Biskupin-z lotu ptaka, Ewa

Śladami Wikingów

2008-05-04 - 2008-05-10
2008-05-04 21:52:09
Avatar użytkownika
Ewa Wędrowiec 211 kilometrów
Wycieczka zakłada przebycie ponad 600km , worek bezcennych wrażeń i namacalnej obecności ludów północy na naszych polskich szlakach:)
Miejsca odwiedzone podczas wycieczki
Września > Grzybowo > Grzybowo-stanowisko archeologiczne > Giecz > Biskupin > Poznań > Chełmno > Giecz-Stanowisko Archeologiczne > Muzeum Archeologiczne w Biskupinie > Muzeum Archeologiczne w Poznaniu > Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny > Kałdus > Elbląg > Kałdus- stanowisko archeologiczne > Elbląg > Janów Pomorski ( Truso) > Truso-port wikingów > Wolin > Wolin- Park Narodowy > Woliński Park Narodowy > Karpacz > Świątynia Wang w Karpaczu



Śladami Wikingów
Mianem wikingów określano mieszkańców dzisiejszej Szweci( dawniej Skandii), Danii, Norwegii i Islandii, czyli „ludzi północy”. W ciągu niespełna 300 lat, od VIII do XI w. przemierzyli oni całą Europę, dotarli do Bagdadu, Konstantynopola, Jerozolimy, założyli pierwsze europejskie osady w Ameryce Pólnocnej. Odcisnęli swoje piętno w historii Anglii, Irlandii, Rosji i Francji. Również w Polsce, jednakże ich obecność nie jest tak bardzo nagłaśniana, podręczniki historii milczą w kwestii wikingów na ziemiach Polskich, a przecierz nasze korzenie, nasza historia bardzo mocno jest spleciona z historią ludzi północy. I właśnie dlatego, jako zapalony krajtroter, miłośnik historii, archeolog amator jadę tropić ślady wikingów na ziemiach polskich.

Niestety nie dysponuję żadnym drakkarem( słynne łodzie wikingów z odstraszającymi złe moce głowami smoków umieszczonymi na dziobie statku), mam jednak we władaniu stado koni(mechanicznych) pod maską , siłę mięsni i rower w bagażniku, cóż więcej potrzeba do szczęścia...hmm może tylko znaczek smoka przyklejony na maskę klejem typu „strong” kropelka i w drogę. Wycieczka zakłada przebycie ponad 600km , worek bezcennych wrażeń i namacalnej obecności ludów północy na naszych polskich szlakach:)

Dzień 1.

Start- miejscowość Września, urocza wioska 30 km na wschód od Poznania. Przemili ludzie, wspaniały Pensjonat Mansarada (ul. Staszica 2) w którym zamierzam przenocować do jutra.
Godzina 8: 40, ja rower i piękna pogoda, no to jedziemy do pierwszego historycznego punktu docelowego, do GRZYBOWA, znajduje się tam grodzisko, położone tuż nad brzegiem strumyka o nazwie „Struga” lub „Rudak”, ok. 400metrów od dawnego dworku Lutomirskich. Daty dendrochronologiczne wskazują założenie grodu w dwóch etapach na przełomie 915- 935. Grodzisko w Grzybowie należy do największych grodów Wielkopolskich z okresu wczesnego średniowiecza. Zajmuje (wraz z wałami i fosą) obszar ok. 5 ha. Do dziś zachowały się w niektórych partiach grodu wały do wysokości 8,5 m (od poziomu fosy). Wały grodu porastają drzewa i gęste zarośla, co niewątpliwie przyczyniło się do tego, iż gród zachował się w dobrym stanie do naszych czasów Ale gród to nie wszystko, dookoła niego znajdowały się osady o łącznej powierzchni kilkunastu ha. 6 km na północny wschód od Wrześni, 30min intensywnego pedałowania, w końcu jestem...czas zacząć dotykać historiiJ Grodzisko ma kształt zbliżony do prostokąta otoczonego wałem. Powstało w miejscu nietypowym, jak na ówczesne czasy- nie jest ono naturalnie obronne. Tak ogromny gród musiał tam powstać z innych względów-handlowych lub religijnych( to po przyjęciu chrześcijaństwa mogłoby tłumaczyć jego upadek). Ważne jest ułożenie Grzybowa wobec Giecza, Gniezna( powstało dopiero ok. 940r. ,ale historycy zakładają iż przed 940r. było ono miejscem pogańskiego kultu) i Poznania, z którymi tworzy czworokąt. Jest wiele analogii do porównania Grzybowa do osady na Wolinie, który nie miał położenia obronnego, a znajdowały się tam dwie świątynie pogńskie. Grzybowo było opuszczane stopmniowo. Kawałek za kawałkiem rozbierano wały, ludność emigrowała falami, zabierając większość cennych przedmiotów, dlatego określenie statusu Grzybowa jest tak trudne, na terenie grodziska założone dopiero 57 wykopów archeologicznych.Pierwsze prace wykopaliskowe prowadził tutaj niemiecki badacz Wilhelm Schwarz w latach 70 XIX w. odkrywając kości zwierzęce i ułamki ceramiki. W końcu XIX znaleziono srebrny skarb ukryty w naczyniu glinianym,a ostatnio również drogocenny skandynawski pierścień wykonany z brązu. Na chwilę obecną możliwe staje się założenie, iż w grodzie służyła drużyna wikingów. Wnętrze grodu było zabudowane drewnianymi domami, odkryto m.in. relikty kuźni. Badania wykopaliskowe są obecnie prowadzone przez ekspedycję pod kierownictwem Marka Tuszyńskiego. Gród zamieszkiwany był przez ok. 1000 osób tj 7 razy więcej osób niż liczy Grzybowo obecnie. Charakter znalezisk dowodzi wysokiego statusu mieszkańców, prowadzenia przeaz nich handlu dalekosiężnego.W wyniku dotychczasowych prac przebadano dopiero 10% powierzchni grodziska, 90% terenu nadal skrywa swą tajemnicę. Obecnie teren grodziska jest własnością Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy. Gdybym przybyła tu w sierpniu, możliwe, że z”załapałabym” się na inscenizację słowiańskich wojowników dokonaną przez Stoważyszenie Grodu Grzybowa. Niestety mamy kwiecień jedynie widok grodziska, stanowisk archeologicznych musi wystarczać i wystarcza, czas na powrót do Wrześni:)

Dzień 2.

Pobudka o 8 rano, dziś w planach szybki „atak” na Poznań i Muzeum Archeologiczne , bo przed 16 trzeba być w Chełmnie:)
Na trasie Września-Poznań znajduje się historyczny, wcześniej wspominany Giecz(11km na zachód od Wrześni). No to robimy przystanek na poranny kąsek historii.
Wg niektórych historyków XI wieczne grodzisko w Gieczu , to jeden z najważniejszych w średniowieczu grodów książęcych i siedziba kasztelanii, miejsce urodzenia Bolesława Chrobrego. Badania dendrochronologiczne dowodzą, że grodzisko to powstało w latach 60 IX wieku. Ogromny gród był jednym z ważniejszych ośrodków tworzenia się państwa polskiego. Między dawnym, zarośniętym dziś jeziorem a rzeką Maskawą. Na terenie grodziska również utworzono rezerwat archeologiczny udostępniony do zwiedzania, wiec zwiedzamy...:)
Do Poznania z Giecza mam tylko 30km, pół godziny jazdy samochodem, godzina 11, jestem. Około południowa kawa na Starym Rynku w asyście Poznańskich Koziołków i pora wyruszyć na spotkanie wczesnopiastowskimi znaleziskami archeologicznymi, którego to zbiory prezentuje właśnie Muzeum Archeologiczne w Poznaniu.

Godzina 14, ruszam do Chełmna, jedyne 130km do pokonania,3 godziny bezpiecznej jazdyJ
Kierując się z Poznania na Chełmno, 40km przed Bydgoszczą mijam miejscowość Janikowo, obok której znajduje się słynny Biskupin, grzechem byłoby się nie zatrzymać.. Tak więc po 1,5 godziny jazdy, czas na przystanek-Biskupin:)

Biskupin jest najbardziej znanym w Europie Środkowej rezerwatem archeologicznym. To tutaj odkryte zostały – zachowane w doskonałym stanie – drewniane konstrukcje osiedla wybudowanego ponad 2700 lat temu.
A wszystko zaczęło się w 1933 roku, gdy - podczas wycieczki na półwysep Jeziora Biskupińskiego - młody nauczyciel miejscowej szkoły Walenty Szwajcer odkrył pale wystające z wody i przy brzegu jeziora. W kilka miesięcy później odkryciem zainteresował się profesor Józef Kostrzewski, który podjął decyzję o szybkim rozpoczęciu badań na tym terenie. Profesor kierował pracami ekspedycji archeologicznej aż do 1939 roku, kiedy to zastąpił go Zdzisław Adam Rajewski - przyszły dyrektor Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie, który rozbudował biskupiński rezerwat, nadając mu obecny wygląd i kształt.

O późnym popołudniem odbieram klucze do mojego pokoju w Hotelu Karczma Chełmińska ( ul. 22Stycznia 1B), niestety dziś jest już za późno na wycieczkę rowerową do Kałdusa, czyli tzw. Chełmna piastowskiego, które zostało zniszczone w 1230r. przez Prusów.Chełmno piastowskie w oryginale nosiło nazwę KULM Słowo „Kulm” nie jest brane z języka niemieckiego lecz starogermańskiego; naukowcy z Roskilde (zajmujący się na co dzień oznakowaniem i nazewnictwem starych dróg wodnych), a konkretnie Anton Englert, archeolog Muzeum Łodzi Wikingów w Roskilde mówi, że nazwa "Kulm" wywodzi się jeszcze z czasów (IX-XIIw.), kiedy to często odwiedzali południowe wybrzeże Bałtyku skandynawscy (czytaj: duńscy) żeglarze i kupcy. Dotyczy to podobnych słów określających nazwy wzniesień jak Gollen, Revekol (Rowokół), Gellen (południowa część dla Hiddensee) i Kullen (szwedzki cypel północnego Øresunds). Staronordyckie „kúla” oznacza „wzgórze” lub wyróżniające się wzniesienie zauważalne na pozostałej części równiny.
Podróże Wikingów sięgały dowodnie do starego portu pruskiego Truso. oraz prowadziły w górę Wisły. Obecność przybyszów z północy jest wszak dostatecznie szeroko zaznaczona zabytkami z dzisiejszych badań archeologicznych w okolicy starego Chełmna. Wynika z powyższego, że skandynawscy żeglarze Germanie dali nazwę miejsca. Prusowie natomiast założyli nieopodal własny gród- dzisiejszy Starogród. W 1232r. na polecenie Hermana Balka, zbudowany został gród i miasto Chełmno. Położone ono było nie w dawnym Chełmnie piastowskim( Kałdusie) lecz w miejscu pruskiego Starogrodu. Dopiero w połowie XIII w. Chełmno zostało przeniesione w miejsce w którym znajduje się do dziśJ, mówi się trudno, do historycznego Kałdusu wybiorę się z samego rana, a tymczasem idę do słynnej chełmińskiej fary, zobaczyć „na żywo” św. Walentego. To właśnie tutaj przechowywane są szczątki tego słynnego na całym świecie patrona zakochanych:)

Dzień 3 Kałdusie przybywam

2 godziny jazdy rowerem i jestem w tym nadzwyczaj „skandynawskim” miejscu. W Kałdusie, odkryto wczesnośredniowieczny zespół osadniczy, który może być uznany za jeden z najważniejszych ośrodków administracyjno – gospodarczych Polski czasów Mieszka I i Bolesława Chrobrego. Wykopaliska doprowadziły do odkrycia pozostałości przedlokacyjnego Chełmna (obecne miasto znajduje się bardziej na północ) które powstało na miejscu prehistorycznego grodziska kultury łużyckiej (VII-V w. p.n.e.), bezpośrednio przy wzniesieniu zwanym dzisiaj Górą św. Wawrzyńca. U schyłku okresu plemiennego (X w.) góra stanowiła zapewne miejsce kultu pogańskiego gdzie odbywały się liczne uroczystości religijne i zgromadzenia plemienne. Podczas nich, na ołtarzu kamiennym usytuowanym u podnóża Góry, składano krwawe ofiary bogom i demonom poświęcając w tym celu zarówno ludzi, jak i zwierzęta. Od przełomu X i XI wieku jeden z głównych grodów administracji państwa pierwszych Piastów, ważny węzeł komunikacyjny, ośrodek produkcji i wymiany dalekosiężnej. Najważniejsze z odkryć archeologicznych na tym terenie to bazylika, która jest najstarszą świątynią chrześcijańską na Pomorzu. Bardzo ważne jest również cmentarzysko i wyposażenie grobów. Konstrukcja odkrytych komór grobowych jest typowa dla skandynawskiego obrządku pogrzebowego. W jednym z pochówków odnaleziono skarb-zbiór srebrnych monet pochodzących z I połowy XI wieku, wybitych za panowania Kanuta Wielkiego- króla Anglii, Dani i Norwegii, co wskazuje na silny wpływ kultury skandynawskiej na te tereny. W XII w. 400 grobów pochowanych normańskich mieszkańców (wikingowie pochodzenia Norweskiego)wskazuje, że osada założona została jeszcze przed urodzeniem Mieszka I przez Wikingów na ich starodawnym szlaku handlowym prowadzącym na południe (podobne osady zostały założone w Kijowie, Nowogrodzie).Prawdopodobnie nie stała się sławna, gdyż była wewnętrzną stacją handlową, a właściwie miejscem odpoczynku i zamieszkana przez tych co kontrolowali i zabezpieczali „szlak handlowy“.
Kilka zdjęć by uwietrznić tę doniosłą chwilę, chwila kontemplacji, zastrzyk energii,wracam do Chełmna.

Jest godzina 17 pora spakować się i ruszać na Elbląg...120km, chwilkę po 21 melduję się w Hotelu MOSiR Atletikon (ul. Agrikola 8), idę pospacerować po Starym Mieście( podczas II Wojny Światowej elbląska starówka została doszczętnie zniszczona, aktualnie zrekonstruowane zostały uliczki, a kamienice wystylizowano na przedwojenne). Czas na pożywną energetyczną kolację w restauracji na ulicy Rybackiej,( niestety nie serwują tutaj sztokfiszy-suszonych paseczków rybnych) ale zadowalam się innymi rybnymi smakołykami, jutro czeka mnie „ciężki” dzień, historyczne Truso!

Dzień 4 Truso-international village:)

Godzina 9:00 czas odwiedzić Elbląskie Muzeum Archeologiczne, wsiadam więc na rower i pędzę do Muzeum. Wystawa”Truso- nadmorskie emporium” będzie cudownym preludium do tego, co zobaczę na własne oczy popołudniu, Na wystawie w muzeum zaprezentowane są wszystkie ważne znaleziska - przedmioty użytkowe i ozdobne oraz narzędzia. Można zobaczyć m.in. rzadkie monety duńskie, angielskie i srebrne arabskie, nity łączące klepki łodzi, fragment kompasu słonecznego, klucze nożyczki, osełki, haczyk na ryby, noże, sierp, przęśliki, igielniki, groty strzał, raki, ciosło żelazne, dłuto, kowadełko, szczypce żelazne, a także wspaniałe ozdobne zawieszki przedstawiające Walkirię i zapinki, szklane paciorki mozaikowe. Ciekawostką są fragmenty wag i odważniki kubooktaedryczne, które wg najnowszych badań spełniały również rolę pieniędzy. Wyeksponowany jest także model fragmentu portu i osady wikińskiej oraz rekonstrukcja izby mieszkalnej z paleniskiem i typową ławą drewniano-ziemną usytuowana wzdłuż ściany. Jeszcze tylko wystawa „Historia Gocka” na przystawkę dla „smaczku” i po 3 godzinach zachwycania się wikińskimi znaleziskami z Truso ruszam nad jezioro Drużno do Janowa Pomorskiego ( 7km na południe od miasta).

Jest godzina 15, rześkie powietrze wita mnie nad jeziorem Drużno, w powietrzu czuć słowiańskiego ducha, a zimny północny wiatr, który właśnie wieje zdecydowanie orzeźwia.

Truso było znane tylko z jednej relacji - anglosaskiego żeglarza Wulfstana, który dopłynął do niego około 890 roku. Sześć wieków później kwestię lokalizacji Truso podjął oksfordzki geograf Richard Hakluyt. Zajmowali się nią też inni georafowie, archeolodzi i historycy. Wskazywali na różne miejsca, gdzie mógł stać port Wikingów. Po wojnie intensywnie poszukiwali go polscy archeolodzy. Prowadzono badania w wielu miejscach Polski - bezskutecznie. W końcu Truso odkryła ekipa Marka Jagodzińskiego z Muzeum Archeologicznego w Elblągu. Leżało w Janowie Pomorskim koło Elbląga.
Osada Truso została założona na wschodnim brzegu jeziora Drużno w VIII wieku najprawdopodobniej przez Wikingów z Danii. Był to ważny ośrodek wymiany handlowej i rzemieślniczej w tej części Europy pomiędzy 700 a 1100 rokiem. Rozmiary Truso były porównywalne do największych ówczesnych nadbałtyckich osad portowych, takich jak Hedeby, Birka, czy Wolin, 10ha( z obwarowaniami nawet 15a)
Osadę zamieszkiwali głównie Skandynawowie, na co wskazuje dominująca w Truso, charakterystyczna dla tego kręgu etnokulturowego zabudowa, a także niemal wyłącznie odkrywane tu wyroby o proweniencji skandynawskiej. Duża ich część była wytwarzana na miejscu, m.in. przez złotników skandynawskich.

Marek Jagodziński wraz z grupą przyjaciół zawiązał Stowarzyszenie Miłosników Truso, którego statutowym celem jest wspieranie inicjatyw zmierzających do budowy repliki osady. Jest już opracowana koncepcja, projekty i plany zabudowań.

Jest późne popołudnie, lub jak kto woli, wczesny wieczór, jestem bardzo zmęczona i zarazem podekscytowana tym co dziś zobaczyłam i doświadczyłam, więc najwyższa pora wracać do hotelu. Jutro przecież mam w planach najazd na Jomsborg:)
Po kilku godzinach jazdy samochodem , w końcu docieram na wyspę Wolin. Na tym północno-zachodnim krańcu Polski toczy się nieustanna walka lądu z morzem. Co roku podczas zimowych sztormów Bałtyk wydziera wyspie Wolin pas lądu o szerokości 0,8m. Występują tu najwyższe polskie klify- góra Gosań osiąga 93m i jutro zamierzam ją zdobyć. U stóp stromego urwiska znajduje się wąska, kamienista plaża. W przybrzeżnych wodach Zatoki Pomorskiej żyją foki szare, a to wszystko ma miejsce w Wolińskim Parku Narodowym, ale to nie on jest celem mojej wycieczki, lecz wczesnośredniowieczny gród-Jomsborg. Czas najwyższy rozgościć się w pokoju hotelowym w miejscowości Wisełka i naładować akumulatory przed jutrzejszym dniem.

Dzien 5

Pogoda dopisuje, zachwycona pachnącym żywicą powietrzem, wsiadam na rower i wyruszam na ekspansję Wolina a dokładniej JomsborgaJOk. 1000lat temu, tutaj, na wyspie Wolin, - w kraju Wenedów(Słowian), znajdował się silnie umocniony gród zwany Jomsborgiem.( Jom w językach bałtyckich oznaczał piaszczystą wyspę)Otoczony był obwarowaniami, posiadał też bramę morską zamykaną wrotami i łańcuchami żelaznymi. Do twierdzy prowadził most kamienny, całość zaś stanowiła niezdobytą warownię. Była to siedziba bractwa wojowników zwanych Jomswikingami. Jomsborg Hird, była to mieszanka Skandynawsko- Słowiańska, która zasłynęła swą dzielnością w boju na całym Bałtyku i na wyspach Brytyjskich. Jomsborgczycy byli znani jako niezwykle dzielni wojownicy, ale zarazem wielcy zbóje, w szeregach których szukali ochrony wszelkiego rodzaju zabijacy.Wydarzenia związane z założeniem jomsborga łączą się z początkowym panowaniem króla duńskiego Svena Widłobrodego.Kres istnienia warowni położył najazd Magnusa Dobrego ( króla Danii i Norwegii), który pragnąc zapobiec ciągłym napadom Jomsborskich piratów na wybrzeża Danii, zniszczył ją doszczętnie w 1043r.
Przyznaję, data przybycia na wyspę Wolin nie była przypadkowa, gdyż to właśnie dzisiaj 5 kwietnia nastąpi uroczyste otwarcie Centrum Słowian i Wikingów-rekonstrukcji osady wczesnośredniowiecznej w Wolinie. Z tej okazji odbędzie się dzisiaj impreza historyczna, której towarzyszyć będą pokazy tradycyjnch rzemiosł, pokazy walk i wiele innych.
Rekonstrukcja osady obejmuje 27 chat, 4 bramy z wałami i umocnieniami obronnymi, nabrzeże portowe. W chatach można obejrzeć repliki mebli, narzędzi i przedmiotów codziennego użytku sprzed 1000 lat. Warsztaty archeologii eksperymentalnej tym różnią się od normalnego muzeum czy skansenu, że wszystkie eksponaty i całe wyposażenie można nie tylko oglądać, ale także dotykać, samodzielnie wypróbować działanie różnych narzędzi czy siadać na „historycznych” krzesłach, położyć się na łóżku, czyli po prostu na chwilę przenieść się w czasy dawnych Słowian i wikingów.
Mamy dopiero początek kwietnia, ale już dziś wiadomo, że w nocy z 30 kwietnia na 1 maja 2008roku przedstawiona zostanie wspaniała atmosfera tradycyjnych zabaw związanych z nadchodzącą wiosną. W tą noc obchodzone będzie święto przesilenia wiosennego BELTAN. Święto jak by nie patrzeć radosne, tej właśnie nocy na wszystkich wzgórzach zapalano wielkie ogniska i tańczono wokół nich, skacząc przez ogień i hasając po łąkach.
Beltan - 1 maja - jest okresem symbolizującym wiek dojrzewania i młodości. Wiosna rozkwita już w pełni. Jest to czas palenia ogni. Pomiędzy dwoma, bliźniaczymi ogniskami przeprowadzano niegdyś bydło, aby oczyścić je z "resztek" czasu Zimy i zapewnić im siłę i zdrowie w nadchodzące lato. Do dzisiaj też, podczas beltanowych zabaw, skacze się przez płomienie "na szczęście". Przekraczanie ognia lub żarzących się węgli przez ciężarną kobietę, ma sprawiać, iż ciąża i poród przebiegną właściwie, a narodzone dziecko będzie zdrowe i silne.
Można dostrzec ślady święta Beltan w zabawach podczas Święta Majowego (anglosaskie święto May Day), kiedy to tańczy się wokół ozdobnego słupa, zwanego maypole, aby zapewnić żyzność ziemi. Jest to niewątpliwie echo dawnych rytualnych tańców. W Polsce odpowiednikiem maypole'ów są "maiki". Hmm niezwykle kusząca opcja spędzania długiego majowego weekendu:)
Ponieważ zrobiło się późno, stwierdzam, że należy wracać do hotelowego pokoiku.

Dzień 6.

Od samego rana jeżdżę po Parku, fotografuję, chłonę i podziwiam. Jest cudownie. Stare i wysokie drzewa- dęby, sosny i buki- upodobały sobie na gniazda bieliki. Wolińskie klify porasta wielowiekowy las- buczyna pomorska. Pomiędzy majestatycznymi drzewami doliczyć się można aż ośmiu gatunków storczyków. Z tego względu niektóre fragmęty lasu nazwano buczyną storczykową. Część parku obejmująca jezioro Wicko Wielkie i wyspę Wielki Krzek, to wymarzone miejsce dla słonolubnych gatunków roślin. Obszar ten, nazwany Wsteczną Deltą Świny, powstał , gdy morze wdzierające się w koryto rzeczne w czasie sztormów, zostawiało słone osady. Wspaniały widok na Deltę rozciąga się ze wzniesienia Zielonka.
W sercu wyspy Wolin, pośród bukowych lasów, położone są płytkie polodowcowe jeziora Czajne, Żółwińskie i Kołczewo. Te obfitujące w ryby jeziora, upodobały sobie wydry.
Dla mnie to wystarczające miejsce, by nazwać go „Rajem na Ziemi”. Jeszcze jeden nocleg w hotelu. Trzeba się wyspać, jutro czeka mnie 400km podróż z Wolina do Karpacza i świątyni Wang:)

Dzień 7.

Dziś w planach odwiedziny Karapacza i świątyni Wang...
Drogą nr 3 kieruję się na południe przez Szczecin, Gorzów Wielkopolski, Zieloną Górę, Legnicę do Jeleniej Góry, a następnie główną drogą (bardzo dobrze oznakowaną) kieruję się do Karpacza. Jest bardzo ładna pogoda, więc decyduję się na trasę przez las.
Świątynia Wang leży w Karpaczu Górnym i jest jedyną mobilną świątynia typu Stave w Polsce.
Świątynia ta ma niezwykła historię, która zaczęła się w XII wieku w Norwegii nad jeziorem Wang, gdzie mieszkańcy wznieśli świątynię typową dla ówczesnych czasów metodą stave. (Jest to metoda budowy bez użycia gwoździ. Budowa opiera się na pionowych balach (stave), na które nanoszone były poziome deski metoda zakładkową).
700 lat później, świątynia nad jeziorem Wang stała się niewystarczająca dla mieszkańców. Obywatele wioski Wang nie mieli pieniędzy ani na remont, ani na rozbudowę. Postanowili, że starą budowlę rozbiorą i sprzedadzą, w ten sposób zdobędą fundusze na nową świątynię. Jak uradzili, tak też zrobili. Wspaniałą budowlę kupił król Prus Fryderyk Wilhelm IV, przetransportował przez morze do Berlina. Był rok 1841. Pieczołowicie spakowane skrzynie najpierw trafiły do berlińskiego Muzeum Królewskiego, gdzie pewnie zostałyby tam dłużej, gdyby nie hrabina von Reden z Bukowca, która była bliską przyjaciółką króla Fryderyka. Jako gorliwa ewangeliczka, bardzo ubolewała nad losem swych współwyznawców z Bruckenberga( dzisiejszego Karpacza Górnego), gdyż wierni nie mając swej świątyni, modlili się w lasach, co wzbudzało podejrzenia nawrotu pogaństwa.
Świątynię postawiono na gruncie ofiarowanym przez hrabiego von Schaffogotscha, poświęcono w 1842r.Świątynia prezentuje się niesamowicie. Wokół drzwi wejściowych znajdują się napisy runiczne, a na gzymsach „bezpieczeństwa” świątyni pilnują smocze głowy. Na każdym kroku w tej świątyni napotykamy symbole pogaństwa, tak charakterystyczne dla skandynawskich kościołów z przełomu pogaństwa i chrystianizacji. Mówi się, że małżeństwa tu zawarte są szczęśliwe i długowieczne:)

I to już koniec eskapady Wiking, w podzięce za sprzyjającą aurę Sumbel czas zacząć:)

Śladami Wikingów

Avatar użytkownika
Ewa Wędrowiec 211 kilometrów

Ostatnie wycieczki użytkownika

Pokaż więcej

Komentarze

Avatar użytkownika
Ewa Wędrowiec 211 kilometrów
2008-05-06 04:13:16

Dziękuję za komentarze, jak również bardzo dziękuję za informacje o Focusie, przyznam się że nie wiedziałam o takich atrakcjach w tym numerze:)

Dowody na to że Wolin to Jomsborg są, natomiast nie ma ich na to, że Jomsborg założyli wikingowie:)

Avatar użytkownika
Łukasz Piernikarczyk Uzależniony od podróży 1656 kilometrów
2008-05-05 20:17:10
Hehe - dziwny zbieg okoliczności... kupiłem sobie dzisiaj Focus Historia gdzie jest artykuł mówiący o tym jakoby Mieszko I pochodził ze Skandynawii.

Dowodem ma być m. in. wspomniane inne imię Mieszka - Dago, tytulatura książę Wandalów, ślub córki Mieszka, Świętosławy (Sygrydy) z królem Szwecji (dlaczego córka młodego księcia się żeni z królem Szwecji) no i to że w podobny sposób powstała Ruś, czyli Rosja.

Acha i jeszcze jedno - podobno nie ma dowodów że Wolin to na prawdę Jómsborg.

Tak czy inaczej polecam artykuł i gazetę, bo więcej jest o Wikingach - na pewno Cię zainteresuje
Avatar użytkownika
Anna Piernikarczyk Krajtroter 1121217 kilometrów
2008-05-05 08:24:20
Rzeczywiście, świetny pomysł i imponująca wyprawa :)
Avatar użytkownika
Monika Pawlak Krajtroter 9349 kilometrów
2008-05-05 07:13:35
Takiej wycieczki się tutaj nie spodziewałam :-) Gratuluję,super wyprawa!!!
Newsletter Wypisz się z newslettera
Znajdziesz nas na:
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje - popularny portal turystyczny tworzony od 15 lat przez aktywną rodzinkę złożoną z mamy, taty i trzech córek. Sercem Polskich Szlaków jest blog z ciekawymi wpisami i fotorelacjami z wypraw oraz opisy atrakcji turystycznych w Polsce z pięknymi zdjęciami. Na przyjaznym Forum mamy 48 tys. postów. W sezonie notujemy 50 tys. Użytkowników na dzień, poza sezonem około 10 tys. Na profilu facebookowym mamy blisko 25 000 polubień, a na Instagramie ponad 2 300 Obserwujących.
Dreptamy.pl - wszystkie nasze wycieczki po Polsce
Copyright 2005-2020