Czerwony Klasztor

2013-10-15
2013-10-18 10:24:33
Czerwony Klasztor, Tadeusz Walkowicz
W celi mnicha, Tadeusz Walkowicz
Sufit kościoła, Tadeusz Walkowicz
W celi mnicha, Tadeusz Walkowicz
Ołtarz, Tadeusz Walkowicz
U zielarza, Tadeusz Walkowicz
U zielarza, Tadeusz Walkowicz
Wewnątrz Kościoła, Tadeusz Walkowicz
U zielarza, Tadeusz Walkowicz
Malowidła, Tadeusz Walkowicz
Zdobienia, Tadeusz Walkowicz
Zdobione sufity, Tadeusz Walkowicz
Zdobienia, Tadeusz Walkowicz
Wieża kościoła, Tadeusz Walkowicz
Zdobienia, Tadeusz Walkowicz
Czerwony Klasztor, Tadeusz Walkowicz
Widok na Trzy Korony, Tadeusz Walkowicz
Czerwony Klasztor, Tadeusz Walkowicz
Czerwony Klasztor, Tadeusz Walkowicz
Kościół św. Antoniego Pustelnika, Tadeusz Walkowicz
Czerwony Klasztor, Tadeusz Walkowicz
Mury, Tadeusz Walkowicz
Poletka uprawne, Tadeusz Walkowicz
Czerwony Klasztor, Tadeusz Walkowicz
Narzędzia, Tadeusz Walkowicz
Dom przeora, Tadeusz Walkowicz
Na ryby, Tadeusz Walkowicz
Kośćiół, Tadeusz Walkowicz
W muzeum, Tadeusz Walkowicz
Zdobienia wieży kościoła, Tadeusz Walkowicz
W muzeum, Tadeusz Walkowicz
Zegar słoneczny, Tadeusz Walkowicz
Zielnik brata Cypriana, Tadeusz Walkowicz
Jedna ze studni, Tadeusz Walkowicz
Biblia Kamedulska, Tadeusz Walkowicz
W celi mnicha, Tadeusz Walkowicz

Zwiedzamy Czerwony Klasztor na Słowacji.



Muzeum Czerwony Klasztor. Narodowy Zabytek Kultury – Klasztor Kartuzów w miejscowości Czerwony Klasztor.

Jego bogata historia to dzieje dwóch najsurowszych zakonów w Kościele rzymskokatolickim: kartuzów, którzy tu żyli w latach 1320-1567 i kamedułów, w latach 1711-1782.Budowa klasztoru rozpoczęła się w katastrze wsi Lechnica po 1320 roku, dlatego przez wiele długich lat nazywany był klasztorem Lechnickim. Kartuzi wybrali dla siebie miejsce w otoczeniu przyrody, w jednym z najpiękniejszych zakątków Zamagurza. Był to już drugi klasztor kartuzów na Spiszu, pierwszy istniał na Skale Schronienia (Lapis refugii), obecne Klastorisko w Słowackim Raju. Później nazwano go Czerwonym Klasztorem, od czerwonych ceglanych ościeżnic i żebrowania sklepień. Potem nazwa klasztoru stalą się nazwą wsi.

Na fasadzie na drugim dziedzińcu widzimy zegar słoneczny. W pogodne dni słońce pada na metalową wskazówkę, a jej cień pokazuje godzinę. Zegar wskazuje czas od piątej rano do trzynastej. Na czwartym dziedzińcu, na domku przeora, jest drugi zegar słoneczny, wskazujący czas po południu. Malatura tarczy obu zegarów datowana jest na połowę XVIII wieku.



Niezwykle istotne dla życia klasztoru były studnie. Wydrążono ich pięć. Podczas generalnej rewitalizacji klasztoru w latach 1958-1970 odnowiono dwie: jedną na drugim dziedzińcu pod lipami, głęboką na 10, 5 m, drugą, siedmiometrową, na czwartym dziedzińcu, między domkiem przeora a kościołem.

Obecnie na całym świecie żyje około czterystu kartuzów i kartuzek w 23 klasztorach, w tym pięciu żeńskich. Po pięć klasztorów jest we Francji i Hiszpanii, cztery we Włoszech i po jednym w Anglii, Argentynie, Brazylii, Korei Południowej, Niemczech, Portugalii, Słowenii, USA i Szwajcarii.

Mnisi zachowywali surową ascezę, poszcząc, rozmyślając i prawie całkowicie milcząc. Z tym trybem życia harmonizowała długa biała szata (habit) i jedzenie skromne, bezmięsne; spożywano jedynie ryby. Do strawy mnichów, ale także mieszkańców wsi należących do klasztoru, należały też przetwory zbożowe, ziemniaki czy miód.

W XIX wieku zajęciem ludności Zamagurza stało się spławianie drewna. W drugiej połowie XIX wieku - zwłaszcza w związku z powstaniem uzdrowisk w Czerwonym Klasztorze i polskiej Szczawnicy - rozwinął się spływ Dunajcem tratwami, sporządzanymi z powiązanych ze sobą wydrążonych kłód, tak zwanych dłubanek, cieszący się wielkim powodzeniem kuracjuszy i turystów.

Przełożonym klasztoru był przeor. Zgromadzenie składało się z ojców (patrów), mających święcenia kapłańskie, którzy mieszkali w wydzielonej części klasztoru -klauzurze, w eremach, oraz braci (fratrów), mnichów postawionych niżej w hierarchii; ci zamieszkiwali wspólnie budynek konwentu, zajmowali się czynnościami gospodarczymi i dbali o sprawy materialne.

Kartuzi ojcowie nie mieli posłannictwa kaznodziejskiego. Wielkie znaczenie przywiązywali do ksiąg, jako „wiecznego pokarmu duszy". Przepisywali je, czyli „głosili rękami" Słowo Boże, skoro nie mogli głosić go ustami. Zajmowali się również alchemią i astrologią. Mieli ściśle wyznaczony czas na pracę intelektualną, rozmyślania, modlitwę i odpoczynek.

Spokojne życie klasztoru zakłóciły dwa najazdy wojsk husyckich na Spisz, w latach 1431 i 1433. Sytuacja ustabilizowała się dopiero po 1462 roku. Nadejście reformacji i wewnętrzne waśnie w Królestwie Węgier po bitwie pod Mohaczem (1526) doprowadziły do upadku obu spiskich klasztorów kartuskich. Klasztor lechnicki przestał istnieć wraz ze śmiercią przeora w 1567 roku.

W latach 1569-1710 zabudowania klasztorne były własnością państwa.

W latach 1711-1782 klasztor pozostawał w rękach kamedułów, pustelników o surowej regule. Zgodnie z potrzebami zakonu, klasztor został stopniowo odnowiony i przebudowany w stylu barokowym. W 1747 roku kameduli konsekrowali wyremontowany i odmalowany kościół pod wezwaniem św. Antoniego Pustelnika, do którego w 1750 roku dobudowali wieżę. Tak oto w połowie XVIII wieku kościół zyskał kształt podziwiany do dziś. W 1782 roku zakon w Lechnicy, po dekretach cesarza Józefa II, przestał istnieć.

Kameduli zajmowali się leczeniem chorych, zbieraniem i uprawą roślin leczniczych i sporządzaniem leków. Trudnili się też rolnictwem i pszczelarstwem. Mimo ich niedługiej misji, dzieła kamedułów wpisały się złotymi zgłoskami w dzieje naszej kultury. W 1745 roku w klasztorze powołano tzw. Professorium - uczelnię teologiczną dla młodych pustelników kamedulskich.

W połowie XVIII wieku wybitną postacią w zakonie był pater Romuald Hadbavny - opiekun duchowy konwentu. Wspomniana uczelnia teologiczna oraz jego funkcja archiwisty i bibliotekarza umożliwiły mu prowadzenie badań religioznawczych i językoznawczych. Hadbavny uważany jest za autora pierwszego przekładu Pisma Świętego na słowacki język przedbernolakowski. Brał udział w pracach nad słownikiem łacińsko-słowackim i przetłumaczył pieśni Ludwika Blossa, mistyka francuskiego, na poprawny język zachodniosłowacki.

Postacią owianą legendami był brat Cyprian - lekarz, aptekarz i botanik. Pielęgnował i leczył nie tylko współbraci zakonnych, lecz również okolicznych mieszkańców. Jego najwybitniejszym dziełem jest zielnik z 1766 roku, zawierający 283 roślin z Pienin i Tatr. W latach 1756-1775 brat Cyprian prowadził aptekę, mieszczącą się na pierwszym piętrze konwentu, i właśnie za jego sprawą apteka klasztorna stała się sławna na całe Królestwo Węgier. Według wiarygodnych źródeł należała do najstarszych w Europie Środkowej. W klasztorze robił także świece i lustra, zajmował się alchemią. Jego wszechstronne zdolności zainspirowały powstanie legendy o „latającym Cyprianie", według której sporządził lotnię i wzbił się z Trzech Koron nad Tatry. Istnieje kilka wersji owej legendy.

Najcenniejszym obiektem klasztoru jest kościół pod wezwaniem św. Antoniego Pustelnika. Budowę prowadzono według surowych reguł kartuskich. Kościół jednonawowy, pierwotnie bez wieży, miał podłużną formę halową (35x6, 8 m). Wnętrze kościoła było podzielone na sektory: wschodni dla ojców, środkowy dla braci i zachodni dla laików, z osobnymi wejściami.

W 1746 roku kameduli rozpoczęli rewaloryzację kościoła, wzbogacając go o stiukowe zdobienie sklepienia, dzieło mistrzów włoskich. Główny ołtarz i drewniane barokowe rzeźby umieszczone w nim i po bokach ołtarza wykonał w 1745 roku rzeźbiarz Dionyz Reismayer z Lewoczy, polichromował i złocił Jan Reich, także pochodzący z Lewoczy. W kościele zachował się barokowy obraz na płótnie, przedstawiający polskiego arcybiskupa Bogumiła z Gniezna, pochowanego w tutejszym klasztorze. Pod chórem figura Świętej Trójcy ze św. Janem Nepomucenem (XVIII w.), pierwotnie stojąca w lipowym parku nad brzegiem Dunajca.

Mały krużganek (ambit) został zbudowany wokół kwadratowego rajskiego dziedzińca i łączył poszczególne obiekty klasztorne. Mnisi poświęcali jedną godzinę w tygodniu na wymianę duchowych doświadczeń.

W sali kapitulnej wybierano przeora, przyjmowano nowicjuszy, omawiano sprawy z życia klasztoru. Sala jest nakryta gotyckim sklepieniem sieciowym i do dzisiaj zachowała średniowieczny charakter. W polach szczytowych pozostały fragmenty późnogotyckich malowideł z około 1520 roku: Chrystus na Górze Oliwnej, Biczowanie, Niesienie krzyża i Ukrzyżowanie. Malowidła są dziełem nieznanego artysty, pozostającego pod wyraźnym wpływem grafik Albrechta Durera.

Na tym dziedzińcu całe stulecia panowała surowa klauzura - było to miejsce głębokiej wiary w Boga. Na obwodzie dziedzińca rozmieszczono mnisie domki - pustelnie (eremy) z przyległymi ogródkami. W każdej pustelni, bardzo skromnie urządzonej, mieszkał tylko jeden mnich, pustelnik. Miał ściśle odmierzony czas pracy, modlitwy i odpoczynku.

W zakonie kartuzów stosowano regułę: za klauzurą dwunastu pustelników i trzynasty przeor (symbolika Chrystusa z 12 apostołami). Było tu, więc trzynaście pustelni, połączonych wielkim krużgankiem. Istotną częścią wielkiego krużganka był cmentarz położony w pobliżu kościoła, żeby mnisi codziennie widzieli proste drewniane krzyże bez nazwisk. Według niepotwierdzonej tradycji każdy mnich (kartuz) wykopywał w ogródku dół, który miał mu przypominać o śmierci. Treść legendy z pozdrowieniem „Memento mori" (Pamiętaj o śmierci) wynika z faktu, że mnich ma żyć tak, jakby codziennie był gotowy na śmierć".

Za czasów kamedułów zbudowano dziesięć eremów z ogródkami, dziś pozostały z nich szczątki, zakonserwowane w ruinach. Każda cela miała swego patrona i służyła wyłącznie jednemu mnichowi, aby się spełnił jego ślubowany ideał samotności: „Żyć samemu z Bogiem i dla Boga."(bł. Paweł Giustiniani).

Tę pustelnię zajmował przełożony klasztoru - przeor. Wystawa archeologiczna prezentuje wyniki badań, prowadzonych w klasztorze w latach 1967-1970. Pustelnie kartuzów zbudowane były na planie kwadratu, miały trzy pomieszczenia. Wchodziło się do nich od przodu - z tzw. wielkiego krużganka. W przedniej części znajdowała się duża pracownia, od północy drewutnia, zaś od strony ogródka cela mieszkalna. Domek przełożonego stał naprzeciw kościoła, na przedłużeniu osi ołtarza głównego. Do dzisiaj przed domkiem zachowała się dzwonnica z barokowym zegarem słonecznym.

Domek mnisi ma na fasadzie napis 1719,14 JULY. Składa się z czterech z przodu znajduje się dormitorium (służyło do odpoczynku, spożywania posiłków i duchowych ćwiczeń mnicha). W lewo oratorium, czyli pomieszczenie do modlitw i medytacji. W pomieszczeniu z tyłu po lewej - laboratorium - mnich pracował fizycznie. Najmniejsze pomieszczenie z tyłu po prawej to drewutnia i składzik. Ogrzewanie eremów było bardzo pomysłowe. Piec wstawiano w ściance działowej między dormitorium a składzikiem. Podkładano z drewutni, a piec ogrzewał sąsiednie pomieszczenia. Podobnie w innych domkach.

P.S.

Skopiowałem instrukcje poruszania się po Muzeum. Warto to miejsceodwiedzić. Jak dojechać: samochodem lub Busem ze Szczawnicy do Sromowców Niżnych. Przechodzimy przez most nad Dunajcem i jesteśmy w Czerwonym Klasztorze. Powrót zalecam pieszo Drogą Pienińską, piękną o każdej porze roku.

Komentarze

2014-03-12 16:21:13

Opis bardzo ciekawy. Zachęcający do zwiedzenia tego miejsca

2014-03-12 15:25:13

Byłem tam, warto zobaczyć.

2013-10-31 07:56:58

parę razy byłem obok, a nigdy nie zwiedziłem środka

może kiedyś się uda

pozdrawiam

2013-10-19 06:44:37

Ale Tadeusz się nam rozpisał, bardzo ciekawy opis, szczegółowy.

2013-10-19 00:38:57

Piękne miejsce z bogatą historią, świetnie przedstawione. Nie byłam tam jeszcze i widzę, że jest czego żałować. Może kiedyś ...

Świetnie prezentują się Trzy Korony widziane od strony Klasztoru.

Pozdrawiam :-)

2013-10-18 23:03:13

Chciałem tam się wybrać że Szczawnicy na rowerze ale brakło czasu . Może kiedyś.

pieknie  Tadziu pieknie.

Bylem tam  - popijalem  Smednym MNichem -smaczny  i tani

 

Karol 

2013-10-18 19:29:16

Dziękuję za miłe słowa, zwiedziłem to miejce bo dostałem zniżkę / na wiek /.  Polecam.

2013-10-18 14:08:36

To miejsce,które kiedys bardzo chciałabym zobaczyć.

2013-10-18 12:03:09

[cytuj autor='Piernikarczyk Anna']Piękny zabytek, wspaniała budowla i niecodzienne miejsce [/cytuj]

Zgadzam się. a do tego bardzo szczegółowa relacja. Super.

2013-10-18 10:32:06

Piękny zabytek, wspaniała budowla i niecodzienne miejsce

Newsletter
Portal pozytywnych podróżników
Copyright 2005-2017
Znajdziesz nas na: