Z przegibka na rycerzową

2019-07-20
2019-08-07 20:35:57

Przeglądając relacje krajtroterów do głowy wpadł mi pomysł kolejnej wycieczki.Musiałem tylko sprawdzić czy jej realizacja będzie możliwa,i tak po sprawdzeniu prognozy pogody oraz szlaku,
postanowiłem wyruszyć na kolejną wycieczkę.



Początek mojego szlaku zaczyna się w rycerce górnej kolonia do której docieram busikiem z żywca.Na miejscu melduję się około 10.30,i po krótkich przygotowaniach ruszam zielonym szlakiem w kierunku przegibka.
Pierwszy odcinek szlaku prowadzi asfaltową drogą,co niesprawia problemu,po przejściu 500-set metrów szlak odbija w las,i zaczyna się lekkie podejście pod górę.Niestety podejście okazało się błotniste i śliskie(deszcz nie pada a tu błoto)
więc ostrożnie wspinam się po wyznaczonym szlaku,gdy w pewnym momencie usłyszałem za sobą dziwny dzwięk,po zwróceniu się w kierunku dzwięku zauważyłem nadjeżdzający traktor na drzewo(i już wiem skąd błoto na szlaku),robię krótki postój 
aby traktor mnie wyminął,i dalej ruszyłem szlakiem.Idąc szlakiem w kilku miejscach muszę przystanąć aby zrobić zdjęcia okolicy,po pokonaniu wzniesienia docieram do pewnego punktu w którym można było stracić szlak(jak się okazało pózniej jedna rodzina zaliczyła utratę szlaku),
robię krótki odpoczynek i rozglądam się za szlakiem,a szlak zrobił mi psikusa i odbił w wąską ścieżkę do góry.Po dłuższej chwili wypatrywania za szlakiem udaje mi się go dostrzec i ruszam ścieżką jak prowadzi szlak,niestety szlak najpierw zaczyna się wskinać ,a następnie biegnie zboczem góry
by dotrzeć do punktu widokowego,krótki odpoczynek i kilka zdjęć otoczenia,i ruszam dalej poprzez trawiasty szlak w wyznaczonym kierunku.Gdy nagle słyszę nawoływania odwracam się i widzę rodzinę idącą dolną szeroką ścieżką i szukającą szlaku,na szczęście właśnie minął mnie turysta który schodził szlakiem w dół
i zaproponował pomoc.Więc bez stresu mogę iść dalej,szlak zboczem góry nie jest nadzwyczajnie wymagający,ale treba uważać na trawiastą roślinność która miejscami plącze się pomiędzy nogami.Przechodząc zboczem góry jeszcze około kilometra docieram na skraj lasu,
a tutaj miła niespodzianka ścieżka jest normalna( leśna),niestety po stu metrach zauważam iż zgubiłem zielony szlak,a pojawił się czarny szlak,chwila zastanowienia,przechodzę jeszcze sto metrów w kierunku czarnego szlaku gdy pomiędzy drzewami zauważam jakieś zabudowania.
Postanawiam zasięgnąć języka,na szczęście nie było to potrzebne bo gdy pokonałem dzielony mnie dystans sam zorientowałem się iż te zabudowania muszą byś schroniskiem(zbyt dużo ludzi).Szczęśliwy iż dotarłem do pierwszego punktu na mojej mapie postanawiam zrobić sobie pół godzinny odpoczynek.
Gdy siedziałem przed schroniskiem napatoczył się pies właścicieli(wielkie miłe psisko),po odpoczynku ruszam do schroniska po pieczątkę do książeczki,a następnie robie kilka zdjęć okolicy i ruszam dalej,do szlakowskazu mam około 15-tu minut marszu czarnym szlakiem,
po drodze mijam bacówkę(zastanawiam się czy nie wstąpić i nie kupić sera,ale rezygnuję)idąc dalej mijam łąkę na której pasą się owce,i tak docieram do drogowskazu,mój wcześniej wyznaczony szlak w tym miejscu zmienia kolor na czerwony lub niebieski
a najbliższym punktem orientacyjnym jest hala rycerzowa.

Postanawiam iż pójdę najpierw na szczyt wielkiej rycerzowej a następnie zejdę do bacówki na rycerzowej.Obieram szlak czerwony i zaczynam wspinać się zboczem kolejnego wzniesienia,przedemną idzie rodzina z chłopcem(około 10 lat),więc niejestem sam na szlaku
co mnie trochę uspokoiło,idąc wąskim zboczem wzgórza muszę dostosować swój marsz do rodziny która mnie wyprzedza,miło jest czasem dostosować swój marsz do kogoś nieznajomego.
Gdy dotarliśmy na szczyt wzniesienia wyprzedziłem rodzinę i szedłem już samotnie,jak do tej pory szlak był łagodny,niestety już za chwilę miało się to zmienić.Po zejściu ze szczytu wzniesienia,
gdy zacząłem się wspinać na kolejne wzniesienia zobaczyłem co przyroda potrafi zrobić,(na szlaku zastałem połamane konary drzew blokujące szlak),byłem zmuszony szukać przejścia pomiędzy zwalonymi drzewami.
na moje szczęście obecny szlak biegnie ścieżką graniczną między polską a słowacją,więc raz idę po polskiej stronie,to znów wędruję słowacką stroną.Niestety nierzadko muszę się zatrzymać i zastanowić któredy mam iść.
Klucząc szlakiem po pewnym czasie docieram do kamienistej ściany,czekam aż schodzący turyści mnie miną i zaczynam się wspinać,pokonawszy 2/3 trasy postanowiłem odpocząć,gdy w tym momencie zauważyłem przepiępną panoramę beskidu żywieckiego,
oraz zarysy tatr,zmęczenie znikło jakby ręką odjąć co może zdziałać przepiękny widok gór.Po chwili poświęconej zdjęcią ruszam dalej i pokonuję ostatnią przeszkodę i docieram na szczyt hali rycerzowej,tutaj poznaję dwójkę zagubionych turystów(korzystają z gps w telefonie),
niestety niejestem w stanie im pomóc szukają szlaku mi nie znanego,po krótkiej chwili odpoczynku zauważam iż następni wędrowcy udzielają im wskazówek,więc znowu ruszam wedłóg szlaku,po przejściu około 200-tu metrów wychodzę z lasu na
polanę powyżej bacówki robię kilka zdjęć i ruszam w kierunku bacówki.W tym momemnie przypomniało mi sie jak schodziłem z pilsko na halę miziową a widoki były podobne.
Po dotarciu do bacówki postanawiam zjeść coś ciepłego,niestety wnętrze bacówki o mało co nie doprowadziło mnie do wymiotów(na stole i podłodze coć rozlane).Zamawiam tylko wodę i opuszczam bacówkę,krótka chwila odpoczynku na zewnątrz
uświadomiła mi iż przeszedłem dopiero połowę wyznaczonego szlaku.
Czas ruszać dalej,z bacówki muszę się wrócić do drogowskazu jakieś 5-ć minut marszu i już jestem na właściwym szlaku czyli czerwonym i maszeruję w kierunku młodej hory.Przedemną kolejne wzniesienie które muszę pokonać,o dziwo poszło łatwo i już po chwili byłem na wzniesieniu
skąd idę zalesionym odcinkiem szlaku aż dochodzę do lasu gdzie mogłem przyspieszyć kroku,gdy nagle szlak i las zniknął(wycinka drzew),na szczęście jest tylko jedna ścieżka którą postanowiłem iść dalej,zacząłem schodzić w dół,gdy z przeciwka usłyszałem nawoływanie grupy dziewczyn które szukały szlaku.
Po wymienieniu się informacjami co do szlaku każdy z nas  poszedł w swoją stronę,minelo może 10-ięć minut i dotarłem do młodej hory do tutejszego schroniska(zamknięte było),oraz kaplicy,chwila odpoczynku i w drogę na rycerkę pkp.
Przed sobą mam jeszcze około półtorej godziny marszu.Pokonuję kolejne wzniesienia i mijam tutejsze domki,idąc szlakiem zauważam iż szlak prowadzi mnie wieszchołkiem wzniesienia i niechce opadać w dół.Szlak jest zmienny w zależności jakie jest podłoże,raz idę trawiastym szlakiem to znów piaskowym,mijają kolejne minuty 
mojego marszu,od opuszczenia młodej hory niema żywej duszy na szlaku,trochę dziwnie się czuję,ale dzięki temu wszystko dokładnie słychać co się na szlaku dzieje.
Poruszając się szlakiem w pewnym momencie do moich uszu dobiegł dziwny dzwięk(jakby piła mechaniczna),dzwięk z kazdą minutą marszu narastał,co spowodowało mój niepokuj,gdy dzwięk był już bardzo silny postanowiłem zejść ze szlaku i w pobliskich zaroślach odczekać jakiś czas.
Niewiem czy to intuicja i coś innego ale dzięki mojej czujności nie straciłem zdrowia a być może nawet życia,ponieważ po 5-ciu minutach moim oczom ukazali się sprawcy tego zamieszania.Po szlaku którym jeszcze przed chwilą szebłem z dużą prędkością przejechali debile na krosowych motorach,
i pojechali dalej w kierunku mojego marszu.Po ich przejezdzie odczekałem jeszcze z 5-ć minut aby być pewnym iż nie zawrócą i ruszyłem ostrożnie dalej szlakiem z wzmożoną czujnością.
Idąc szlakiem moje zmysły zaczeły analizować skutki gdyby z naprzeciwka szlakiem wędrowała rodzina z dziećmi,lub osoby starsze,albo gdybym nie zszedł ze szlaku(czarny scenariusz,z złym zakończeniem.
Podążam ostrożnie naprzód a każdy dziwny dzwięk wzmaga moją czujność,po przejściu dłuższego odcinka szlaku znowu usłyszałem ten dzwięk,szybko szukam bezpiecznego miejsca i znowu postój,czekam krótką chwilę i znów ich widzę,
omijają mnie w bezpiecznej odległości,niestety było ich tylko dwóch.Dalszą część szlaku przechodzę z wyczulonymi zmysłami i nadzieją że już ich nie spotkam.Idąc dalej szlakiem w pewnym miejscu zauważam tablicę informacyjną,zdziwiony tym faktem podchodzę bliżej i czytam informacje.
Karpacka strefa mocy-jest to miejsce na styku pasm górskich których potencjał ma właściwości geomagnetyczne,ciekawa atrakcja na szlaku pomyślałem sobie.Gdy idę dalej szlakiem w pewnym momencie zauważam małą kapliczkę,
myślę sobie iż to musi byś to miejsce styku.Na szczęście resztę szlaku pokonuję już bez żadnych dziwnych niespodzianek,tak docieram do miejscowości rycerka gdzie na tytejszym dworcu pkp wsiadam w pociąg i wracam do domu.



Odwiedzone miejsca

Ostatnie wycieczki użytkownika

Pokaż więcej

Komentarze

2019-08-09 08:40:42

Parę lat temu przydarzyły mi się te rejony.

Wspominam tą piękną wycieczkę z wielkim sentymentem,

zazdraszczam

Edytowano: 2019-08-09 15:22:16

2019-08-08 11:13:41

Brawo,dużo ostatno wędrujesz.Tak trzymaj.

Newsletter Wypisz się z newslettera
Portal pozytywnych podróżników
Copyright 2005-2019
Znajdziesz nas na: