, Marek Weber

Zamek Bobolice

2009-04-27
2009-04-27 09:06:19
Avatar użytkownika
Marek Weber 21364 kilometrów
Jedno z Orlich Gniazd na Jurze krakowsko-częstochowskiej.

Zostawiając samochód w Mirowie na parkingu koło zamku Mirów i zwiedzeniau tego zamku udajemy się na spacer około 2,5 w jedną stronę szlakiem czerwonym do zamku Bobolice.
Zamek w Bobolicach zbudowany został w połowie XIV wieku z inicjatywy Kazimierza Wielkiego jako kolejna warownia strzegąca południowej granicy Państwa Polskiego. W roku 1370 z okazji swej koronacji Ludwik Andegaweński nadał ją księciu Władysławowi Opolczykowi w zamian za popieranie jego zamiarów dynastycznych, ten z kolei przekazał Bobolice w ręce Węgra, Andrzeja Schoeny z Barlabas. Dzierżawcy twierdzy, spiskując na boku z Zakonem Krzyżackim, okazali się nielojalni wobec polskiej korony, co sprowokowało zrażonego Władysława Jagiełłę, który w 1396 najechał ziemie Opolczyka i zbrojnie zagarnął zamek wraz z okolicznymi włościami. Pod koniec XIV oraz w XV wieku zarządzali nim m.in. Szafrańcowie, Trestkowie, Krezowie, a później również Chodakowscy, Męcińscy i Myszkowscy. Nie zawsze dziedziczenie zamku odbywało się łagodnie. Ciekawy przypadek miał tutaj miejsce w roku 1427, po śmierci Anny, córki pierwszego prywatnego właściciela Bobolic - Andrzeja Schoeny. Wówczas to majątkiem podzielili się Stanisław Szafraniec z Młodziejowic herbu Starykoń, syn Anny z pierwszego małżeństwa, oraz drugi jej małżonek - Mściwój z Wierzchowiska herbu Lis wraz z dziećmi: Mściwojem, Andrzejem, Dorotą, Anną, Elżbietą i Katarzyną. Obydwie strony zobowiązały się podzielić zamkeczkiem po połowie, z czasem doszło jednak do gorących sporów. Wewnątrz budowli własność obu stron konfliktu wyznaczały jakieś zapory, które w 1441 syn Mściwoja, Andrzej z Wierzchowiska - z pomocą trzydziestu szlachty oraz setką pomocników mierniejszej kondycji - wyłamał, rabując bydło i zboże z części przynależnej przyrodniemu bratu.
Integralność warowni przywrócona została cztery lata po tym przykrym incydencie, kiedy podkomorzy krakowski Piotr Szafraniec wykupił od Lisów z Wierzchowiska prawa do zamieszkanej przez nich połowy i dóbr w najbliższym otoczeniu. Szybkie pozbycie się przez Szafrańców zamku oraz częste w drugiej połowie XV stuleciu zmiany właścicieli nie spowodowały już więcej podziałów skalnej twierdzy. Początki jej upadku datuje się na 1587 rok, w którym najechał i zdobył ją pretendent do polskiego tronu Maksymilian Habsburg. O wiele gorzej z zamkiem obeszli się żołnierze szwedzcy, zajmując go i paląc w roku 1657. Od tego czasu następowała szybka degradacja królewskiego gmachu. W roku 1683 jego stan był już tak zły, że ciągnący ze swymi wojskami pod Wiedeń Jan III Sobieski podczas postoju w Bobolicach wolał spędzić noc pod namiotem, niż ryzykować nocleg w bardzo zniszczonym już budynku. W XVIII wieku zrujnowany zamek kupili Męcińscy z zamiarem (jak się później okazało niezrealizowanej) odbudowy. W 1882 ziemię, na której stałe opuszczone już mury, w wyniku parcelacji otrzymała miejscowa chłopska rodzina Baryłów. Ich spadkobiercy po długich sporach sądowych w 1999 odsprzedali ruinkę byłemu senatorowi RP Jarosławowi Laseckiemu, który podjął się częściowej jej rekonstrukcji.
Warowny zamek wzniesiono z białego miejscowego wapienia na skalistym wzgórzu o wysokości 360 m n.p.m. Pierwotnie zajmował on tylko centralną część wzniesienia. Na najwyższym, północnym cyplu stała cylindryczna wieża, obok niej mieścił się budynek mieszkalny. Prawdopodobnie w XV wieku system obronny wzmocniły półkoliste baszty. Do zamku wysokiego przylegało od strony południowej i od zachodu przedzamcze, do którego wjazd prowadził wschodnim stokiem wzgórza. Przedzamcze to opasano murem obronnym, całość zaś otaczała sucha fosa, nad którą zapewne przerzucono zwodzony most prowadzący do piętrowej wieży bramnej. Zasadniczym celem XVI-wiecznej przebudowy była likwidacja gotyckiej wieży, miejsce której zajął co najmniej dwukondygnacyjny budynek mieszkalny. W zamkowych przyziemiach pomieszczono kuchnię, piekarnię, spiżarnię i skarbiec, piętra zaś przeznaczono na izby mieszkalne i reprezentacyjne komnaty. Podczas próby odbudowy warowni w XVIII wieku rozkuto gotyckie otwory okienne, co w znacznym stopniu zatarło jej średniowieczny charakter.
Do niedawna postać okazałej niegdyś warowni określały jedynie niewielkie fragmenty zamku górnego, wśród nich najlepiej zachowana ściana wschodnia, a także skromne pozostałości zewnętrznych murów obwodowych. Po odsprzedaży ruin w ręce p. Laseckiego podjął on kontrowersyjną próbę ich ratowania. W roku 2001 pod kierunkiem krakowskich archeologów rozpoczęto starania, mające na celu rekonstrukcję muru zewnętrznego, baszty bramnej i części pomieszczeń, połączone z badaniami w gruncie. Prace te trwają nadal i nie wiadomo dokładnie, kiedy się zakończą. Według słów gospodarza w przyszłości zabytek ma służyć turystom.
Z zamkiem jest związana legenda - Przed wielu laty położone po sąsiedzku Bobolice i Mirów były własnością dwóch braci. Bracia byli tak do siebie podobni, że nawet najbliższa służba miała problemy z odróżnieniem jednego od drugiego. Żyli obaj dostatnio, gromadząc w łączącym zamki podziemnym tunelu skarby przywiezione z wypraw wojennych. Tych skarbów strzegła stara okrutna czarownica o czerwonych ślepiach a z nią zły duch wcielony w wielkiego bernardyna. Bracia doskonale się rozumieli i gotowi byli zrobić dla siebie wszystko. Do czasu. Ich wielka przyjaźń została wystawiona na ciężką próbę, gdy jeden z nich przywiózł z wyprawy wojennej piękną dziewczynę Agnieszkę. Cudna Agnieszka szybko wylądowała w podziemiach obok skarbu, ponieważ zazdrosny chłopak chciał mieć ją tylko dla siebie, a zauważył, że braciszek zbyt gorliwie interesuje się jej osobą. I jak się okazało, przeczucia miał niezwykle trafne. Pewnego razu bowiem, pod nieobecność czarownicy, która udała się na sabat na Łysej Górze, nakrył parę kochanków w sytuacji niedwuznacznej. Rozgniewany zamordował brata, a dziewczynę zamurował w lochach zamku.
Po tej zbrodni nie mógł jednak zagłuszyć wyrzutów sumienia - bratobójstwo ciążyło na nim jak przekleństwo. Z czasem popadł w alkoholizm i razu pewnego, gdy topił zmartwienia w winie, rozszalała się burza, a jedyny piorun, jaki wtedy wyrwał się ze skłębionych chmur, poraził go i zabił. Niewierna branka pozostała w lochach, gdzie nadal strzeże jej czarownica odstraszająca każdego śmiałka, który chciałby uwolnić nieszczęsną dziewczynę.
Na parking do Mirowa wracamy drogą wzdłóż skałek gdzie mozemy podziwiac wspinaczkę skałkowa oraz ładne formy skalne od samego zamku Bobolice do zamku Mirów.



Więcej informacji o zamkach (nie tylko o tym ) znajdziesz na http://www.zamkipolskie.com/



Avatar użytkownika
Marek Weber 21364 kilometrów

Komentarze

Avatar użytkownika
Marek Weber 21364 kilometrów
2009-04-27 11:18:04
Tak zgadza się ostatnio byłem tam ... ponad 30 lat temu i widać tą różnicę :)
Avatar użytkownika
Anna Piernikarczyk 1111425 kilometrów
2009-04-27 10:08:55
Zamek "rośnie" w oczach :)