Sprawdź nasz projekt Jurajskie Szlaki Jesienne
, Sylwester Jędrzejczak

11. 2009 Góry Świętokrzyskie cz.1

2009-04-16 - 2009-04-28
2011-07-20 21:40:34
Avatar użytkownika
Sylwester Jędrzejczak Krajtroter 3917 kilometrów

Tym razem swoje kroki skierowałem w Góry Świętokrzyskie. Może dlatego, że są to najstarsze góry polskie, a ja też niemłody.

Trasa w większości piesza trwała 13 dni. Dla większej "strawności" relację podzieliłem na części. To jest część pierwsza.

Miejsca odwiedzone podczas wycieczki
Skarżysko-Kamienna > Starachowice > Wąchock > Odrowąż > Skarżysko-Kamienna > Skarzysko-Kamienna > Starachowice > Siekierno > Nowa Słupia > Świeta Katarzyna

16.04 - Skarżysko-Kamienna. Dojechałem tu autobusem Pekaes, czego nie radzę. Przystanek znajduje się na szosie Warszawa-Kielce, na końcu miasta. Dotarcie do centrum wymaga "przejścia na drugą stronę szosy", za to potem dobrze ponad godzinnego wędrowania, a i to z pomocą mieszkańców. Lepiej jest przyjechać tu pociągiem - dworzec PKP jest w środku miasta, a przy nim węzeł przystanków autobusowych i busów rozwożących w różnych kierunkach po mieście i okolicach. Żeby choć trochę poznać miasto, do schroniska poszedłem piechotą. Była to ryzykowna decyzja - schronisko leży w osiedlu Legionów - dokładnie na drugim krańcu Skarżyska. Jednak nie żałuję, dzięki temu poznałem wstępnie jego geografię i napotkałem kilka ciekawych obiektów - m.in. pomnik Leopolda Staffa, który przyjeżdżał tu w ostatnich latach życia i tu zmarł, kościół p.w. św. Józefa, szereg pomników poświęconych bohaterstwu i martyrologii mieszkańców w latach II Wojny Światowej. Po "zalogowaniu" w schronisku wybrałem się do Muzeum Orła Białego (obok porządnie zagospodarowanego Zalewu Rejowskiego). Zbiory militarne Muzeum (drugiego co do wielkości w Polsce) są naprawdę ciekawe, warte polecenia. W drodze powrotnej napotkałem pomnik Stanisława Staszica, wielce zasłużonego dla świętokrzyskiego górnictwa i hutnictwa, w miejscu, gdzie kiedyś była brama Huty Rejów. Następnym obiektem był kościół p.w. Matki Boskiej Ostrobramskiej z wierną kopią wileńskiej Ostrej Bramy.



17.04 - rankiem wypad do Starachowic, odwiedzenie Muzeum Przyrody i Techniki „Ekomuzeum” im. J. Pazdura. Miałem pecha, w związku z prowadzonymi robotami mogłem go obejrzeć tylko z zewnątrz, wchodząc kilka kroków za jego bramę. Podobnie odbiłem się od drzwi Muzeum Regionalnego PTTK. Szkoda, dla tych miejsc tu przyjechałem. Potem był Wąchock, gdzie mogłem dokładnie zwiedzić zbudowany na przełomie XII i XIII w. kościół Opactwa Cystersów i jego Muzeum, pokłonić się najsławniejszemu w Polsce sołtysowi, pomnikowi uczestników wojny polsko bolszewickiej ! 1918 - 1920 r ! i mjra Jana Piwnika "Ponurego", obejrzeć Dworek Langiewicza i ciekawe zabudowania z przejezdnymi sieniami (zamknięte bramą, wejście do domu jest w sieni). Spotkany przy pomniku sołtysa wąchocczanin zapytał, czy wiem po co na pomniku jest koło od wozu - nie wiedziałem - powiedział, że służy do wyboru sołtysa Wąchocka - z pobliskiego wzgórza spuszcza się takie koło i w który dom uderzy, właściciel staje się sołtysem. W 1964 r. Wąchock stał się ponownie miastem. Złośliwi mówią, że to dlatego, że w tym właśnie roku koło trafiło w wychodek. Jednak "sołtys w Wąchocku musi być" i jest - Honorowy, ale jest. Z Wąchocka autobusami dotarłem do Odrowąża, a stąd polnymi ścieżkami do Rezerwatu Gagaty Sołtykowskie - Środkowoeuropejskiego Dinoparku - GPS 51.14686772847018 N, 20.662086009979248 E. Za opis niech służą zdjęcia w galerii. Dla zainteresowanych (na mapie Gór Świętokrzyskich nie znajdziecie) zmotoryzowanych - szosą 42 (kierunek Końskie), około 500 m przed Odrowążem, w obniżeniu drogi, na krawędzi lasu, szutrowa (biała) droga pożarowa w prawo - współrzędne GPS 51.135070380969076 N, 20.668641328811646 E (być może obecnie jest tam drogowskaz do Rezerwatu), piechurzy - od przystanku PKS w Odrowążu należy wrócić w kierunku Skarżyska około 500 metrów do szutrowej drogi pożarowej w lesie i nią na północ (w lewo), aż do polanki z miejscem odpoczynku. Tu znajduje się drogowskaz do Rezerwatu. Po wyjściu z Rezerwatu poszedłem leśną droga, krawędzią Uroczyska Pięty (informacje o nim na stronie Gmina Bliżyn) do Sołtykowa. Tu zaskoczenie - z widocznego z daleka roku powstania byłej cegielni wynika, że przeżyła dwie wojny światowe, nie przetrwała wolnego rynku. Ze wsi Pięty autobusem powrót do schroniska - koniec dnia.

18.04 - tego dnia czekał mnie spory wysiłek. Zgodnie z wcześniejszym planem celem był Bodzentyn. Żeby przejść przez Polanę Wykus, wcześnie rano przejechałem do Starachowic, a stąd powędrowałem czarnym szlakiem. Od przystanku PKS w Starachowicach, zgodnie z mapą, przez most na Kamiennej, groblą między Kamienną i Zalewem Pasternik. Okazało się, że w terenie szlak przebiega inaczej, ale niestety, w wielu innych miejscach (i w innych rejonach) dane z mapy bardzo często mają się nijak do rzeczywistego przebiegu. Zresztą, tak naprawdę, szlak z mapy jest sympatyczniejszy i znacznie ciekawszy od tego w terenie, który prowadzi praktycznie ulicami miasta. Pomysł ze zmianą przebiegu szlaku jest conajmniej kontrowersyjny, bez wyobraźni, pozbawiający turystów spotkania z autentyczną przyrodą. Przejście groblą, na której widać ślady pracy bobrów żyjących w Zalewie, pływające łabędzie, derkacze, dzikie kaczki to z pewnością lepsze, niż nawet najładniejsze osiedla. Dalej idzie się wzdłuż pięknie urządzonych ogródków działkowych, przy ścianie lasu naprzeciw, co też nastraja optymistycznie. Wyjście na szosę i tuż zaraz czarny znak szlakowy na słupie. Kilka kroków i wejście w las. Po około godzinie marszu Polana Langiewicza w miejscu, gdzie w czasie Powstania Styczniowego 1863 r. stacjonowały oddziały powstańcze dowodzone przez generała Mariana Langiewicza, w czasie nam bliższym partyzanci AK. Na polanie pomnik poświęcony im i oddziałom Armii Krajowej dowodzonym przez mjra Jana Piwnika "Ponurego". Tuż obok pomnika maleńka kapliczka na drzewie pamiętająca Powstanie Styczniowe. Po kolejnej godzinie docieram do Polany Wykus. Tu pierwszy kamień w miejscu, gdzie zaczyna się Partyzancka Droga Krzyżowa. Tu warto odejść na krótko ze szlaku (bez znaków), szeroką drogą w lewo, po kilku minutach docieram do południowego stoku góry Wykus, na nim samotna, ale nie zapomniana partyzancka mogiła. Powrót do szlaku i nieco dalej właściwy początek drogi krzyżowej. Drogą, za czarnymi znakami, na szczyt Wykusu, do kaplicy na polanie. Tu kończy się czarny szlak, dalej prowadzi niebieski. Prowadzi, to powiedziane trochę za dużo, jak na to, co spotkamy po drodze. Po około 30 minutach dochodzimy do drogi bitej, którą skręt w lewo. I tu zaczynają się schody - ja zszedłem ze szlaku, nie znajdując miejsca, gdzie należało zejść z drogi w las. Generalnie, oznakowanie szlaku jest chyba dla miejscowych - na prostej znaków jest aż za dużo, na rozdrożach, skrzyżowaniach szukaj choćby ze świecą. Z pomocą dobrych dusz w Górnej Wsi wróciłem na szlak i dotarłem do Bodzentyna. Byłem trochę zmęczony - wg punktacji GOT tego dnia zaliczyłem 23 punkty, czyli przeliczając, 23 kilometry. Postanowiłem dotrzeć do Nowej Słupii autobusem. Na rynku w Bodzentynie usłyszałem, że dwaj panowie tam jadą. Załapałem się na tzw. krzywy ryj i wygodnie, samochodem zostałem dowieziony pod drzwi schroniska.

19.04 - trasa Święta Katarzyna szlakiem głównym Gór Świętokrzyskich do Nowej Słupi. Czekał mnie dość długi marsz, wiele ciekawych miejsc wartych fotouwiecznienia. Zatem na początek autobusem z przesiadką do Świętej Katarzyny. Na miejscu pierwsze kroki do Muzeum Minerałów i Skamieniałości. Tego nie można ominąć zarówno ze względu na zbiory, jak i na możliwość zakupu na miejscu ciekawie wykonanych ozdób. Proponuję zajrzeć do galerii, gdzie pokazuję fragmenty zbiorów Muzeum, ale też sklepik z wyrobami. Potem wejście na chwilę do kościoła św. Katarzyny. Tu miałem pecha, właśnie zaczęła się msza, nie wypadało się kręcić, zwłaszcza z aparatem w ręce. Powrót do wejścia na szlak Puszczy Jodłowej, ale przedtem kaplica cmentarna, bardziej znana jako kapliczka Żeromskiego. Znajduje sie ona tuż przy ulicy, podejście do niej wymaga przeskoczenia rowu i już jesteśmy na miejscu. Dwa lata później, przy kolejnym pobycie, około 40 kroków od ulicy, mostek z żerdzi, którym wygodnie da się przejść. Uwaga - znak czerwonego szlaku usytuowany jest bez sensu, tak, że widzą go wracający z Puszczy Jodłowej, przez co jest zwykle omijany - mało kto go się spodziewa, zwłaszcza, że zasłaniają go gałęzie rosnącego obok krzaka. Kilka zdjęć, z których część w galerii, powrót na szlak. Przede mną brama na granicy Parku Narodowego. Przekraczam ją i ... dalszy ciąg opisu wędrówki w kolejnej części relacji, do której zapraszam.



śpiewak
Avatar użytkownika
Sylwester Jędrzejczak Krajtroter 3917 kilometrów

Komentarze

Nie znalazłem żadnych postów w tym temacie. Kliknij tutaj by dodać pierwszy
Newsletter Wypisz się z newslettera
Znajdziesz nas na:
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje - popularny portal turystyczny tworzony od 15 lat przez aktywną rodzinkę złożoną z mamy, taty i trzech córek. Sercem Polskich Szlaków jest blog z ciekawymi wpisami i fotorelacjami z wypraw oraz opisy atrakcji turystycznych w Polsce z pięknymi zdjęciami. Na przyjaznym Forum mamy 48 tys. postów. W sezonie notujemy 50 tys. Użytkowników na dzień, poza sezonem około 10 tys. Na profilu facebookowym mamy blisko 25 000 polubień, a na Instagramie ponad 2 300 Obserwujących.
Dreptamy.pl - wszystkie nasze wycieczki po Polsce
Copyright 2005-2020