Sprawdź nasz projekt Jurajskie Szlaki Jesienne
, Magdalena

Mstów (mirów, przeprośna górka, wancerzów, kłobukowice, ossońskie górki)

2006-07-14 - 2006-08-02
2011-12-10 18:35:51
Avatar użytkownika
Magdalena Krajtroter 71330 kilometrów

zapowiadają burze z piorunami, budzę się - nie jest tak źle, widać słońce, wychodzę - coś się chmur nazbierało .... ale mając na uwadze, że ostatnio pogoda potrafi kaprysić z godziny na godzinę - jedziemy. na liczniku 40 km i ani kropli deszczu 🙂

Miejsca odwiedzone podczas wycieczki
dolina warty > mstów > kłobukowice > przeprośna górka > Mirów > skała balika > skałka miłosna > zalew tasarki > klasztor kanoników regularnych > zabytkowe stodoły > dolina warty > dworek > dolina warty > dworek > dolina warty > sanktuarium ojca pio > droga krzyżowa > Mirów > Mirów > Mirów



Wybór na poniedziałkową wyprawę rowerową pada na Mstów. Jest to miejsce już dobrze nam znane, jednak teraz dużo się tam zmieniło i nie zawsze wszędzie się dotarło, teraz postanowiliśmy zwiedzić ten teren całościowo, a nawet zapuścić się jeszcze dalej 😉 i tak z tego zwiedzania zgromadziło się ok. 40 km.

dolina warty (I odcinek)
dolina warty (I odcinek)


Nasza podróż rozpoczyna się w Dolinie Warty, która bardziej oficjalnie nazywa się Mirowskim Przełomem Warty. Jej początkowym odcinkiem biegnie zielony szlak rowerowy. Mieliśmy szczęście, bo po nocnym deszczu, wielkie piachy nie były tak uciążliwe jak zwykle …. Na odcinku tym jedyną atrakcją jest ładny teren, który osobiście bardzo lubię i polecam. (tutaj też nurtem Warty wyznaczony jest tor kajakowy). Jadąc cały czas ścieżką, mijamy prywatną stadninę, gdzie często można spotkać pasące się konie właściwie tuż przy ścieżce. Tutaj też znajduje się tam i „niby” plaża, tutaj też można spotkać najwięcej kąpiących się. Dalszy odcinek odnajdujemy po przekroczeniu mostu. Tutaj znajdują się dwie ścieżki: jedna właściwie na wprost wyjścia ze ścieżki na most – ta prowadzi wałem. My jednak musimy skierować się na tą drugą, która znajduje się kawałek w lewo od tego miejsca. Na mapie <przynajmniej na mojej> nie ma tutaj żadnego szlaku ani nawet zarysowanej ścieżki, jest zaznaczona dopiero dalsza droga – ona jednak obiega część doliny, więc nie warto się tam zapuszczać. Zaraz na początku tego odcinka wyrasta biała masywna skałka wapienna ….

Jest to Skała Balika - oficjalnie – Strażnica Obronna „Na Kamieniu” w Częstochowie - Mirowie. (Do skałki łatwo dotrzeć autobusem nr 18 i 33A z centrum Częstochowy). Jest to fortalicja wspomniana bezpośrednio w 1555 roku. na terenie dzisiejszej dzielnicy mieściła się wieś królewska o której wspominano w XIV wieku. A przy wiosce tej górowała warownia. Dokument z 1555 wyraźnie podaje, że znajdowała się na skale po lewej stronie Warty. Ukształtowanie terenu przypomina znane grodziska stożkowe, co jednocześnie jest potwierdzeniem teorii, że skała stanowiła podstawę warowni. W obrębie skalnego występu znajduje się kopiec o średnicy 20 m. z trzech stron otoczony urwiskiem skalnym. Ostateczne wnioski: na skale balika zachowały się pozostałości średniowiecznej obronnej siedziby rycerskiej w typowej formie wieży na kopcu, otoczonej zewnętrznym walem i podwójną fosą od strony ewentualnego zagrożenia. Innym potwierdzeniem było odnalezienie fragmentów ceramiki typowych dla tego okresu.

Jak to zwykle bywa z zamkami i im podobnymi, legenda musi być: „Na szczycie skały stał niegdyś zameczek. Za panowania Augusta III Mocnego miał w nim zamieszkiwać podupadły magnat, który zorganizował bandę rozbójników, napadającą na przeciągające w pobliżu pielgrzymki pobożnych pątników. W związki z tymi zdarzeniami król wysłał oddział wojskowy, który zdobył zameczek, a zbójców ukarano śmiercią”.



Minąwszy tą atrakcję, kierujemy się dalej ścieżką. Raz podziwiamy otwartą przestrzeń z widokiem na Gąszczyk – Grodzisko, innym razem przedzieramy się przez bagienkowaty zazieleniony teren z mnóstwem robali :] u wykoty tej ścieżki nasz przełom Warty dobiega końca …. Wyjeżdżamy na drogę w kierunku tabliczki oznajmiającej koniec Jaskrowa i kierujemy się na most (kiedyś niepozorna kładka). Za mostem w lewo i na główną drogę prowadzącą prosto do Mstowa. Mijając na rogu kapliczkę.

Pierwsze co ujrzymy po prawej stronie do cmentarz, a przede wszystkim kaplica cmentarna św. Andrzeja Apostoła i św. Barbary i to nie byle jaka, bo z XVII wieku. Jednak niewiele jest informacji na jej temat. Wiadomo, że okucia drzwi wejściowych sięgają XV wieku, że restaurowana była w 1926 roku, że odnawiano ją na początku XXI wieku i, że niewiele z niej ukradziono ;] na cmentarzu znajdują się zbiorowe mogiły z września 1939 roku.

Kolejny punkt na drodze to zabytkowe stodoły. Tzw. „Dzielnica stodół” pojawiła się 100 lat temu. W większości były to budynki solidne wznoszone z kamienia wapiennego, choć zdarzają się też drewniane, kryte najczęściej słomianymi strzechami. Stawiane były wzdłuż „stodolnych ulic”. Kiedy przestały być potrzebne popadły w ruinę. Stoją one na uboczu, poza zabudowaniami mieszkalnymi.

Wystarczy przejść kawałek dalej pod górkę niepozorną kamienista ścieżką, by wyjść na zieloną polanę – punkt widokowy, z którego rozpościera się widok na Mstów i klasztor. Idealne miejsce na wytchnienie i wygrzanie się w słoneczku 😉

Teraz nasze kroki, a właściwie koła 😉 kierują się ku Dolinie Warty. Jedziemy więc w kierunku klasztoru i skręcamy przed nim na prawo, zjeżdżając pod most koło drewnianej rzeźby. W tym miejscu obecnie został zrobiony teren rekreacyjny, który osobiście „nie leży” mi, a to dlatego, że wapiennym chodniczkiem przemieszczają się tłumy niedzielnych spacerowiczów ze wszystkim czym się da (wózkami, materacami, kocami, nawet pan z kucem się znalazł ;] ) więc masakrycznie się przechodzi z rowerami. Pielgrzymki te w większości zmierzają nad zalew Tasarki. Poza tym po tej nawierzchni jednak nie jedzie się zbyt przyjemnie, a i prowadzenie roweru tez miłe nie jest i dodatkowo utrudniają to porobione stopnie nie wiadomo po co. Kolejne, co mi się nie podoba to drewniane niby pomosty z widokiem na Wartę, które wyglądają jakby zaraz miały się rozlecieć i wcale terenu nie upiększają, wręcz przeciwnie :] trzecia rzecz – schody od dwóch, czy nawet trzech stron prowadzące na skałkę … hmmm … jak na niej siedzieliśmy, jeden pan schodząc stwierdził z oburzeniem, że jak oni mogli zrobić schody bez poręczy, a stromo tam nie jest, bo z rowerami tam spokojnie da się podejść i zejść nie korzystając ze schodów. Szkoda, że wszyscy zapomnieli, że to był piękny dziki teren z zielonymi ścieżkami. Ale to tylko moja osobista dygresja co do „upiększania” takich miejsc …. I według mnie to wcale nie pomoże temu miejscu …. Co kto lubi ….

Jednak my mamy tutaj swoje stałe miejscówki, gdzie można chociaż w jakimś stopniu oddalić się od korków. A jest to źródełko i skałka miłosna. Oczywiście owiane są one zacną legendą, która mówi, że „woda ze źródła posiadała właściwości lecznicze. Ciężko chora kobieta miała podobno posłać do niego swoją córkę, by przyniosła w dzbanku trochę cudownej wody. Zniecierpliwiona długim oczekiwaniem postanowiła sprawdzić, co się stało. Gdy nadeszła do źródła, zobaczyła swą córkę w miłosnym uścisku z kochankiem. Ze złości zaklęła ich w stojącą do dziś skałę”. Tak jak już pisałam mamy tam swoją miejscówkę, z której widać Wartę i okolicę, oczywiście klasztor też, a gdy drzewa są bez liści, wyłania się on w całej okazałości. Przy lepszej obserwacji dostrzeże się też z niej owe stodoły między koronami drzew. Niestety obawiam się o losy tej skałki, ponieważ na jej szczycie wyrasta drzewo i jeśli dalej tak będzie sobie rosło, to korzenie rozsadzą ją :[

Na przeciwnym brzegu wyrastają z ziemi drewniane posągi, ciosane w pniach drzew. Są to pozostałości skansenu ludowego, który miał tam powstać.

Wbrew swej woli, chcąc przejść nad zalew, wracamy do korka i przemieszczamy się w wyznaczonym kierunku. Zalew Tasarki, oznaczone na mapie jako dawne torfowiska Tasarki. Sztuczny zbiornik + plaża = tłuuuumy ludu. Jednak najlepiej udać się w innym czasie niż długi weekend … tutaj nie byłoby jeszcze tak źle, ale te budki z hot-dogami i tym podobnymi …. Chyba coś dużo narzekam tym razem w tej relacji …. :]

Po chwili posiedzenia wracamy nad źródełka, doprowadzić się trochę do porządku. Jako że to Święto Wniebowzięcia, postanawiamy udać się na Uroczystość do kościoła <właśnie Wniebowzięcia> przy klasztorze. A tam oniemiałam …. Jednak są miejsca, gdzie pamięta się, że z tym wielkim świętem związany jest poczciwy zwyczaj ludowy, święcenia ziół, kwiatów, warzyw, owoców … czyli inaczej święto Matki Bożej Zielnej. Cały kościół pełny, wszyscy z małymi wiązeczkami różnorakich roślin, udało mi się dojrzeć nawet w jednym marchewkę 🙂 może jest więcej takich miejsc, gdzie dba się o takie tradycje, jednak u mnie na pewno nie …. I raczej bym była osaczona dziwnymi spojrzeniami pod swoim adresem gdybym z taką wiązka udała się w stronę swojego kościoła.

Więc skoro już jesteśmy przy kościele, to oczywiście nie można pominąć tego, że jest to cenny zabytek. Dokładnie to warowny klasztor Kanoników Regularnych. O jego „warowności” świadczą mury z basztami. Kanonicy utworzyli tu swą filię już w 1193 roku !!! jednak z pierwotnego romańskiego założenia nie został najmniejszy ślad. Nowy kościół powstał w XVII wieku. W późniejszych latach dokonano barokowej przebudowy. 30 lat po tej przebudowie „do gołych murów zniszczył go pożar”. Wybuchały tez kolejne, jednak zawsze odbudowywani świątynię. Obecnie kościół posiada późnobarokowy wygląd typu bazylikowego. Wyposażenie wnętrza to głównie późny barok, czyli XVIII wiek. Obecny stan murów obronnych, to stan po rekonstrukcji, odtwarzającej XVII – wieczne tutejsze fortyfikacje. Naszym odkryciem było to, że mury nie kończą się tam, gdzie się wydaje, że się kończą …. Jak, że lubimy zajrzeć w każdą dziurę, postanowiliśmy skorzystać z przewróconego trzepaka, wejść na jego kamienne fundamenty niegdyś przytwierdzające go do ziemi i wyjrzeć za ten wysoki tajemniczy mur i … okazało się, że za nim jest kolejny mur z basztami ;] czyli mur widoczny od zewnątrz to nie ten sam, co ten widoczny od wewnątrz ;] a między jednym, a drugim – zielona trawka ….

Koniec Mszy to nie koniec naszej wędrówki. Jedziemy w kierunku Rajska i dalej do Kłobukowic. Tam po pierwsze mijamy most nad Wartą, gdzie ma ona dość szerokie koryto i wygląda dość malowniczo, tutaj napadają na nas małe potwory, chcąc koniecznie skosztować naszych opon, ale nie dajemy się i jedziemy dalej. Trzeba skręcić, a za zakrętem …. Góóóóraaaa … ;] ale przy końcu widać już masywny betonowy mur. I właśnie po to tutaj przybyliśmy …. Za tym murem kolejny skarb – eklektyczny pałac wraz z parkiem z XIX wieku. Jednak brama oczywiście zamknięta, a na nim napis: „Sprzedam”, czyli jest właściciel, dworek niedostępny, musi się ktoś znaleźć, żeby o to zadbać i niekoniecznie jak już ktoś zadba będzie udostępniony. Stałą historia takich założeń. Jednak nie dajemy za wygrana … bo w końcu po to tutaj jechaliśmy, żeby go obejrzeć przynajmniej z zewnątrz. Szukamy więc dalej wejścia, przy okazji od strony ulicy, wyłoniła się nam ruina ‘czegoś’ …. Pierwsze, co przyszło mi do głowy, to – spichlerz, potem padł pomysł kościoła, kaplicy. Szukamy dalej i … W murze jest wieeelka wyrwa ;] 😁 więc wchodzimy …. Oglądamy … i znów, walczące zajadle o swój teren bestie … ja bardzo lubię wszystkie bestie, ale czasem mogłyby sobie po prostu usiąść, a nie truć człowiekowi za kostkami ;] żeby jednak psiaków za bardzo nie irytować wycofaliśmy się z ich terenu (to nie były psy obronne tego miejsca, ale z jakiegoś domu, który był kawałek dalej). Zresztą już go sobie obejrzeliśmy, obfociliśmy, a do środka i tak się wejść nie dało. Niestety nie znalazłam informacji czyi to był pałacyk. Wewnątrz parku okazało się, że ruina również mieści się w tym kompleksie, więc być może przypuszczenia o spichlerzu są słuszne …

stadnina nad wartą

Mstów to jeszcze jedna legenda: „W miejscowym dworze grasowały węże, które rozmnażały się w zastraszającym tempie. Nie było sposobu, by je wytępić. Bardzo wysoką nagrodę wyznaczono dla śmiałka, który podjąłby się tego zadania. Pewnego razu zgłosił się zaklinacz... Wykopał wielki dół i grając na flecie wyprowadzał węże z dworu. Wszystkie wpadły w pułapkę, lecz ostatni - najpotężniejszy z nich - wciągnął za sobą grajka. Chłopi zasypali węże wraz z zaklinaczem. Wieść niesie, że właściciel miał na tym miejscu postawić kapliczkę... Dziś nieopodal dawnego dworu stoi kapliczka, a w niej figurka Chrystusa Frasobliwego. Miejscowi ponoć nieraz słyszeli, jak w księżycową noc płyną stamtąd dźwięki fletu”.

Teraz już czeka nas podróż powrotna.

Wracamy przez Siedlec mirowski, czyli zamiast skręcić w drogę, z której wyjechaliśmy, jedziemy dalej tą samą ulicą. Tutaj trochę górek, które po takiej trasie i przeprawach, mogą być uciążliwe, ale co to dla nas :P i tak dojeżdżamy do Przeprośnej Górki, która generalnie podlega jeszcze pod Siedlec.

Przeprośna Górka wzięła swą nazwę z faktycznych historii, związanych z pielgrzymami, Którym tutaj właśnie przed wkroczeniem do Częstochowy, po wspięciu się pod górę od strony Mstowa, ukazywał się Jasnogórski majestat w oddali. Dlatego też było to miejsce skruchy i żalu, przepraszano się tutaj wzajemnie, przepraszano też Boga za wszelkie niegodziwości. Potem mogli już swobodnie maszerować dalej. Dawniej stała tutaj skromna kapliczka, dziś na szczycie znajduje się Sanktuarium Ojca Pio – pierwsze takie sanktuarium w Polsce. Jest to ośmioboczna świątynia Ośmiu Błogosławieństw p.w. Świętych Archaniołów: Gabriela, Michała i Rafała, którą opiekują się Apostołowie Jezusa Ukrzyżowanego. Obecnie kościół górny jest nieczynny, schodzi się w dół do kaplicy, gdzie znajdują się relikwie Ojca Pio – bandaż ze śladami krwi, wypływającej z ran. Sanktuarium jest nowe i przypomina …. Wafelek ;] ogólnie całkiem ładnie się komponuje z całym krajobrazem.

dolina warty (II odcinek) wał po drugiej stronie we wczesno wiosennej szacie
dolina warty (II odcinek) wał po drugiej stronie we wczesno wiosennej szacie

W ten naturalny pejzaż wpisane zostały rzeźby Stacji Drogi Krzyżowej, wykonane przez artystę – rzeźbiarza – Szymona Wypycha. Zastąpiły one wcześniejsze zwykłe drewniane krzyże. W tym momencie najlepiej przytoczyć słowa samego autora: „Miejsce to sprzyja relaksowi, ale też skupieniu i kontemplacji. Projektując Drogę krzyżową należało wpisać się w ten cudowny krajobraz tak, aby go nie okaleczyć, lecz pogłębić jego walory. Warunek ten określił skalę projektu oraz materiały (kamionka spiekana i kamień jurajski). Droga krzyżowa to historia sprzed ponad 2 tysięcy lat, która wciąż porusza sumienia ludzi i pogłębia ich wiarę. Treści przekazane przez Biblię są wciąż żywe i aktualne. Przyjęty pomysł na wyrzeźbienie Drogi Krzyżowej oparty jest na powtarzalnych motywach: otwarta księga Biblii, opowiadająca treści poszczególnych scen. Przewodnikiem i narratorem jest św. Ojciec Pio. Współczesne są też niektóre postacie i epizody nawiązujące do miłości bliźniego, pielgrzymowania na Jasną Górę, itp. Nie ma tu zgiełku ani krzykliwej agresji. Postacie raczej spokojne i dostojne przemawiające nastrojem i siłą wewnętrzną”.

Z Przeprośnej można skręcić trawiastą (idąc od sanktuarium jest ona właściwie na wprost) i maszerując w dół dochodzimy do miejsca zwanego Gąszczyk – Grodzisko. Tutaj odkryto pozostałości osad obronnych z okresu wczesnego średniowiecza i kultury łużyckiej. Jest to grodzisko podkowiaste typu wyżynnego w formie ufortyfikowanego cypla wysoczyzny odciętego od zaplecza podwójną linią wałów i fos oraz naturalnymi jarami, usytuowane na wysokim wzgórzu nad przełomem Warty. (jest to miejsce z jednej z ostatnich wycieczek z Doliny Warty). Stanowi ono doskonały przykład wykorzystania obronnych elementów środowiska naturalnego. Jakiś czas temu zamontowano na jego szczycie udogodnienia typu: stoliki, ławki i palenisko, ale (co było do przewidzenia) stolików już nie ma, ostało się tylko kilka ławek. W dole rozciągają się dzikie mokradła i rozlewiska Warty.

Po ty odwiedzinach wyjeżdżamy na ulicę Mstowską, którą również prowadzi szlak rowerowy. Ciągnie się on już ulicą prosto do Częstochowy. Po zjeździe z Przeprośnej zaraz po prawej znajduje się klub jeździecki TKKF Pegaz. Organizuje on naukę jazdy konnej, obozy jeździeckie, ale również kuligi zimowe. Oferta obejmuje również hipoterapię. Członkowie klubu biorą udział w licznych zawodach. Organizowany jest tutaj Hubertus, czyli gonitwa za ‘lisem’ – widowiskowa impreza, która każdy może obserwować. Stadnina dysponuje końmi różnych ras: hanowerskiej, trakeńskiej, wielkopolskiej, szlachetnej półkrwi, jednak powodem do dumy jest tutaj hodowla elitarnych koni rasy achałtekińskiej (są to konie z terenów Rosji, Turmenii, Dagestanu i Kałmucji). Atrakcję stanowią konie policyjne, a treningi odbywają się również na terenie klubu. Czasami można mieć szczęście podziwiać te cuda przy okazji jakiś uroczystości. By ominąć dużą ilość górek, jaka znajduje się na tym odcinku, skręcamy w prawo wraz z linią autobusową nr 18. Później kilka zakrętów. Całkiem niezłe drogi między łąkami i polanami. W ten sposób wyjeżdżamy na ulicę Legionów, prowadząca prosto i przyjemnie równiutkim asfalcie na Zawodzie (dzielnica Częstochowy).

Jesteśmy w domu i na szczęście tym razem przewidywana pogoda nie sprawdziła się. Ani burz z piorunami ani kropli deszczu 🙂

Po drodze mając jeszcze czas i siłę można zawędrować na Górę Ossona, do której można dotrzeć jadąc do końca wzdłuż linii autobusowej nr 18 (wspomnianej przed chwila) zamiast skręcać w Legionów. Jest to najwyższe wzniesienie na terenie Częstochowy (317m). ogólnie mało ciekawe, ale za to dzikie i z tego też powodu mało uczęszczane. Z samej góry roznosi się wspaniały widok na Hutę Częstochowa i jej kominy :] Wcześniej wzgórze stanowiło teren przemysłowy. Posiada ono dwa garby – jeden jest naturalny, drugi usypany sztucznie w celu przykrycia ogromnej budowli przemysłowej, do której wstęp jest w tym momencie niemożliwy, ponieważ wszystko jest zamurowane. Generalnie całe „wnętrze” tego wzniesienia to ogromna przemysłowa hala, z której nad ziemią pozostał tylko szyb wentylacyjny (osobiście go nie widziałam i są to dość stare dane, więc może się okazać, że już go nie ma – będzie trzeba to kiedyś sprawdzić). Ciekawostką związaną z tym miejscem jest to, że po II Wojnie Światowej grupa pasjonatów uruchomiła tutaj szkołę szybowcową, którą po 4 latach władza ludowa rozwiązała. Na miejscu pozostała tablica pamiątkowa przykuta do skały oraz figurka MB z Lourdes. Przy dobrej pogodzie widać stąd ruiny zamku w Olsztynie i hałdy po dawnych kopalniach rudy.

skała Balika dolina warty (II odcinek) właściwa ścieżka kapliczka na rogu wyjazdu na mstów droga do mstowa zabytkowe stodoły punkt widokowy warta w mstowie skałka miłosna panorama ze skałki widok na stodoły ze skałki jeszcze przed całkowitym przekształceniem ( a jeszcze wcześniej było całkiem zarośnięte) jak widać wcześniej drzewko było mniejsze widok w kierunku klasztoru widok z wyższych partii na skałę na klasztor i teren rekreacyjny mapka szlaku rekreacyjnego zalew tasarki (zdjęcie jeszcze z zeszłego roku, dlateg bez wspominanych tłumów i budek ) motocykliści pierwsza klasa ;) znów źródełko barokowy kościół Wniebowzięcia baszty widok z Trzepaka na teren za murem ;) stara rozsypująca się brama z boku kapliczka przydrożna w drodze do kłobukowic warta z mostu w kłobukowicach ruinka z zespołu dworskiego eklektyczny pałacyk w kłobukowicach stacje drogi krzyżowej na Przeprośnej górce troszkę starsze zdjęcia z tego miejsca widok na sanktuarium Ojca Pio ścieżka na grodzisko mokradła pod grodziskiem ścieżka z grodziska w kierunku ulicy konie z pegaza (zdjęcia ze zdjęcia sprzed stu lat ;) droga powrotna przez mirowskie drogi zaraz za tą ścieżką wyjeżdża się na Legionów
Avatar użytkownika
Magdalena Krajtroter 71330 kilometrów

Komentarze

Avatar użytkownika
Magdalena Krajtroter 71330 kilometrów
2011-08-20 07:21:48

;))

Avatar użytkownika
Adam Prończuk Krajtroter 16443 kilometrów
2011-08-19 23:50:50

Medal za promocje Jury!

Avatar użytkownika
Magdalena Krajtroter 71330 kilometrów
2011-08-19 22:49:06

też podobają mi się ujęcia bardziej naturalne :) generalnie nie jestem wybredna w sposobie przedstawiania ;) a moje podejście do zdjęć jest trochę takie eksperymentalne, lubię mieć wszystko obfocone z wypraw, ale przede wszystkim traktuje te zdjęcia potem jako materiał do zrobienia czegoś z nimi ... najważniejsze, że przedstawiają, co przedstwiają i to jest niezmienne ... 

a Warta rzeczywiście w każdym swoim odcinku pokazuje inne oblicze. widać to już na samym przedstawionym  przeze mnie odcinku. niestety właśnie w innych miejscach jes mi w ogóle nie znana .... 

Avatar użytkownika
Martyna Domator 14 kilometrów
2011-08-19 21:51:03

Spoko, w końcu to Twoje zdjęcia, Twoja wycieczka i masz do tego prawo ;)

Ja wyraziłam swoją opinię, bo cenię naturalność, jest w/g mnie najlepszą reklamą :)

Zaciekawiła mnie Twoja wycieczka, gdyż mieszkam w Poznaniu, czyli również w rejonie rzeki Warty :)

U Ciebie na zdjęciach zupełnie inaczej wygląda, niż u mnie (u Ciebie jej prawie początki, u mnie już raczej bliżej ujścia, niż źródeł) ;)

Avatar użytkownika
Magdalena Krajtroter 71330 kilometrów
2011-08-19 21:38:16

lubię się pobawić w programach, nie tylko po to, żeby dodać ostrości i dlatego tak .... zazwyczaj przy zdjęciach budynków i jak jest ładne chmurkowate niebo .... 

Avatar użytkownika
Martyna Domator 14 kilometrów
2011-08-19 21:23:09

Ciekawa wycieczka -jedynie szkoda, że niektóre zdjęcia zbyt wyidealizowane -poprzerabiane aż za bardzo.

Avatar użytkownika
Anna Piernikarczyk Krajtroter 1125483 kilometrów
2011-08-18 19:28:47

Ciekawa wycieczka, ładne zdjęcia

Newsletter Wypisz się z newslettera
Znajdziesz nas na:
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje - popularny portal turystyczny tworzony od 15 lat przez aktywną rodzinkę złożoną z mamy, taty i trzech córek. Sercem Polskich Szlaków jest blog z ciekawymi wpisami i fotorelacjami z wypraw oraz opisy atrakcji turystycznych w Polsce z pięknymi zdjęciami. Na przyjaznym Forum mamy 48 tys. postów. W sezonie notujemy 50 tys. Użytkowników na dzień, poza sezonem około 10 tys. Na profilu facebookowym mamy blisko 25 000 polubień, a na Instagramie ponad 2 300 Obserwujących.
Dreptamy.pl - wszystkie nasze wycieczki po Polsce
Copyright 2005-2020