biskupice, Magdalena

Olsztyn nie musi być nudny (Biskupice, Zrębice, Sokole Góry, Biakło, Lipówki, Góry Towarne, Zielona Góra, Kusięta)

2014-08-11 - 2014-08-18
2014-08-25 22:05:07
Avatar użytkownika
Magdalena 70521 kilometrów

Wolny poniedziałek, jedyny wolny dzień w tygodniu postanowiliśmy wykorzystywać maksymalnie jak to możliwe, dlatego też nocujemy w Częstochowie, by rano szybko przedostać się choć na bliską Jurę. Planem było przejść trasę z Biskupic przez Zrębice do Sokolich Gór i stamtąd na Biakło, Olsztyn, Góry Towarne i do Rezerwatu Zielona Góra. Działamy według planu i wsiadamy w autobus podmiejski, który ma nas wysadzić w Biskupicach koło kościoła, tuż przed nim skręcamy w ulicę na lewo, a ta wyprowadza nas na początek szlaku czarnego, którym mamy podążać. Przemierzamy pola, idziemy skrajem Sokolich Gór pilnujemy czerwonego szlaku skręcającego na prawo w kierunku Zrębic. W Zrębicach oglądamy drewniany kościół i zatrzymujemy się na chwilę nad oczkiem wodnym, na którym zaczynają rozwijać się lilie wodne. Ze Zrębic wydostajemy się niebieskim szlakiem z powrotem w kierunku Sokolich Gór, po drodze mijając dróżki św. Idziego, a na nich kapliczkę. W pewnym momencie musimy zejść na czarny szlak (drugi skręt wraz ze znakami czarnymi, nie pierwszy, ponieważ ten wyprowadził by nas z powrotem w kierunku Biskupic). Sokole Góry urzekają swą tajemniczą atmosferą każdego. Przy okazji udaje się nam znaleźć jednego jadalnego grzybka :] docieramy do skrętu na edukacyjną ścieżkę, a konkretnie do ostatniego z przystanków: Jaskini Olsztyńskiej uzbrojeni w latarki i bluzy, jednak mamy totalnego pecha! Przed jaskinią tabliczka z zakazem wstępu, na domiar złego – straż leśna akurat w tym momencie postanowiła skontrolować tą jaskinię…. Cóż… komentarz zbędny, zaglądamy tylko do przedsionka i idziemy dalej… przed jaskinią koralową podobna tabliczka, ale tam i tak tylko z linami. Ze ścieżki edukacyjnej rezygnujemy i wracamy na czarny szlak i tym kierujemy się wprost na Biakło, gdy wychodzimy z lasu pod wzgórze okazuje się, że pogoda się zbuntowała i w dali widać ulewę i granatowe chmury, do tego pohukiwania burzy, więc przez Biakło już sprintem, tylko dokumentacyjne zdjęcie. I biegniemy dalej do Olsztyńskiego Rynku przez Lipówki i sam zamek w Olsztynie. Na rynku zaczyna lać i rozpętuje się burza. Z dalszych planów nici… dalszy plan realizujemy tydzień później. Znów załadowujemy się do autobusu podmiejskiego tym razem z przystankiem w Olsztynie. Postanawiamy dokładnie spenetrować każdą skałkę, tak też robimy, zajmuje nam to ponad dwie godziny ! ale pogoda jest piękna, ładne niebieskie niebo z dużymi białymi obłokami idealnie na skałkową sesję zdjęciową :] okazuje się, że nudny i spowszedniały wszystkim okolicznym mieszkańcom zamek olsztyński wcale nie musi taki być, gdy spojrzy się na niego z perspektywy skałkowego maniaka. Gdy już każda skałka została zdobyta ruszamy w dalszą drogę szlakiem czerwonym w kierunku Gór Towarnych. Po drodze zahaczamy o Cmentarz wojenny. Wieje w tym dniu potwornie, ale na szczęście nic złego ten wiatr nie przygnał i spokojnie maszerujemy dalej. Wdrapujemy się na Towarne Małe, później Duże i tym razem przed jaskinią nie ma ani tabliczki ani straży, więc ubieramy latarki i wchodzimy. Latarki czołowe to jednak wygodna sprawa. Kierujemy się dalej czerwonym szlakiem w kierunku Kusiąt, szlak wychodzi na ulicę, my dalej wraz ze znakami. W tym miejscu myślimy, czy iść jeszcze do rezerwatu patrząc na godzinę, czy wsiadać w autobus. Problem zostaje rozwiązany gdy patrzymy na rozkład jazdy – autobus za 4 godziny… decydujemy iść na Zieloną i wracać na nogach. W rezerwacie niewiele czasu, więc nie wspinamy się na punkt widokowy i nie szukamy diabelskiego kowadła ani omszałych głazów, poruszamy się tylko szlakiem (nadal czerwonym), po drodze mijamy jaskinię , do której tylko zaglądamy, postanawiając wybrać się tu celowo, by wejść głębiej. Teraz już tylko marsz powrotny. Czerwone znaki drogi i potem do rowerowego czarnego. Pięknie, tylko wielka szkoda, że w pewnym momencie brakło czerwonych znaków :P jednak w tym rejonie występuje bardzo dobry punkt orientacyjny w postaci Huty i tak też kierując się odgłosami, a później też murem ogradzającym jej rewir wychodzimy na żółty szlak pieszy, którego tutaj wcześniej nie było, tylko sam rowerowy, ale to całkiem dobrze się składa. Mijajmy Guardiana, wchodzimy w łąki, idziemy koło szpitala hutniczego i już jesteśmy na dworcu Rakowskim, czyli koło domu. Uffff. I tak zakończyła się cała (z przymusu) dwuczęściowa eskapada. Znów też deszcze i burza musiały zaznaczyć tutaj swój udział, ale my i tak będziemy wędrować!



Avatar użytkownika
Magdalena 70521 kilometrów

Komentarze

Avatar użytkownika
Magdalena 70521 kilometrów
2015-09-26 00:03:13

cała trasa wychodzi jakieś 30 km (biskupice - zrębice - sokole góry - olsztyn - towarne góry - kusięta - rezerwat zielona góra - częstochowa)skałkowanie lubię od zawsze :)

Ostatnio edytowany: 2016-11-17 07:48

Avatar użytkownika
Roman Świątkowski 71113 kilometrów
2014-08-26 14:37:31

Jak zwykle piękny Olszyn k/Częstochowy. Fajne wędrowanie po Jurze. Fotki super, a plenery na fotkach bąba.

Pozdrawiam.
 

Avatar użytkownika
Marcin_Henioo 50892 kilometrów
2014-08-26 11:52:46

Świetny "spacerek". To ile kilometrów w sumie przeszliście?

Focie rewelka, zwłaszcza te w Olsztynie, byliśmy tam w ub.roku, ale tak "grzeczniej", nie łazikowaliśmy po skałkach, jak Wy.

Avatar użytkownika
Anna Piernikarczyk 1112231 kilometrów
2014-08-26 06:21:29

A kto mówi że Olsztyh nudny? :) Pięknie, a zdjęcia jak w Tatrach hehe