Biesiada miodowa w Kurowie

2018-08-26
2018-11-19 10:12:41

Biesiada miodowa odbywa się co roku w Tykocinie i w Kurowie nad Narwią. Właściwie są to dwie konkurencyjne imprezy organizowane zwykle w dwa kolejne weekendy sierpnia. W Tykocinie bywałam, a w Kurowie jeszcze nie (to znaczy bywałam, ale nie na biesiadzie).



Akurat wróciliśmy z urlopu i mój organizm jeszcze się nie przestroił na siedzenie w domu. Nawet nie rozpakowałam podręcznego wyjazdowego plecaczka. Tymczasem biesiada miodowa w Kurowie trwa w najlepsze. Jest to impreza dwudniowa – w sobotę byliśmy w drodze, ale na niedzielę jeszcze zdążymy. Szkoda tylko, że pogoda jakby wyczuła, że skończyliśmy urlop i też się skończyła. Przez całe dwa tygodnie było fantastycznie słonecznie, a rodzinne strony powitały nas deszczem. Wykorzystując jakąś dziurę w chmurach i przerwę w deszczu decydujemy się pojechać do Kurowa.

Na miejscu, przy siedzibie Narwiańskiego Parku Narodowego okazuje się, że pomimo iż pogoda nie dopisała, pszczelarze i turyści nie zawiedli. Wybór miodów i innych pszczelich produktów jak zwykle na tego typu imprezie jest oszałamiający. Wkrótce nasz dziecinny wózek zajmują miody: duży słoik wielokwiatowego, mały – malinowego, malutki – miodu z dodatkiem czekolady i oczywiście miód prosto z plastra, bo po to głównie przyjeżdżam na biesiady. To taki mój smak dzieciństwa z czasów, gdy babcia miała pszczoły, a teraz spotykam go tylko na biesiadach miodowych.

Dziecko tymczasem odpuściło sobie południową drzemkę w wózku na widok mnóstwa atrakcji, a głównie pana na szczudłach. Ogląda świat i pracujące pszczółki na własnych nogach. Zresztą nie ma innego wyjścia jak matka zajęła wózek miodami.



W końcu od próbowania, degustowania i głosowania na miody konkursowe robi się za słodko. Pomimo deszczu idziemy na „Kładkę wśród bagien” – ścieżkę przyrodniczą, której nazwa mówi właściwie wszystko. Tak sobie myślę, że trzeba mieć mocno zabagnioną naturę, żeby po dwóch tygodniach pobytu wśród bagien poleskich ciągnęło mnie jeszcze na bagna narwiańskie. W ramach chowania się przed deszczem wchodzimy na zadaszoną wieżę widokową. Muzeum przyrodnicze w dworku jest wyjątkowo nieczynne.

Tym słodkim akcentem kończymy letni sezon turystyczny zadowoleni, choć nie uszło nam to na sucho. Teraz możemy zacząć jesienny sezon turystyczny:)

Odwiedzone miejsca

niedziela, 2018-08-26
  • Kurowo
    • siedziba Narwiańskiego Parku Narodowego

Inne wycieczki użytkownika

Pokaż więcej

Komentarze

2018-11-27 15:15:36

[cytuj autor='Anna Piernikarczyk'] Smakowicie :) A my tak lubimy miodek :) Własnie sie zaopatrzyłam w kolejne sloiki, bo to co zamówiłam latem na zime, znikneło już :) [/cytuj]

Ja też zaopatrzyłam się "na zimę", a zanim napisałam relację i wstawiłam wycieczkę, to już niewiele zostało. :)

 

2018-11-27 10:30:09

Smakowicie :) A my tak lubimy miodek :) Własnie sie zaopatrzyłam w kolejne sloiki, bo to co zamówiłam latem na zime, znikneło już :)

2018-11-27 09:13:14

To chyba najsłodszy wpis na Polskich Szlakach :).

2018-11-21 14:26:40

Wszystkim chętnym, lubiącym miodek polecam odwiedziny w Kurowie lub w Tykocinie w sierpniu.

2018-11-20 18:41:06

Do takiej biesiady też bym się przyłączył.Mniam...

2018-11-20 10:32:39

Też lubię małe co nieco,

ostatnio widzę że co nieco za bardzo nawet,

mniam :-)

2018-11-19 10:45:20

Tak. tak, Kubuś wiedział co dobre.

2018-11-19 10:21:04

I takie "imprezki" to ja lubię:) Bez Małego CoNieco nie wyobrażam sobie jesiennych wieczorów ... mam na myśli rzecz jasna MIÓD jak to Kubuś mawiał:)

Newsletter Wypisz się z newslettera
Portal pozytywnych podróżników
Copyright 2005-2018
Znajdziesz nas na: