Jurajskie Skały Rzędkowickie i szybkie Podlesice

2018-07-01
2018-07-02 11:21:09
Jurajskie Skały Rzędkowickie i szybkie Podlesice, Anna Piernikarczyk
Wysoka na Jurze, Anna Piernikarczyk
Skały Rzędkowickie na Jurze, Anna Piernikarczyk
Skały Rzędkowickie na Jurze, Anna Piernikarczyk
Skały Rzędkowickie na Jurze, Anna Piernikarczyk
, Anna Piernikarczyk
Skały Rzędkowickie na Jurze, Anna Piernikarczyk
Skały Rzędkowickie na Jurze, Anna Piernikarczyk
Skały Rzędkowickie na Jurze, Anna Piernikarczyk
Skały Rzędkowickie na Jurze, Anna Piernikarczyk
Skały Rzędkowickie na Jurze, Anna Piernikarczyk
skalny komin, Anna Piernikarczyk
, Anna Piernikarczyk
, Anna Piernikarczyk
Skały Rzędkowickie na Jurze, Anna Piernikarczyk
Skały Rzędkowickie na Jurze, Anna Piernikarczyk
, Anna Piernikarczyk
Skały Rzędkowickie na Jurze, Anna Piernikarczyk
Skały Rzędkowickie na Jurze, Anna Piernikarczyk
Skały Rzędkowickie na Jurze, Anna Piernikarczyk
Skały Rzędkowickie na Jurze, Anna Piernikarczyk
Skały Rzędkowickie na Jurze, Anna Piernikarczyk
, Anna Piernikarczyk
, Anna Piernikarczyk
, Anna Piernikarczyk
, Anna Piernikarczyk
, Anna Piernikarczyk
Podlesice Centrum Dziedzictwa, Anna Piernikarczyk
Podlesice lapidarium, Anna Piernikarczyk
, Anna Piernikarczyk
, Anna Piernikarczyk
Skały Kroczyckie, Anna Piernikarczyk
, Anna Piernikarczyk
, Anna Piernikarczyk
Jaskinia Głeboka, Anna Piernikarczyk
Skały Kroczyckie, Anna Piernikarczyk

Co się odwlecze to nie uciecze! Jurajskie plany sobotnie przeszły na niedzielę. O świcie pogoda wyśmienita więc Łukasz mnie budzi żeby jak najwcześniej dzień zacząć, bo nie wiadomo co dalej będzie z pogodą no i jeszcze te nieszczęsne mecze po  południu. No więc szybko do kościoła i na wycieczkę. Pojęcie szybko jest obecnie u mnie baaardzo względne. No ale po 9.00 jesteśmy już w aucie i zmierzamy na jurajskie szlaki.



Cel - Skały Rzędkowickie, jeszcze dla nas nieodkryte, więc jedziemy trochę w ciemno. Zawsze mam lekkie obawy przed takimi wyjazdami, bo z Jurą to jak z jeziorami, nie wiadomo gdzie się zatrzymać i zaparkować, żeby dobrze trafić i zobaczyć te piękne widoki, które w necie się oglądało. A naoglądałam się i naczytałam dużo, żeby przygotowaną być i rodziny nie zawieść :) Tym razem rodzina bardzo okrojona, bo dziewczyny zabawiają się z dziadkami w górach, więc tylko z jedną na stałe przyklejoną jedziemy żeby nie było za łatwo i z psem dzikusem, a właściwie suką dzikuską :) Jak w domu spokojna i całkiem fajna, tak w terenie zawsze jest pobudzona, wręcz nadpobudliwa i nie do okiełznania. Jako, że spaceru dłuższego rannego pozbawiona, bo szybko, to już całą drogę w aucie nam skamplała, że już chce biegać po tych jurajskich ścieżkach. No i wyraz temu dała jak z auta ją wypuścili. Jakby tydzień świata nie widziała i woni świeżego powietrza nie czuła. No a nos ma jak najlepsza dzika zwierzyna, toteż żadnej żywej istocie nie odpuści, a szczególnie wlaśnie dziczyźnie, toteż na smyczy głównie ją trzymamy, co ją bardzo frustruje. Ale Dzień Psa akurat, więc trzeba wszystko to wybaczyć i radość psinie robić :)

Zaparkowaliśmy w Rzędkowicach, na parkingu oznaczonym na mapie i od razu wiedzieliśmy, że powinno być dobrze, bo samochodów kupa. Jeszcz Łukasz musiał dojść do ładu z mapą, bo się mu coś kierunek dojazdu pomylił i nie wierzył temu, co w terenie widzi, tylko co se tam wymyślił. Po krótkich oględzinach mapy doszliśmy wspólnie do ładu, że jednak jesteśmy w tych skałkach co trzeba i po tej stronie drogi co ma być :)

Zdjęcia są trochę niehronologicznie w galerii powstawiane, bo przywitała nas mroczna pogoda zapowiadająca rychły deszcz. Całą drogę wszystko do tej wody z nieba zmierzało, więc trochę mi humor siadł, bo w skałkach słońce potrzebne żeby urok pełny oglądać :) No ale idziemy na te skałki zielonym szlakiem. Przeszliśmy cały ich szereg, piknik zaliczając i podziwiając wspinaczy oblepiających każdą skałkę. Tak doszliśmy do ostatniej skałki. Ja miałam w planach zrobić pętlę i wrócić do auta ścieżkami rowerowymi biegnącymi przez las - czarną i zieloną. Łukasz miał zaś ambitny plan żeby dojść pieszo do Podlesic i Góry Zborów. Wszystko fajnie, tylko że potem jeszcze trzeba tą całą drogę zrobić w drugą stronę. Ale ja tam problemów robić nie chcę, byleby mąż był zadowolony, jakoś się doczłapię! Gdy jednak ukazuje się zejście na ścieżki rowerowe, a Łukasz widzę ma sam trochę dość, proponuje jednak mój wariant :) No i fajnie, bo się nam w lesie nagle słońce zaczyna pokazywac, więc sobie myślę w skrytości że może jeszcze natkniemy się na te Skały Rzędkowickie co już za nami takie obfocone w smutku chmur. Droga przez las długa a skałek ani widu. Dochodzimy do pierwszej z nich już na parkingu i chwila zawieszenia. Może jednak wrócimy trochę na nie zielonym szlakiem znów? Do miejsca pikniku pyknąć parę fotek, o jakie mi chodziło od początku :) Plan się ziszcza i jest cudownie, oczy napatrzeć się nie mogą. Tak to mogłabym się budzić i zasypiać każdego dnia. Zawsze szczęśliwa :)



Wracamy do auta i szybko w stronę Podlesic, co by pogoda nie uciekła. No zanim zajechaliśmy ten kawałeczek do Podlesic, to jednak uciekła. Znów buro, a w Centrum Dziedzictwa nie ma nic do jedzenia na dodatek, a my tylko po czekoladzie piknikowej jesteśmy. Mieliśmy coś zjeść i iść na Górę Zborów, ale znów zmiana planów. Na Górze już byliśmy przy ładnej pogodzie, po co teraz tam w mroku łazić. Szukamy w necie jakiejś jadłodajni, znalazła się w pobliżu Pizzeria Toskania, więc zajeżdżamy do niej na szybkie placki, jeden z sosem, drugi ze śmietaną. Wiem, wiem, ze pizzeria, ale jakoś Łukasz smaka miał na zbója a ja placki zawsze stawiam ponad wszystko jako knajpowe pewniaki. Ze śmietanką zawsze dobrze wchodzą :)

No i na koniec jednak jeszcze jakiś spacerek mi się marzy w Skałach Kroczyckich, od rana po cichu myślałam sobie o Kołoczku, bo tego nie znamy, więc zamiast na Górę Zborów, po oględzinach mapy proponuję spacer przez znane nam już wczesniej lapidarium skał jurajskich i dalej na masyw Kołoczek. Idziemy ściezkami rowerowymi znów i czarnym szlakiem. Pogoda znów się nam ładnie rozeszła i słońce świeci. Więc "na lekko", bez koszul i kurtek idziemy. Pod Jaskinią Głęboką mówię do Łukasza szybki spacer 10 minut w jedną stronę, jak dojdziemy do skałek to super, jak nie to wracamy, bo tam już ten mecz się szykuje i czuję lekki napór psychiczny, by kończyć tą wycieczkę. No ruszyłam z impetem te 10 minut wyrobić, ale że pod górkę się zrobiło, a to teraz mój wróg nr 1, tempo jednak trochę siadło. Po 7 minutach skałek widać żadnych nie było, las coraz głębszy a na dodatek akurat teraz pierwszy raz podczas tych dwóch brzydkich dni, kiedy byliśmy "na lekko", to nam deszcz z nieba leci. No i tak to pogoda za nas zdecydowała. Odwrót. Mamy plan na przyszłą wycieczkę z dziewczynami :) Co się odwlecze to nie uciecze!

Komentarze

2018-07-13 08:57:26

Zwłaszcza pocelebrować w tak fajnych okolicach, jestem za :-)

2018-07-09 20:10:42

[cytuj autor='Danusia']Fajna wycieczka. Czasem dobrze jest w okrojonym składzie pobyć ze sobą:-) Zwłaszcza teraz,gdy jedna przyklejona jeszcze na stałe:-) Pozdrowienia dla Was:-) Łapcie chwile.[/cytuj]

Dzięki, tak, trzeba czasem pocelebrować związek, nie tylko rodzinę :)

2018-07-09 13:36:41

Fajna wycieczka. Czasem dobrze jest w okrojonym składzie pobyć ze sobą:-) Zwłaszcza teraz,gdy jedna przyklejona jeszcze na stałe:-) Pozdrowienia dla Was:-) Łapcie chwile.

2018-07-06 08:29:56

Dzięki Emi :) Ty na skałkach znasz się tu najlepiej :)

2018-07-06 01:21:40

Te wszystkie miejsca są mi doskonale znane, a do Rzędek mam chyba największy sentyment. 

Super wycieczka, intensywna i słoneczna :)

2018-07-04 07:41:34

[cytuj autor='allie']Kolejny ciekawy wypad. Skałki tego typu zawsze robią wrażenie, a już zdjęcie tytułowe mrozi krew w żyłach :)[/cytuj]

To prawda, super się trafił tam wspinacz :)

2018-07-04 00:08:23

Kolejny ciekawy wypad. Skałki tego typu zawsze robią wrażenie, a już zdjęcie tytułowe mrozi krew w żyłach :)

2018-07-03 00:10:55

Na Jurze zawsze można coś ciekawego zobaczyć.Fajnie spędziliście dzień.

2018-07-02 13:39:41

[cytuj autor='Joanna']Wbrew pogodzie dużo udało się wam zobaczyć. Tej części Jury jeszcze nie znam.[/cytuj]

Dzięki, po Jurze to ja lubię połazikować, a szczególnie w nowych miejscach, których już nie ma aż tak dużo :) Skałki to wraz z zamkami moje najulubieńsze miejsca :)

2018-07-02 13:20:47

Wbrew pogodzie dużo udało się wam zobaczyć. Tej części Jury jeszcze nie znam.

NewsletterWypisz się z newslettera
Portal pozytywnych podróżników
Copyright 2005-2018
Znajdziesz nas na: