Powitanie z żółwiami i Poleskim Parkiem Narodowym + ścieżka Spławy

2018-08-13
2018-10-05 09:51:21

Nasz prywatny, rodzinny dzień bez samochodu.



Z noclegu w Grabniaku do Załucza Starego mamy niecałe 2 km, więc idziemy pieszo. No, może niektórzy częściowo "na barana". W Załuczu jest Muzeum przyrodnicze Poleskiego Parku Narodowego, mini ścieżka przyrodnicza Żółwik i początek ścieżki Spławy. Wstęp do muzeum i na większość ścieżek jest płatny. Kupujemy bilety tygodniowe, które dzięki uprzejmości pracownika parku obowiązują przez całe dwa tygodnie naszego pobytu w tych stronach. Po prostu otwarcie powiedziałam, że chcemy przejść wszystkie płatne ścieżki, ale nie dzień po dniu, więc nie wystarczy nam tydzień i dało się przedłużyć datę ważności biletu.

Na początek oglądamy zbiory muzeum złożone z ekspozycji etnograficznej, przyrodniczej i innych. W budynku muzeum są też żywe okazy: ryby, raki i zaskrońce. Z kolei na zewnątrz pod wiatą zgromadzono kolekcję bryczek i chłopskich powozów.

Następnie idziemy na ścieżkę Żółwik wytyczoną obok muzeum. To malutka trasa dla dzieci z mnóstwem urządzeń edukacyjnych. Można skakać, kręcić, oglądać, zgadywać. Najciekawsze jest jednak żółwiowe oczko wodne, gdzie po raz pierwszy, ale nie ostatni na tym urlopie, spotykamy żółwie błotne. Sympatyczne gady wygrzewają się w słońcu na małej wyspie. Całe szczęście, że oczko wodne ogrodzono niskim płotkiem. Dzięki temu nawet początkujący turysta małego wzrostu może zobaczyć zwierzaki, a nie może zakłócać im spokoju ani wpaść do wody.



Przy ścieżce Żółwik mieści się też ośrodek rehabilitacji zwierząt. Wśród kontuzjowanych bocianów, które stanowią zdecydowaną większość pacjentów ośrodka, zauważamy też czaplę siwą. Pod przestronną wiatą w Załuczu odpoczywamy i posilamy się przed dalszą drogą.

Wyruszamy na ścieżkę przyrodniczą Spławy. Wędrujemy po wąskich drewnianych kładkach przez podmokłe tereny Poleskiego Parku Narodowego. Teraz, pod koniec długiego suchego lata są one mało podmokłe. Jeszcze piękniej jest podobno wiosną, gdy woda stoi po obu stronach ścieżki. Z drugiej strony to dobrze, że jest sucho, bo żeby minąć się z rowerzystami trzeba czasem zejść z kładki (oficjalnie ścieżka przeznaczona jest dla pieszych).

Dochodzimy do Jeziora Łukie - największego w Poleskim Parku Narodowym. Drewniany pomost prowadzi przez przybrzeżne zarośla i trzciny aż do tafli wody. Jest zielono-błękitno, dziko i pięknie. Byłoby też cicho, gdyby nie pewne rodzeństwo kłócące się o cokolwiek np. kto pierwszy zobaczył jaszczurkę na ścieżce.

Później tzw. groblą dziedzica dochodzimy do końcowego punktu ścieżki. Tam, pod kolejną wiatą czekamy aż obudzi się nasza śpiąca turystka (a może śpiąca królewna), która ukołysała się u tatusia na rękach. Cóż, pora przedszkolnego leżakowania.

Na koniec zjadamy lody w Załuczu Starym i wracamy do bazy. W sumie pokonaliśmy kilkanaście kilometrów. Ja się dopiero rozkręcam, ale obiecuję rodzinie, że następne trasy piesze będą krótsze.

Odwiedzone miejsca

poniedziałek, 2018-08-13
  • Poleski Park Narodowy
    • ścieżka przyrodnicza Spławy

Inne wycieczki użytkownika

Pokaż więcej

Komentarze

2018-10-06 11:58:50

Rozpoznawanie drzew po pniach to super pomysł. Wycieczka bardzo ciekawa.

My mamy kwadrans od naszego kameralngo osiedla duży z dzikimi łąkami ogród botaniczny. Tylko po drodze trzeba pokonać bardzo ruchliwę ulicę prowadzącą do/z jednej z betonowych sypialń Łodzi.

2018-10-06 07:36:25

Piękne okoliczności przyrody i wygląda na fajnie zorganizowane

Chętnie, bo lubimy kontakt z naturą

2018-10-05 20:12:48

Rodzinny dzień bez samochodu-piekny pomysł:-) I w dodatku w ciekawym miejscu.

2018-10-05 10:29:32

Bardzo przyjemnie spędzony dzień w tak okazałym miejscu.Piękne i interesujące miejsce.

Newsletter Wypisz się z newslettera
Portal pozytywnych podróżników
Copyright 2005-2018
Znajdziesz nas na: