Morskie Oko, Marta

Tatry w 3 dni

2008-06-01 - 2008-06-03
2008-08-14 12:01:15
Avatar użytkownika
Marta 1498 kilometrów
Wycieczka piesza po Tatrach - Morskie Oko, Dolina Kościeliska, Dolina Chochołowska
Miejsca odwiedzone podczas wycieczki
Zakopane > Morskie Oko w Tatrach > Zakopane > Kiry > Schronisko PTTK na Hali Ornak > Smreczyński Staw > Dolina Kościeliska w Tatrach > Morskie Oko w Tatrach > Kiry > Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej
Trasa - dzień pierwszy:

Palenica Białczańska - Wodogrzmoty Mickiewicza - Schronisko w Dolinie Roztoki - Wodogrzmoty - Schronisko nad Morskim Okiem - Czarny Staw nad Rysami - wokół Morskiego Oka

Trasa raczej łatwa, choć nużąca - większą część czasu idziemy asfaltem. Fragment trasy od Morskiego do Czarnego Stawu znacznie bardziej wymagający: strome podejścia po skałach i wąską ścieżką. Ścieżka wokół Morskiego Oka wygodna, ale prowadząca po skalistej trasie.
Po drodze można nacieszyć oczy widokiem ciekawie ubranych 'turystów': dziewczyny w klapkach, miniówkach, faceci w sandałkach, tatusiowie pchający wózki spacerowe z dzieckiem, tabuny młodzieży, której nadejście zwiastują dźwięki jakichś żałosnych 'piosenek' wydobywających się z komórki niesionej w dłoni.
Nad Morskim pięknie - jak zawsze. Chwila odpoczynku i idę nad Czarny Staw. Na górze okazuje się, że w wodzie pływa jeszcze mnóstwo śniegu i lodu. Ludzie robią sobie zdjęcia, stojąc w wodzie z pływającą krą. Schodzę. Po drodze napotykam jakąś młodą dziewczynę. Dzielnie brnie w klapkach (takich, jakich używa się na basenie albo plaży!) po rozmokłym śniegu i śliskich kamieniach. Od samego patrzenia na te ewolucje robi mi się zimno. Chwilę potem napotykam młodego faceta w sandałach. Desperacko walczy z niesfornym podłożem lodowo-śniegowym, które co i rusz ujeżdża mu spod nóg, ale zamiast zawrócić - idzie wyżej. Sporo jest kretynów. Jeśli ktoś chce zobaczyć jakiegoś, wystarczy usiąść w czerwcu koło ścieżki nad Czarny Staw i poczekać. Na pewno trafi się niejeden.


Trasa - dzień drugi:

Schronisko PTTK nad Morskim Okiem - Palenica Białczańska [..... busem do Kirów]
Kiry - schronisko PTTK na Hali Ornak - Smreczyński Staw - schronisko

Ranek nad Morskim wstał prześliczny. Noc spędziłam w "starym" schronisku nad Morskim. Po małej przekąsce poszłam jeszcze nad jeziorko zrobić kilka zdjęć. To jest po prostu coś niesamowitego: stać nad Morskim Okiem (mając w pamięci te nieodłączne dzikie tłumy kłębiące się na brzegu), dookoła żadnych ludzi i ta przejmująca, wspaniała cisza! Żeby mi ktoś nie zarzucił ściemniania: do Parku wpuszczają, jeśli dobrze pamiętam, od godziny 8 bodajże.. zanim pierwszy zwiedzający dotrze od bram Parku w okolice schroniska, jest już co najmniej 9ta. Tak więc jeśli się odpowiednio wcześnie wstanie, ma się niezwykłą okazję sprawdzenia, jak wygląda najbardziej znane miejsce w polskich górach, zanim pojawią się pierwsi turyści (nie licząc tych kilku, którzy nocowali nad Morskim). Niesamowite wrażenie, warto było tu spędzić noc chociażby dla tych kilkudziesięciu minut kontemplacji Morskiego BEZ towarzystwa choćby jednego człowieka.
Po kontemplacji czas ruszać dalej - mało ciekawy odcinek trasy, bo znowu trzeba zejść asfaltem do Palenicy. Stamtąd busikiem do Kir (Kirów?), by przejść się Doliną Kościeliską. Pogoda dopisuje aż zanadto.. słońce przygrzewa mocno, a Dolina rozprażona w czerwcowym słońcu. Jasne kamienie drogi odbijają promienie i w końcu oczy bolą od patrzenia. Czas na krótki odpoczynek nad strumieniem i ochłodzenie stóp w wodzie;) Chwilę zwiedzam też Wąwóz Kraków, ale zdjęcia marne, bo trudne warunki oświetleniowe. Nie wiem czemu, ale pod ścianami poukładane są przez ludzi masy patyków i gałęzi. Hmm.. dziwne.
Po jakimś czasie docieram do wejścia do jaskiń.. decyzja: zwiedzać czy nie? Krótka piłka: nieee.. No to dalej. Wreszcie przed mymi oczyma ukazuje się schronisko PTTK na Hali Ornak, czyli tymczasowy cel podróży. Idę do recepcji zameldować swoje przybycie i zjeść obiad. Przed schroniskiem stoją drewniane stoły i ławy, można sobie usiąśc i posilić się, spozierając na okolicę. Schronisko jest ładne, drewniano-kamienne, gustowne. Wewnątrz też schludnie, drewniane ściany dodają uroku, zaś paskudne linoleum na korytarzach - ujmuje. Po posiłku zostawiam bambetle w pokoju i, ponieważ jest jeszcze nieco czasu do zmroku, postanawiam się przejść na spacerek do Smreczyńskiego Stawu. To niedaleko schroniska, raptem 20 minut w jedną stronę czarnym szlakiem. Staw ładny, robię wiec kilka zdjęć i wracam.
Okazuje się, że na Ornaku nie ma w pokojach gniazdek elektrycznych, a ja muszę naładować komórkę. Ratuje mnie uczynna recepcjonistka - prąd na Ornaku jest przez 2 godziny wieczorem. Siedzę w pokoju i słyszę hałas generatorów i woń benzyny;)
Czas spać, jutro ostatni dzień wycieczki.


Trasa - dzień trzeci

Schronisko PTTK na Hali Ornak - Iwaniacka Przełęcz - Polana Trzydniówka/Starorobociańska Dolina - Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej - Polana Trzydniówka/Starorobociańska Dolina - Polana Huciska - Siwa Polana - Polana Chochołowska PKS

Wstałam wczesnym rankiem (tak wcześnie chyba nie wstałam już od 10 lat;) i ruszyłam w trasę ku Iwaniackiej Przełęczy. Niestety dopadł mnie pech i po jakiejś półgodzinie marszu tak niefortunnie chwyciłam cyfrówkę, że poleciała mi na glebę i tyle.. Kontakt ze skalistym podłożem nie posłużył aparatowi - zaciął się i koniec. Na szczęście zawsze biorę dwa aparaty, ten był tylko pomocniczy, nadal więc mogłam focić głównym.
Droga aż do Doliny Chochołowskiej poza tym incydentem przebiegła bez większych atrakcji. Na zboczach leżało mnóstwo połamanych drzew i obsuniętego zbocza, zwałów kamieni i skał. Aż przykro na to patrzeć - podobno słowackie Tatry jeszcze bardziej ucierpiały. Tyle pięknej przyrody się zniszczyło przez te huragany.
U wejścia do Doliny powitała mnie niezmiennie od tych 3 dni wspaniała pogoda i cudne widoki. Spacer po Dolinie Chochołowskiej jest niezwykłą przyjemnością wizualną - jest przepięknie, a ludzi jak na lekarstwo. Nie ma tych tłumów znanych znad Morskiego Oka czy Doliny Kościeliskiej.
Dotarłam do schroniska PTTK (całe murowane, duże, dookoła wszędzie parasole z logo Milki), odpoczęłam, zjadłam śniadanie i rozpoczęłam powrót ku domowi, niestety. Górą, powyżej schroniska prowadzi ścieżka - czarny szlak, warto się nim przejść, choć jest króciutki. Dróżka biegnie koło ładnej drewnianej kapliczce św. Jana Chrzciciela, ale mniejsza o nią. Z góry roztaczają się ogromnej urody widoki na całą dolinę i okoliczne szczyty górskie. Pofociłam tam do woli, zwłaszcza, że kwitły łąki.
Trasa powrotna z Doliny do przystanku na Polanie Chochołowskiej jest dość nudnawa - droga utwardzana, potem asfalt. Do tego upał i plecak dały mi się mocno we znaki, więc kusiło mnie, żeby wypożyczyć rower (co jakiś czas przy trasie można to zrobić) i zjechać. Ale że wszystkie były koszmarnie odrapane, i jakoś nie budziły zaufania, więc ostatecznie doszłam na własnych nogach. Na pociechę u wylotu Doliny kupiłam sobie prawdziwego oscypka u górala.
- - - - - - -
Te trzy dni w Tatrach to było coś pięknego. Pogoda w górach jest zwykle zmienna, ale ja przez cały ten czas miałam piękne słońce i super widoczność. Takie szczęście ma się pewnie raz w życiu;)

Avatar użytkownika
Marta 1498 kilometrów

Komentarze

2012-03-11 12:58:30

witaj Marto .piekna  to opowiesc o TATRACH ( prawdziwych gorach)  Moge  sluchac  , czytac , ogladac bez konca.

 Chodzilo sie kiedys po zawracie  , kozich wierchach  , kilka razy na RYSY . itp.   GORY to PASJA. 

Widze ze nic  sie nie  zmienilo  w gorach  oprocz masy turystow. 

Pozdrawiam   Karol Barsolis 

Avatar użytkownika
Jarek 613 kilometrów
2011-02-11 00:36:55
Tabuny turystów nad Morskim rzeczywiście mogą męczyć, jednak tego roku miałem to "szczęście", że w drodze powrotnej nadeszła ogromna ulewa. Panienki w japonkach i opaleni panowie w sandałkach wyglądali przekomicznie próbując różowymi torebkami czy jakimiś siateczkami kryć głowy przed deszczem :P