, Krzysztof

Góry Opawskie

2011-07-01
2011-07-01 22:07:45
Avatar użytkownika
Krzysztof Krajtroter 7153 kilometrów
Miejsca odwiedzone podczas wycieczki
Złoty Potok > Szyndzielowa Kopa > Zamkowa Góra > Srebrna Kopa > Biskupia Kopa > Cicha Dolina > Złoty Potok

24.06.2011



Góry Opawskie wybrałem z powodu ich największego oddalenia – jadąc tam z mojej pracy wiosną lub jesienią, miałbym do przejechania 300 km w jedną stronę, a dzisiaj była to odległość ledwie 120 kilometrów. Więc Opawskie – góry różnych Kop: Szyndzielowej, Przedniej, Tylnej, Srebrnej i Biskupiej. Podobają mi się te nazwy, a trzy spośród tych Kop poznałem. Moja pani z pudełeczka GPS bezbłędnie zaprowadziła mnie na parking przy Złotym Potoku (może to tam była kopalnia złota króla Bolesława?!), jednak wieczorem podpadła mi bardzo. Ale po kolei.

Około drugiej wszedłem na czerwony szlak prowadzący przez Szyndzielową i Srebrną Kopę ku Biskupiej Kopie – wierzchołkowi Gór Opawskich. Ładna droga dająca mi parę widoków dali, a ułatwiłem ją sobie zostawiając szlak i idąc granicą, od słupka do słupka, jak w poprzednim roku w Górach Złotych, ale wtedy był mokry i mglisty dzień, a dzisiaj słońce upewniało mnie o czerwcu i o pierwszych dniach lata. Biskupia Kopa warta jest każdego wysiłku dla oferowanych widoków ze szczytu swojej wieży widokowej. Widok jest panoramiczny, a wzrok leci daleko, aż po Góry Sowie i Ślężę, wyniosłą nawet z tak dużej odległości. Niżej liczne miasta i miasteczka, jak z bajki o krasnoludkach, a po czeskiej stronie, u stóp góry, Zlate Hory, za miasteczkiem wyniosłe, niebieskie szczyty nieznanych gór czeskich.

Schodziłem żółtym szlakiem syty dali, drogi też, mając w nogach już ponad 10 godzin wędrówki, a w dolinie, gdy szlak skręcając oddalał się od parkingu z moim busem, postanowiłem przejść kawałek, mały kawałeczek drogi poza szlakiem i dojść do niebieskiego, prowadzącego w „moją” stronę. No i ponownie okazało się, że i ze mnie gapa, i moja mapa nie jest dokładna: w spodziewanym miejscu nie znalazłem szlaku niebieskiego, a żółty, jakiś inny żółty, prowadzący pod górę. Była godzina 19.30, ni śladu słońca, więc idąc leśnym duktem włączyłem GPS i kazałem pokazać sobie miejsce ostatniego wyłączenia, czyli parking. Pani GPS szukała sygnału chyba z kwadrans, a gdy w końcu złapała sygnały z trzech ledwie satelitów, ustawiła strzałkę kierunku w stronę, w którą szedłem. Super!, szedłem we właściwą stronę! Po dwóch kwadransach strzałka odwróciła się w przeciwną stronę. Na prostej ścieżce, zupełnie bez powodu. Co robić? Idę we właściwą stronę, czy nie? Strzałka znowu zmieniła kierunek, później jeszcze raz – słowem: moja pani zwariowała. Co prawda tłumaczyłem ją kiepskim sygnałem, ale prawda była inna, jak mniemam: ona chciała wyprowadzić mnie na manowce. Jak ją sprawdzić? Zatrzymałem się i kazałem jej zapamiętać to miejsce, następnie po przejściu 200 metrów kazałem wyświetlić aktualne miejsce i zapamiętane.



Szedłem w przeciwną stronę, w głąb gór. Zawróciłem, zirytowany.

Dlaczego? – opamiętałem się po chwili. Nic się nie stało, przeszedłem parę kilometrów więcej, ale cóż z tego? Jestem w górach, w… „Rezerwat Cicha Dolina” – przeczytałem na tablicy przydrożnej. Rozejrzałem się: szutrowa dróżka, przy niej strumień, a po obu stronach pnące się w górę po zboczach buki, świerki i jawory. Tak tutaj cicho, tak spokojnie…



Łap chwilę, człowieku – powiedziałem sobie – a nie irytuj się bez powodu.

Posłuchałem się siebie, posłuchała się i moja pani GPS, bo ustawiła strzałkę kierunku i już jej nie przestawiała, jednak milczała cała drogę. Dopiero gdy między drzewami zobaczyłem parking i biały bok busa, odezwała się tak głośno i tak niespodziewanie, że aż drgnąłem. I cóż mi powiedziała? Ano, powiedziała mi, abym szedł prosto, a po stu metrach dojdę do swojego destination.

Bardziej mnie tą wskazówką rozśmieszyła niż wkurzyła.

Była godzina 21, gdy usiadłem w fotelu. Właściwie zwaliłem się na siedzenie. Do Świdnicy dotarłem pół godziny przed północą, a byłem tak zmęczony, że sił mi wystarczyło tylko na prysznic.

Przeszedłem 35-40 km w ciągu 14 godzin wędrówki. Musi mi to wystarczyć do października.

Avatar użytkownika
Krzysztof Krajtroter 7153 kilometrów

Komentarze

Avatar użytkownika
Krzysztof Krajtroter 7153 kilometrów
2012-03-09 21:19:03

Witaj, Sylwio.

W takim razie życzę Ci pięknej, świecącej diamentami, korony🙂

Któregoś dnia, wybierając trasę mojej wycieczki, zauważyłem u siebie skłonność do takich wyborów, które najszybciej zbliżą mnie do korony, i wtedy zaprotestowałem, ale rozumiem Twoją dążność, bo w pewnej mierze ją podzielam. W niedzielę byłem w Górach Bardzkich, to ostatnie nieznane mi pasmo w Sudetach, więc tego dnia i ja dodałem jedną perłę do mojej korony.

Avatar użytkownika
Sylwia Góraj Uzależniony od podróży 1118 kilometrów
2012-03-09 09:34:14

Góry Opawskie ,odwiedzilam w marcu w tamtym roku . Bardzo zapadły mi w pamięć , bo wlaśnie od Biskupiej Kopy zaczęłam zdobywanie Korony Gór Polski .

Avatar użytkownika
Adam Prończuk Krajtroter 16443 kilometrów
2011-07-02 21:22:34

Mi tez miło popościć z Tobą!

Nawigacje testuje na swoich spradzonych skrótach - zaoszczędzam wiele. W trasie nie eksperymentuję zbytnio bo najczęściej dokładam🙂.

http://www.zwiedzajswiat.pl/relacja,434,chamonix-i-okolice.html

Avatar użytkownika
Krzysztof Krajtroter 7153 kilometrów
2011-07-02 20:14:02

Witaj, Adasiu🙂

Miło zajrzeć na tę stronę i zobaczyć Twój post.

Udało mi się wyrwać ponieważ pracowałem w tamtym tygodniu w Świdnicy, 20 km od Ślęży. Wiesz, przez parę miesięcy jeździłem tirem w UK, i gdyby nie GPS, nie dałbym rady, zwłaszcza w Londynie (zbieram się zamieścić opisy i zdjęcia z tego okresu na bliźniaczej stronie wojaży zagranicznych), w tym mrowisku totalnie poplątanych uliczek. Tyle że GPS ma wady, wszak jest swoistym komputerkiem. Trzeba go sprawdzać. Klasyczny przykład: każesz mu zaplanować najszybszą drogę, a ta durna maszyna pokieruje Cię trasą o 50 km dłuższą tylko dlatego, że jadąc nią będziesz na miejscu o 5 minut szybciej. Chciałeś najszybszą, masz ją. Zawsze obowiązuje zasada ograniczonego zaufania, ale warto. Mam w jego pamięci miejsca, których próżno szukać na mapie, a można tam zaparkować samochód, mając początek szlaku o krok. W czasie którejś z moich wycieczek nie byłem pewny na jaką górę wdrapałem się, więc wyciągnąłem z plecaka GPS, i patrząc na drogi wokół miejsca w którym byłem, mogłem potwierdzić dotarcie do celu. Nawet w czasie zwykłej jazdy typowymi drogami przydaje się, zwalniając Cię z pilnowania skrętów, ostrzegając przed skrzyżowaniami. Od angielskich czasów zawsze jadę z włączonym GPS.

A wyślij mi koniecznie link do Twojej alpejskiej wycieczki, bo za boga nie trafię tam.

Avatar użytkownika
Adam Prończuk Krajtroter 16443 kilometrów
2011-07-02 16:06:35

Witaj Krzyś. Cieszę się, że mogłeś się wyrwać w górki.  Panie, kierowane z kosmosu,  zwłaszcza z pudełeczka - nie ufałbym, choć sam zamierzam zakupić, coby samochodu nie szukać.

 

P.S. Szkrobnąłem małe co z Alp.

Newsletter Wypisz się z newslettera
Znajdziesz nas na:
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje - popularny portal turystyczny tworzony od 15 lat przez aktywną rodzinkę złożoną z mamy, taty i trzech córek. Sercem Polskich Szlaków jest blog z ciekawymi wpisami i fotorelacjami z wypraw oraz opisy atrakcji turystycznych w Polsce z pięknymi zdjęciami. Na przyjaznym Forum mamy 48 tys. postów. W sezonie notujemy 50 tys. Użytkowników na dzień, poza sezonem około 10 tys. Na profilu facebookowym mamy blisko 25 000 polubień, a na Instagramie ponad 2 300 Obserwujących.
Dreptamy.pl - wszystkie nasze wycieczki po Polsce
Copyright 2005-2021