, Małgorzata

Wzdłuż Wisły w Wiśle

2009-04-07
2009-04-07 21:04:53
Avatar użytkownika
Małgorzata Zapaleniec 824 kilometrów
W Beskidzie Śląskim byłam dwa razy i za każdym razem miałam wrażenie, że są to góry przyjazne dla turystów, choć, jeśli ktoś bardzo tego chce, to też potrafią dać w kość. W każdym razie błogie widoki pozwalają oderwać się od codziennych problemów, odpocząć nadwyrężonym nerwom i nabrać nowych sił do dalszego życia na nizinach.
Dwa lata temu do Wisły wybraliśmy się całą naszą trzyosobową rodziną. W Głębcach znaleźliśmy ładny niedrogi pokój i stąd urządzaliśmy wycieczki po okolicy. Jedna z nich miała zaprowadzić nas na Czantorię Wielką. Szlak biegnie równolegle do rzeki Wisły. Po uważnym przestudiowaniu mapy i obliczeniu czasu, jaki będziemy potrzebowali na przejście trasy (bardziej według naszych możliwości niż wskazań mapy + czas potrzebny na podziwianie okolicy) stwierdziliśmy, że może damy radę tego dnia jeszcze coś więcej zobaczyć. Rankiem jedziemy więc samochodem do Ustronia, zostawiamy go na parkingu, a sami autobusem PKS wracamy do Wisły - Głębce. Trochę zwariowany pomysł, ale zapewniam, że w tym szaleństwie jest metoda.
Od przystanku najpierw asfaltową ulicą udajemy się w kierunku Stożka. Jest jeszcze wcześnie, słońce przebija się przez otaczające nas drzewa, zapowiada się ładny dzień i miło nam się idzie. Po chwili przechodzimy pod imponującym wiaduktem kolejowym i wchodzimy w las. Na rozwidleniu szlaków krótka konsultacja z mapą i z sobą nawzajem, czy wchodzimy na Stożek Wielki, czy od razu wybieramy drogę na Czantorię. Skręcamy w lewo na Stożek. Uff, dość strome podejście dla ciała, ale na szczycie nagroda dla ducha. Jest cudnie.
Chwila wytchnienia i schodzimy tą samą drogą.
Na szlaku spotykamy niewielu turystów, ale cały czas czuje się bliskość ludzi. Często przechodzimy przez łąki, uprawne niewielkie poletka, raz nawet niemal przez czyjeś podwórko, przez Cieślar aż na Soszów. Aha, po drodze jeszcze Stożek Mały. Rzeczywiście mały, bo trudno nam go zlokalizować. Dochodzimy do schroniska i mamy nadzieję, że zjemy coś pysznego. Rozczarowujemy się niestety oferowanymi daniami i posilamy własnym prowiantem.
Po krótkim odpoczynku wędrujemy dalej. Mijamy nieczynne piesze przejście graniczne z Czechami.
Droga jest bardzo łagodna. Zrelaksowani idziemy spacerkiem i zastanawiamy się, czy tak już będzie aż na szczyt Czantorii. Z daleka (z wycieczki na Trzy Kopce Wiślane) wydawała się dość stroma i faktycznie okazuje się, że ostatnie podejście wymaga trochę wysiłku. Wspinanie się ułatwiają wystające korzenie drzew, a zdecydowanie utrudniają pokryte błotem i wyślizgane przez turystów kamienie, których (turystów oczywiście) przybywa na szlaku wraz ze zbliżającym się szczytem Czantorii.
Wreszcie docieramy na szczyt. Widoki? - brak, bo wokół las. Jest co prawda wieża widokowa, ale zamiast na nią wchodzić, schodzimy trochę niżej w stronę wyciągu krzesełkowego, siadamy na zboczu i napawamy oczy panoramą gór z wijącą się wstążeczką Wisły u ich podnóża. To jest to !
Śmiejemy się, że właściwie można wjechać tu wyciągiem i ma się taki sam efekt. Czy rzeczywiście taki sam? Chyba jednak nie. Zgodnie stwierdzamy, że dopiero, gdy człowiek porządnie się umorduje wędrowaniem po górach, potrafi w pełni cieszyć się ich pięknem. Czy ktoś się ze mną nie zgodzi?
Czas schodzić, tzn. kawałek podwozimy się "rynną", a dalej schodzimy częściowo nartostradą, częściowo lasem
W Ustroniu odszukujemy nasz samochód i tu mogę zdradzić, do czego był on nam potrzebny. W planach mamy jeszcze Leśny Park Niespodzianek. Frajda nie tylko dla dzieci. Zwierzęta (sarny, daniele i muflony) chodzą sobie swobodnie ścieżkami między ludźmi. Jedzą z ręki - oczywiście karmę kupioną przy kasie. Chyba każdy odwiedzający kupuje: bilet + karma dla zwierząt, bilet + karma dla zwierząt... . Byliśmy już trochę po południu, zwierzęta były nieźle objedzone i w większości niestety zwyczajnie olewały nasze wyciągnięte dłonie z ziarnem. Jeden tylko daniel - cwaniak podszedł do mnie po cichutku z boku, rozerwał papierową torbę, karma wysypała się na ziemę i wtedy zebrało się stadko innych ucztujących za darmo. Jeszcze pokaz lotów ptaków drapieżnych. Wrażenie robi przelatujący nad głową bielik amerykański. Nie sposób się nie uchylić.
Spacerując ścieżkami Parku czujemy, że czas wracać.
Wieczorem czeka nas jeszcze jedna dawka klimatu Beskidu Śląskiego - koncert Józefa Skrzeka z kapelą Walasi w amfiteatrze w Wiśle. POLECAM !!!

Avatar użytkownika
Małgorzata Zapaleniec 824 kilometrów

Ostatnie wycieczki użytkownika

Pokaż więcej

Komentarze

Konto usunięte
2009-07-08 22:15:14
Konto użytkownika zostało usunięte
Avatar użytkownika
Marta Uzależniony od podróży 1498 kilometrów
2009-05-19 21:47:54
Rzeczywiście, ja przeszłam tę samą prawie trasę, tylko od drugiej strony;) I faktycznie, podejscie pod Czantorię może dac w kość.. Wyjechałam wyciągiem, zamiast wyjść, bo czekała mnie jeszcze długa droga, więc dla zaoszczędzenia sił skorzystałam z techniki. Zresztą to też jakaś atrakcja, a jedzie się przyjemnie :) W Leśnym Parku niestety nie byłam, ale znam go z opowiadań. Na pewno jeszcze nie raz będe miała okazję odwiedzić muflony i daniele, przeciez przyjadę tu jeszcze wiele razy;P
Dzięki za wizytę, pozdrawiam!
Newsletter Wypisz się z newslettera
Znajdziesz nas na:
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje - popularny portal turystyczny tworzony od 15 lat przez aktywną rodzinkę złożoną z mamy, taty i trzech córek. Sercem Polskich Szlaków jest blog z ciekawymi wpisami i fotorelacjami z wypraw oraz opisy atrakcji turystycznych w Polsce z pięknymi zdjęciami. Na przyjaznym Forum mamy 48 tys. postów. W sezonie notujemy 50 tys. Użytkowników na dzień, poza sezonem około 10 tys. Na profilu facebookowym mamy blisko 20 000 polubień, a na Instagramie ponad 2 000 Obserwujących.
Dreptamy.pl - wszystkie nasze wycieczki po Polsce
Copyright 2005-2020