Boczań się wybudza, Magdalena

Tatry 2016: Granaty (od Zadniego - 2240 do Skrajnego - 2226)

2016-08-13 - 2016-08-22
2016-09-10 17:07:24
Avatar użytkownika
Magdalena 70521 kilometrów
Miejsca odwiedzone podczas wycieczki
Zakopane > Tatry

Znów ok. 7 rano i znów Hala Gąsienicowa, ale tego dnia jeszcze piękniejsza – niebo – czysty błękit i przymglone poranne światło. Powoli też przyzwyczajamy się do śniadań w schroniskach. Jednak chcąc wyjść jak najwcześniej na szlak, mało jest czasu na porządne śniadanie w mieszkaniu. Udajemy się w jedno z moich ulubionych miejsc w Tatrach, czyli nad Czarny Staw Gąsienicowy – jest to zdecydowanie mój ulubiony staw, a tego dnia prezentował się wyjątkowo okazale w swych barwach, szczyty i niebo stroiły się, przeglądając się w wodnym lustrze. Ludzi niewiele. A my kierując się niebieskim szlakiem omijamy staw. Przez znaczą część drogi prowadzi jeden szlak zarówno na Zawrat, Kozią Przełęcz i granaty – rozgałęzia się dopiero przed Zmarzłym Stawem. Za Czarnym Gąsienicowym zaczyna piąć się w górę po coraz bardziej skalnym terenie – trzeba uważać, by nie zejść ze szlaku na usuwisty teren. W końcu rozgałęzienie – teraz wchodzimy na żółty szlak, który docelowo biegnie na Kozią Przełęcz. Docieramy bezpośrednio nad Zmarzły Staw, który do tej pory oglądałam tylko ze szlaku na Zawrat, czyli w pewnym oddaleniu. I tutaj niespodzianka... za krzaczka wyłania się krokiem pełnym gracji koziczka, a za nią kolejna, patrzą idą dalej, przez dłuższą chwilę nie poruszamy się tylko obserwujemy się wzajemnie. Chyba w końcu stwierdziły, że z naszej strony nic im nie grozi, więc przeszły do swoich codziennych czynności, a my ruszamy dalej. Jeszcze przez pewien odcinek drogi towarzyszą nam, potem zostają na swojej łące, a my wspinamy się dalej. W pewnym momencie znów trafiamy na rozgałęzienie szlaków – żółty w prawo, zielony w lewo. Podążamy zielonym do Koziej Dolinki,która położona jest na wysokości 1939 m. tutaj trzeba zdecydować,czy na grań czarnym przez Żleb Kulczyńskiego, czy mniej wyczynowym zielonym bezpośrednio na Zadni Granat. Wybieramy oczywiście łatwiejszy szlak – choć i tak pnie się ostro pod górę. Kozia Dolinka – trochę jak oaza na środku pustyni: wszędzie gruzowisko i skały, ostro w górę, a tutaj wielka zielona polana otoczona masywami górskimi. Idealne miejsce na odpoczynek. Zdobywamy Zadni Granat (2240m) i to był nasz dzisiejszy główny cel. W zamierzeniach naszych był powrót tą samą drogą. Ale najpierw biesiadujemy podziwiając widoczki na Czarny Staw i Dolinę 5 Stawów. Szczyt niewielki poszarpany i … dość mocno jak na tą jego niewielką powierzchnię zatłoczony :/ cóż... można się było tego spodziewać w taką pogodę, w dodatku w sobotę. Siedzimy, patrzymy, myślimy i cóż z tego wynikło? Wynikło z tego, że poszliśmy za ciosem i ruszyliśmy w kierunku Skrajnego Granata (2226m). Piękno i miejscami straszno. Tłumacząc: w mojej definicji straszno, to strome zejście z użyciem 4 łap, a to ze względu na moje kolana i obawa przed schodzeniem przodem do skały, nie ekspozycja – tą lubię. Więc idąc tropem owej definicji cięższe było dla mnie zejście z Pośredniego niż przejście,np słynnej klamerki. Przejście pomiędzy Zadnim, a Pośrednim jest bezproblemowe. Jest dość wąsko, później pokonujemy dość płaską skałkę, ale większego problemu w tym nie ma, a później już spacerowe wejście na sam szczyt Pośredniego (2234). Z kolei niestety słynną przełączkę musiałam ominąć ścieżką,ponieważ mój wzrost plus 'świeże' kolano nie pozwoliły by mi na bezpieczne 'stąpnięcie' z jednej strony na drugą. Teraz pozostaje wdrapanie się na Skrajny Granat, które w obliczu całej trasy wydaje się już tylko formalnością. Czeka oczywiście jeszcze strome zejście do Czarnego Stawu, ale te już znamy i nie sprawia nam problemu. Za pierwszym razem straszeczek był ;) jedno jest pewne widok ze Skrajnego na Pośredni robi wrażenie, zwłaszcza mając świadomość, że się to przeszło. Ale mam też świadomość, że ten szlak nie należy do najtrudniejszych, jaki mogą nam zaoferować Tatry. Tym razem nie schodzimy już Jaworzynką, tylko kierujemy się na Boczań, a i tak nogi oznajmiają, że już dość, ale na pocieszenie dla nich, to już ostatnie kilometry w Tatrach tego roku. Spotkamy się tu już za rok... a może wcześniej? ;) Co należy jeszcze zaznaczyć? Nie zmokliśmy ani razu ! Aż trudno w to uwierzyć :)



Avatar użytkownika
Magdalena 70521 kilometrów

Komentarze

Avatar użytkownika
mokunka 220737 kilometrów
2016-09-22 19:49:13

[cytuj autor=' marian']Prześliczne fotki. [/cytuj]

Fakt foty rewelka. Zazdraszczam kondycji takim łazikom jak Wy :)

Avatar użytkownika
Monia-80 246 kilometrów
2016-09-22 19:43:55

cudowne widoki z  Tatr  ,które znam osobiście  . Tatry to prawdziwe góry 

Avatar użytkownika
marian 44473 kilometrów
2016-09-15 21:29:45

Prześliczne fotki.

Avatar użytkownika
Maciej A 18616 kilometrów
2016-09-11 00:40:55

Powiedzieć że pięknie, to chyba skłamać :-). Dodać muszę prze-, no pogoda Wam się trafiła wspaniała.

pozdrawiam