Sprawdź nasz projekt Jurajskie Szlaki Jesienne
, Zbyszek Mat

„Umilenie” i portret Jana Pawła II w Bóbrce nad Soliną.

2012-05-31
2012-07-18 16:13:33
Avatar użytkownika
Zbyszek Mat Krajtroter 17595 kilometrów

 

Wędrówka aby zobaczyć miejsca pozostawione przez ludzi których dotknęła " Akcja Wisła" w 1947 roku, poznawać ich losy i szukać tego co jeszcze pozostało.

Miejsca odwiedzone podczas wycieczki
Bóbrka nad Soliną

 



„Umilenie” i portret Jana Pawła II w Bóbrce nad Soliną.

Ikona Umilenie
Ikona Umilenie


Gawędząc z p. Grażyna Kaznowską – „zakochaną” w Bóbrce, nie sposób nie rozmawiać o przydrożnej kapliczce z 1848 roku i cerkwi z 1937 roku. Większość spotykanych na szlakach pomników, kapliczek, krzyży, tablic pamiątkowych była postawiona dla,.. aby pamiętać, … w podziękowaniu, …ku czci.. itp. I kapliczka w Bóbrce też ma swoją ciekawą historię. Ale wróćmy do czasów przeszłych. Rok 1846 to czas, kiedy Bieszczady i Galicja „spływały krwią”. Austriacy, ( Bieszczady i Galicja należały wtedy do Austro-Węgier) chcąc skłócić polskie społeczeństwo i zapobiec przekształceniu się niezadowolenia chłopów w ewentualne powstania, rozpuszczali plotkę, że szlachta planuje akcję zbrojną przeciwko chłopom w celu ich wymordowania, pchnęli ich do mordów szlachty, urzędników dworskich i rabowania dworów szlacheckich. Chłopi z wyjątkowym bestialstwem mordowali swoich dziedziców, m.in. odpiłowywali im głowy. Austriacy wypłacali również nagrody pieniężne za głowy zamordowanych ziemian. Ponieważ kwota wypłacana za martwych była dwukrotnie wyższa od płaconej za rannego, wiele osób przywiezionych, jako ranne do siedziby starostwa w Tarnowie zamordowano na progu tego budynku stojącego w centrum miasta. Było to tak masowe, że ulicami płynęła krew. Gdy powstanie galicyjskie zostało stłumione i chłopi przestali być potrzebni Austriakom, wojsko przywróciło spokój. Jakub Szela najbardziej znany przywódca chłopskich oddziałów został internowany, a następnie przesiedlony na Bukowinę. W następstwie tragicznych wydarzeń roku 1846, dwa lata później została zniesiona w Galicji pańszczyzna. Na terenie Pogórza Przemyskiego i Bieszczadów w podziękowaniu, włościanie by przypieczętować decyzję cesarza, urządzali w swoich rodzinnych wsiach pogrzeby pańszczyzny.

Za uosobienie pańszczyzny uważano księgi powinności wobec dworu, w których zapisane były ilości i rodzaje prac, jakie każdy mieszkaniec wsi miał wykonać na rzecz miejscowego majątku ziemskiego. Sporządzano trumienkę, która mogła pomieścić te księgi i urządzano pogrzeb. Kondukt wyruszał zwykle spod świątyni. Często za miejsce pochówku wybierano najbliższe sąsiedztwo zagrody zamieszkiwanej przez rodzinę, która miała odrabiać pańszczyznę w dniu jej zniesienia. Czasami kondukt docierał na skraj zabudowy wsi i tam zakopywano trumienkę. Innym miejscem były rozstajne drogi w granicach wsi. Zdarzało się, że wyruszały dwa kondukty z dwóch końców wsi i gdzie się spotkały, tam zakopywano pańszczyznę. W niektórych wsiach kondukt udawał się na cmentarz, a na grobie pochowanej pańszczyzny stawiano nagrobek ze stosownym napisem. Czasami prócz ksiąg powinności zakopywano również jakiś sporządzony z tej okazji dokument (w butelce żeby się zachował dla potomnych) lub jakieś atrybuty związane z pańszczyzną. W miejscu pochówku pańszczyzny stawiano krzyż lub kapliczkę i często sadzono drzewo. W świadomości mieszkańców wsi odkopanie tych przedmiotów związanych z pańszczyzną równoznaczne było jej przywróceniu. Dlatego też okładano klątwa każdego, kto poważyłby się odkopać pańszczyznę.

I taką kapliczkę organizując pogrzeb pańszczyzny i zakopując pod nią księgi pańszczyźniane postawiono w 1848 roku w Bóbrce nad Sanem przy drodze z Myczkowiec.



To przekonanie o możliwości przywrócenia pańszczyzny poprzez jej odkopanie zaowocowało w dramatyczny sposób latem 1932 r. Otóż w Bóbrce (koło Soliny) rozpoczęto prace przy utwardzaniu i poszerzaniu drogi. Mieli w nich nieodpłatnie uczestniczyć również mieszkańcy wsi., Choć zobowiązano ich do wykonania pracy, z której efektów sami mieli potem korzystać, to nie byli zadowoleni. Pamiętali opowiadania dziadków o pańszczyźnie, którą wykonywało się też za darmo. W trakcie prac okazało się, że poszerzeniu drogi przeszkadza murowana kapliczka ustawiona w 1848 r. na grobie pańszczyzny. Gdy robotnicy przymierzali się do jej rozbiórki wśród ludu gruchnęła straszliwa wieść: „panowie chcą odkopać pańszczyznę!". W krótkim czasie chłopi z Bóbrki i okolicznych wsi, uzbrojeni w kosy, widły i siekiery ruszyli bronić swych praw. Rozpędzili robotników drogowych i kilka niewielkich grup policjantów, które przybyły zaprowadzić porządek. Rozruchy zakończyła kompania ze szkoły podchorążych w Sanoku, która po przybyciu do Bóbrki oddała dwie salwy w powietrze nad głowami zgromadzonych obrońców chłopskich praw. Chłopi rozpierzchli się nie mając ochoty na konfrontacje kos z karabinami. Nikt nie zginął, było tylko kilku czy kilkunastu pobitych. Wydarzenia z 1932 roku nazwano „"powstaniem leskim".

Obecnie kapliczka jest zadbana. Odrestaurowano ją w roku 2001.

 

I tylko dla wytrwałych poniżej fragment zapisu rozmowy z p. Grażyną Kaznowską – Chrapko o „Jej” ukochanej Bóbrce:

…. Pani Grażyno, jak to z tą ukochaną pani Bóbrką było?

Udało mi się wygrać konkurs na projekt turystycznej promocji Bóbrki i w tym projekcie zrobić te rzeczy, które mnie najbardziej bolały, a to, co mówiłam bardzo bolała mnie ta kapliczka pańszczyźniana i to był jeszcze ten moment, kiedy przez Bóbrkę turyści tylko przemykali. Pierwszym miejscem, w którym się zatrzymywali była Solina. Uważałam, że Bóbrka jest tak pięknie położona, ludzi zaczęłam już namawiać do zainteresowania agroturystyką, bo domy wyglądały w Bóbrce mniej więcej w ten sposób, że prawie każdy miał piętrowy dom a pierwsze piętro to była suszarnia lub pomieszczenie zabite deskami i niewykorzystane. To był już ten moment, kiedy zaczęła się już transformacja ustrojowe. Padł kamieniołom i na szczęście, że padł, bo jak my przyjechaliśmy tutaj to była końcówka pracy kamieniołomu. Najpiękniejsze miejsce, jakim był Zalew Myczkowiecki a dookoła jeden wielki pył z pozyskiwanych kamieni. Cudne miejsce, ale nie było dojścia do zalewu. Zaczęłam nad tymi ludźmi pracować – pieniądze im uciekają. I tym drugim pomysłem była ta galeria tych rzeźb przydrożnych

…, ale p. Grażynko, wracając do tej kapliczki, – bo ona jest zamknięta..

Tak, zaraz chcę przejść do tej kapliczki i do tych rzeźb przydrożnych. Czyli w tym projekcie było tak: odrestaurowanie tej kapliczki greko-katolickiej, w projekcie było postawienie galerii rzeźb przydrożnych, w projekcie było tez rozpoczęcie funkcjonowania Bóbrki, jako miejsca agroturystycznego no i m/n te moje imprezy kulturotwórcze m/n te moje Bieszczadzkie Ballady teatralne, których jednym z głównych punktów to były nocne spektakle światło dźwięk czy nocne koncerty w kamieniołomie

… p. Grażynko, tam są chyba bunkry gdzie ta kapliczka jest.

-nie, kapliczka jest przy kamieniołomie

…, czyli jak tam pojedziemy do kapliczki to tam są kamieniołomy

- jak pójdziecie czy pojedziecie tam to po prawej stronie są te kamieniołomy i tam na tej dolnej niecce organizowaliśmy te nasze nocne imprezy światło i dźwięk.

… a tam na górze jest jakaś taka konstrukcja stodoła czy coś takiego?

W ogóle w kamieniołomach są resztki po zakładzie w związku z tym tam są resztki budowli. To już była końcówka i jak przyjechaliśmy tu w 1986 roku to ten kamieniołom przestał funkcjonować.

W momencie, kiedy ja zabrałam się za tą kapliczkę, wiedziałam przede wszystkim o tym, że niesie w sobie taką tajemnicę tego zakopanego aktu wolności chłopów pańszczyźnianych i oczywiście robiłam to pod nadzorem Oddziału Bieszczadzkiego Towarzystwa Opieki a ta kapliczka była już w tak tragicznym stanie, zapadała się, nie było tam krzyża. Jaszcze kilka lat temu ten krzyż greko-katolicki tam był i krzyż zniknął. Krzyż zniknął i właściwie zmowa milczenia, nikt nie chciał powiedzieć a praktycznie pół wsi tubylczej wiedziało, kto wziął ten krzyż, czy ten krzyż gdzieś jest czy nie ma i do dnia dzisiejszego nie wiem gdzie ten krzyż jest.

… p. Grażyno, a jak pani tu przyjechała, bo tu jest styk tych trzech religii…

Bojkowie, Polacy, właściwie rzymokatolicy, i judaiści, ale ich było bardzo malutko

…, ale czy ci ludzie żyli zgodnie?...

Jak my przyjechaliśmy, to też trzeba o tym powiedzieć, że w tym projekcie też miałam organizację takiej imprezy „ na styku trzech kultur”

…, w którym to było roku? …

W 1986 roku na dobrą sprawę jak my przyjechaliśmy żył tutaj taki sąsiad, który jako jeden jedyny przyznawał się do tego, że miał korzenie Bojkowskie, że jest Bojkiem. Generalnie była cisza i nikt się nie przyznawał, że ma korzenie grekokatolickie, ze jest Bojkiem a dwie trzecie społeczności to byli Bojkowie.

…, kiedy jadąc z p. Leonem, mówiłem Łemkowie, p. Leon poprawiał mnie. Bojkowie nie Łemkowie.

Oni są dalej. My tu jesteśmy i na Ukrainie i p. Maria ( przewodniczka we Lwowie też mówiła o Bojkach. Łemkowszczyzna zaczyna się tutaj tak jak wyznacza rzeka San granicę tą łemkowską i dalej, bo tak naprawdę Komańcza, Rzepedż, Turajsk to jest już Łemkowszczyzna i tam w kierunku od Cisnej.

Tak w kierunku Krynicy, natomiast tu jest Bojkowszczyzna. A Bojkowie to byli górale pasterscy, zresztą bardzo biedniacki ród i stąd cała kultura łemkowska bardziej przetrwała, bo Łemkowie mieli podniesione głowy do góry i do dnia dzisiejszego każdy tam twierdzi, że jest Łemkiem, natomiast poprzez te doświadczenia wojenne i powojenne ci ludzie strasznie zamknęli się w sobie, ale to wynikało trochę też ze strachu do przyznawania się, że ma się te korzenie Bojkowskie.

… 1945 rok i „Akcja Wisła” obejmowała też i te tereny

Ależ oczywiście, tutaj dostali ludzie podobno sześć godzin na spakowanie się i wywozili ich. To były takie dwukrotne wywózki z Bóbrki, Orecza i z tych wszystkich okolic. I przyznam się szczerze, że, tak samo i ta kapliczka była tak traktowana jak trędowata, bo to obca. Obca. A ja zawsze, całe życie będę „zawołoką", nigdy nie będę „bóbrczańską”. Tu się mówi, że ktoś jest „zawołoką”, myśmy się tu zawlekli. Może Leon nie(p. Leon Chrapko – mąż p. Grażyny). To się, na co dzień nie daje odczuć ludziom, ale gdzieś tam w świadomości zawsze w tym starszym pokoleniu tkwi, że to jest „zawołoka”.

Pamiętam wtedy jak chodziłam sobie na spacery, bo ja byłam zafascynowana stawami, które były piękne w Bóbrce przy Zalewie Myczkowieckim – tam po prostu koncert żab był tak

nieprawdopodobny, że ja z dyktafonem tam chodziłam, zresztą i w domu było słychać te koncerty. Ja biegałam z tym dyktafonem i nagrywałam te żaby i pamiętam jedną, jedyną, pamiętam taką staruszkę, Bojkówkę, która właśnie przy tej kapliczce mówiła po „chachłacku”, czyli po bojkowsku. To nie jest czysty ukraiński, to nie jest polski, to jest taki, taki mieszany język. To był naprawdę piękny obrazek jak ona tam codziennie przychodziła i modliła się. Mówiła sama do siebie, w ogóle nie nawiązywała kontaktu, w ogóle nie chciała z ludźmi rozmawiać, modliła się i mówiła sama do siebie po „chachłacku”- po bojkowsku.

No i teraz ta moja decyzja o odrestaurowaniu tej kapliczki nie była decyzją, która się tak bardzo spodobała, ponieważ, no, co? – naruszam „coś”, co jest tematem tabu. O czym się nie mówi.

Ci z tej kultury przeżywali, że to ginie, że to się niszczy

…, ale jednocześnie nie potrafili podnieść głowy i zadbać o to a ci z innych kultur mówili niech to niszczeje.

W momencie jak te pieniądze zorganizowałam, zaczęli przyjeżdżać tu architekci podejmujący te decyzje okazało się, że ta kapliczka jest już w takim stanie, że nie ma mowy o renowacji a trzeba zrobić rekonstrukcję. Po prostu ona nie ma się, na czym trzymać. I trzeba było w takim razie dojść do fundamentów. A jak dojść do fundamentów to z pełną świadomością, że tam może być zakopany ten akt wyzwolenia z pańszczyzny, bo tak przekaz mówi i panowie architekci bardzo uczulali, aby zwracać na to uwagę. Tajemnica jeszcze bardziej się pogłębiła. Okazało się, że pod tą końcówką fundamentu jest zrobiony podkop na dwie trzecie szerokości kapliczki, ale na końcu tego podkopu znaleźli tylko brzeszczot i współczesną butelkę po wodzie mineralnej. I nic więcej. W związku z tym jest pytanie – czy znaleźli, czy jest coś głębiej, dokąd się nie doszło?, ale ktoś na pewno próbował coś tam grzebać.

I tak kapliczkę postawiliśmy, a ponieważ dogrzebaliśmy się, że tam była ta ikona „Umilenie”, więc Leon ( p. Leon Chrapko- mąż p. Grażyny) tą ikonę namalował. Postanowiłam tę kapliczkę poświęcić żeby ona była po prostu poświęconą kapliczką. Oczywiście już w Bóbrce zaczęły jakieś tam informacje chodzić, że Karnowska chce Ukrainę przywrócić, itd., itd., jakieś tam zagrożenie zaczęło się pojawiać. Jedni byli przychylni, drudzy byli nieprzychylni.

Kapliczka grekokatolicka, ona stoi tyłem do drogi. Ona stoi tyłem do drogi, ponieważ, i to też nie wiadomo, dlaczego, bo to są przekazy historyczne, że droga w Bóbrce wiodła z tamtej strony, z drugiej strony kapliczki. W momencie, kiedy tę drogę zamieniano, bo budowano nową drogę do kamieniołomu i budowanej zapory w latach trzydziestych, chciano tę kapliczkę przekręcić przodem do drogi, ale wywołało to ogromny sprzeciw mieszkańców, co ponoć stało się przyczynkiem do rozruchów leskich w 1932 roku. I stąd tą kapliczkę zostawiono tak jak jest i dlatego stoi tyłem do drogi.

Ale te rozruchy leskie to nie był protest przeciwko naruszeniu tych aktów pańszczyźnianych a tylko protesty przeciwko naruszeniu położenia tej kapliczki. Miało zostać tak jak było a ja nigdzie się nie doczytałam, jaka była prawdziwa geneza rozruchów. Ale może gdzieś tam w podświadomości myślenia starszych ludzi było to, że zabierze się im wolność, że znowu wróci pańszczyzna.

Kapliczka w Bóbrce

…, że niszczy się ich kulturę, ich świadomość, to, co ja przymierzając się do przyjazdu, co prawda nie do tej Bóbrki, ale do tamtej Bóbrki, bardziej kierowałem się w stronę Łemkowszczyzny, czytałem o tych ciągłych konfliktach styku tych trzech religii, rzymskokatolickiej, grekokatolickiej i prawosławnej i w mniejszym stopniu judaistycznej. Tej nikt nie chciał przejąć i nią zawładnąć.

Tak, ale ten sąsiad, którego tu jeszcze zastaliśmy opowiadał to, co pamiętał z dzieciństwa, że żyli tu w ogromnej zgodzie. Jak zaczynali świętować w grudniu grekokatolicy, rzymokatolicy, judaiści to kończyli w styczniu. Prawie było dwa miesiące świętowania i wszyscy świętowali. Dopiero później wojna doprowadziła do tych strasznych wydarzeń.

Jak postanowiłam żeby tą kapliczkę poświęcić, tak pomyślałam, że na wsi ksiądz proboszcz jest tą bardzo ważną osobą, która ma wpływ na mieszkańców. Na szczęście tu w Bóbrce był starej daty ksiądz, prawdziwy ksiądz z powołania. On tu był już około dwudziestu lat i poszłam do księdza z tą propozycją. Ksiądz wyraził zgodę ku mojemu zdziwieniu. Nie wiedziałam czy wyrazi zgodę czy nie. Poprosiłam, aby ogłosił na ambonie, że będzie poświęcenie tej kapliczki. Ksiądz ogłosił, my zaprosiliśmy nawet swoich zaprzyjaźnionych ludzi z Cieszyńskiego Studia Teatralnego, którzy fascynują się kulturą wschodu, znają bardzo dużo pieśni cerkiewnych i …

… to był ksiądz rzymsko-katolicki?..

Tak, rzymsko-katolicki, a kapliczka greko-katolicka, o czym najbardziej świadczy krzyż z półksiężycem, który tam jest. Wyznaczyliśmy jakąś sobotę, czy niedzielę i proszę sobie wyobrazić, że oprócz nas, księdza i tych naszych znajomych z Cieszyńskiego Studia Teatralnego nie było kompletnie nikogo na tym poświęceniu. Ale kapliczka została poświęcona. Byłam święcie przekonana, że czas zrobi swoje. Ja bardzo świadomie przekazałam klucze do tej zamkniętej kapliczki, bo ona była zawsze zamykana, przekazałam sąsiadom, którzy mieszkali tam niedaleko wiedząc, że mają korzenie greko-katolickie, że są Bojkami. Chciałam, aby te klucze były pod ręką i wśród korzennych mieszkańców Bóbrki. I proszę sobie wyobrazić, że czas zrobił swoje. Ktoś tam w którymś momencie postawił ławkę, ktoś tam potem postawił kwiaty, ktoś tam zaczął palić świece i doszło do tego, że teraz już procesja w Boże Ciało idzie tam ku kapliczce, tam jest ołtarz, – czyli potrzeba było czasu.

Zresztą teraz jest inna mentalność, inna świadomość, przy czym to też nie jest dobre, bo idzie to jak gdyby w drugą stronę. Stała się moda żeby pokazywać, tworzyć zespoły Bojkowskie, Łemkowskie, inne, ale to nie do końca wynika z potrzeby i znajomości spraw, ale taka moda turystyczna. Ale ja mówię – dobrze.

Ponieważ kapliczka była, w którym to roku, 2002, to chyba z dziesięć lat. Ta kapliczka była nieraz zachlapana przez samochody jeżdżące, ale widzę, że w tym roku jest ładnie odmalowana …

… a wracając do tej rekonstrukcji czy odnowy kompletnej, pani to robiła sama?..

Nie, nie. Ja w ogóle fizycznie nic nie robiłam. Ja się skontaktowałam z TOnZ, którzy maja swoich konserwatorów zabytków, swoją ekipę i to oni wykonywali. Ja tylko zdobyłam pieniądze. Gdzieś tam w kronice mam jak ona wyglądała przed i po rekonstrukcji.

Drugą rzeczą, którą zrobiłam jak my przyjechaliśmy tutaj, tam gdzie był dwór Blizińskiego stał piękny głaz p przypomnienie, że tutaj, było nie było, trzynaście czy piętnaście lat mieszkał w tej Bóbrce i tworzył. Tu powstał „Pan Damazy”. Głaz postawili tam PTTK-owcy na jakimś tam rajdzie i była tablica poświęcona Blizińskiemu. I oczywiście w którymś momencie tablica przydała się komuś, bo to przecież na złom można sprzedać, kamień też się komuś przydał, bo tu się handlowało kamieniem.

… to tam gdzie te trzy lipy po dworskim parku?..

Tak, tak. Dokładnie w tym miejscu stał piękny głaz z tablicą. W pierwszej wersji chciałam żeby to tam ponownie stanęło, ale Zalew Myczkowski nie był wtedy jeszcze zagospodarowany i pomyślałam, że postoi rok i znowu ukradną – a szkoda by było. I podjęłam decyzję, aby ten głaz z tabliczką postawić przy szkole na jej terenie.

… tu przerwiemy dalszą opowieść o kapliczce, Blizińskim i rzeźbach przydrożnych

http://www.polskieszlaki.pl/wycieczki/relacja,5312,o-%E2%80%9Edamazowce-i-rzezbach-przydroznych-%E2%80%93-bobrka.html

 

i przejdziemy do opowieści p. Grażyny o kościele w Bóbrce

Od czego to się wszystko zaczęło. Zaczęło to się od tego, że na naszym bóbrczańskim cmentarzu stał przepiękny zespół trzech lip. I nagle usłyszałam, że ksiądz, jeszcze ten stary, poprzedni ksiądz będzie wycinał te lipy. Serce zaczęło mi się kroić, ale pomyślałam, że może faktycznie korzenie drzew rozwalają nagrobki i tak trzeba i jak decyzja już została podjęta to mówię do Leona – „ jak już lip tych nie będzie to może niech z nich coś powstanie”. Może podjąłbyś się, aby zrobić z nich jakieś rzeczy do kościoła. Zaproponowaliśmy to księdzu, pomysł się bardzo spodobał księdzu i stąd te dwa tryptyki- jeden jest Wielkanocny, drugi jest Bożonarodzeniowy. Oba wykonał Leon z tych lip. Mężczyźni przygotowali drewno a Leon wyrzeźbił je.

… w tym kunszcie p. Leona to nie tylko malarstwo …

Tak, malarstwo i rzeźba ale też proza i poezja.. Wyrzeźbione tryptyki bardzo pięknie wyglądały jak nie miały polichromii na sobie, ale ta polichromia też dodała swoistego uroku. A jak będziecie wychodzi ć z kościoła to pod chórem wisi obraz Papieża Jana Pawła II namalowany przez Leona ( p. Leona Chrapko) w dniu śmierci Papieża.

.. dziękujemy za te opowieści a poniżej link do strony o p. Grażynie Kaznowskiej-Chrapko ukazującej Jej pracę i zaangażowanie w działalność kulturalną na Ziemi Bieszczadzkiej. Jest to zapis naszych rozmów podczas pobytu w Bóbrce nad Soliną w „Legraż” u p. Grażyny Kaznowskiej – Chrapko i p. Leona Chrapko.

Zapraszam do obejrzenia strony internetowej:

http://www.kaznowskachrapko.npx.pl/news.php

Zbyszek Mat

Avatar użytkownika
Zbyszek Mat Krajtroter 17595 kilometrów

Komentarze

Avatar użytkownika
marian Krajtroter 46816 kilometrów
2012-07-18 22:08:56

Bardzo ciekawa historia.Masz dar słuchania ludzi. Każde miejsce ma swoją historie i tajemnice, tak jak ta kapliczka ,tylko dobrze jak jest przekazywana z pokolen na pokolenie.Pozdrawiam.

Newsletter Wypisz się z newslettera
Znajdziesz nas na:
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje - popularny portal turystyczny tworzony od 15 lat przez aktywną rodzinkę złożoną z mamy, taty i trzech córek. Sercem Polskich Szlaków jest blog z ciekawymi wpisami i fotorelacjami z wypraw oraz opisy atrakcji turystycznych w Polsce z pięknymi zdjęciami. Na przyjaznym Forum mamy 48 tys. postów. W sezonie notujemy 50 tys. Użytkowników na dzień, poza sezonem około 10 tys. Na profilu facebookowym mamy blisko 25 000 polubień, a na Instagramie ponad 2 300 Obserwujących.
Dreptamy.pl - wszystkie nasze wycieczki po Polsce
Copyright 2005-2020