad miastem rozbrzmiewa głos dobiegający się meczetów wzywający na modlitwy, na bazarze jakby wszystko zamiera, muzyka milknie, a wszystko dzieje się jakby w zwolnionym tempie, po chwili, gdy nawoływania milkną- wszystko wraca do „normy”.

Dyskoteki i port nocą
Dla amatorów nocnych szaleństw najlepszym miejscem w Alanyi jest główny bulwar przy samym porcie. Znajduje się tam dyskoteka przy dyskotece, jedne znajdują się wewnątrz budynków inne na wolnym powietrzu. Cała ulica każdej nocy pełna jest rozbawionych ludzi, i ma się wrażenie że cała ta ulica zamienia się w jedno wielkie miejsce imprezy.

Twierdza i Czerwona Wieża
Twierdza jest najbardziej znanym zabytkiem Alanii, wybudowana została na półwyspie wzniesionym 250 m n.p.m.. Twierdza otoczona jest murem obronnym o długości 6,5 km. Obecnie pełni funkcję muzeum na otwartym powietrzu prezentując fascynującą sztukę Turków Seldżuckich , jest otwarty do zwiedzania, na szczycie wzniesienia znajduje się ctadela, do której wstęp jest płatny, podobnie jest z Czerwoną Wieżą, w której znajduje się muzeum etnograficzne. W nocy pozostaje jedynie podziwianie panoramy miasta.
Jako że my ludzie północy nie przyzwyczajeni do wysokich temperatur, prowadziliśmy nocny tryb egzystowania. Dlatego zwiedzanie górującej nad miastem Twierdzy zdecydowaliśmy się kolejnego wieczoru, zebraliśmy 8 osób i dotarliśmy do centrum, z centrum po długich negocjacjach z taksówkarzem, który ostatecznie zgodził się nas zawieść do Twierdzy, wpakowaliśmy się wszyscy do jednej taksówki, jak ja się nie znam na markach aut, taxi kojarzy mi się z renault kangoo. Tak osiem osób + kierowca, tam nie mają znaczenia jakiekolwiek przepisy ruchu drogowego. Taksówkarz zatrzymał się w paru miejscach widokowych znajdujących się na krętej drodze wiodącej na szczyt wzniesienia, z których podziwialiśmy przepiękną panoramę miasta ukrytego w mroku a skąpanego w kolorowych migoczących światłach. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na krótką sesję zdjęciową z Czerwoną Wieżą w tle, która stanowi wizytówkę miasta, a nawet jest w herbie Alanyi.

Jeep Safarii
Jak na studentów przystało, posiadając minimalne fundusze, szukaliśmy ofert wycieczek na każdą kieszeń, nawet tą najskromniejszą, wraz z znajomymi z hotelu znaleźliśmy biuro podróży prowadzone przez Niemkę polskiego pochodzenia. Zdecydowaliśmy się na jeep safarii. I już teraz polecam wszystkim, którzy lubią szaleństwo. Cały dzień spędziliśmy siedząc w aucie, w promieniach tureckiego słońca, w podmuchach ciepłego powierza, prowadząc wojnę na butelki z wodą. Podczas wycieczki jeździliśmy krętymi serpentynami dróg wśród gór, na początku drogą asfaltową ( której w Polsce możemy im zazdrościć), potem zmieniła się w kamienistą. Widoki gór zapierają dech. Po drodze mijaliśmy zabudowania i zatrzymaliśmy się w meczecie, gdzie nasz przewodnik Super Mario opowiedział nam pokrótce zasady rządzące się religią muzułmańską. Następnie postój mieliśmy w osadzie nomadów ukrytej wśród pagórków i zieleni, gdzie w cieniu zrobiliśmy sobie chwilę odpoczynku, zajadając się tradycyjnymi plackami z pietruszką, a dla spragnionych słodyczy były placki w wersji zachodnioeuropejskiej- z nutellą.
Tama , rzeka DimCay, pływające restauracje
Na kolejnym etapie wycieczki jadąc dalej krętymi drogami obejrzeliśmy chyba z każdej strony zbudowaną wśród gór tamę, aż w końcu przejeżdżając przez nią dotarliśmy na drugą stronę. Stamtąd z każdą minutą zjeżdżaliśmy w coraz niższe partie gór. W dolinie zatrzymaliśmy się w jednej z wielu usianych w korycie rzeki restauracji. Zanim dotarliśmy do restauracji pokonać musieliśmy zawieszony na wysokości paru metrów nad wodą pomost, z którego najodważniejsi mieli możliwość skoczenia do czystej lodowatej i głębokiej wody. W restauracji posiłek podawany jest na platformy z siedziskami z poduszek zanurzone w wodzie. Panuje tam prawdzie sielska atmosfera, szum wody i chłód od niej pochodzący skłania do relaksu i odprężenia po pełnym wrażeń dniu. W trakcie całego dnia towarzyszyli nam dwaj „paparazzi” tzn. fotograf i kamerzysta, którzy prowadzili dokumentacje naszej podróży pozostającą do dziś miłą pamiątką tamtych chwil.

Plaża Kleopatry
Dzień prze końcem naszego pobytu za punkt honoru uznałam odwiedzenie słynnej Plaży Kleopatry. To tutaj podobno flirtowała piękna królowa egipska Kleopatra i Marek Antoniusz. Do plaży od centrum miasta dostajemy się przez przepiękny egzotyczny ogród z różnorodną i kolorową roślinności. Plaża ciągnie się od skalistego przylądka z leżącą na nim twierdzą na zachód. O zachodzie słońca jest przepiękna, piasek tu jest dosyć żwirkowaty, jednakże o wiele lepszy niż na wschód od półwyspu. Gdy spacerowaliśmy plażą mijały nas tłumy podobnych jak my, a także odbywały się sesje zdjęciowe( w każdym hotelu można sobie taką pamiątkową sesje wykupić robioną przez „zawodowego” fotografa). Można powiedzieć totalna masówka, każdy fotograf miał wydzielony swój kawałek plaży, żeby nie przeszkadzać sobie nawzajem w pracy.

wschód słońca- góry Taurus Plaża Kleopatry Kleopatra??? Pływające restauracje meczet Góry Taurus jeep safari Disco przy porcie Red Tower Widok z Twierdzy na Alanye Ulice centrum w nocnej sceneri uliczki na Bazzarze bus station Hotele w Oba Deptak przyplaży Góry Taurus
Avatar użytkownika
Agnieszka Krajtroter 2914 kilometrów

Komentarze

Nie znalazłem żadnych postów w tym temacie. Kliknij tutaj by dodać pierwszy
Newsletter Wypisz się z newslettera
Znajdziesz nas na:
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje - popularny portal turystyczny tworzony od 15 lat przez aktywną rodzinkę złożoną z mamy, taty i trzech córek. Sercem Polskich Szlaków jest blog z ciekawymi wpisami i fotorelacjami z wypraw oraz opisy atrakcji turystycznych w Polsce z pięknymi zdjęciami. Na przyjaznym Forum mamy 48 tys. postów. W sezonie notujemy 50 tys. Użytkowników na dzień, poza sezonem około 10 tys. Na profilu facebookowym mamy blisko 25 000 polubień, a na Instagramie ponad 2 300 Obserwujących.
Dreptamy.pl - wszystkie nasze wycieczki po Polsce
Copyright 2005-2020