Hala Boracza , czyli niedzielne spontaniczne spalanie poobiednich kalorii :)

2018-09-30
2018-09-30 23:57:05

Żona przed obiadem rzuciła hasło 'Idziemy na Boraczą?" Tu nie było co się namyślać tylko szybko jeść i ruszać ....



Hala Boracza to bardzo urokliwa hala w Beskidzie Żywieckim na wysokości ok.860 m... gdzieś pomiędzy szczytem Prusów ,a Redykalny Wierch . Więcej nie ma co opisywać gdy widać dobrze na zdjęciach :) 

Dzień : 30.09.2018

Tym razem nie sam ,a nawet w sporym składzie wędrowałem . Ekipom trzypokoleniową ... od wnuków po babcie tj.ja , moja żona , nasz prawie 4latek z górami obyty + szwagierka z dwiema pociechami (prawie 3 i 6lat) jeszcze z górami nieobytymi i moja teściowa :) tzn. Ekipa 7 krasnoludków :)



Trasa : Wystartowaliśmy z Żabnicy Skałki (parking przy sklepie) Gdzie jakimś cudem udało się nam znaleźć miejsce na dwa auta . Jakby na nas specjalnie czekały ...
Wędrowaliśmy "Trasą Niedzielnych Turystów" :) jak pewne osoby mawiają . A mianowicie idąc asfaltem ul.Boraczą aż do Schroniska na Hali Boraczej . Jakby ktoś nie wiedział asfalt kończy się ok.200-300m przed schroniskiem . Dalej wiedzie utwardzona w miarę równa droga ...
Trasa idealna np. na spacer z wózkiem po górach . Trasa łatwa i idealna dla każdego w każdym wieku . Trasa idealna na małe górskie spontaniczne wypady . Można bez przeszkód w klapkach , japonkach ,sandałach i nawet boso bez problemu iść .

Pod górę wejście na totalnym luzie zajęło nam 1.20 h ,a w dół nogi wręcz rwały się do marszu i raptem 50 min nam to zajęło . Co i tak na skład z dziećmi jest wręcz bardzo dobry .

Pogoda była wręcz idealna , nie zbyt ciepło lecz w sam raz (choć w cieniu trochę chłodem zalatywało) to jednak taka w sam raz by iść . Idealna pogoda na zdjęciowe szaleństwo w moim wydaniu :) . Po drodze mijaliśmy multum ludzi . Ilości wręcz rekordowe ... i to mimo faktu iż sklepy były dzisiaj otwarte :)

W schronisku kolejka też spora , a i czas na zamówienie też się trochę przeciągał lecz kto był głodny musiał swoje wyczekać .
Słynne Jagodzianki rozchodziły się w błyskawicznym tempie . Co rusz stawały się towarem deficytowym . Nie nadążali szykować nowych ... lecz ja i tak ich nie lubię :) Wybrałem frytki , które o dziwo dobrze były zrobione i nawet smakowały :P

Mój synek był tam zresztą już 3 raz . Pierwszy raz gdy jeszcze roczku nie miał :) 

Dzieci zadowolone . Jeszcze rzuciły hasło za tydzień chcemy znowu w góry :) . Więc kto wie jak pogoda dopiszę to znów ruszymy "bandą 7 krasnoludków" w góry 

Pewnie znów tam kiedyś wrócimy gdy znów nas nagle na małe spotkanie z górami weźmie :)

Komentarze

2018-10-11 14:59:07

Lubię takie zdjęcia :)

2018-10-03 12:51:01

[cytuj autor='Joanna'] Fajnie mieszkać w takiej okolicy [/cytuj]

Zgadzam się.Piękne fotki.

 

2018-10-03 08:32:36

Jakie piękne intensywne kolory. Ale narobiłeś mi smaka na jagodzianki:);)

2018-10-02 12:26:36

Ciekawa i fajna wycieczka.

 

2018-10-02 08:11:13

Raz tylko byłem, w latach 90-ych i nie bardzo pamiętam.

Pięknie to wygląda na fotkach, a na jagodzianki to jednak bym się skusił.

Takie rodzinne wyprawy marzą mi się. Szkoda że w góry nie mam bliżej.

2018-10-01 12:11:27

Super taka wielopokoleniowa wyprawa. Nic dziwnego, że po 2 godzinach marszu jagodzianki miały wielkie wzięcie.

A schronisko przyjazne niewidomym to piękna rzecz.

2018-10-01 10:39:34

Fajnie mieszkać w takiej okolicy

Newsletter Wypisz się z newslettera
Portal pozytywnych podróżników
Copyright 2005-2018
Znajdziesz nas na: