Początek szlaku niebieskiego z Łopusznej na Turbacz, DoRi

Zimowy Turbacz

2014-01-05 - 2014-01-06
2014-01-06 16:54:19
Avatar użytkownika
DoRi Krajtroter 11364 kilometrów

Wyprawa w Gorce okazała się wyprawą w pojedynkę. Mimo tego wrażenia z tego pięknego miejsca, które leży  sumie ok. 100 km od mojej miejscowości okazało się strzałem w 10kę.

W Łopusznej z której ruszyłam niebieskim szlakiem byłam o 7:10. Udało mi się zaparkować  w takim miejscu w którym rozpoczynał się szlak na Turbacz (2,5h) i kończył/zaczynał czarny. Początkowo w planach miałam ruszyć czarnym szlakiem-jednak rozmyśliłam się i ruszyłam niebieskim, którym pierwotnie miałam schodzić. Trasa uległa zmianie w trakcie wędrówki. Miałam zrobić pętle, ale stwierdziłam, że nie ma co schodzić do poziomu zero, gdzie nie będzie widoków. Po dłuższej przerwie długi dystans znosi się trochę ciężej. Dlatego zdecydowałam się niebieskim udac do schroniska, zameldować swoje przybycie i ruszyć czerwonym szlakiem na Turbacz, a później na Stare Wierchy i wrócić tym samym szlakiem. Ale po kolei :)

Dzień 1: 5 stycznia 2014



Łopuszna-Bukowina Waksmundzka-Długie Młaki-Schronisko PTTK na Turbaczu-Turbacz-Czoło Turbacza-Stare Wierchy-Schronisko PTTK na Turbaczu

Szlak niebieski z Łopusznej na Turbacz

Po dwugodzinnej podróży samochodem w końcu trafiłam do pierwszego celu mojej podróży. Szlak niebieski z Łopusznej okazał się trafną decyzją przy wyborze wyjścia na Turbacz. Szlak początkowo jest troszkę stromy, prowadzi przez las po czym wychodzi ostatni raz przy zabudowaniach na których uprzejmie zagadał mnie jeden z właścicieli stwierdzając, że chyba spania nie mam :) Wbrew pozorom była już 7:30 kto to widział o tej porze spać :) Liczyłam na to, że przy odrobinie szczęścia uda mi się podziwiać z wysoka wschód Słońca. I tak było, mimo iż zapowiadali kiepską pogodę na niedzielę. Mi się udało i pierwszy widok jaki zobaczyłam to było pasmo Pienin. Na szlaku śnieg i jeszcze więcej błota. Na szczęście nie było tego śniegu za dużo, bo inaczej zapadałabym się w niego przez odwilż jaka panowała od kilku dni. Około godziny 8 doszłam do Polanki Cyrlica z której ukazał się moim oczom wspaniały widok na całe pasmo Tatr :) Wierzchołki były pod grubą, szarą warstwą chmur nie mniej jednak widok miałam wspaniały. Podziwianie tego pięknego zjawiska zajęło mi trochę czasu, ale co zrobić jak człowiek nie umie oderwać oczu od gór… Ok. 9:00 udało mi się w końcu spotkać jakiegoś ludzia. To znaczy ludź dogonił mnie, bo widocznie trasy w Gorcach to nie tylko trasy dla turystów czy rowerzystów, ale także dla biegaczy (tak, polecam biegaczom górskim tą trasę jeśli jeszcze Was w Gorcach nie było) Ruszyłam dalej i po kilkunastu minutach dotarłam do rozstaju szlaku niebieskiego z czarnym (Tomusiowa) i zielonym (Bukowina Waksmundzka), którym pierwotnie miałam kontynuować wędrówkę.
Z niebieskiego odbiłam na żółty, by przejść koło znajdującej się tam Kaplicy Papieskiej. Żółty szlak był istnym lodowiskiem. Z tego miejsca do schroniska już tylko 20 min. Po drodze mijam jeszcze krzyż będący Pomnikiem Żołnierzy Wyklętych. Biegacz mija mnie tuż koło wejścia w ścieżynkę prowadzącą do schroniska. Ale ma kondycje…

Pierwsze co rzuca mi się w oczy to wielki rogacz i oczywiście informacje na nim dotyczące GSB :) Schronisko ogromne, a w środku strasznie przytulnie. Jak do tej pory to najlepsze schronisko w jakim byłam pod względem klimatu i architektury. Turystów sporo…Mając spory zapas czasu zamówiłam kawę i zrobiłam postój 40 min. Doba noclegowa zaczyna się od 16, więc postanowiłam iść na Stare Wierchy, które planowo miałam zrobić w poniedziałek. Ruszając na Stare Wierchy szlakiem czerwonym nie mogłam nie wejść na szczyt Turbacza oczywiście ;) Panorama wspaniała na okoliczne wzgórza. Widać też, że halny nie oszczędził Gorcy po ilości połamanych drzew. Kilka ujęć i ruszam w dół…schodziłam gdzieś na lewo, bo idąc po śladach wyszłam na Hali Turbacza i dotarłam nią na Czoło Turbacza…mogłam stąd dalej żółtym szlakiem dreptać na Kudłoń, ale wolałam zawrócić na czerwony szlak. Ruszam z powrotem i mijam Szałasowy Ołtarz na którym ksiądz Karol Wojtyła odprawił mszę w ’53. Obecnie wisi tam obraz błogosławionego Ojca Świętego Jana Pawła II :) Szlak czerwony opada w dół łagodnie. Gdzie niegdzie pojawia się widok na Tatry i okolice. Po drodze na Obidowiec mijam jeszcze jeden pomnik –katastrofy samolotu sanitarnego, który rozbił się w ’73. Oto krótka historia tego tragicznego wydarzenia:

Na grzbiecie Obidowca 25 maja 1973 r. uległ katastrofie dwusilnikowy samolot sanitarny L-200 Morava. Odbywał on lot z Gdańska do Kielc, a następnie w drugim etapie leciał do Nowego Targu. Transportował chore dziecko, które z lotniska w Nowym Targu miało zostać zabrane do szpitala w Rabce Zdrój. Trudne warunki atmosferyczne, w tym silne opady śniegu spowodowały katastrofę. Zginęła matka transportowanego dziecka. Poważnego urazu kręgosłupa doznał pilot maszyny, natomiast dziecko uniknęło większych obrażeń. W akcji ratunkowej brała udział grupa podhalańska GOPR z Rabki Zdrój. Na miejscu zdarzenia, przy czerwonym szlaku turystycznym prowadzącym w kierunku Turbacza, postawiony jest symboliczny pomnik.



Pogrążona w myślach dochodzę do schroniska na Starych Wierchach. Ku mojemu zadowoleniu udaje mi się kupić dwa oscypki, które smakowały wybornie! Żałowałam później, że nie kupiłam więcej :) Postój 30 minutowy zregenerował moje siły, więc ruszyłam w drogę powrotną mijając turystów idących z i na Turbacz. Trasa do góry już trochę szła ciężej, ale i tak przy schronisku czas miałam całkiem niezły. Dochodziła godzina 15 więc zakupiłam złocisty trunek i usadawiając się na zewnątrz podziwiałam ostatnie widoki na Tatry…i wszystko byłoby ok. gdyby nie zaczął pokropywać deszczyk. Nie miałam najmniejszej ochoty siedzieć dłużej przed schroniskiem, wiec ruszyłam do środka, pobrałam kluczyk od pokoiku, szybki prysznic i ruszyłam posilić się jajecznicą, która działa cuda na obolałe mięśnie i to fakt, bo rano nie miałam żadnych zakwasów :) Wypiłam jeszcze ciepłą herbatkę i udałam się na spoczynek…bardzo szybko zasnęłam i obudziłam się dopiero o 5 rano kolejnego dnia.

Szlak niebieski wychodzi ostatni raz koło zabudowań

Dzień 2: 6 styczeń 2014

Schronisko PTTK na Turbaczu-Hala Długa-Kiczora-Łopuszna

Od czasu do czasu stąd widoczne było pasmo Pienin

Obudziłam się to fakt, ale stwierdziłam, że jeszcze do 6 podrzemię. Nie chciało mi się wychodzić spod ciepłego koca, bo de facto, mimo iż zima -w schronisku nie grzali :( Dochodziła 6:30, gdy byłam gotowa na wędrówkę powrotną. Było jeszcze ciemno więc nie było za bardzo na co patrzeć :) Ruszyłam szlakiem czerwonym w drogę powrotną. Mgła spowijała okoliczne wzgórza i trochę czułam się nie swojo…prawie jak w horrorze. Jak człowiek wędruje sam tak wczesną porą różne myśli przychodzą do głowy. Ja tylko modliłam się żeby jakiś niedźwiadek nie zbudził się przypadkiem przy tej plusowej aurze :) Droga przez Halę Długą istny koszmar, zresztą jak cały czerwony szlak, aż do szlaku czarnego. Zapadałam się po kolana i już miejscami naprawdę nie miałam siły się wygrzebywać. Ci to mają śniegu…Trasa wiedzie przez kilka polanek, co wcale mnie nie pocieszało. Po dojściu do Kaczory (1282 m) musiałam odsapnąć po boju ze śniegiem. Dalej szlak czerwony odbijał na Przełęcz Knurowską. Obawiałam się, ze we mgle przejdę szlak czarny, którym miałam zejść do Łopusznej. Moje obawy były bezpodstawne. Gorce mają bardzo dobrze oznakowany teren wędrówek górskich i nawet bez mapy ciężko się zgubić. Szlak czarny wiódł mnie przez las i tutaj było stromo i przeważało błoto i liście na szlaku. Lepsze to niż śnieg po kolana. Do samego końca szlak nie zmieniał się bardzo. Przy końcowym odcinku droga była istnym lodowiskiem. Minęłam w końcu na zakończenie szlaku mieszkańca Łopusznej, zamieniliśmy kilka słów i od razu człowiekowi lepiej się zrobiło :) W końcu doszłam do miejsca rozpoczęcia wędrówki i to bardzo szybko bo w 2 h 10 min.

Po przebojach na szlaku jeszcze na pożegnanie musiałam wypychać auto z miejsca postoju, co maksymalnie mnie zdenerwowało :/ Po 15 minutach szarpania się z Chmurką ruszyłam w drogę do domu. Widoków co prawda nie miałam o tak wczesnej porze, ale nie żałuję, że udało mi się wędrować Gorcami w taką pogodę. Las o poranku i we mgle też ma swoje uroki :) A w Gorce jeszcze wrócę to jest pewne.

Pozdrawiam D. :)

Avatar użytkownika
DoRi Krajtroter 11364 kilometrów

Komentarze

Avatar użytkownika
Maciej A Krajtroter 18703 kilometrów
2014-02-13 20:50:37

Gorce jak zwykle pociągające,

chodzą mi też po głowie,

samotnie inaczej się odbiera góry,

te widoki na Tatry...

bardzo bardzo

pozdrawiam

 

Avatar użytkownika
Danuta Krajtroter 37207 kilometrów
2014-01-06 21:58:30

Gratuluję Dori i podziwiam! Po przeczytaniu Twojej relacji śmiem przypuszczać, że niestraszne Ci są żadne trudności i przeszkody, a każdy kolejny problem tylko mobilizuje Cię do jego pokonania. Nocowanie w nieogrzewanym pokoju schroniska też jest swego rodzaju "szkołą", ale zrekompensowały Ci to piękne widoki na ośnieżone Tatry. Świetna przygoda, jak zwykle ciekawie przedstawiona. Pozdrawiam serdecznie :-)

Avatar użytkownika
DoRi Krajtroter 11364 kilometrów
2014-01-06 20:23:06

Coś mi nie chce za bardzo zdjęć wgrywać-dodałam 30 wgrało się zaledwie 10 ... pewnie znowu mój internet świruje.

Samemu też się fajnie po górach hasa :) I rakiety muszę nabyć bo faktycznie dużo by mi dały w tej wędrówce. Szczerze tyle śniegu się tam nie spodziewałam. Przecież u mnie w BŻywieckim już ani grama :)

Avatar użytkownika
Anna Piernikarczyk Krajtroter 1121217 kilometrów
2014-01-06 19:02:11

Dori brawo! :) Czekam na wiecej zdjęć!

Avatar użytkownika
Roman Świątkowski Krajtroter 70913 kilometrów
2014-01-06 19:01:30

Piękna zimowa wędrówka i bardzo ciekawie oipisana.

Avatar użytkownika
Jerzy Jan Krajtroter 4958 kilometrów
2014-01-06 17:28:37

.. WITAJ DORI ! ŻE JESZCZE SĄ TAKIE CO SAME CHODZĄ, A I WSTAĆ POTRAFIĄ OKOŁO 6 I TO W SCHRONIOSKU W KTÓRYM NIE GRZEJĄ. C H W A Ł A T O B I E   Z A  TO.  PROPONUJĘ NA PRZYSZŁA ESKAPADĘ ZIMOWĄ ZAOPATRZYĆ SIĘ W RAKIETY ŚNIEŻNE /NIE MUSZĄ BYĆ Z GÓRNEJ PÓŁKI/, ALE WIERZ  MI ZAPOMNISZ O "ZAPADANMIU SIĘ PO KOLANA ............. A SWOJĄ DROGĄ TO POMYŚLNOŚCI W REALIZACJI ZAMIERZEŃ W 2014 ROKU ... J.

Avatar użytkownika
DoRi Krajtroter 11364 kilometrów
2014-01-06 17:27:16

Galerię poprawię, uzupełnię i opiszę nieco później :) Pozdrawiam

Newsletter Wypisz się z newslettera
Znajdziesz nas na:
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje - popularny portal turystyczny tworzony od 15 lat przez aktywną rodzinkę złożoną z mamy, taty i trzech córek. Sercem Polskich Szlaków jest blog z ciekawymi wpisami i fotorelacjami z wypraw oraz opisy atrakcji turystycznych w Polsce z pięknymi zdjęciami. Na przyjaznym Forum mamy 48 tys. postów. W sezonie notujemy 50 tys. Użytkowników na dzień, poza sezonem około 10 tys. Na profilu facebookowym mamy blisko 25 000 polubień, a na Instagramie ponad 2 300 Obserwujących.
Dreptamy.pl - wszystkie nasze wycieczki po Polsce
Copyright 2005-2020