Kłodzko, Mariusz Wiśniewski

Góry Bystrzyckie, Orlickie i Bardzkie

2010-11-11 - 2010-11-14
2010-11-14 19:29:54
Avatar użytkownika
Mariusz Wiśniewski Krajtroter 3037 kilometrów
W planie było zdobycie trzech szczytów do Korony Gór Polski.
Miejsca odwiedzone podczas wycieczki
Kłodzko > Przełęcz Spalona > Jagodna > Przełęcz Spalona > Rozdroże pod Uboczem > Biesiec > Rezerwat "Torfowisko pod Zieleńcem" > Zieleniec > Orlica > Połomski Kopiec > Serlich > Masarykova Chata > Wielka Destna > Kunstat > Mostowice > Przeł. Spalona > przeł. Kłodzka > Podzamecka Kopa > Grodzisko > Kłodzka Góra > Szeroka Góra > Przeł. Kłodzka

Z radomia wyjeżdżamy w czwartek o 8.00. Przed nami kawał drogi (około 420 km.), a chcemy zwiedzić jeszcze Kłodzko, zanim dotrzemy na Przełęcz Spaloną do schroniska "Jagodna" i na dobre pochłoną nas góry. Jedzie się bardzo dobrze, już przed 15 - ą jesteśmy w Kłodzku. Parkujemy samochód i udajemy się na, co prawda pobieżne, zwiedzanie miasta, które może poszczycić się ponad tysiącletnią historią. Przechodzimy koło barokowego kościoła MB Różańcowej wraz z klasztorem franciszkanów. Kierujemy się w stronę gotyckiego mostu na rzece Młynówce powstałego w XIV wieku, przyozdobionego przepięknymi, barokowymi rzeźbami. Wchodzimy na Plac Bolesława Chrobrego, którego centralną część zajmuje przepiękny, neorenesansowy ratusz. Wreszcie dochodzimy do górującej nad miastem, potężnej twierdzy wybudowanej na Górze Fortecznej. Nie wchodzimy do podziemi, bo jest zbyt późno (wstęp tylko z przewodnikiem), zwiedzamy więc to założenie obronne, tam, gdzie jest to dla turystów indywidualnych dostępne. Z bastionów podziwiamy piekne widoki na Kłodzko i okoliczne wzniesienia. Wracając , nie możemy ominąć gotyckiego kościoła Wniebowzięcia NMP wybudowanego w latach 1344 - 1490. Przechodząc raz jeszcze przez Plac B. Chrobrego wracamy do samochodu, wpadając jeszcze do restauracji na małe co nieco, zapadają ciemności, kto wie ile razy pomylimy drogę na Przełęcz Spaloną. Jak się okazało nie było tragicznie, parę minut po 18 - ej meldujemy się na miejscu. Jesteśmy zauroczeni schroniskiem, atmosferą jaka w nim panuje. Jest bardzo sympatycznie i cieplutko. A z zewnątrz dochodzą nas głosy szalejącej wichury. Z apetytem zjadamy kolację i udajemy się na zasłużony odpoczynek.



Wstajemy o 5.30. Z dworu dobiega odgłos wiatru i ulewy. Nie tak to sobie wyobrażaliśmy, ale nie zostaje nam nic innego jak zachować spokój i czekać na rozwój sytuacji. Schodzimy na śniadanie, no no no. Tego się nie spodziewaliśmy, dostajemy ogrom smacznego żarcia, kochamy to schronisko. Cuda się zdarzają, o godzinie 7.00 przestaje padać, a wiatr jest o wiele mniejszy. 7. 30 wychodzimy ze schroniska, jeszcze po nocnym śniegu udajemy się w południową część Gór Bystrzyckich, chcemy zdobyć Jagodną (977), najwyższy szczyt tych gór. Jest ciepło, idzie się nienajgorzej mimo, że jest błotniście. Docieramy do kulminacji, początkowo bierzemy ją za Jagodną, robimy zdjęcia, jednak coś nas niepokoi, proszę grupkę o jeszcze 15 minut do przodu, po niedługim czasie docieramy do właściwego szczytu. Tym razem nie ma wątpliwości, jest tabliczka z nazwą "Jagodna 977", w ten sposób dorzucamy kolejny szczyt do Korony Gór Polski. Wracamy na Przełęcz Spaloną tą samą drogą, mijamy schronisko i udajemy się niebieskim szlakiem w rozległą i bezludną północną część Gór Bystrzyckich. Do końca dzisiejszej tury mamay około 20 km. Idziemy szerokimi leśnymi duktami, bez szaleńczych podejść, bez szerokich panoram. Cisza ,spokój , soczysta zieleń, stadko jeleni, rwące, urocze potoczki, tak w skrócie możemy opisać nasz szlak od Przełęczy Spalona do Rezerwatu "Torfowisko pod Zieleńcem". Rezerwat ten został utworzony w celu zachowania roślinności torfowiska wysokiego wraz z reliktowym stanowiskiem brzozy karłowatej. Wystepują tu również: kosodrzewina, sosna błotna, rosiczka, żurawina błotna, liczne bezkręgowce. Jest to dla nas całkiem nowe doświadczenie, nie mieliśmy do tej pory okazji chodzić po bagnach. Poruszamy się szlakiem zielonym, jest bardzo mokro, przechodzimy drewnianymi pomostami, nagle szlak znika. Całe szczęście, że jest jeszcze widno, ale mamy świadomość, że za niedługi czas, światło dzienne zniknie, co wtedy? Próbujemy odnależć znaki, bez powodzenia. postanawiamy poruszać się po drewnianych pomostach, po dłuższym czasie znaki się odnajdują. Ulga, napięcie spada. Wystarczyło kilka przewróconych drzew, aby wzbudzić niepewność. Idziemy dalej, podziwiamy całkiem inny krajobraz, cieszymy się, że możemy to oglądać, dalej większość pomostów jest zatopionych, poruszamy się praktycznie po wodzie, jest fajnie i nikomu to nie przeszkadza. Wchodzimy na szeroki leśny dukt , tu jest sucho. Spotykamy pierwszą dzisiaj grupkę ludzi, po chwili wchodzimy na wieżę widokową, "łapiemy" ostatni widok na rezerwat i ogarniają nas ciemności. Zapalamy latarki i stromo schodzimy w dolinę Bystrzycy Dusznickiej, żegnamy tutaj Góry Bystrzyckie, w których szliśmy od rana. Wchodzimy w Góry Orlickie i już na początek bardzo mocne podejście do Zieleńca. Jest bardzo ciężko, z daleka widzimy okazały budynek schroniska "Orlica", wreszcie niesamowicie zmęczeni, wchodzimy w jego drzwi. Szybko się meldujemy i wchodzimy do pokoju. Odpoczywamy, schodzimy do jadalni, rozmawiamy, podsumowujemy dzień.

Kłodzko

5.30 dzwonią budziki, wstajemy, sprawdzamy co nas boli. Szybko orientujemy się, że nie jest wcale źle. Buty wyschły, jeszcze tylko śniadanie i będziemy mogli wyruszyć. Dzisiaj dwa główne cele Orlica, Wielka Destna. Patrzymy w okno, leje jak zwykle i jak zwykle punkt 7 przestaje. Poważnie. Jemy śniadanko i w drogę. Oglądamy Zieleniec, popularną stację narciarską, w końcu schodzimy z szosy w las, zaczynamy podejście na Orlicę, najwyższy szczyt polskich Gór Orlickich. Podejście nie jest zbyt wymagające, ale troszkę wysiłku włożyć musimy. Po dłuższym czasie wiemy, że jesteśmy gdzieś w pobliżu wierzchołka tej góry, ale nie możemy go z całą pewnością zidentyfikować. Chodzimy wokół szczytu, szukając czegoś co nam da pewność, że jesteśmy we właściwym miejscu. Wreszcie spotykamy czeskie tabliczki, opisujące szczyt. Zdobyliśmy Orlicę(1084), kolejną perełkę w Koronie Gór Polski. Pamiątkowe zdjęcie i udajemy się czeskim szlakiem czerwonym. Wchodzimy na kolejny szczyty Gór Orlickich, Połomski Kopiec(1050), potem rezerwat "Bukaczka", z ciekawymi, świecącymi się kamieniami na ścieżce, szczyt Serlich(1025). Po lewej stronie towarzyszy nam piękny widok na góry Bystrzyckie. Docieramy do schroniska Masarykova Chata, spotykamy tam znajomą grupę turystów z "Jagodnej" i "Orlicy". Pijemy kawę ufundowaną przez przyjaciela, który został w Radomiu, zjadamy po kanapce i dalej w drogę. Przed nami widzimy Małą i Wielką Destnę, po lewej stronie towarzyszą nam Góry Bystrzyckie, Masyw Śnieżnika, Góry Złote, Bardzkie i Sowie. Tu zdobywamy nowe doświadczenie, idziemy wyasfaltowaną dróżką, prowadzącą grzbietem Gór Orlickich. Trochę dziwnie, ale cóż zrobić. Zdobywamy Wielką Destnę(1115), najwyższy szczyt Gór Orlickich. Wieje, robimy zdięcia. Pod szczytem mamy piękny widok na Masyw Śnieżnika, ponownie jest więc okazja do sesji foto. Idziemy dalej podziwiając piękne widoki. W tak cudownej scenerii osiągamy Przełęcz Pod Homoli (936), gdzie schodzimy z asfaltowej ścieżki grzbietowej mocno w dół w Dolinę Dzikiej Orlicy. Wychodząc z lasu mamy za plecami widok na Góry Orlickie, przed nami czeska miejscowość Kunstat. Idziemy przez to miasteczko, oglądamy kościół, pomnik ku chwale cesarza Józefa II, dochodzimy do znaku "Polska 200 m". Przechodząc przez most na Dzikiej Orlicy żegnamy Republikę Czeską, jesteśmy w polskich Mostowicach. Mamy z tego miejsca 4 km. do naszego ulubionego schroniska "Jagodna" na Przełęczy Spalonej. Droga dłuży się niemiłosiernie, ale jak każdy odcinek , ten także sie kończy i z satysfakcją wracamy w progi jakże gościnnego dla nas schroniska. Wchodzimy do pokoju, który zajmowaliśmy 2 dni temu, potem porządny obiad, jeszcze długa rozmowa i spać. Jutro nas czeka wejście na Kłodzką Górę i długi powrót do domu.

Wstajemy tradycyjnie raniutko. Dostajemy pyszne śniadanko , żegnamy się z przesympatyczną obsługą schroniska, w samochód i dojeżdżamy na Kłodzką Przełęcz (483) oddzielającą Góry Złote od Gór Bardzkich. Mamy piękną pogodę, świeci słoneczko. Zaczynamy od bardzo ostrego podejścia na Podzamecką Kopę (615), spotykamy myśliwych,potem Grodzisko (730), Jelenia Kopa (747). Jest pięknie, cieplutko, las ślni w jesiennym słońcu. Docieramy do tabliczki z informacją, że za kilka minut staniemy na najwyższym szczycie Gór Bardzkich. I jest, Kłodzka Góra (767), obowiązkowe zdięcia, potem kawa, spędzamy na szczycie dłuższą chwilę. Dokładamy kolejną górę do naszej korony. Schodzimy z powrotem na przełączkę i bez szlaku udajemy się jeszcze na blisko leżącą Szeroką Górę. Wracamy tą samą drogą . Po niedługim czasie znajdujemy się na Kłodzkiej Przełęczy, gdzie czeka na nas samochód . Po chwili ruszamy w drogę powrotną do Radomia, zabierając ze sobą niesamowite wspomnienia.

Dzięki Eli, Marianowi i Romkowi za miłą atmosferę i hart ducha.



Mariusz Wiśniewski.

Kłodzko
Avatar użytkownika
Mariusz Wiśniewski Krajtroter 3037 kilometrów

Komentarze

Nie znalazłem żadnych postów w tym temacie. Kliknij tutaj by dodać pierwszy
Newsletter Wypisz się z newslettera
Znajdziesz nas na:
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje - popularny portal turystyczny tworzony od 15 lat przez aktywną rodzinkę złożoną z mamy, taty i trzech córek. Sercem Polskich Szlaków jest blog z ciekawymi wpisami i fotorelacjami z wypraw oraz opisy atrakcji turystycznych w Polsce z pięknymi zdjęciami. Na przyjaznym Forum mamy 48 tys. postów. W sezonie notujemy 50 tys. Użytkowników na dzień, poza sezonem około 10 tys. Na profilu facebookowym mamy blisko 25 000 polubień, a na Instagramie ponad 2 300 Obserwujących.
Dreptamy.pl - wszystkie nasze wycieczki po Polsce
Copyright 2005-2020