Sprawdź nasz projekt Jurajskie Szlaki Jesienne
, Krzysztof

Góry Bardzkie

2012-03-09
2012-03-09 21:23:10
Avatar użytkownika
Krzysztof Krajtroter 7153 kilometrów

Przecież nie będę spędzał niedzieli w fotelu! Czy ja jestem dziadkiem?

Jestem dziadkiem. A w góry poszedłem. Fotel zaczeka.

Miejsca odwiedzone podczas wycieczki
Bardo > Kalwaria > Przełęcz Łaszczowa > Ostra Góra > Kłodzka Góra > Wojciechowice > przełęcz > Bardo.

04.03.2012



Ponownie chciałem jechać w Kaczawskie, właściwie nie wiem czemu wybrałem Bardzkie - czy bardziej z ciekawości nieznanych mi gór, czy może powodem była chęć uzupełnienia listy szczytów zaliczanych do korony. Wolałbym, aby pierwszy powód był właściwy, bo i po co mi ta korona, której i tak pewnie nie założę, bo nie do twarzy mi z takim nakryciem głowy..

Więc Bardo i Góry Bardzkie. Wyjechałem tuż po czwartej, w drodze prowadziłem zaciekłą walkę z Morfeuszem, którą wygrałem dopiero spory kawałek drogi za Wrocławiem, gdy Eos przywdziała wyjątkowo długą, z trenem na pół nieba, różową suknię. Prztyknąłem jej kilka zdjęć, ale jak zwykle niezbyt się udały. Myślę, że ani to moja wina, ani aparatu, nie. Powód jest zupełnie inny: otóż ona, Eos, jest z tych kobiet, które wymykają się wszelkim próbom ich uchwycenia; czy próbuje się to zrobić piórem, pędzlem, czy aparatem, ona zawsze jest o krok wyżej, dalej, jest inna. Prawdziwą pokazuje się tylko na chwilę i tylko tym, którzy patrzą na nią oczarowanym wzrokiem.

Nim znalazłem parking bliski szlakowi, nim udało mi się w ciasnym samochodzie zmienić buty i zapiąć ochraniacze, po Eos ni śladu nie zostało; była 7.20, gdy założyłem plecak i poszedłem. Trasę znowu wybrała moja zachłanność: zielonym szlakiem na urwisko z krzyżem, dalej niebieskim, via Bardzką Górę czyli Kalwarię, Przełęcz Łaszczową i Ostrą Górę, wejść na Kłodzką Górę. Dalej żółtym szlakiem zejść w stronę Kłodzka aż do wzniesienia Kostra, tam skręcić w drogę ku Wojciechowicom, przejść na drugą stronę lokalnej szosy, odnaleźć polną drogę biegnącą odkrytym grzbietem wzniesienia, przejść nią aż do przełęczy, i dalej tym samym niebieskim szlakiem wrócić do Barda. Dopiero po powrocie podliczyłem odległości: ponad 25 km, nic więc dziwnego, że do samochodu wróciłem po dziesięciu godzinach, zmordowany porządnie.



Urwisko sterczące nad miastem oglądałem z dołu, stojąc na brzegu Nysy: ze stromej podstawy okrytej drzewami wyrastają czarne, poszarpane, posępne, budzące niepokój, skalne obrywy wznoszące się niemal pionowo na wysokość 150-200 metrów, uwieńczone krzyżem stojącym na krawędzi przepaści. W trzy kwadranse później stałem przy nim, u stóp mając miasto opasane zakolami rzeki przecinającej w poprzek góry, które coraz dalszym szczytami niebieściły się przede mną. Piękny widok nie tylko rozległością, ale i urozmaiceniem: bliskimi szczegółami zabudowy miasteczka, najdalszą dalą na krańcach horyzontu, fantazyjnymi meandrami Nysy.

Na zboczach Bardzkiej Góry stoją liczne kapliczki, a na szczycie mały kościół; przy jego murze Matka Boska zostawiła kiedyś – jak głosi legenda - ślad swojej stopy; oryginał zaginął, ale obejrzeć można kopię zabezpieczoną stalową kratą. Niektóre kapliczki są podparte, aby nie przewróciły się; gdy przyjrzeć się ich fundamentom, widać wyraźne zjawiska denudacyjne, których głównym tam sprawcą jest człowiek: teren wokół tych kapliczek obniżył się nawet o pół metra, a nie trzeba było czekać tysiącleci na takie efekty.



Urocze są ścieżki wokół tej góry, a i dal widać między drzewami w wielu miejscach; piękne miejsca do letnich spacerów. Dobrym dla nich miejscem startu jest parking na Przełęczy Łaszczowa, do którego dojechać można lokalną drogą z Kłodzka lub z Bardu.

Na całej mojej trasie wcale nie najwyższa Kłodzka Góra wyróżnia się, a niższe Ostra i Bardzka. Obie te góry chwaliły się swoimi zboczami z wielu miejsc mojej trasy, przyciągając wzrok na równi z falistymi liniami najdalszych szczytów nieznanych gór ledwie odróżnianych na tle błękitnego nieba.

Poza paroma niezbyt dużymi podejściami, szlaki prowadziły szutrowymi dróżkami, dla wygody w wielu miejscach trawersującymi strome zbocza górskie. Śniegu w dolinach prawie wcale, na szczytach sporo, miejscami nawet głębokie zaspy, ale na szczęście z twardym śniegiem, wytrzymującym nacisk stóp. Szedłem mało robiąc przerw, ot, tyle, aby popatrzeć, zrobić zdjęcia, wyrównać oddech lub wyciągnąć kanapkę z plecaka, bo jakoś tak mi weszło w krew jeść w drodze.

Czasami chciałbym posiedzieć gdzieś, pogapić się, zamyślić się z wzrokiem utkwionym w niebieską dal, posłuchać chwili i spróbować zjednoczyć się z nią tak ściśle, jak to czasami udaje się mi, nawet nierzadko tak robię, ale jednocześnie coś mnie goni dalej: pójść za szczyt wzniesienia, za zakręt drogi, jeszcze dalej. Więcej zobaczyć, bardziej zachłysnąć się przyrodą, widokami, drogą - niecierpliwość i zachłanność.

Droga… To ona tak kusi, ona woła mnie każdym swoim zakrętem, każdym szczytem; błotnista, czy kamienista, szara pod burym niebem, czy wystrojona słońcem - woła, a ja idę za jej głosem niczym ten owad kuszony feromonem kochanki w wiecznie żywej nadziei spełnienia.

Z Kłodzkiej Góry poszedłem żółtym szlakiem w stronę Kłodzka, a minąwszy Kostrę, wyszedłem na otwartą przestrzeń łąk. Po lewej, w kotlinie, leżało Kłodzko, po prawej czerniły się górskie zbocza z górującą Ostrą, a przede mną, ponad fałdy ziemi wystawały dachy Wojciechowic. Szedłem wąską stróżką asfaltu, a w miarę jak schodziłem do wioski, rósł nagi, długi grzbiet wznoszący się za i ponad wioską; gdzieś tam była polna droga którą miałem odnaleźć i dojść nią do przełęczy, zamykając w ten sposób pętlę swojej trasy. Mapa okazała się być dokładna: minąłem domy, stromo wznoszący się asfalt, dalej drapałem się pod górę w morzu uschniętych badyli; na grzbiecie spotkałem polny wiatr i takąż drogę. Dwa kilometr dalej widać było maleńkie samochodziki sunące drogą numer 8, a dużo dalej, na krańcu świata, siniały góry poznaczone smugami śniegu. Podobała mi się ta droga: polna i leśna, spokojna, z dalekimi widokami, jedna z tych dróg, którymi chciałoby się iść bez końca, mimo iż dzisiaj umorusana była błotem.

W tej porze roku, gdy śniegu, pysznej bieli okrywającej świat opuszczony przez kolorową Jesień, już nie ma, a Wiosna jeszcze nie przyniosła zieleni i kwiatów, trudno znaleźć uroki, to prawda. Łatwo narzekać na szary świat przedwiośnia, ale przecież i ten czas jest naszym, moim czasem – cennym, bo nie do powtórzenia. Ta pora roku jest też tajemnicza nigdy do końca nie poznaną przemianą, jest powtórzoną na wielką skalę metamorfozą brzydkiego robala w cudnego motyla, bo oto te błoto, szarość lasów, brudna żółć traw, kryje w sobie olśniewające piękno pierwszego kwitnienia, które już niedługo pokaże się nam, jakby z nikąd, odmieniając oblicze świata.

Na ostatnim kilometrze powrotu, gdy schodziłem oblodzonym żlebem, zdarzyło mi się po raz pierwszy szczerze i w pełni docenić zalety moich sztywnych butów.: Szedłem jedyną możliwą drogą, mianowicie stromym zboczem żlebu, ale w pewnej chwili uznałem, że drugie zbocze będzie wygodniejsze, więc ostrożnie, powoli, wszedłem na lód. Pierwszy krok udał się, przy drugim zacząłem zjeżdżać. Przestraszony zerknąłem w dół, i odruchowo mocno uderzyłem kantem buta w lód; poskutkowało, zatrzymałem się i po chwili dotarłem na drugi brzeg lodowej rzeki.

W drodze powrotnej wyciągnąłem swoją najnowszą broń do walki z sennością: opakowanie kamyków. Dobrze działała. Dojechałem szczęśliwie.

Avatar użytkownika
Krzysztof Krajtroter 7153 kilometrów

Komentarze

Wo-Janek Domator 5 kilometrów
2012-04-23 07:59:47

ladna opowiesc , znam te okolice-piekne.

Avatar użytkownika
Krzysztof Krajtroter 7153 kilometrów
2012-03-12 19:35:43

Bardzo dziękuję wam wszystkim za zajrzenie tutaj i za przychylne komentarze:)

Mokunko, ten Twój zapamiętany szlak z kapliczkami istnieje do dzisiaj i szedłem nim; prowadzi na szczyt góry Kalwaria, albo inaczej Bardzkiej Góry.

Szedłem więc Twoimi śladami:)

Jeśli przyjrzysz się zdjęciom, znajdziesz na jednym kapliczkę, właściwie jej dolną część, bo chciałem pokazać zmiany terenu spowodowanego dużym tam ruchem ludzi. Wiesz, kiedyś interesowałem się geomorfologią, no i zostało mi takie skrzywienie patrzenia.

 

Adasiu, czy zauważyłeś, że napisałeś taki mały wierszyk?:) Masz rację: jeszcze nie czas na leniuchowanie.

Wczoraj byłem w Bystrzyckich, przeszedłem drogę Wieczność i nie tylko. Śniegu tam jeszcze mnóstwo, padał deszcz, buty mi przemokły (moja wina!, nie impregnowałem ich, ale poprawię się), słowem: było fajnie. Ktoś kiedyś powiedział, że w górach nie ma złej pogody, są tylko niewłaściwie ubrani turyści.

A wiesz, gdy zapytałem gospodarza domu u stóp gór, czy mogę u niego zostawić samochód, bo chcę pójść w góry, zapytał, czy mam detektor. Zaprzeczyłem, ale chyba nie uwierzył. Nie pomyślałem o tym, że ludzie chodzą w góry także w poszukiwaniu… właściwie czego? Chyba skarbów?

Avatar użytkownika
Adam Prończuk Krajtroter 16443 kilometrów
2012-03-11 18:38:11

25 kilometrów  przedwiośniem - wielkie wędrowanie. Drogi kuszą i wołają, dziadka z fotela wyrywają:) A nie dziwię się , jeszcze nie czas na leniuchowanie. Pozdrowienia Krzyś.

Avatar użytkownika
toja1358 Krajtroter 10687 kilometrów
2012-03-11 08:29:25

[cytuj autor='Gąsiorek Paweł'] Jak zwykle  bardzo poetycki opis! Galeria super! Powodzenia w realizacji planów !   [/cytuj]

Podpis pod powyższym i pozdrowienia :)

Avatar użytkownika
mokunka Krajtroter 218437 kilometrów
2012-03-10 21:42:43

Krzyś jak zwykle fajnie powędrował, ciekawie opisal i foty tez niczego-sobie. Ja w Bardzie Śląskim bylam daaawno (jako kolonistka, wiec naprawde dawno) temu i jedynie co pamiętam to ciekawą ruchomą szopkę a moja wedrówka po górach w okolicy Barda, to byl taki szlak z kapliczkami .pozdrawiam:)))

Avatar użytkownika
Gabriela Jaworowska Krajtroter 7595 kilometrów
2012-03-10 20:32:10

Ciekawe góry, cekawy felieton, ciekawe foty...pozdrawiam:)

Avatar użytkownika
Krzysztof Krajtroter 7153 kilometrów
2012-03-10 17:14:51

Stanisławie, Pawle, dziękuję za czytanie, za obecność.

Dopiero skończyłem pracę, zaraz wezmę się za przygotowania do jutrzejszego wyjazdu. Zdaje się, że na słońce nie mam co liczyć, prędzej już na mżawkę, ale nic to, jadę. Za tydzień też, bo później czeka mnie długa przerwa z powodu pracy.

Avatar użytkownika
Paweł Gąsiorek Krajtroter 10652 kilometrów
2012-03-10 08:16:41

Jak zwykle  bardzo poetycki opis! Galeria super! Powodzenia w realizacji planów !

 

Gość
2012-03-09 22:07:27

Zapachniało wiosną, praktycznie bez śniegu... u nas jeszcze w górach sporo go leży. Pozdrawiam

Avatar użytkownika
Krzysztof Krajtroter 7153 kilometrów
2012-03-09 21:56:28

Witam Was:)

Przyznam się do mojego cichutkiego, nieśmiałego marzenia: otóż chciałbym poznać dobrze całe Sudety. Dobrze poznać czyli tak, aby stanąć gdziekolwiek w Sudetach, rozejrzeć się, i wiedzieć co widzę i być wszędzie. Nie wiem, czy uda mi się, bo to rozległe góry, aby dobrze je poznać, trzeba lat całych wędrówek, a czasu tak mało...

Pojutrze jadę w Bystrzyckie, bo gdy byłem tam ostatnio, nie przeszedłem drogi Wieczność. Więc jadę.

Avatar użytkownika
Krzysztof Dorota Krajtroter 23831 kilometrów
2012-03-09 21:48:12

Krzystof znowu znalazł nowe górki punkt widokowy w Bardzie super pozdrawiamy

Newsletter Wypisz się z newslettera
Znajdziesz nas na:
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje - popularny portal turystyczny tworzony od 15 lat przez aktywną rodzinkę złożoną z mamy, taty i trzech córek. Sercem Polskich Szlaków jest blog z ciekawymi wpisami i fotorelacjami z wypraw oraz opisy atrakcji turystycznych w Polsce z pięknymi zdjęciami. Na przyjaznym Forum mamy 48 tys. postów. W sezonie notujemy 50 tys. Użytkowników na dzień, poza sezonem około 10 tys. Na profilu facebookowym mamy blisko 25 000 polubień, a na Instagramie ponad 2 300 Obserwujących.
Dreptamy.pl - wszystkie nasze wycieczki po Polsce
Copyright 2005-2020