Ciulim i czulent w Lelowie, Bobolice i ziemniaki w Choroniu

2019-08-24
2019-09-17 14:20:42

24 sierpnia to dla nas dzień pikników rodzinnych na Jurze. Głównym celem był planowany od dawna Lelów i Święto ciulimu i czulentu czyli Święto kultury polskiej i żydowskiej, bowiem Lelów z takiej mieszanki słynie. Stoi tu grób cadyka Davida Biedermana i na to święto sporo Żydów zjeżdża do Lelowa, głównie z Ameryki. Oni zwykle przybywają w niedzielę, zaś w piątek i sobotę trwa piknik w polskim wydaniu. Fajna sprawa, na stadionie rozkładają się rózne kramy z rękodziełem, ale najważniejsze w tym dniu są 2 tradycyjne potrawy - polski ciulim i żydowski czulent. Można je kupić na róznych straganach, od pań z Kół Gospodyń Wiejskich. Ciulim to rodzaj zapiekanki, przygotowywany z ziemniaków, żeberek i boczku, z przyprawami, przygotowywanej w kociołku. Kiedyś ta potrawa piekła się w piecu chlebowym piec całą noc. Żydowski czulent natomiast przygotowuje się z fasoli, kaszy, ziemniaków i gęsiego tłuszczu. Co mają wspólnego te dwie potrawy? Ano w ten sam sposób są pieczone, przez całą noc. Wzięło się to stąd, że w sabat Żydom nie wolno było gotować i przygotowali tę potrawę dzień wcześniej, a dochodziła przez całą noc w stygnącym piecu chlebowym. Dziś to ciekawostka, żydowska potrawa jest mniej tłusta i zdrowsza, polska bardziej treściwa :) Obie dobrze smakują w towarzystwie kiszonych ogórków. Na Święcie miseczka takiej potrawy to 10 zł. Co ciekawe, przez cały rok czulentu można spróbować w Lelowiance - restauracji przy rynku w Lelowie. Poza jedzeniem były koncerty, ale to dopiero później.



Po Lelowie wybraliśmy się jeszcze do Bobolic i tu nasze zdziwienie, bo wprowadzono opłaty za wejście na błonia zamku. Tak więc już nie tylko wnętrza zamku są płatne, ale i otoczenie zamku. W tym dniu jeszcze jedna imprezka się nam trafiła, trochę przypadkiem :) W jurajskim Choroniu, niedaleko Jeziora Porajskiego odbywało się bowiem Święto Ziemniaka i Miodu. To tzw. prażuchy chorońskie. Tutaj na Alei Lipowej też rozłożyła się scena i kramy. Najważniejszy to ten z degustacją lokalnych smakołyków. Tutaj mieseczka potrawy 2 zł, i ciasto również po 2 zł, więc znacznie tańsza oferta. Byliśmy już najedzeni po czulentach i ciulimach, ale nie mogliśmy przegapić takiej okazji, więc sporo podegustowaliśmy :) Były cimorajdy, kapusta z grochem, leczo, pyszne prażuchy, placuszki no i pełno pysznego ciasta :) Potrawy głównie na bazie ziemniaka, bardzo swojsko i smacznie :) Polecam tą imprezkę w przyszłości. Na miejscu można było też kupić ziemniaki w workach i swojski miód.

Komentarze

2019-09-20 08:14:47

[cytuj autor='Marcin_Henioo'] Byliśmy, pamiętam że ładnie tam było, a sam zamek w Bobolicach, to już ekstra sprawa. W Lelowie pamiętam gdzieś widzieliśmy napis - za przeproszeniem - gęsie pipki ;-) [/cytuj]

Gęsie pipki pewnie na Lelowiance własnie widzieliście, to nic innego jak gęsie żołądki ;) To również danie żydowskie :)

2019-09-19 20:46:27

Byliśmy, pamiętam że ładnie tam było, a sam zamek w Bobolicach, to już ekstra sprawa.

W Lelowie pamiętam gdzieś widzieliśmy napis - za przeproszeniem - gęsie pipki ;-)

2019-09-19 07:08:57

[cytuj autor='Anna Piernikarczyk'] Sama sobie narobiłam :) uhmmm prażuchy były pyszne i kapusta z grochem, takie proste, swojskie, a smakowite. A ciast Panie napiekły chyba z 20 rodzajów, jak nie więcej, to był najbardziej smakowity dzień tego lata, tyle rózności w jednym czasie to dawno nie jadłam :) [/cytuj]

O rany, ale bym popróbował :-)

2019-09-18 11:51:23

[cytuj autor='marian'] Trzeba przyznać,że coraz więcej tych imprez,ale to dobrze.Smaka narobiłaś tymi różnorodnymi potrawami. [/cytuj]

Sama sobie narobiłam :) uhmmm prażuchy były pyszne i kapusta z grochem, takie proste, swojskie, a smakowite. A ciast Panie napiekły chyba z 20 rodzajów, jak nie więcej, to był najbardziej smakowity dzień tego lata, tyle rózności w jednym czasie to dawno nie jadłam :)

2019-09-18 11:45:58

Trzeba przyznać,że coraz więcej tych imprez,ale to dobrze.Smaka narobiłaś tymi różnorodnymi potrawami.

2019-09-18 08:37:21

[cytuj autor='Joanna'] Tylko przejeżdżaliśmy przez Lelów. Szkoda, że nie było okazji spróbować lokalnych potraw. Właściwie to nawet nie wiedziałam, czy poza świętem jest to możliwe. W Bobolicach kupowaliśmy bilety na zwiedzanie i już nie pamiętam czy była w to wliczona opłata za sam wstęp na teren zamkowy. Za to Mirów oglądaliśmy bez opłat - oczywiście tylko z zewnątrz, bo na dziedzińcu trwał remont. [/cytuj]

Te opłaty to bardzo świeża sprawa, tak mi się wydaje że związane z nowymi planami odbudowy Mirowa. Ale tak jak pisałam, trudno już znaleźć miejsce z atrakcją, gdzie w ten czy inny sposób nie pobiera się opłat. Często pobierane są na każdy możliwy sposób, i za wstęp i za parking i jeszcze nieraz spotykamy za szatnie i co tam jeszcze. Wtedy to jest naprawdę denerwujące.

2019-09-17 17:10:34

Tylko przejeżdżaliśmy przez Lelów. Szkoda, że nie było okazji spróbować lokalnych potraw. Właściwie to nawet nie wiedziałam, czy poza świętem jest to możliwe. W Bobolicach kupowaliśmy bilety na zwiedzanie i już nie pamiętam czy była w to wliczona opłata za sam wstęp na teren zamkowy. Za to Mirów oglądaliśmy bez opłat - oczywiście tylko z zewnątrz, bo na dziedzińcu trwał remont.

Newsletter Wypisz się z newslettera
Portal pozytywnych podróżników
Copyright 2005-2019
Znajdziesz nas na: