2014-10-04
2018-06-14 14:04:25
Sabat sobotni. , kasia
Kurozwęki, kasia
Kurozwęki, kasia
Kurozwęki, kasia
Kurozwęki, kasia
Kurozwęki, kasia
Kurozwęki, kasia
Kurozwęki, kasia
Kurozwęki, kasia
Kurozwęki, kasia
Kurozwęki, kasia
Szydłów , kasia
Szydłów , kasia
Szydłów , kasia
Szydłów , kasia
Szydłów , kasia
Szydłów , kasia
Szydłów , kasia
Szydłów , kasia
Szydłów , kasia
Szydłów , kasia
Szydłów , kasia
Szydłów , kasia
Szydłów , kasia
Park Rozrywki i Miniatur Sabat Krajno, kasia
Park Rozrywki i Miniatur Sabat Krajno, kasia
Park Rozrywki i Miniatur Sabat Krajno, kasia
Park Rozrywki i Miniatur Sabat Krajno, kasia
Park Rozrywki i Miniatur Sabat Krajno, kasia
Park Rozrywki i Miniatur Sabat Krajno, kasia
Park Rozrywki i Miniatur Sabat Krajno, kasia
Park Rozrywki i Miniatur Sabat Krajno, kasia
Park Rozrywki i Miniatur Sabat Krajno, kasia
Park Rozrywki i Miniatur Sabat Krajno, kasia
Park Rozrywki i Miniatur Sabat Krajno, kasia
Park Rozrywki i Miniatur Sabat Krajno, kasia
Park Rozrywki i Miniatur Sabat Krajno, kasia
Park Rozrywki i Miniatur Sabat Krajno, kasia
Park Rozrywki i Miniatur Sabat Krajno, kasia
Park Rozrywki i Miniatur Sabat Krajno, kasia
Park Rozrywki i Miniatur Sabat Krajno, kasia
Park Rozrywki i Miniatur Sabat Krajno, kasia
Park Rozrywki i Miniatur Sabat Krajno, kasia
Park Rozrywki i Miniatur Sabat Krajno, kasia
, kasia

Wakacje były bardzo intensywne. I co tu dużo mówić, przez swoją intensywność dość kosztowne. W przeciągu zaledwie dwóch tygodni, było i morze, i góry były, i jeszcze ciekawe przerwy w podróży. Kiedy po tych wojażach dotarliśmy wreszcie do Lelowa na grilla, żeby odsapnąć okazało się, że urlop się kończy. Odrobinę cuś za szybko. Ale baterie udało się trochę podładować. Potem przyszedł wrzesień. Początek roku szkolnego i czas na podreperowanie budżetu. Ponadto tata nadrabiał zaległości w pracy i odpoczywał po wakacjach jeżdżąc w delegacje. A ja, no cóż – czekałam (wcale nie-cierpliwie) na jakąś okazję wyruszenia z domu. I choć jesień była całkiem udana, to i złośliwa. Bo jak miałyśmy prawo jazdy, czyli tatę do dyspozycji, to akurat padało przez tydzień. Jak tata wyjeżdżał, to się termometr uruchamiał i 26 stopni pokazywał. Chcąc nie chcąc, trzeba było czekać. A to nie jest moje ulubione zajęcie. I kiedy wreszcie na początku października, trafił się i tata, i trafiła się pogoda, zaplanowałam wycieczkę. Ale zanim mój plan został zrealizowany, czekało mnie zadanie o niespotykanym stopniu trudności. Musiałam do tego pomysłu przekonać Darka. Łatwe to nie było. Daruś z delegacji wracał i już od progu krzyczał, że zmęczony. Przekonanie Go, że wycieczka z nami to też odpoczynek i relaks, podobnie jak leżenie w dużym pokoju na kanapie, to był taki mount everest moich możliwości negocjacyjnych. Darek wynegocjował takie warunki przed wyjazdem, że po powrocie to właściwie musiał już tylko leżeć i oczyma przewracać. Ale dobra niech tam mu będzie. Ważne, że jedziemy. Wybrałam po raz kolejny świętokrzyskie. Lubię to województwo. Lubię jego widoki i klimat. Lubię jego różnorodność. A poza tym wszystkim jest niedaleko naszego miejsca zamieszkania. Taka odległość, która pozwala na jednodniowy wypad. 



Zaczęliśmy w Kurozwękach. No nie wiem, co kto lubi, nam nie przypadł ten pałac do gustu. Punkt decydujący o tym, że była to nasza jedyna wizyta znajduje się w miejscu gdzie postawiono drewnianą budkę dla pani bileterki. Kobieta po mistrzowsku sprowadziła nas do parteru oświadczając, że dzisiaj mają wesele i potraktowała jak intruzów. Od razu przypomniała mi się ta wzmianka o „tradycyjnej polskiej gościnności” na stronie: Hotel w Kurozwękach. W tym momencie właściwie ode chciało mi się oglądać ten pałac. Potrafię zrozumieć, że właściciel zarabia na organizowaniu imprez. Denerwuje mnie natomiast ta chytra zachłanność. Skoro w weekendy pałac jest niedostępny powinni poinformować o tym na stronie. 

Jedziemy do Szydłowa. Ciekawa byłam tego miejsca. Po relacjach, po zdjęciach przejrzanych w internecie dużo sobie wyobrażałam. A wyobraźnie mam gigantyczną. Zderzenie z rzeczywistością było dla mnie niemałym rozczarowaniem. Miejscowość, owszem bardzo ciekawa, ale… No właśnie, ale brakowało mi tam klimatu. Spójności, zgrania przeszłości z teraźniejszością. Kamienne mury zrobiły na mnie ogromna wrażenie. I ta potężna brama, wygląda tak obiecująco. Uwierzyłam, że po drugiej stronie czeka na mnie coś wyjątkowego. Zawartość murów była przykrą niespodzianką. Dlaczego? Bo ten rynek z jego zabudowaniami jest zupełnie wyrwany z kontekstu. Miesza się tam stare z nowym, ale nie jest ze sobą zgrane. 

No to już kończę. Ale jeszcze na koniec to, co właściwie miało być tylko dodatkiem, zabawą dla dzieci, a okazało się najfajniejszą atrakcją dnia. Sabat Krajno – Park Rozrywki i Miniatur. Można tam zobaczyć miniatury najbardziej znanych budowli na świecie i zafundować dzieciom trochę zabawy. Zaczęliśmy od oglądania miniatur, bo dzieci zawsze są grzeczniejsze, kiedy mają w perspektywie jakąś zabawę.  Nie marudzą tyle i nie narzekają, że nudno, tylko próbują nie podpaść, żeby nie stracić zabawy. Barbara tak się zapamiętale zachwycała wszystkimi miniaturami, że zaczęło mnie to drażnić. Rozbroiła nas jednak jak na pytanie o Cerkiew Wasyla Błogosławionego w Moskwie odpowiedziała, że to Disneyland. Sabat Krajno polecam gorąco. Fajnie urządzone, na dużym kawałku łąki, który jest rozciągnięty na sporej górce. Nie ma tam tej ciasnoty, którą zaobserwowałam w innych tego typu miejscach.  Ponadto ta górka sprawia, że miniatury są fajnie wyeksponowane, a widok z górki dość osobliwy.



Odwiedzone miejsca

sobota, 2014-10-04

Inne wycieczki użytkownika

Pokaż więcej

Komentarze

2018-06-18 08:15:53

[cytuj autor='Maciej A'] -:),Czas mija szybko, zwłaszcza wtedy, gdy chciałoby się go zatrzymać. Widzę po Hopsiaku, jak zmienia się dzień po dniu.Właśnie zdecydowała że musi coś teraz napisać, więc muszę oczywiście kończyć, Tatusiowie są bez szans... Edytowano: 2018-06-17 09:09:34[/cytuj]

Emocje, o których piszecie mieliśmy już za sobą, a teraz znów do nas wracają ;)

 

2018-06-18 08:08:44

[cytuj autor='kasia'] Bo narazie uzupełniam starocie :). A oto Gandalf. [/cytuj]

He jaki fajny biszkopcik :) My też chcieliśmy białego i to goldencia, a taki czarny demonek nam się trafił i charakterkiem też swój kolor trochę przypomina :)

 

2018-06-17 09:04:08

[cytuj autor='kasia'] Maćku, Tobie akurat to chciałabym napisać coś szczególnego. Zawsze mnie dopingowałeś i mimo upływu czasu zostały mi w pamięci Twoje motywujące komentarze. Tak się cieszę, że tu nadal jesteś. Czytałm twoją wyprawę do Karwi z córcią. Może nie powinnam o tym pisać, ale beczałam w trakcie jej czytania. Dzieci mi podrosły i zachowują się trocę inaczej. A Ty przywołałeś wspomnienia. Cieszę się, że jesteś. :)  Edytowano: 2018-06-15 23:58:53[/cytuj]

-:),

Czas mija szybko, zwłaszcza wtedy, gdy chciałoby się go zatrzymać. Widzę po Hopsiaku, jak zmienia się dzień po dniu.

Właśnie zdecydowała że musi coś teraz napisać, więc muszę oczywiście kończyć, Tatusiowie są bez szans...

 

Edytowano: 2018-06-17 09:09:34

2018-06-16 08:10:25

[cytuj autor='Anna Piernikarczyk'] Dziękuję :) I wzajemnie :) A jaki piesek, na zdjęciach nie widziałam, pochwalcie się :)[/cytuj]

Bo narazie uzupełniam starocie :). A oto Gandalf. 

2018-06-15 23:47:39

[cytuj autor='Maciej A']Hej Kasiu, fajnie że wróciłaś.Twoje relacje zawsze poprawiają mi humor,zły dzień, a jak przeczytałem, to jakby lepszy.Miejsca fajne i do zwiedzenia, nie mam znowu tak dalekopozdrawiam[/cytuj]

Maćku, Tobie akurat to chciałabym napisać coś szczególnego. Zawsze mnie dopingowałeś i mimo upływu czasu zostały mi w pamięci Twoje motywujące komentarze. Tak się cieszę, że tu nadal jesteś. Czytałm twoją wyprawę do Karwi z córcią. Może nie powinnam o tym pisać, ale beczałam w trakcie jej czytania. Dzieci mi podrosły i zachowują się trocę inaczej. A Ty przywołałeś wspomnienia. Cieszę się, że jesteś. :)

 

 

Edytowano: 2018-06-15 23:58:53

2018-06-15 23:11:58

[cytuj autor='marian']Super wycieczka.Miejsca,które jeszcze nie udało mi się zwiedzić a chętnie to uczyniłbym.[/cytuj]

Polecam. Choćby po to aby mieć włane na ten temat zdanie. I dużo do oglądania :).

 

2018-06-15 22:01:20

Hej Kasiu, fajnie że wróciłaś.

Twoje relacje zawsze poprawiają mi humor,

zły dzień, a jak przeczytałem, to jakby lepszy.

Miejsca fajne i do zwiedzenia, nie mam znowu tak daleko

pozdrawiam

2018-06-15 21:03:09

Super wycieczka.Miejsca,które jeszcze nie udało mi się zwiedzić a chętnie to uczyniłbym.

2018-06-15 18:48:26

[cytuj autor='kasia'] Stęskniłam się. Takiej atmoswery jak na Polskich Szlakach nie ma nigdzie :). I to nie jest żadna kokieteria. Mam teraz trochę czasu (na bezrobociu), to uzupełnie materiał w wolnych chwilach. Może ktoś coś sobie podejrzy. Pozdrawiam cię gorąco Aniu. Ps. Też mamy psa w załodze :).  [/cytuj]

Dziękuję :) I wzajemnie :) A jaki piesek, na zdjęciach nie widziałam, pochwalcie się :)

2018-06-15 16:36:15

[cytuj autor='Anna Piernikarczyk']Fajnie że wróciłaś :) Z radością znów poczytałam, co do Kurozwęk, zgadzam się trochę z Tobą, Szydłów w sumie też dobrze rozgryzłaś, bo o ile mury fantastyczne, to za murami już miejscami dużo gorzej faktycznie, przydałoby się trochę koncepcji, jednolitości i byłoby to miejsce w pełni czarowne! W Sabacie nie byłam, niestety, choć znam to miejsce z netu, na pewno się kiedyś wybierzemy :)[/cytuj]

Stęskniłam się. Takiej atmoswery jak na Polskich Szlakach nie ma nigdzie :). I to nie jest żadna kokieteria. Mam teraz trochę czasu (na bezrobociu), to uzupełnie materiał w wolnych chwilach. Może ktoś coś sobie podejrzy. Pozdrawiam cię gorąco Aniu. 

Ps. Też mamy psa w załodze :). 

 

2018-06-15 16:31:02

[cytuj autor='Anja']Światowo:);)[/cytuj]

To jest "świat" na miarę naszych możliwości :). 

2018-06-15 16:29:34

[cytuj autor='Joanna']Fajna wycieczka. Ja wybrałam kiedyś świętokrzyskie, gdy zachciało się w góry, a żadne wyższe nie wchodziły w grę, bo miałam wtedy pięcioletnie dziecko i męża świeżo po złamaniu nogi. W Kurozwękach też trafiliśmy na wesele, ale synek rozbroił wszystkich przy kasie stwierdzając, że on i tak nie ma czasu na zwiedzanie, bo wieczorem umówił się z Kasią (była taka dziewczynka w miejscu, gdzie nocowaliśmy). W Szydłowie byliśmy przejazdem w drodze do Pacanowa i bardziej zapamietałam wszechobecne śliwki z okolicznych sadów niż mury. Sabat Krajno znam tylko z opisów.[/cytuj]Świętokrzyskie ma sporo do zaoferowania. Dla mnie to jest województwo o charakterze polskim. Bardzo je lubię. Dzieci w podróży to jest coś, co przerabiam od wielu lat. Ich puenty i wnioski są nie do podrobienia. :)

 

2018-06-15 11:39:45

Fajna wycieczka. Ja wybrałam kiedyś świętokrzyskie, gdy zachciało się w góry, a żadne wyższe nie wchodziły w grę, bo miałam wtedy pięcioletnie dziecko i męża świeżo po złamaniu nogi. W Kurozwękach też trafiliśmy na wesele, ale synek rozbroił wszystkich przy kasie stwierdzając, że on i tak nie ma czasu na zwiedzanie, bo wieczorem umówił się z Kasią (była taka dziewczynka w miejscu, gdzie nocowaliśmy). W Szydłowie byliśmy przejazdem w drodze do Pacanowa i bardziej zapamietałam wszechobecne śliwki z okolicznych sadów niż mury. Sabat Krajno znam tylko z opisów.

2018-06-15 09:53:12

Światowo:);)

2018-06-15 08:53:41

Fajnie że wróciłaś :) Z radością znów poczytałam, co do Kurozwęk, zgadzam się trochę z Tobą, Szydłów w sumie też dobrze rozgryzłaś, bo o ile mury fantastyczne, to za murami już miejscami dużo gorzej faktycznie, przydałoby się trochę koncepcji, jednolitości i byłoby to miejsce w pełni czarowne!
W Sabacie nie byłam, niestety, choć znam to miejsce z netu, na pewno się kiedyś wybierzemy :)

NewsletterWypisz się z newslettera
Portal pozytywnych podróżników
Copyright 2005-2018
Znajdziesz nas na: