Sprawdź nasz projekt Jurajskie Szlaki Jesienne

Dolny Śląsk - cz I

2009-04-27
2009-04-27 23:02:55
Nowicjusz kilometrów
Jeden dzień, a tyle miejsc do odwiedzenia. Tak mało czasu a tak wiele atrakcji. Niestety doba ma tylko 24 godziny, a ludzki organizm potrzebuje snu i odpoczynku - szkoda.
Miejsca odwiedzone podczas wycieczki
Moszna > Nysa > Otmuchów > Złoty Stok > Kamieniec Ząbkowickki
Planowanie kolejnej wyprawy zajęło sporo czasu. Trzeba było odpowiedzieć na pytanie " co zwiedzić a co ominąć". Są to niebywale trudne decyzje porównywalne z tymi które zadają sobie kobiety w sklepie z butami :-) ...Po godzinach namysłów, licznych wszelakich trunkach, gdzieś już po północy z piątku na sobotę w końcu udało się ustalić trasę wycieczki i czas wyjazdu. Ustałiłem w końcu, że pojadę do Mosznej, a następnie odiwedzę Nysę, Otmuchów, Paczków i do jadę do punktu dnia w Złotym Stoku. Zależnie od czasu miałem później dwie alternatywy: Twierdza Kłodzko lub Zamek w Kamieńcu Ząbkowickim. Wyprawa rozpoczęła się o 7:00 rano. Spakowałem najpotrzebniejszy sprzęt, ubiór oraz prowiant i o 8:00 wyruszyłem w drogę... Moszna - Pałac Tiele-Wincklerów.

Pierwszy postój zaplanowany został w Mosznej. Mała miejscowość w woj. Opolskim tuż za Krapkowicami. Zbudowany w II poł. XIX w. w stylu neogotyckim obecnie jest częściowo udostępniony zwiedzającym. W jego wnętrzu znajduje się Centrum Terapii Nerwic, odbywają się koncerty i wystawy. Naprawdę robi wrażenie szczególnie od strony parku. Ma 99 wieżyczek - nie liczyłem wierzę na słowo opisom. Od zeszłego roku istnieje tu takżę oranżeria. W sezonie jest udostępniony od 11 natomiast w kwietniu dopiero od 13 dlatego nie udało mi się wejść do środka. Byłem tu przed 9 kiedy nikogo jeszcze nie było. Co też ma swój plus bo za parking nie zapłaciłem, ale gdy już wyjeżdżałem pani w białym krzesełku opłaty od gości pobierała. Cieche spokojne miejsce. Bardzo łądny park, a w oddali stadnina koni. Czas jednak naglił nie pozwolił delektować się spokojnem. Trzeba było ruszać dalej.

Nysa - Fort, fort i jeszcze raz FORT

Droga przez liczne wsie, pola i lasy sprawia nie lada frajdę. Tak właśnie jedzie się do Nysy z Mosznej. Pierwsze fabryki oraz dziury w nawierzchni zaczynają się dopiero w mieście. Niestety Nysa jest fatalnie oznakowana. To jedno z najstarszych i nie wątpliwnie najpiękniejszych miast na Dolnym Śląsku nie ma ani jedneo drogowskazu do któregokolwiek zabytku. Dopiero w centrum na rynku jest punkt informacji, tania wypożyczalnia rowerów oraz mapa. Ja jednak zanim dotarłem do wybranych miejsc troszkę pobłądziłem. Szukałem fortu. Kierując się tylko i wyłącznie logiką stwierdziłem, że forty jakikolwiek musi znajdować się gdzieś na jakimś wzgórzu. Kierowałe się więc jadąc bocznymi dróżkami, wąskimi i ciasnymi jak najwyżej się dało. Wreszcie parkując przy drodze zobaczyłem betonową wierzę. Nie zastanawiając się - plecak na ramię i w drogę. Okazało się, że obiek to stara Wierza Ciśnień. Za nią jednak odkryłem perełkę. Fort Prusy - największa fortyfikacja miasta. Zbudowany przez Fredyeryka II po wojnie Prusko - Austryjackiej dziś stanowi labirynt korytarzy, studni, schronów okopów umeiszcoznych na dwóch poziomach w środku gęstego lasu. Zero ludzi jedynie przy wierzy kilku miejscowych amatorów tanich trunków. Dalej nic. Tylko las i fortyfikacje. Wejście do korytarzy ciasne i ciemne, a w sródku tylko przez małe strzelnicze okienka dochodzi słońce a i to nie wszędzie z powodu gęstej roślinności. Bez latarki się tu nie obeszło. Ponieważ wschodząc z jednej strony wychodizmy w zupełnie innym miejscu bardzo łatwo się tutaj pogubić. W tunelach jest już komfortowo, wysoki łukowy strop bardzo dobrze zachowany. Opis walorów obronnych twierdzy najlepiej oddaje fragment historii miasta:

"...Nysa była Twierdzą uważaną za jedną z najsilniejszych i najnowocześniejszych w ówczesnej Europie. Opinię tę potwierdza fakt, że wojska napoleońskie w 1807 r. aż 114 dni oblegały Nysę nieustannie ją ostrzeliwując ciężką artylerią. O sile rażenia świadczy fakt, że w mieście ocalało tylko pięć domów. Dopiero brak odsieczy z amunicją i żywnością zmusił Nysę do kapitulacji...."
Po zwiedzeniu Fortu Prusy przyszła kolej na kolejne umocnienia. Bastion św. Jadwigi i Fort Wodny. Te miejsca zostały przez władzę miejskie w ostatnim czasie odbudowane i odrestaurowane. Szczerze nie robią wrażenia. W Bastionie św Jadwigi mamy sklepy sportowe i odzieżowe oraz udostępnioną dla zwiedzających krótką trasę korytarze. Jeszcze gożej wygląda Fort Wodny na południe od centrum. Tam poza otwartymi bunkrami nie ma nic, a i w samych pomieszczeniach NIC się nie znajduję. Mimo wszystko zdecydowanie polecam. Dla tych którzy będą mieli więcej czasu w centrum znajduje się Wierza Ziębicka oraz Nyski kościół św. Jakuba i św. Agnieszki. Bardzo piękna jest Fontanna Trytona, którą koniecznie trzeba zobaczyć. Ja jednak musiałem ruszać dalej.

Jadąc dalej na zachód mijamy Otmuchów. Piękna droga, a na jej rozdrożu znak: w prawo zamek w lewo obwodnica. Na liczniku ponad 100; w prawo pas do skrętu... chwila namysłu... mało czasu... dylemat moralny ... pas do skrętu zaczyna się kończyć, zaczyna się podwójna ciągła... i nagle ostry pisk opon hamulec, ostry skręt w prawo ... ... i już jedziemy w kierunku zamku. Parking w centrum przy kościele. Akurat jakaś szczęśliwa para beirze ślub. Limuzyna pełno ludzi; kilka starszych pań w oknie wymieniających poglądy na temat sukni panny młodej. Szybkim krokiem udałem się w kierunku zamku. Znajduje się on tuż przy rynku, odnalezienie nie nastercza problemów. Średniowieczna budowla przebudowana w stylu renesansowym, a później barokowym pbyła siedzibą biskupów wrocłąwskich. Dziś służy jako hotel, a do zwiedzenia mamy dziedziniec, mury, sale głodową ( swoisty paradoks żeby biskupi trzymali kogoś w sali głodowej! A co z miłosierdziem ?! ) i wierze widokową. W recepcji wita nas miła serdeczna pani, która wskazuje drogę na szczyt wierzy. No lepiej zapytać "którędy na wierze". Trze jakoś zagadać. O ile sam widok nie jest jakis porywający, doodokła pola, jeziora i panorama miasta o tyle samo wejście po schodach i przesuwanie drewnianych skrzypiących drzwi na strychu już do milszych przygód należy. Szczególnie jeśli dookoła żywej duszy nie ma. Rzut oka na miasto i w drogę powrotną. Co ciekawe zdążyłęm pochodzić po dziedzińcu, zrobić kilkadziesiąt zdjęć, odwiedzić cele i wierzę, a Pani Młoda nadal brała ślub :-) Jakie to marnowanie czasu.

Złoty Stok - Perła dnia

Przynajmniej w założeniu miała być perłą, ale została bezapelacyjnie zdyskwalifikowana przez Nysę. ALe tego jeszcze wtedy nie wiedziałem i dobrze bo pewnie był nie odiwedził Kopalni Złota, a warto ! 1,5 godziny zwiedzania plus dla amatorów wrażeń spływ łódką ( kolejny mit ) trwający 45 minut. Cały czas umilony prze zabawnych przewodników opowiadających różne czasem nawet śmieszne historie. Właśnie jeśli już jesteśmy przy historii. Kopalnia złota zostałą uruchomiona w 1273 r. Z tego właśnie roku pochodzi nastarszy zapis o istniejącej tu kopalni. Przez ten cały czas zdołano wydrążyć ponad 300 km tuneli na 21 poziomach. Co ciekawe przez cały okres istnienia z kopalni udało się pozyskać 16 ton złota mieszczących się w JEDNYM wagoniku węglowym. Pozyskiwano tu złoto z rub arsenu podgrzewanego do bardzo wysokich temperatur. Górnicy wdychając opary padali jeden za drugim, a tłumaczono to tym, iż kradli drogocenny kruszec. W 1996 r. udostępniono Trasę Turystyczną, a w 2008 kolejny odcinek z największym w Polsce podziemnym wodospadem - 8 metrów. Teraz subiektywna ocena. Typowo turystyczna atrakcja z masą zabawy jak płukanie złota, wystawy minerałów, pamiątki i rzesza turystów zorganizowana w wycieczki i przewodników. Sama kopalnia wygląda ładnie, ale trasa turystyczna jest łatwa. Nawet tzn. Chodnik Śmierci, gdzie idzie się jakies 50 - 100 metrów zupełnie w ciemnościach nie nastercza problemów. Poznajemy z czasem historię miejscowości i kopalni. Historię wydobywania złota i pracy górników. Niewątpliwie plus. Najpiękniejszy jest podświetlany wodospad. Miałem szczęście bo wody było dużo dzięki roztopą. W upalnym lecie jest gożej. Kopalnia w swojej ofercie ma też tzw. wycieckzi ekstremalne na własną odpowiedzialność 500 metrów pod ziemią w wodzie w zawalonych chodnikach. Trzeba się na to wcześniej jednak umówić. Coś dla amatorów mocnych wrażeń. Przewodnicy śmieszni jednak powtarzający swoje kwestie 🙂 Nie wiem czy rano mają zebranie na którym ustajają zeznania. Z drugiej strony nie czepiam się ponieważ wycieczki chodzą co 15 minut, a opowiadanie 4x dziennie 7 dni w tygodniu tego samego może być nudne. Dletego mogli by czasem zamilknąć - szczególnie pan w łodzi. Piękna aura podświetlana woda cisza i kapiąca woda z sufitu. Magicznie by było gdyby nie piskliwy głos sternika. Ogólnie można zwiedzić zobaczyć. Czasem pod ziemie też trzeba zejść.

Kamieniec Ząbkowicki - Upadły Anioł

Smutek pozostał po wyprawie. Chyba dlatego, że najdotkliwiej odczułem ludzką głupotę właśnie w tej malowniczej miejscowości. Nie rozumiem jak w XX w. można było doprowadzić od takiego stanu taki obiekt !!! Został zbudowany w XIX w. Podczas wojny służył Hitlerowi jako magazyn zagrabionych m.in z Wawelu dzieł sztuki. Po wojnie spalili go Sowieci, aby ukarać tych pierwszych za ich okrucieństwa. Ok rozumiem nadążam. Po wojnie odziedzicza go Polska, która ma go na swoim terytorium. Część marmurów jedzie do Warszawy. Nie jednak na odbudowe zrujnowanej stolicy, ale na posadzkę do Pałacu Kultury i Nauki. Tego już nie pojmuję. Gdyby był w ruinie to jeszcze bardziej byłbym skłonny władzą PRL wybaczyć. Ale on jest prawie cały jak nowy ! Budynek przejmuje prywatny inwestor. Nic nie robi bo nie ma kasy. Wystarczyło jednak pieniędzy na postawienie ogrodzenia i parę tabliczek: Uwaga Pies. I stoi. Straszy. Wspaniała budowla. Park zarośnięty, schody zdewastowane, fontranna już dawno wyschła. Klimat i urok fantastyczny. Aż dech w piersiach zapiera i ciarki przechodzą człowieka. Ścieżka wiedzie wzdłuż murów i krużganków dookoła budowli. Do jego wnętrza można się dostać z przewodnikiem, ale tylko kilka komnat a ceny są astronimiczne i wypisane pisakiem na kartce z zeszytu A5 wyrwanej niechlujnie. Świadczy tylko o ludziach zarządzających pałacem. Nic więcej napisać w tym miejscu nie mogę. Pałac piękny ale serce pęka patrząc na ludzką głupotę. Niestety tym niemiłym akcentem muszę zakończyć tą relację. Mam nadzieję, że za tydzień kończąc pisać będę już inaczej.

Nowicjusz kilometrów

Ostatnie wycieczki użytkownika

Pokaż więcej

Komentarze

Nie znalazłem żadnych postów w tym temacie. Kliknij tutaj by dodać pierwszy
Newsletter Wypisz się z newslettera
Znajdziesz nas na:
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje - popularny portal turystyczny tworzony od 15 lat przez aktywną rodzinkę złożoną z mamy, taty i trzech córek. Sercem Polskich Szlaków jest blog z ciekawymi wpisami i fotorelacjami z wypraw oraz opisy atrakcji turystycznych w Polsce z pięknymi zdjęciami. Na przyjaznym Forum mamy 48 tys. postów. W sezonie notujemy 50 tys. Użytkowników na dzień, poza sezonem około 10 tys. Na profilu facebookowym mamy blisko 25 000 polubień, a na Instagramie ponad 2 300 Obserwujących.
Dreptamy.pl - wszystkie nasze wycieczki po Polsce
Copyright 2005-2020