Wielka Paklenica

2012-01-25 - 2012-01-26
2012-01-25 23:23:00

Wąwóz Wielka Paklenica - najpiękniejsze miejsca gór Velebitu. Wymażone okolice dla tych co kochają łazikować po górach oraz kąpać się w morzu.

Wielka Paklenica

 



Wielka Paklenica – następne nasze wejście do tego Parku Narodowego. Teren parku jest najpiękniejszym miejscem w górach Velebit, gdzie w skałach wapiennych i dolomitowych można spotkać niespotykane kształty formacji skalnych, głazów, różnej wielkości jamy oraz jaskinie, które mieliśmy okazje oglądać w trakcie pobytu na tych terenach. W to wszystko wkomponowana jest wspaniała flora i fauna. Nazwa Paklenica pochodzi od nazwy żywicy sosny czarnej – paklina.

Samochodem staramy się dojechać jak najbliżej, po kilkudziesięciu metrach docieramy do końca asfaltowego parkingu, dalej można iść tylko na własnych nogach. Jesteśmy w punkcie przeznaczonym dla turystów, gdzie można kupić pamiątki oraz załatwić sprawy fizjologiczne.

Idąc dalej mijamy po lewej stronie bunkry z czasów II wojny światowej, obecnie przerabiane na centrum turystyczne. Od tego miejsca kończy się równy teren – tutaj wyrównany i wysypany drobnym żwirkiem – a dalej zaczyna się początkowo płaskie podejście, później bardziej strome serpentyną pod górę, przechodzimy na wyższy poziom wąwozu paklenickiego. Ścieżka prowadzi nas po wielkich lub mniejszych głazach i kamieniach. W oddali słychać nawoływania wspinaczy których można już spotkać od wjazdu na teren parku. Serpentyna się kończy, ścieżka robi się wyrównana, płaska, na naszej drodze napotykamy ławeczkę dla odpoczynku, a tuż obok niej źródełko z pitną wodą.



Po krótkim odpoczynku i uzupełnieniu zapasów wody ruszamy dalej. Ścieżka prowadzi nas wśród cienia drzew, a płynący obok potok dodaje rześkości powietrza co sprawia, że nie jest tak gorąco. Przy skałach po lewej stronie za zakrętem na naszej trasie jest kapliczka, którą mijamy, a kilkadziesiąt metrów dalej po prawej stronie tuż nad potokiem widać dachy zabudowań – prawdopodobnie kiedyś był tutaj młyn wodny. Ścieżka prowadzi nas lekko w górę, ale podejście nie jest męczące. Drzewa pomału ustępują miejsca krzewom, a nam odkrywa się świat wielkich kamieni i głazów. Dochodzimy do skrzyżowania znanego nam z poprzednich wycieczek na terenie tego parku – jaskinii Manita Peć oraz Mała Paklenica. Po kilkuset metrach dochodzimy do mostka i przechodzimy na drugą stronę strumienia, który tutaj ma już kilka metrów szerokości. Stąd widać zabudowania domku – jest to dom leśny – Luganica na wysokości 400m n.p.m., teraz jeszcze pusty – ale to dogodne miejsce dla odpoczynku dla turystów, gdzie oferuje się przybyszom posiłki i napoje. Od tego momentu nasz szlak staje się coraz bardziej stromy, wspinamy się po prawym zboczu wąwozu, skąd z lewej strony widać coraz to węższy potok i coraz to większą przepaść oraz niesamowite widoki na drugą stronę wąwozu. W oddali widać schronisko – dom górski Paklenica – oraz inne zabudowania na terenie parku. Po około 4 godzinach od wyjścia z parkingu dochodzimy do schroniska, po lewej stronie widać ruiny młyna wodnego oraz pozostałości po jego mechanizmach. Przechodzimy na drugą stronę strumienia, i po kilkunastu metrach jesteśmy na placu przed Paklenickim domem – schroniskiem, skąd jest ładny widok na otaczające nas góry Velebitu. W schronisku jest około 40 miejsc noclegowych.

Po odpoczynku i nabraniu sił ruszamy w dalszą drogę w niektórych miejscach „wykafelkowaną”… spotkać tutaj można turystów idących w japonkach … co za bezmyślność, następnie idziemy wąską ścieżką, stromymi dróżkami paklenickich szlaków, które zdążyliśmy już poznać wracamy do naszego parkingu. Nasz szlak jest teraz inny idziemy wschodnim grzbietem wielkiej Paklenicy, gdzie w dole widać ścieżki którymi dotarliśmy aż tutaj. Wędrujemy stokiem na Klimentę. Szlak prowadzi nas skrajem wąwozu Wielkiej Paklenicy i płaskowyżu porośniętego drzewami i krzewami. Jest tutaj mało turystów – w zasadzie spotkaliśmy tylko dwoje Czechów, którzy jak my zabłąkali się w te góry i szukają przygody Jpo wymienieniu kliku zdań ruszamy dalej w drogę od jednego rozwidlenia szlaków do drugiego. Czesi schodzą pierwszą ścieżką w dół wąwozu, my idziemy dalej, w upale szybko nam ubywa wody. Naszym celem jest Anika Kuk gdzie jest szlak, którym schodziliśmy wracając z Małej Paklenicy. Po drodze mijamy opustoszałe zabudowania podobne jak i w innych miejscach tej urokliwej krainy. Schodząc w dół, już w cieniu odpoczywamy od gorących promieni słonecznych. Dochodzimy do skrzyżowania szlaków do głównego szlaku Wielkiej Paklenicy, wracamy do naszego parkingu po drodze „tankując” nasze butelki pitną, zimną wodą źródlaną. Schodzimy na parking, gdzie stoi nasz pojazd. Teraz udajemy się w kierunku wyjazdu z terenu parku narodowego, ale nie opuszczamy jego terytoriom. Tuż przed bramką zostawiamy nasz pojazd i udajemy się zwiedzać zabytki tego miejsca, które sobie zostawiliśmy na ten dzień. Idziemy zobaczyć w pierwszej kolejności młyn wodny – całe zabudowania łącznie z urządzeniami, jak jest odpowiednia ilość wody to można na własne oczy zobaczyć jak one pracują. Dalej znów idziemy serpentyną pod górę 20 minut trasą edukacyjną – pouczającą, do starożytnej twierdzy Paklarić, która górowała nad zatoką i nad wejściem do wąwozu. Jest tutaj punkt widokowy, z którego mamy szeroką panoramę na miasteczko poniżej Parku Narodowego, a teleskop który jest bezpłatny pozwala nam przypatrzeć się najdalszym szczegółom.

Schodzimy w dół do parkingu gdzie wsiadamy do naszego pojazdu i ruszamy do miejsca zakwaterowania.

Komentarze

Gość
2012-01-26 09:21:51

Jak zawsze ode mnie "5". Swego czasu serce swoje zostawiłem w byłej Jugosławii, więc chłonę wszystko, co stamtąd pochodzi. Pozdrawiam

Newsletter
Portal pozytywnych podróżników
Copyright 2005-2017
Znajdziesz nas na: