Sprawdź nasz projekt Jurajskie Szlaki Jesienne
widok na Kąty z Grzywackiej, kristofhetvenharom

Beskid Niski pod koniec kwietnia, czyli... zimą :(

2016-04-23 - 2016-05-02
2016-05-15 20:41:32
Avatar użytkownika
kristofhetvenharom Krajtroter 3952 kilometrów

skrócona wersja ambitnego planu

Poszukiwania chętnych do wspólnej kwietniowej tygodniowej wędrówki po Beskidzie Niskim nie dały rezultatu. Ci, którzy rozważali taką ewentualność, i ostatecznie odpuścili, mieli, jak się okazało, rację. Ale po kolei.



Zacząłem wędrówkę w sobotę 23.04. od „zdobycia” Góry Grzywackiej, ale nie wszedłem na nią szlakiem, lecz od strony szosy Nowy ŻmigródDukla. Wreszcie częściowo pokonałem lęk wysokości, wchodząc prawie na sam szczyt wieży widokowej – po raz pierwszy (a byłem na szczycie chyba po raz ósmy) nie wiało. Później malownicze zejście do Kątów i nieznany mi dotąd odcinek czerwonego szlaku GSB na górę Kamień. Ledwie zszedłem z szosy w boczną drogę, a tu – otwarta brama posesji i duży nie uwiązany pies, który po chwili popędził w moją stronę. Nie był jednak na tyle mocny, by zbliżyć się na odległość „poczęstunku”, choć niewiele brakowało. Warto wzmóc czujność na tym odcinku.

Magurski Park Narodowy jeszcze wiosną...
Magurski Park Narodowy jeszcze wiosną...


Zanim szlak wkroczy w las, mam piękne widoki na dolinę (Myscowa) i podziwiam różne odcienie zieleni drzew. Podejście pod Kamień dość strome, ale o ile na Grzywacką wtoczyłem się jak stary dziad (którym de facto jestem), tu idzie mi się zaskakująco żwawo. Mijam grupę około piętnastu turystów – później okaże się, że to jedyni spotkani turyści. Wkrótce po opuszczeniu lasu szlak (zielony) skręca z drogi gruntowej w chaszcz – najpierw to przegapiam, a potem natrafiam na linkę przy łące. Wracam na drogę i zamiast wyjść do Krempnej przy cerkwi, pojawiam się na drodze wojewódzkiej ze Żmigrodu.

Uzupełniam prowiant w jedynym chyba większym sklepie w gminie. Idę drogą asfaltową do Kotani – widzę, że usunięto wreszcie sporą „plantację” barszczu Sosnowskiego, rosnącą tuż przy drodze i blisko domów. Przechodzę obok jednej z najładniejszych cerkwi regionu, potem zaskakuje mnie, że żółty szlak skręca w stronę zachodnią praktycznie na czyjąś posesję, więc idę prosto i po chwili znów jestem na szlaku GSB. Spokojny, uroczy spacer do Świątkowej Wielkiej, tym razem odpuszczam posiłek w ulubionej restauracji „na końcu świata”. Dalszy ciąg wędrówki to miła niespodzianka – trasa wzdłuż Świerzowej Ruskiej pełna jest pięknych mostków nad potokiem, oznaczono dojście do cmentarza i cerkwiska, postawiono wiatę, która nadawałaby się nawet na nocleg (choć jest zakaz). Moim zdaniem, jest to zdecydowanie ciekawszy odcinek niż przez Magurę Wątkowską – ale ci, którzy chcą przejść cały GSB, nie mogą mieć tego dylematu.

cerkwisko w Świerzowej Ruskiej
wiata w pobliżu przełęczy Majdan
cerkiew w Bartnem

Od przełeczy Majdan idę w stronę bacówki – i nie jest to dobry wybór, bo trafiam w mokradła. Nie cierpię odcinków, gdzie trzeba nieźle główkować, jak zrobić następny krok. Od bacówki idzie się już dobrze. Wkrótce dołącza do mnie pies, który postawił sobie chyba za punkt honoru odprowadzić mnie do miejsca noclegowego w Bartnem. I tak się dzieje, po około czterech kilometrach marszu przez wieś – jeden z symboli Łemkowszczyzny.



Niedziela, zgodnie z prognozą pogody, zaczyna się deszczowo. Idę żółtym szlakiem na Kornuty. Widoczność w lesie jest tak słaba, że udaje mi się zobaczyć tylko dwa głazy. Czuję się jak w lesie Aokigahara... Temperatura nie przekracza 6 stopni. Odpuszczam odwiedzenie Folusza. W Beskidzie Niskim, w niedziele, oprócz tras: Gorlice – Wysowa Zdrój i Nowy Żmigród – Krempna, nie istnieje komunikacja autobusowa, zatem niezależnie od pogody, muszę iść aż do Gorlic, bo nawet kwitnący kurort Wapienne niczego nie oferuje. Bardzo przypada mi do gustu odcinek z Męciny Wielkiej w stronę lasu – coraz wyżej i coraz ładniej. Niestety, w lesie jest koszmarne błoto, które na pewno nie powstało wskutek kilku godzin opadów. Krótko przed Łysulą sytuacja poprawia się, ale padać nie przestaje. Do Gorlic dochodzę w dobrej formie, czego nie da się powiedzieć o zupełnie mokrych butach. Bardzo dobrze sprawdzonych przed tą eskapadą. Być może – za dobrze - „na liczniku” mają co najmniej 500 km tylko w tym roku, ale bardzo niewielki procent w górach i w błocie.

W poniedziałek celem jest Nowica. Zakładałem pójść przez Szalową, Stróże, Maślaną Górę, Szymbark, ale wskutek kiepskiej pogody wychodzę wczesnym popołudniem w stronę Sękowej. Drogą wojewódzką, a nie niebieskim szlakiem, by uniknąć błota, przez co chwilę trwa, zanim zauważam, że niebieski szlak prowadzi pod mostem (na pograniczu Siar i Sękowej). Gdy wchodzę trochę wyżej, widzę nad Gorlicami niezłą ulewę. Cieszę się, że przechodzi obok. Tak… Po chwili nadchodzi intensywny opad śniegu. Temperatura spada do 2 stopni. A miało być 10, czyli i tak bardzo zimno. Trudno, trzeba iść dalej. Szlak zaczyna biec krawędzią lasu i łąki – i widok na Owczary Górne, mimo pogody, zachwyca mnie. Jednak w butach mam więcej wody niż w dużym termosie, zaczyna padać lodowaty deszcz, co obniża temperaturę odczuwalną do ujemnej wartości. Zdecydowanie (!!!) nie o tym marzyłem przez pół roku, planując tygodniowy „rajd” po górach. Jestem tak zły, że przepuszczam autobus i wracam do Gorlic pieszo i za duży sukces uznaję fakt, że ani trochę się nie przeziębiłem.

Dwa dni później „odbiłem” sobie objazdówką po Bieszczadach (dużo śniegu w górach i jakby uśpione wsie). Zwiedziłem ciekawe muzeum BPN w Ustrzykach Dolnych (urocze miasto, ale mniejsze niż się spodziewałem) oraz centrum kulturalno - browarnicze Ursa Maior w Uhercach Mineralnych.

Warto jeszcze wspomnieć o bardzo przyjemnej wędrówce na trasie Ożenna – Ciechania – Żydowskie – Wysokie – Ożenna. Trzy piękne godziny, podczas których spotykam ponad 40 osób! (w poniedziałek 2 maja), z czego około połowę stanowią turyści, bo nie są według mnie takimi ci, którzy podjechali autem do Żydowskiego (wydaje mi się, że jest zakaz) na krótki spacerek. Szlak turystyczny wprawdzie od kilku lat omija Ciechanię, ale nie widziałem żadnych zakazów zejścia do doliny, natomiast siedmiu turystów szło z Ciechani w stronę Ożennej.

Otrzymałem kolejną lekcję pokory od gór. Ale – co cię nie zabije… cdn!

odcinek Kornuty - Ferdel
Wapienne
zaraz się zacznie... cerkiew w Komańczy nie wierzcie temu znakowi ! magiczna Ciechania widok na Żydowskie z Wysokiego
Avatar użytkownika
kristofhetvenharom Krajtroter 3952 kilometrów

Komentarze

Avatar użytkownika
Roman Świątkowski Krajtroter 70713 kilometrów
2016-05-16 10:37:45

Fajne kilkudniowe wędrowanie, z przygodami. Ciekawie opisane.

pozdrawiam.

Avatar użytkownika
Lutodar Zapaleniec 327 kilometrów
2016-05-15 21:57:24

Super wyprawa.

Avatar użytkownika
marian Krajtroter 46811 kilometrów
2016-05-15 21:46:05

Bardzo ciekawa wędrówka.Podoba mi się cerkiew.Wędrówka z przygodami dłużej nam pozostaje w pamięci.

Newsletter Wypisz się z newslettera
Znajdziesz nas na:
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje - popularny portal turystyczny tworzony od 15 lat przez aktywną rodzinkę złożoną z mamy, taty i trzech córek. Sercem Polskich Szlaków jest blog z ciekawymi wpisami i fotorelacjami z wypraw oraz opisy atrakcji turystycznych w Polsce z pięknymi zdjęciami. Na przyjaznym Forum mamy 48 tys. postów. W sezonie notujemy 50 tys. Użytkowników na dzień, poza sezonem około 10 tys. Na profilu facebookowym mamy blisko 25 000 polubień, a na Instagramie ponad 2 300 Obserwujących.
Dreptamy.pl - wszystkie nasze wycieczki po Polsce
Copyright 2005-2020