Sprawdź nasz projekt Jurajskie Szlaki Jesienne

2. 1971 Pieniny, Tatry

1971-09-17 - 1971-09-22
2011-05-07 18:30:04
Avatar użytkownika
Sylwester Jędrzejczak Krajtroter 3917 kilometrów

1971, druga połowa września, wspaniała pogoda, towarzystwo przyjaciół, cóż można mieć więcej.

A było to tak:

Miejsca odwiedzone podczas wycieczki
Czorsztyn > Niedzica > Czorsztyn > Zamek w Niedzicy > > Sromowce Niżnie > Sromowce Średnie > Sromowce Niżnie > Szczawnica > Szczawnica > > Zakopane

Nasi przyjaciele, Małgosia i Grześ już od kilku dni szli szlakami Beskidu Sądeckiego.



17.09 - my, tzn. Krysia - moja żona, Tadeusz - jej brat i ja, byliśmy z nimi umówieni na przystanku PKS w Czorsztynie. Spotkaliśmy się, znaleźliśmy wspólnie miejsce na nocleg, zostawiliśmy plecaki i w drogę przy pięknej, słonecznej pogodzie. Pierwszym celem był Zamek Czorsztyński, a właściwie to, co było wówczas odkryte i dostępne, a dostępne były tylko ściany zewnętrzne i fragmenty wieży. Następny był Zamek Dunajec w Niedzicy. Mostem przekroczyliśmy Dunajec (jak wiecie, Zalewu jeszcze nie było), poczem wdrapaliśmy się na szczyt góry zamkowej. Zamek prezentował się wspaniale, był dostępny do zwiedzania w całości (poza fragmentem na dolnym zamku, gdzie mieszkał jego opiekun). Wdrapaliśmy się na wieżę narożną, skąd przy dobrej pogodzie mieliśmy doskonały widok we wszystkie strony. Kiedy zaczął kropić deszcz, postanowiliśmy wrócić do schroniska. Deszcz był coraz silniejszy, w efekcie, nim doszliśmy na miejsce, byliśmy dokładnie przemoczeni, chociaż mieliśmy peleryny, ale w plecakach. Trzeba się było wysuszyć, więc spodnie postawiłem w kącie łazienki, resztę rozwiesiłem, gdzie się dało. Jedynym suchym miejscem mego ubrania była pięta prawej skarpetki. No cóz, bywa. Pogoda w górach, jak wiadomo, zmienna.

też
też


18.09 - opuściliśmy gościnne schronisko i niebieskim szlakiem przez Majerz, Macelak, przełęcz Szopka (Snozka) dotarliśmy na Trzy Korony. Inna nazwa tej przełęczy to Chwała Bogu. Adekwatna do długiego, żmudnego i dość monotonnego podejścia z obu stron. Pogoda dopisywała, widoki wspaniałe, gdzieś z daleka słychać było jadący autobus. Dzięki posiadanej lornetce zlokalizowany został w odległości wielu kilometrów po słowackiej stronie. Obejrzeliśmy Spiską Starą Wieś, Czerwony Klasztor, Małe Pieniny, fragment przełomu Dunajca i drogę biegnącą wzdłuż niego po stronie słowackiej, którą przed II Wojną Światową polscy flisacy przewozili swoje łódki z Krościenka do Czorsztyna. Potem, w czasie spływu dowiedzieliśmy się, że gdy spadła na nas "mieżdunarodnaja drużba" było to zakazane. Po dość długim pobycie na platformie widokowej na szczycie ruszyliśmy w dół, w kierunku Krościenka. Znaleźliśmy nocleg, zresztą nie dla wszystkich wygodny - Tadeuszowi przypadło w udziale łożko dziecinne, skąd podczas snu malowniczo wystawały jego nogi. Rano stwierdził, że nie było tak źle.

19.09 - tego dnia zaplanowaliśmy sobie spływ Dunajcem. Wczesna pobudka, wymarsz. Najbliższa przystań była nieopodal schroniska PTTK "Trzy Korony" w Sromowcach Niżnych. Dochodząc do schroniska zauważyliśmy mężczyznę uwijającego się przy Gaziku. Okazało się, że wybiera się do Czorsztyna. Zgodził się ! nas zabrać. Ruszyliśmy, Gazik kichał i prychał, po kilku kilometrach "zdechł". Próby uruchomienia (również z tzw "pychu"😉 nie dały efektu (bez paliwa się nie da). Nie było daleko - wróciliśmy z wiadomością o zdarzeniu do schroniska, a potem z nadzieją na przystań flisacką - było przecież po sezonie. Dziwne, ale udało nam się namówić dwu flisaków na spływ. Z naszą pomocą powstała tratwa z czterech łódek i popłynęliśmy. Zabrało się z nami dwoje młodych ludzi, zachwyconych taką okazją. Spływ był wart zachodu - płynęliśmy najpiękniejszym odcinkiem Dunajca, u stóp największych szczytów i urwisk Pienin, obok Jaskini Zbójnickiej, przez Zbójnicki Skok, pod Hukową Skałą (nazwa w pełni zasłużona) i dalej, do przystani obok schroniska Orlica w Szczawnicy. Tu koniec naszej Dunajcowej przygody. Dzień dobiegł końca, bogaty w różne doznania ?! Przykrą dla nas wiadomością było, że nie możemy iść do Wąwozu Homole, bo trwały tam jakieś prace konserwacyjne przy odłamku skalnym. który groził oderwaniem i upadkiem na dno Wąwozu.

Zamek w Niedzicy - widok z baszty narożnej na Tatry Słowackie
na Macelaku, w tle Trzy Korony
poniżej przełęczy Szopka, w dole Krościenko

20.09 - znowu bardzo wczesna pobudka (Grześ był bardzo zasadniczy). Około 6.30 wyszliśmy ze schroniska, kierując się do promu kursującego w poprzek Dunajca tuż obok "zaprzyjaźnionej" granicy polsko-czechosłowackiej (wtedy). Niewielkim nakładem finansowym wróciliśmy "do domu" (po poskiej stronie) i zielonym szlakiem wspięliśmy się na Sokolicę (747 m). Było warto - prosto przed oczami szczyt Trzech Koron, a nisko w dole Dunajec, który skalny stożek u podnóża Sokolicy opływa łukiem ponad 180 stopni (nawrót i trochę więcej). To trzeba zobaczyć - próba opowiadania, to jakby opowiedzieć smak zupy. Na szlaku dalej m.in. Białe Skały (naprawdę białe) i Zamkowa Góra. Na niej pozostałości ruin zamku i figura św. Kingi w grocie wykutej w skale (przepraszam - zdjęcie nieostre, ale oddaje urok tego miejsca i wysiłek włożony w jego budowę). Z Góry Zamkowej przez Przełęcz Niedźwiadki (Niedźwiadek) na Trzy Korony. Znowu, jak przedtem wejście na platformę widokową, za to możliwość dłuższego na niej przebywania (na szczycie byliśmy samiuteńcy). Po okolo godzinnym pobycie na platformie zeszliśmy na Ganek (żona schodziła tyłem na czworakach z prozaicznego powodu lęku wysokości - dziwne, bo na platformę weszła bez problemów). Z niego w dół, do Krościenka, a stąd do Zakopanego (PKS).



21.09 - na początek nieobowiązująca wędrówka po Zakopanem, a około południa start w stronę Morskiego Oka. Z czystego lenistwa podjechaliśmy PKS-em do przystanku Brzeziny, a stąd czarnym szlakiem do Psiej Trawki do skrzyżowania z czerwonym szlakiem, którym Doliną Pańszczycy przez Młaki na Polanę Waksmundzką. Tu pod krzyżem Wincentego Pola odpoczynek. Pogodę mieliśmy wspaniałą, panorama Tatr z Koszystymi, Wołoszynem, Waksmundzkim i dalej jest warta wysiłku. Dalej była Gęsia Szyja (na zielonym szlaku), skąd widoki chyba nie mają sobie równych, Rusinowa Polana i niebieskim na Palenicę Białczańską. Kończyliśmy naszą wędrówkę w schronisku PTTK w Starej Roztoce. Tego dnia wieczorem odpoczywaliśmy przed schroniskiem obserwując zabawy na polanie dwu psów (matki i syna o imieniu Bryś), mieszkańców schroniska.

w drodze na Sokolicę
w drodze na Sokolicę

22.09 - rankiem okazało się, że Bryś nie wrócił na noc. Miał on zresztą brzydki zwyczaj biegania po okolicy i duszenia kur w okolicznych zabudowaniach. Tym razem wybrał się na teren strażnicy WOP i został tam zastrzelony przez któregoś z żołnierzy. Widok suki biegającej po polanie, dobiegającej do granicy lasu i nawołującej Brysia był naprawdę przygnębiający. Nic dziwnego, że i obraz rozpaczającej suki i imię psa został mi w pamięci do dziś. Po szybkim śniadaniu wybraliśmy się nad Morskie Oko i nad Czarny Staw. Potem powrót, marsz na Łysą Polanę (tam był przystanek PKS, czasem okazja - autobusy jadące z Czechosłowacji. Powrót do Zakopanego, pociąg, Warszawa, dom i koniec wyprawy, nie koniec wspomnień i planów kolejnych tras.

widok z Sokolicy na zakole Dunajca na szczycie Sokolicy, w tle Trzy Korony schronisko Orlica w Szcawnicy, nasz domek, zresztą zimny i wilgotny Góra Zamkowa, pozostałości murów zamkowych Góra Zamkowa, grota z figurą św. Kingi przełęcz Niedźwiadek Sromowce Niżnie, montujemy łodzie do spływu jaskinia Zbójnicka schodzimy z Szopki do Krościenka na przystanku PKS w Krościenku - ta pani miała się czym pochwalić jesteśmy na Nosalu szarotka na grobie Heleny Marusarzówny na Pęksowym Brzyzku na Polanie Wołosate w drodze do Morskiego Oka Morskie Oko pod koniec września Żabi Potok tuż poniżej schroniska nad Morskim Okiem tak wyglądał Dunajec w 1971 roku przed wybudowaniem zapory czorsztyńskiej
Avatar użytkownika
Sylwester Jędrzejczak Krajtroter 3917 kilometrów

Komentarze

Nie znalazłem żadnych postów w tym temacie. Kliknij tutaj by dodać pierwszy
Newsletter Wypisz się z newslettera
Znajdziesz nas na:
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje - popularny portal turystyczny tworzony od 15 lat przez aktywną rodzinkę złożoną z mamy, taty i trzech córek. Sercem Polskich Szlaków jest blog z ciekawymi wpisami i fotorelacjami z wypraw oraz opisy atrakcji turystycznych w Polsce z pięknymi zdjęciami. Na przyjaznym Forum mamy 48 tys. postów. W sezonie notujemy 50 tys. Użytkowników na dzień, poza sezonem około 10 tys. Na profilu facebookowym mamy blisko 25 000 polubień, a na Instagramie ponad 2 300 Obserwujących.
Dreptamy.pl - wszystkie nasze wycieczki po Polsce
Copyright 2005-2020