U Kopernika i na tężniach

2019-06-29
2019-06-30 12:31:09

Po środowym maratonie, weekend postanowiłem potraktować "lajtowo" - stąd pomysł na wizytę w Toruniu, Ciechocinku (w końcu ma się już swoje lata), Nieszawie i Włocławku. Całość to trochę ponad 60 km, a tyle przejechać w stanie jest każdy w miarę zdrowy człowiek :) Do Torunia dojeżdżam pociągiem - stacja popularna, połączeń dużo, więc nie powinniście mieć żadnych problemów z dotarciem.



Pierwszym celem mojej wycieczki jest zamek Dybów, nazywany także Dybowskim. Jego pozostałości znajdujące się na lewym brzegu Wisły położone są niedaleko dworca i stąd taka właśnie marszruta. Mało osób wie o tym, że w XV wieku obok zamku znajdowała się osada Nieszawa (teraz położona kilkadziesiąt kilometrów na południowy wschód). To właśnie tutaj, król Kazimierz Jagiellończyk nadał w 1454 roku jeden z najważniejszych przywilejów szlacheckich, nazywany cerekwicko-nieszawskim. Było to konieczne, aby polskie pospolite ruszenie (czyli szlachta) zechciało walczyć z Krzyżakami. Bardzo szybko okazało się, że wartość bojowa naszej herbowej braci była ...cóż, nienajlepsza i zostało ona rozgromiona w bitwie pod Chojnicami (największa klęska w wojnach z Krzyżakami), ale to już zupełnie inna historia... Na zamek ten można wejść, ale dopiero po godz. 14.

Po przejechaniu przez most, z którego rozpościera się wspaniała panorama na Stare Miasto, skręcamy w prawo i mijając Collegium Maximum Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, docieramy do rynku. No, tu już zabytków co niemiara. Od kościołów (Uniwersyteckiego, św. Ducha, Wniebowzięcia NMP), przez toruński Ratusz, kamieniczki, Dwór Artusa, na pomnikach kończąc - Flisaka i, przede wszystkim, Mikołaja Kopernika (obowiązkowy punkt fotograficzny wszystkich wycieczek). Następnie odwiedzam Katedrę pw. Jana Chrzciciela (niestety, niezbyt miły pan, krzycząc "nie zwiedzamy, nie zwiedzamy" uniemożliwił mi wejście do środka). Kiedyś rozmawiałem ze znajomym księdzem i powiedzial mi, że katedry powinny być otwarte praktycznie zawsze. Tymczasem, nie zwiedzamy, nie zwiedzamy, ech.... życie. Kolejnym celem jest Dom Kopernika i Krzywa Wieża. Nie jest to może Piza, ale wrażenie robi - 1,4 m odchyłu od pionu (choć, jeśli mam być szczery, na mnie większe wrażenie zrobiła ta w Ząbkowicach Śląskich). Koło Muzeum Piernika tylko przejeżdżam (ogromna kolejka odstrasza przed zwiedzaniem).



Następnie Bulwarem Filadelfijskim, poruszając się wzdłuż murów obronnych, ruszam w stronę zamku krzyżackiego. Po drodze można podziwiać zachowane bramy miejskie (Klasztorną, Żeglarską i Mostową). Sam zamek naprawdę warto zobaczyć (chociażby gdanisko, czyli ... toaletę, fragmenty murów obronnych). Po zwiedzeniu zamku, opuszczam z pewnymi problemami miasto Kopernika i ruszam do... sanatorium.

W duszy gra mi niegdysiejszy przebój z programu KOC ("W Ciechocinku, tam gdzie dom zdrojowy, Maxi Kaz rusza na łowy. Na deptaku czai się na panie, każda szansę dziś dostanie.Taki ze mnie Maxi Kaz.") Licząc na ową szansę, zjeżdżam z drogi krajowej nr 91 i zmierzam do Ciechocinka. Zaczynam, oczywiście, od tężni. Warto kilka słów na ich temat napisać, bo niewielu ludzi wie o tym, że te największe w Europie (prawie 1700 m) konstrukcje, to polski wynalazek i że wcale na początku nie miały służyć leczeniu, lecz ich zastosowanie miało być czysto przemysłowe i służyć pozyskiwaniu soli. Dopiero później okazało się, jaki zbawienny na zdrowie jest ich wpływ, a że sól uzyskana w ten sposób była zbyt droga, połączono przyjemne z pożytecznym.

Następnie Park Zdrojowy z muszlą koncertową, pijalnią wód i uwielbianą, przede wszystkim przez dzieci, choć nie tylko, fontanną Jaś i Małgosia. Po obowiązkowej sesji zdjęciowej ruszam do budowli, która jest świadectwem przemysłowego zastosowania tutejszych solanek, czyli Zabytkowej Warzelni Soli, w której obecnie znajduje się muzeum. Można tam zobaczyć jak wyglądało leczenie dawniej (choć przyznam Wam, że duża część przyrządów bardziej przypomina narzędzia tortur), jak wyglądał Ciechocinek, a nawet popodziwiać plakaty zachęcające do zdrowego trybu życia. Następnie jadę do Domu Prezydenckiego (w którym gościł Ignacy Mościcki), oglądam kolorową cerkiew i ... opuszczam Ciechocinek, przekonując się, że kiepski ze mnie Maxi Kaz :)

Jadę w stronę Nieszawy, po drodze mijam wytwórnię alkoholi Copernicus i docieram do głównego celu, czyli Kościoła św. Jadwigi. Ta widoczna już z daleka świątynia, powszechnie znana nie jest, a szkoda, bo naprawdę warto trochę się jej przyjrzeć. Ten późnogotycki z elementami barokowymi kościół nie robi może jakiegoś wielkiego wrażenia z zewnątrz, choć, oczywiście, są amatorzy tego typu budowania, czyli tzw. gotyku nadwiślańskiego. Na pewno niejednokrotnie oglądaliście świątynie piękniejsze, bardziej klimatyczne, czy oryginalniejsze. Jednak historia dosłownie z niej wyziera - na jej murach można zobaczyć szwedzkie kule, którymi została ostrzelana podczas potopu, widać liczne przebudowy. Jednak prawdziwy urok tej fary widać, wg mnie, wewnątrz. Jej zabytkowe barokowe i manierystyczne ołtarze, liczne malowidła i, przede wszystkim, stalle, prawdziwy majstersztyk. Na mnie wywarło to ogromne wrażenie.

Po opuszczeniu kościoła wyruszam w stronę kolejnej atrakcji tego niewielkiego nadwiślańskiego miasteczka, czyli przeprawy promowej przez rzekę w stronę Starych Rybitw. Niesamowite wrażenia, słoneczko, woda, słaby wiaterek, czegóż chcieć więcej? Po wylądowaniu na drugim brzegu, jadę w stronę Włocławka, po drodze odwiedzając ruiny zamku książąt mazowieckich w Bobrownikach założonego przez Władysława Garbatego. W ten sposób docieram do Włocławka. Oglądam, chciałbym powiedzieć zwiedzam, ale ... tak, tak, macie rację, zamknięta, więc tylko podziwiam z zewnątrz. Następnie podjeżdżam pod Pałac Biskupi i ... to by było na dzisiaj tyle. Do usłyszenia następnym razem :)



 

 

Komentarze

2019-07-19 20:29:27

Muszę przyznać, że nie dziwię się kolejce do Muzeum Piernika. Zdecydowanie jest warte zobaczenia. Chyba mieliśmy szczęście, bo gdy my tam byliśmy to nie było wielkich tłumów.

2019-07-03 23:08:07

Ciekawa i pełna atrakcji trasa jak na jeden dzień :) Toruń jest pełen prawdziwych perełek, każdy powienien go zwiedzić.

2019-07-02 15:36:13

[cytuj autor='Angelika Krajewska'] Widzę na Twoich zdjeciach że Toruń to  piękne miasto:)  [/cytuj]

Oj tak, Angeliko, bardzo piękne. Naprawdę warto tu przyjechać. Można zwiedzać, można zapewnić dzieciom rozrywkę na niezłym poziomie, a i samemu skorzystać

2019-07-01 21:14:50

Widzę na Twoich zdjeciach że Toruń to  piękne miasto:) 

2019-07-01 12:08:25

Ale masz lajtowe wycieczki no :) Super!  Sliczna ta cerkiew w Ciechocinku, nie widzieliśmy jej [rzy okazji wizyty a szkoda

Newsletter Wypisz się z newslettera
Portal pozytywnych podróżników
Copyright 2005-2019
Znajdziesz nas na: