, Marcin_Henioo

Wrocław na jeden dzień, czyli na koncert i do domu

miejska, łatwa, dla wygodnych, tania
2018-11-28 - 2018-11-29
2020-02-18 12:33:05
Avatar użytkownika
Marcin_Henioo 50892 kilometrów
Miejsca odwiedzone podczas wycieczki
Wrocław > Wrocław

Kumpel z 3-miasta namówił mnie na wyjazd na koncert do Wrocławia. Grał (prawie cały) legendarny zespół rocka gotyckiego – Bauhaus. Okazją było 40-lecie zespołu. Koncert odbył się w Centrum Koncertowym A2.



Do Wrocławia pojechaliśmy moim autem. Droga mija szybko, kiedy się gada na ciekawe tematy, głównie muzyczne rzecz jasna. Nocleg kumpel załatwił na bookingu, w centrum miasta, tuż przy Starówce, za niewielkie pieniądze. Po przyjeździe, poszliśmy przywitać się z miastem, a nasze pierwsze kroki skierowaliśmy do gruzińskiej restauracji „U Gruzina” – szczerze polecam, uwielbiam takiego rodzaju jedzenie! Potem połaziliśmy sobie po Starym Mieście. Na Rynku i przylegających uliczkach odbywał się akurat jarmark bożonarodzeniowy. Starówka wyglądała pięknie po zmroku, oświetlona różnymi światełkami, nie tylko tymi świątecznymi.



Nie obyło się oczywiście bez wizyty w „Spiżu”, na obowiązkowym kufelku, oraz w pubie na Guinness’ie, naszym ulubionym nie-polskim piwie. Śmieszna sprawa – w pewnej chwili stwierdziliśmy, że jesteśmy jedynymi Polakami w gronie gości pubu (poza obsługą rzecz jasna).

Gdy nadszedł czas udania się do CK A2, zostawiliśmy za sobą piękno Starówki, i poszliśmy pieszo na koncert. Trochę nam to czasu zajęło, ale warto było, bo koncert był przedni. Trochę szwankowało nagłośnienie, ale tylko z początku. No, ale jako że to są Polskie Szlaki, a nie Polskie Koncerty, to tyle w temacie. Po koncercie zrobiliśmy jeszcze rundkę po pubach (ja już tylko soczki i herbatki, bo rano autem do domku z powrotem), i wróciliśmy na noc na chatę.

Rano we wtorek 29-go, po spakowaniu się, poszliśmy do bistro na pyszne śniadanko, gdzie obsługiwała mega sympatyczna dziewczyna (chyba studentka). Jakby co, knajpka nazywa się „Pomiędzy – Cafe & Bistro”. Polecam. Po skonsumowaniu i wypiciu pysznej kawy, która postawiła na nogi, pożegnaliśmy się, bo kumpel wracał do domu pociągiem bezpośrednio nad morze, a ja wróciłem do Chełmży sam.



To był bardzo fajny, spędzony z przyjacielem czas, taki męski, na zresetowanie się. Od czasu do czasu warto takie coś zrobić.

Avatar użytkownika
Marcin_Henioo 50892 kilometrów

Komentarze

Avatar użytkownika
marian 44473 kilometrów
2020-02-24 20:55:47

Dzień spędzony z przyjacielem w tak pieknym mieście musi pozostać w pamięci.

Avatar użytkownika
Joanna 66183 kilometrów
2020-02-19 13:15:06

Ja ciągle nie znam Wrocławia, choć już przymierzałam się, żeby to zmienić.

Avatar użytkownika
Anna Piernikarczyk 1112029 kilometrów
2020-02-19 08:20:33

No fajny wyjazd, inny niż znam :) Restauracje gruzińskie to też lubimy, w Gliwicach są takie dwie, obie odwiedziliśmy :)
Ja Wrocław tez bardzo lubię, ale bliższe memu sercu Kraków i Gdańsk, niestety ten drugi nie bliższy memu miejscu zamieszkania ;)

Avatar użytkownika
Maciej A 18616 kilometrów
2020-02-19 08:05:55

Mnie do Wrocławia nie trzeba przekonywać, choćby na jeden dzień chętnie się wybiorę, po prostu w moich ulubionych.