Nie ma to jak jazda przez góry i lasy- poniżej Hówniki obok Kalwarii Paclawskiej-przepiękne, spokojne strony. , Ryszard Józefczyk

rowerem w Bieszczady

2009-06-14 - 2009-06-20
2009-06-14 19:18:25
Avatar użytkownika
Ryszard Józefczyk Zapaleniec 314 kilometrów
Rok temu wyruszyłem na samotny rajd w Bieszczady.
Miejsca odwiedzone podczas wycieczki
Przemyśl > Arłamów > Ustrzyki Dolne > > Wetlina > > > > Zagórz > Sanok > Dynów > Zarzecze
Rok temu a jakby wczoraj.

Gdyby to był zwyczajny turystyczny wyjazd, zorganizowany, samochodem, autobuem z planowanymi noclegami, to (choć góry zawsze pożeram) nie myślałbym o nim tak często. Marzyłem o tym od dawna i na dwa dni przed wyjazdem nie wiedziałem, że się uda. Taka samotna wyprawa nieznanymi stronami, na rowerze, będąc zdanym jedynie na siebie, to coś do czego nie da sie porównać żadnego wyjazdu. To kwintesencja przygody. Nawet dalekie wyjazdy samochodem nie dadzą nigdy poczucia pokonywania bezkresów przyrody i swojej, zwykłej, ludzkiej słabości no i jak to już dzisiaj nie jest dane wielu- zdobywania świata!
Najważniejsze przestać mnożyć w sobie przeszkody. Wtedy już zostaną tylko te w podróży a pokonać można wszystkie. Każde tchnienie mijanej łąki, każdy poryw leśnego wichru, wilgotne tchnienie przebytego strumienia doda sił. Przy najcięższych trasach nigdy mi ich nie brakło choć w nogach już nie było. Przesiąknięty (dosłownie i w przenośni) tym co w każdej chwili mnie otaczało czułem się wolny jak władca i cząstka zarazem tego co dookoła.
Po powrocie myślę nie raz, że organizacyjnie można by bylo coś poprawić, lecz po zastanowieniu dochodzę do wniosku, że dzięki niedociągnięciom przygody były jeszcze bardziej nieprzewidziane.
Przed wyjazdem wypadała mi jeszcze jedna zmiana w pracy, w Medyce, co nasunęło mi pomysł pewnej innowacji . Postanowiłem wyjechać nie znaną w duzej części dla mnie trasą przez podprzemyskie okolice. Trasa do Medyki to temat na osobną opowieść, gdyż przemierzyłem ją pewnie setki razy i chociaz płaska ja blat to ma swoje plusy i uroki a również mnie wiele nauczyła i doświadczyła.
Dzięń wyjazdu był dla mnie wielce osobliwy. Miałem jechać na nocną zmianę więc po południu spakowałem wszystko w sakwę i ok 17 wyruszyłem, żegnany zapłakanymi oczyma moich córek, które poznawszy już uroki wypraw organizowanych przez ojca przeżywały brak zezwolenia. Tak kobiety czasami nie mogą zrozumieć tego czego nie poznają. Niestety nieudalo mi się zachęcić mojej drugiej połowy do zakosztowania w takich atrakcjach. Niektórzy ludzie podchodzą do roweru jak do środka lokomocji dla biednych !
Było to dla mnie bardzo przykre doświadczenie, gdyż moje córki dużo ze mną podróżowały i miałyby wspaniałe przygody a tak zostały w domu.
Przełykając żal pomknąłem w stronę Medyki. Z początku 15 km z Jarosławia do Radymna jest ciężko bo trasa jakiej nikomu nie radzę. Tiry i duży ruch, choć w większości bardzo szerokie pobocze. Swoim zwyczajem przemykam po niej jak najprędzej by dotrzeć do zjazdu za Radymnem z szosy kierującej się na przejście graniczne w Korczowej na drogę lokalną w kierunku na Medykę. Teraz juś ok 25 km spokojniejszej drogi po płaskim. Mimo tego trasa ma swój urok. Po drodze zabytkowe kościolki adaptowane z dawych świątyń prawoslawnych. Z racji równego terenu widoki na niedalekie Pogórze Przemyskie dodają chęci by jak najszybciej do niego dotrzeć. Z odleglości ok 25 km widoczny pięknie rozlożony na wzgorzach Przemyśl. Cała okolica to tereny nadsańskie z liczymi pozostalościami fortow Twierdzy Przemyśl, jednej z większych fortec pierwszej wojny. Ocalałe pozostałości twierdzy rozlozone są po wzgórzach w promieniu kilkunastu km od miasta jak również w jego centrum.
Trasę z Jarosławia do Medyki dlugości 46 km udaje mi się pokonać na spokojnie mimo 25 kg na bagażniku i przeciwnego, niezbyt silnego wiatru. Przede mną pracowita nocna zmiana ale udaje mi się nad ranem trochę zdrzemnąć. Mialem wyjechać wcześnie, ale ponieważ był to poranek poniedziałkowy to cala firma zaczęła mnie rano rzegnać. Zeszlo do 8 zanim wyjechałem na szosę prowadzącą z granicy do Przemyśla. Jeszcze z 8 km i skręcam przed miastem w stronę Krównik aby bocznymi, spokojnymi drogami, omijając ruchliwe miasto przez nieznane (zawsze wtedy ciekawe) miejscowości podązyć w stronę Kalwarii Pacławskiej. Trasa stała się coraz bardziej pagórkowata a zarazem piękna a pejzaże w przedpoludniowym slońcu utwierdzaly mnie w postanowieniu podążania do bieszczadzkiego celu, mimo że wzniesienie przed Kalwarią nakazalo mi stanąć na własnych nogach i ok 500 m szliśmy "stalowy" i ja obok siebie. Dookoła nikogo, tylko lasy skąpane w słońcu i pusta szosa przede mną. Zacząłem zjezdżać do miejscowości Huwniki, leżącej poniżej góry na której znajduje się słynne sanktuarium w Kalwarii Pacławskiej. Warto wybrać się w to miejsce z wielu powodów. Turystycznych (piękna okolica i pięknie położony franciszkański klasztor z dobrze wyposażonym domem pielgrzyma), jak i religijnych. Nie skręcam tam jednak bo chciałbym dotrzęć do celu a na Kalwarii Pacławskiej już bywałem i wybiorę się specjalnie.W Huwnikach skręcam w stronę Makowej przez którą mam zamiar dotrzeć do Arłamowa- slynnego prl-owskiego kurortu dla notabli rodzimych i "bratnich".
Wyjazd był motywowany przede wszystkim przyrodą, więc po ok 40 min podjeżdżania przez wspaniały las w nieprzerwanej ciszy i dotarciu do Arłamowa nie skręcałem do tego słynnego miejsca lecz stanąwszy "na popas" pod lasem rozkoszowałem się dalekim widokiem Bieszczad i myślą, że zaraz wjadę w niezwykle dla mnie ciekawy a zarazem przejmujący dreszczykiem rejon Gór Słonych ( nazwa ich wzięła się od słonych żródeł znajdujących się na tych terenach). Zjazd z Arłamowa był po prostu niesamowity, Ok 10 km w kilka minut, wśród dzikiej puszczy bez śladu cywilizacji ! Były póżniej też i strome podjazdy. Potwierdzeniem dzikości tych stron była dla mnie duża, niezżarta do końca padlina, prawdopodobnie jelenia leżący na poboczu.
O 14 byłem już w Ustrzykach Dolnych w których, w restauracji obok dworca PKP zeszła mi godzina na dyskusjach o Bieszczdach. W końcu Ustrzyki Dolne sa do nich bramą. Ładne miasteczko , przyjemna restauracja ale nie poddając sie rozleniwieniu o 15 ruszylem dalej, w stronę Ustrzyk Górnych.
cdn

Avatar użytkownika
Ryszard Józefczyk Zapaleniec 314 kilometrów

Ostatnie wycieczki użytkownika

Pokaż więcej

Komentarze

Avatar użytkownika
Danuta Krajtroter 37207 kilometrów
2010-08-23 08:30:26
Świetny reportaż, ja też z niecierpliwością czekam na dalsze relacje. Dotąd oglądałam góry i ich okolice- zdobywając szczyty na własnych nogach,zachłannie, garściami.
W tym roku ze względu na kontuzję - zwiedziłam Bieszczady samochodem i to bez większego przygotowania. Ale i tak było super!
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Ryszard Józefczyk Zapaleniec 314 kilometrów
2009-06-17 08:59:53
Dziękuję za trafną uwagę,przyznam że nie zauważyłem. Nie mam za wiele czasu na komputer ale myślę że jeszcze trochę wyślę. Dużo wycieczek było bez dokumentacji zdjęciowej. Mam też reportaże,które w domu wyświetlamy na projektorze bo zawsze marzyłem o zatrzymywaniu chwil a od pewnego czasu udaje mi się "tworzyć" w prawdziwym domowym kinie. Jednym z reportaży jest film z rajdu z przed 2 lat z moimi 2 młodszymi córkami, które w wieku 10 i 11 lat objechały ze mną Pogórze Przemyskie ( namiot, sakwy, rowery, 200 km i my.) Przesłałbym, ale widzę że są ograniczenia co do wielkości plików a poza tym jest w programie pinacle. Już wysyłałem znajomym i nie mogli odczytać. Po górach też uwielbiam chodzić a na rower po latach wróciłem z powodu gór.Gdy widzę parę lesistych pagórków i mgły nad lasami to na czworakach bym polazł !!!!!!!!! Dużo mojej jazdy miało miejsce na trasie do pracy w Medyce tj ok 48 km od Jarosławia. Pracuję na zmiany 12-to godzinne i to nieregularnie więc czas jest. Obecnie jestem jednak uziemiony z powodu pieska, który uważał że, ma pierwszeństwo,więc chyba większość tego roku mam chyba z głowy. . Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Teresa Nowak Krajtroter 6160 kilometrów
2009-06-16 16:18:33
Narobiłeś smaczku tymi kilkoma zdjęciami. Proszę o więcej i napisz parę słów o tej wyprawie, bo jest godna pochwały.
Ja góry zwiedzam na piechotę ale widzę, że Twój sposób też ma swoje uroki.
Newsletter Wypisz się z newslettera
Znajdziesz nas na:
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje - popularny portal turystyczny tworzony od 15 lat przez aktywną rodzinkę złożoną z mamy, taty i trzech córek. Sercem Polskich Szlaków jest blog z ciekawymi wpisami i fotorelacjami z wypraw oraz opisy atrakcji turystycznych w Polsce z pięknymi zdjęciami. Na przyjaznym Forum mamy 48 tys. postów. W sezonie notujemy 50 tys. Użytkowników na dzień, poza sezonem około 10 tys. Na profilu facebookowym mamy blisko 25 000 polubień, a na Instagramie ponad 2 300 Obserwujących.
Dreptamy.pl - wszystkie nasze wycieczki po Polsce
Copyright 2005-2020