Na zamku u Fredry-odrzykoń

Biorąc pod uwagę zachcianki najmłodszej uczestniczki naszego wyjazdu,jak również najstarszej osoby,wybraliśmy się w dwuosobowym składzie na kolejną wycieczkę,celem naszej wycieczki miał być tylko zamek kamieniec,
ale jak to często bywa plany w trakcie wycieczki trzeba zmniejszać lub rozszeżać.



Wyruszamy z rymanowa zdrój o godzinie 9.40,po niespełna czterdziestu minutach jazdy meldujemy się w krośnie,gdzie za niespełna pietnaśnie minut mamy mieć busik,którym dojedziemy w okolice zamku kamienieckiego.
I w tym momencie stał się cud po niespełna dziesięciu minutach podjechał busik którego wogóle nie było w rozkładzie jazdy,a jachał w naszym kierunku,wsiadając do niego upewniłem się iż wysadzi nas  jak najbliżej celu.
Niestety okazało się iż busik wypadł z rozkładu jazdy,i musimy podjąć nową decyzję czy idziemy pieszo szlakiem zielonym około dwóch godzin,albo czekamy na przyjazd kolejnego busa około godziny.Szybka analiza sytuacji i 
decyzja mogła być tylko jedna,czekamy na przyjazd kolejnego busika,a w razie gdy się niepojawi idziemy na krośnieński rynek.Gdy mineła wyznaczona godzina na przystanek podjechał busik,
którym udaliśmy się do miejscowości odrzykoń na tzw podzamcze.
Po dotarciu do miejscowości odrzykoń kierowca busika upewnił się u miejscowych gdzie ma nas wysadzić,i pokierował nas słowami od kapliczki do kapliczki i dojdziecie do zamku.
Wiadomo iż miejscowi wszystko wiedzą,więc ruszyliśmy za wskazówkami miejscowych.Szlak przebiegał drogą asfaltową,początek drogi płaskiej,niestety po przejściu około kilometra zaczeły sie wzniesienia.
od tego momentu wkroczyliśmy na tutejszą drogę krzyżową,poruszając się od kapliczki drogi krzyżowej do kolejnej kapliczki poczułem w nogach co muszą przechodzić miejscowi jak idą tą drogą krzyżową.
Kierując nas tym szlakiem wiedzieli co nas czeka na tej drodze.Słońce i droga krzyżowa dała nam się we znaki,ale niepoddajemy się i brniemy naprzód,po pokonaniu jeszcze kilku wzniesień na horyzoncie naszym oczom ukazały
się ruiny kamienieckiego zamku i w tym momencie dostaliśmy jakby dodatkoych sił.Rzwawiej ruszyliśmy do przodu,i po niespełna 10-ciu minutach docieramy do podnóża zamku,chwila odpoczynku i ruszamy na zwiedzanie.

Ruiny zamku kamienieckiego zwiedzamy z zainteresowaniem,a poznana historia waśni dwóch rodów,oraz ślub ich dzieci sprawia iż zwiedzając zamek możemy przenieść się w wyobrazni w czasy dawnych właścicieli.
Pod koniec XIV w. Kamieniec stał się rezydencją Klemensa, którego wnukowie w roku 1452 właśnie od nazwy zamku przyjęli nazwisko Kamienieckich. To z tego rodu wywodzi się pierwszy w historii wojska polskiego hetman wielki koronny - został nim w 1502 roku z woli króla Mikołaj Kamieniecki.
Później zamek został podzielony, a jego części należały do różnych rodów, m.in. Firlejów, Skotnickich, Jabłonowskich, Fredrów. W XVII stuleciu Firlejowie i Skotniccy toczyli zacięte spory o mur graniczny, zakończone dopiero w 1838 roku ślubem ich dzieci.
Zwiedziwszy wszystkie zakamarki zamku(ruiny,salę tortur,salę mieszkalną),robimy pamiątkowe zdjęcia i po sprawdzeniu godziny,postanawiamy zobaczyć jeszcze jedną atkakcję odrzykonia a mianowicie tutejsze prządki.



U pani kasjerki zasięgamy języka(któredy najszybciej dojdziemy do rezerwatu),po otrzymaniu odpowiedzi ruszamy czarnym szlakiem w dół drogi w kierunku lasu,idzie się przyjemnie bo z górki a drzewa osłaniaja nas od słońca,tak dotarliśmy do punktu zwrotnego.
Zejście w dół się skończyło teraz czas na wspinaczkę,pierwszy etap prowadził po korzeniach drzew,a dla ułatwienia był zamontowany płotek.Po pokonaniu pierwszego etapu dotarliśmy na wypłaszczenie,gdzie chwilę odpoczeliśmy i ruszyliśmy dalej
szlakiem pod następne wzniesienia tym razem już łatwiejsze.Lasem przeszliśmy około dwa kilometry i dotarliśmy do schodków które prowadziły na parking obok rezerwatu.
Szczęśliwi iż dotarliśmy na miejsce ruszyliśmy na zwiedzanie rezerwatu prządki,po przekroczeniu ulicy i podejściu do opisu rezerwatu nasz entuzjazm zmalał natychmiast,okazało się iż cały rezerwat jest usytuowany na zboczach góry i aby go zobaczyć znowy musimy się wspinać.

Niepozostało nam nic innego jak zacząć kolejną wspinaczkę aby zobaczyć te skalne ostańce które osiągają nawet ponad 20m, zbudowane są z gruboziarnistego piaskowca ciężkowickiego, który pod wpływem erozji stworzył swoje oryginalne kształty.
 Niektóre skały mają własne nazwy: Prządka-Baba,   Prządka-Matka, Herszt. Nazwa rezerwatu wywodzi się z legendy, która głosiła, że skały są dziewczętami zamienionymi w kamień, ukaranymi za przędzenie lnu w dni świąteczne.
Spacerując pomiędzy tymi formami skalnymi czuliśmy się jakby w innym wymiarze,po przejściu całego rezerwatu postanawiamy wstąpić do tutejszego baru na lody.Chwilę porozmawialiśmy z panią ekspedientką a następnie ruszyliśmy w drogę powrotną czarnym szlakiem w kierunku zamku.

Droga w tym kierunku nie sprawiła nam już takich oporów więc dosyć szybko pokonaliśmy ten odcinek,dotarwszy pod zamek w tutejszym barze robimy krótki postój na kawę,i po chwili ruszamy dalej.
Przeszliśmy może z dwieście metrów i przyczepił sie do nas miejscowy zrzęda,ciężko było się go pozbyć,udało się dopiero po pietnastu minutach,wieć szybko ruszyliśmy w drogę powrotną na przystanek busa.
Zmęczeni przebytą drogą i panującym dzisiaj upałem docieramy na przystanek zkąd wracamy najpierw do krosna,a następnie kolejnym busem do rymanowa zdrój.
 

Komentarze

2019-10-30 14:32:11

Fajne ruiny zamku.Wędrówka wokół tak pięknych formacji skalnych musi się podobać.Kolejny ciekawy wypad.

2019-10-30 06:22:33

Fajna wycieczka z przygodami. Rzec można, że to górska wycieczka :):)

2019-10-29 22:31:22

Ciekawe miejsca.

Newsletter Wypisz się z newslettera
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje
Copyright 2005-2019
Znajdziesz nas na: