, allie

Weekend we Wrocławiu - sztuka wysoka i niska

miejska, piesza, łatwa
2019-08-15 - 2019-08-16
2020-02-24 19:23:27
Avatar użytkownika
allie 6477 kilometrów

Zasadniczym celem tej wycieczki w długi weekend sierpniowy był niemiecki Spreewald, ale bazę wypadową stanowił Wrocław - miasto, w którym za każdym pobytem odkrywam coś nowego. Podczas tego pobytu zarówno przypomniałam sobie bardzo znane wrocławskie atrakcje, jak i poznałam jedno mniej popularne, dobrze schowane, ale warte zobaczenia miejsce.



To drugie to tzw. Kolorowe Podwórko na Nadodrzu. Udałam się tam z dobrą znajomą, mieszkanką Wrocławia, która o dziwo też była tam po raz pierwszy. Jak nazwa wskazuje, atrakcja skrywa się w podwórzu ciągu starych kamienic, w dzielnicy Nadodrze - jednej z tych raczej mało reprezentacyjnych (przynajmiej kiedyś; obecnie pomału zaczyna się to zmieniać). Ściany tego ciągu pokrywa osobliwe dzieło sztuki: połączenie obrazu, rzeźby i ceramiki. Jego różnorodność i eklektyzm robi wrażenie; skłądają się na nie malowidła nawiązujące do malarstwa wielkich mistrzów (Van Gogh, Chagall, Mucha), wyobrażenia rajskiego ogrodu czy oceanicznych głębin, wreszcie portrety zamieszkujących kamienicę osób i ich czworonożnych pupili. Całość ma 250 metrów długości! Rzecz trochę szalona, oryginalna i niepowtarzalna. No i bardzo kolorowa :)

Kolorowe Podwórko

Drugi dzień pobytu w mieście przeznaczyłam na kontakt ze sztuką zupełnie innego rodzaju. Wybrałam się do Pawilonu Czterech Kopuł, będącego oddziałem Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Sam budynek ma ciekawą historię i godną zainteresowania architekturę, a w ramach wystawy stałej prezentowany jest tu bardzo ciekawy zbiór polskiej sztuki współczesnej XX i XXI wieku. Witkiewicz, Strzemiński, Szapocznikow, Cybis, Szajna, Hasior, Dwurnik to tylko niektóre wybrane nazwiska doskonałych twórców, których działa składają się na ekspozycję. Na mnie piorunujące wrażenie zrobiły prace Magdaleny Abakanowicz - jedyne w swoim rodzaju rzeźby i tkaniny; nieożywione przecież, a niosące ze sobą niezwykłą, szczególną energię. To dla mnie był zdecydowanie gwóźdź programu w tym muzeum. A obejrzenie całej wystawy skonsumowało naprawdę sporo czasu, bo lubię poznawać sztukę na spokojnie, bez pośpiechu. 

Skoro już byłam w tym rejonie, nie mogłam nie odwiedzić Ogrodu Japońskiego - cudownego miejca, prawdziwej oazy zieleni i spokoju. Nawet w długi weekend, gdy tego typu obiekty są tłumnie nawiedzane przez turystów, udało mi się znaleźć cichy zakątek i pokontemplować przyrodę w ciszy i z dala od tłumu. Był też oczywiście przystanek przy Fontannie Multimedialnej oraz Hali Stulecia, której niestety nie udało się zobaczyć w środku ze względu na trwające w niej wówczas prace remontowe. Ale i tak dzień był więcej niż udany.

 



Avatar użytkownika
allie 6477 kilometrów

Komentarze

Avatar użytkownika
allie 6477 kilometrów
2020-03-01 19:20:59

Dziękuję i jeszcze raz zachęcam do obejrzenia podwórka; tym bardziej, że przy pewnej dozie szczęścia można na nim spotkać mieszkańców przedstawionych na malowidle.

Avatar użytkownika
Joanna 66183 kilometrów
2020-02-27 10:43:39

Ciekawy Wrocław pokazany z nietypowej strony. Kolorowe podwórko robi wrażenie, bo nie dość że kolorowe to jeszcze trójwymiarowe.

Avatar użytkownika
Anja 14965 kilometrów
2020-02-26 15:00:45

Ciekawy pomysł na zwiedzanie, Wrocław potrafi zaskoczyć.

Avatar użytkownika
Maciej A 18616 kilometrów
2020-02-26 07:43:08

Ale ciekawostkę wynalazłaś, nawet nie słyszałem o tym podwórku

A Wrocław oczywiście fajny i zawsze bardziej przychylnym okiem spojrzę

Avatar użytkownika
Marcin_Henioo 50892 kilometrów
2020-02-24 21:01:10

Wow! Coś pięknego te kolorowe podwórka! 250 metrów, mówisz? To musi robić wrażenie... Następny pobyt we Wrocku - koniecznie muszę to zobaczyć. Uwielbiam takie 'klymaty' ;)

Avatar użytkownika
marian 44473 kilometrów
2020-02-24 20:23:29

Bardzo ciekawe malowidła.Ja również za każdym razem w Wrocławiu cos nowego odkrywam.Bardzo lubie te miasto.

Avatar użytkownika
Anna Piernikarczyk 1112231 kilometrów
2020-02-24 20:07:27

Ooo w Ogrodzie Japońskim we Wrocławiu to byliśmy przed ślubem chyba, pamiętam, że było pieknie, jeszcze wtedy ogrody nie było popularne w Polsce jak teraz, mało kto mial piękny ogród, a jeszcze do tego japoński :) Te kolorowe malowidła tez mi sie bardzo podobają, taka szarówa miasta, której nie lubie właśnie w dużych miastach, została przełamana ciekawie :)