, Anna Siemomysła

Pierwszy haust wiosny - Kozubnik i Pszczyna

2012-03-25
2012-03-25 19:32:48
Avatar użytkownika
Anna Siemomysła 6623 kilometrów

Pierwsza wycieczka tej wiosny. Króciutka, bo niedawno chorowaliśmy, lecz sezon wiosenny oficjalnie uważa się za rozpoczęty :)

Miejsca odwiedzone podczas wycieczki
Kozubnik > Pszczyna

Wiosna przybyła w tym roku jak dla mnie dość niepostrzeżenie. Głównie dlatego, że spędziłam 2 tygodnie na walce z podwójnym wirusem grypy. Nadszedł jednak moment, gdy stwierdziłam, iż należy kategorycznie powiedzieć dość! Weekend 24-25 marca mieliśmy spędzać na przyjacielskim nalocie w Wilkowicach. Skoro nie mieliśmy sił na całość balu, postanowiliśmy przynajmniej zawieźć balującym niedzielne śniadanko. Dzięki temu postanowieniu odwiedziliśmy dwa totalnie różne miejsca – Kozubnik i Pszczynę.



Kozubnik to maleńka wieś w cieniu góry Żar. Właściwie jest to część Porąbki. W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku wybudowano tam rozległy ośrodek wypoczynkowy należący do Hutniczego Przedsiębiorstwa Remontowego. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych był jednym z najbardziej luksusowych ośrodków wypoczynkowych w Polsce. Posiadał własną bazę medyczną, był samowystarczalny – własne ujęcie wody, oczyszczalnia ścieków, zasilanie awaryjne. W najwyższym, najbardziej luksusowym budynku ośrodka nazwanym „Pod Kiczorą” wypoczywali nie szarzy pracownicy polskich hut lecz ówcześni prominenci. Wokół restauracji z podziemnym parkingiem, basenu i budynków z pokojami dla wczasowiczów, rozpościerał się park-ogród z ukrytymi pośród zieleni kortami tenisowymi i innymi atrakcjami. Pomiędzy budynkami płynął sztuczny strumyk z fontannami. Legendy mówią, iż na drodze prowadzącej do ośrodka, a zakończonej szlabanem, postawiono pierwszą drogową sygnalizację świetlną w Polsce. Wraz z upadkiem komunizmu, gdy ośrodek uległ prywatyzacji, jego kondycja zaczęła się pogarszać. Utrzymanie takiego kolosa nie należało z pewnością do łatwych, a nowi właściciele liczyli chyba na łatwy zysk. W roku 1996 sąd ogłosił upadłość spółki prowadzącej ośrodek. Od tamtej pory był on systematycznie rozgrabiany i niszczony. Dziś na drodze prowadzącej do ośrodka znajdujemy zakaz wjazdu i ostrzeżenia przed zagrożeniem ze strony walących się budynków. Każdy z nich zaścielony jest szkłem z powybijanych szyb i odłamkami kafli. Ściany i sufity prezentują ciekawskim resztki dawnego splendoru. Z pewnością „zwiedzanie” nie należy do bezpiecznych, lecz prawie wszędzie da się wejść. Często można tu spotkać paintballowców, którzy dość wyraźnie wzięli to miejsce pod „opiekę”. Widzieliśmy także grupkę młodych mężczyzn ćwiczących się w zjeżdżaniu na linach z najwyższej kondygnacji hotelu „Pod Kiczorą”. Cały teren ośrodka jest fascynujący i bardzo przygnębiający.



Zainteresowanym polecam linki - http://www.opuszczone.com/galerie/kozubnik/index.php

i http://www.youtube.com/watch?v=ZuIqU4jq84w

Pszczyna przyciąga turystów atrakcjami innego typu. Mamy tu Pokazową Zagrodę Żubrów (w której znów nie byliśmy), mamy pszczyński zamek-pałac należący do rodu Hochbergów, w którym przez pewien czas mieszkała śliczna i smutna księżniczka Daisy Hochberg von Pless (zanim nie przeniosła się do Książa w Wałbrzychu), mamy rozległy park (świetne miejsce na szukanie wiosny, acz jeszcze nie było jej jakoś szczególnie dużo) no i mamy ryneczek (dziś słoneczny, wypełniony po brzegi turystami, podzielonymi na dwie lodziarnie – pierwsze wiosenne lody!). Spędziliśmy tu ledwie pół godziny i wizyta w pięknej, zadbanej i poświęcającej turystom mnóstwo uwagi Pszczynie była czymś totalnie przeciwnym do wizyty w Kozubniku. Zamek w pszczyńskim parku odwiedziliśmy parę lat temu. Naprawdę uważam, iż warto wejść do środka, chociażby po to, aby obejrzeć piece w pokojach. Spacery po parku mogą zająć nawet cały dzień, lecz można też objechać go bryczką – koszt 25zł, acz przyznaję iż nie wiem, czy to od wszystkich w bryczce, czy od każdego z osobna? No i ile trwa taka przejażdżka? Ja spacerując po alejkach postawiłam sobie cel – sfotografować jak najmniej osób! A najlepiej, jakby na zdjęciach nie było nikogo. Zadanie prawie nierealne. W tę piękną niedzielę, z domów wyległ chyba cały Śląsk i cały postanowił wpaść akurat do Pszczyny. Nie ma w tym nic dziwnego, zresztą i my poddaliśmy się ogólnemu pędowi. Postanowiliśmy przyjechać w któryś sobotni poranek. Wczesnym rankiem może będzie bardziej pusto?



PS. Zdjęcia z Kozubnika są nie tylko z dzisiejszej wyprawy, lecz także z pierwszego odkrywania tego miejsca w październiku zeszłego roku.

Avatar użytkownika
Anna Siemomysła 6623 kilometrów

Komentarze

2012-04-21 22:49:30

Witam Anie.. Lada wycieczka . Fajnie tak pospacerowc sobie nawet wczesna wiosna. Lepiej widac niektore obiekty. chociaz brak jest tej zieleni na ktora  poczekamy do Maja . rzeczywiscie  2 rozne obiekty przedstawilas. Zal i tyle.

5  z wyprawy .

Pozdrawiam Karol Barsolis

Avatar użytkownika
Anna Siemomysła 6623 kilometrów
2012-03-27 17:53:25

Dziękuję Wam wszystkim! Kozubnik planuję zbadać jeszcze dogłębniej, póki jeszcze się da. Pszczyna to dobre miejsce na odpoczynek :)

PS. Moja cioteczna siostra też w dzieciństwie jeździła tamna basen ze szkoły. Teraz trudno jej uwierzyć w to co widzą oczy. Mnie najbardziej rozbija to morze szkła po którym się depcze wewnątrz.

Ostatnio edytowany: 2012-03-27 17:58

Avatar użytkownika
Danuta 37207 kilometrów
2012-03-27 17:49:27

Świetna relacja Aniu i niesamowite zdjęcia. Faktycznie prezentujesz dwa skrajne światy i różne epoki. Kozubnik widziałam w ubiegłym roku- zrobił na mnie dość przygnębiające wrażenie. Ślady dawnej świetności widoczne są na każdym kroku. Natomiast Pszczyna... to zupełnie inna bajka. Pozdrawiam wiosennie :-)

Avatar użytkownika
mokunka 220737 kilometrów
2012-03-25 22:58:16

Ja Aniu podobnie jak Adaś pamiętam Kozubnik , z czasów swietnosci.Teraz to ruina.Już kiedys wspominałam, że będac na koloniach w Porabce chodziliśmy tam na basen.Alez to wtedy był kurort!

http://www.opuszczone.pl/galerie/kozubnik/index.php

Pszczyna natomiast zawsze piękna. Bardzo lubię tam podjechać. Wiele razy tam byłam a zawsze mnie fascynuje. pozdrawiam:)

Ostatnio edytowany: 2012-03-26 11:35

Avatar użytkownika
Adam Prończuk 16443 kilometrów
2012-03-25 22:51:23

Jako bardzo biedny student w latach 80-tych byłem w Kozubniku:) -spędy nam robili z AZS. Pamietam tylko trampolinę do skoków do basenu, wnętrza, wyposazenie, wystrój - chyba późny Gierek. Rodzinka po grypie, a lody w Pszcznie kuszą! Pozdrawiam

Gość
2012-03-25 21:30:50

Dwa jakże skrajne światy. Intrygujące to zestawienie i elegancko zrealizowane. Ja jutro mam być w Beskidzie Małym. Pozdrawiam

Avatar użytkownika
Krzysztof Dorota 23831 kilometrów
2012-03-25 21:12:25

Ciakawa relacja , a pałac  w Pszczynie extra , pozdrawiamy