Korona Beskidu Niskiego - resume :)

2017-04-25
2018-06-12 21:31:50
Korona Beskidu Niskiego - resume :), kristofhetvenharom
Bielanka - "Dom zły", kristofhetvenharom
Bruśnik - wieża osiągalna, kristofhetvenharom
Brzanka - wieża osiągalna, kristofhetvenharom
W drodze na Maślaną Górę, kristofhetvenharom
Zostałem zepchnięty do defensywy..., kristofhetvenharom
Towarzysz wyprawy na Jaworzynę Konieczniańską, kristofhetvenharom
W drodze do Lipowca, kristofhetvenharom
Cmentarz Łużna, kristofhetvenharom
Towarzysz wyprawy na Magurę Małastowską, kristofhetvenharom
Maślana po raz pierwszy, kristofhetvenharom
Morskie Oko pod Maślaną Górą, kristofhetvenharom
W drodze z Kanasiówki do Moszczańca, kristofhetvenharom
Chełm-widok nieco poniżej szczytu, kristofhetvenharom
Wysokie - widok na Żydowskie, kristofhetvenharom
Wysota nad Wysową, kristofhetvenharom

Zaciekawił mnie artykuł o Koronie Gór Polski w magazynie "n.p.m.", a potem przeczytałem książkę Bartosza Andrzejewskiego na ten temat. Poszukałem odpowiedzi na pytanie, czy jest coś takiego jak Korona Beskidu Niskiego (mojego ukochanego regionu). Okazało się, że PTTK Jasło stworzyło listę szczytów do zdobycia - jest ich 18. Czy to łatwe zadanie? Z jednej strony - niby niskie góry, a z drugiej - wśród stu najwybitniejszych polskich szczytów - 11 jest z tego terenu (choć sposób przyjęcia kryteriów wybitności jest dla mnie niezrozumiały). I dla porównania - okazało się, że podczas trzech wędrówek po Beskidzie Śląskim zdobyłem większość szczytów Korony B.Ś, nawet o tym wówczas nie wiedząc. Po prostu - idziesz na całodzienną wycieczkę i, siłą rzeczy, wchodzisz na kilka szczytów, które są blisko siebie. A w Beskidzie Niskim? Odległość między najdalej od siebie położonymi szczytami  - Jaworzem a Kanasiówką - wynosi - w linii prostej - około 80 km! Na zrealizowanie planu dałem sobie rok 2017, a dokładnie te kilka miesięcy, przez które góry są "czynne" - czyli od kwietnia do października.



Kwietniowe wycieczki na: Jaworze, Lackową, Ostry Wierch, Kozie Żebro, Rotundę - opisałem w jednej z relacji na PSz, a październikowe na: Tokarnię, Kamień, Polańską - w innych. Czas zamknąć temat i napisać kilka słów o pozostałych szczytach:

Pod koniec kwietnia wybrałem się do Olchowca (znanego z łemkowskich Kermeszy), by wyruszyć stamtąd na Baranie, ale już po kilkuset metrach wycofałem się ze względu na porywisty wiatr. Wiał on także w Krośnie i wyrwał mi z rąk gazetę czytaną w aucie - przy uchylonym oknie!! Po kilku godzinach, trochę bardziej na zachód wędrówka była jednak możliwa - i z Przełęczy M. poszedłem na Magurę Małastowską. Po drodze dołączył do mnie pies ze schroniska i przez godzinę mi towarzyszył. Przyjemnie wędruje się w okolicy Magury, nie ma tu jednak punktów widokowych, w jakie obfitują pobliskie okolice - chyba najbardziej łemkowska część Beskidu - wsie: Nowica, Oderne, Leszczyny, Kunkowa. Kolejny dzień - i czas na górę, jak dla mnie, nr 1 w BN - Jaworzynę Konieczniańską. Jedna z najwyższych, o fantastycznym podejściu od strony Koniecznej, a z drugiej strony - przepiękna dolina Regetowa Wyżnego, do tego od jesieni do wiosny szansa na bardzo dobry widok. Nawet pod koniec kwietnia widzę zbiornik Klimkówka i góry wokół niego. Na tę wycieczkę wybrał się ze mną piesek z Blechnarki - zaimponował mi wytrwałością (odprowadził mnie pod drzwi) i inteligencją. Wracając, postanowiłem zobaczyć cmentarz pod Jaworzynką, a stamtąd ruszyłem "na azymut" właśnie na ten szczyt, położony poza szlakami. Nie było to łatwe, bo nie posiłkuję się nowoczesnymi gadżetami, a ponadto trafiłem na bardzo gęsty las. Czy się udało? Chyba tak, szczyt nie był opisany, a wokół wszędzie było niżej :) W ostatni dzień urlopu miałem zamiar wejść na Chełm, ale ciekawsza wydała mi się wycieczka na Maślaną Górę k. Szymbarku (powinna, mimo wszystko, należeć do Korony!). Był to jeden z przyjemniejszych moich leśnych spacerów w tym roku, ze świetnym widokiem na Gorlice - ale nie ze szczytu (ten jest zalesiony). Schodząc, odwiedziłem Morskie Oko (jeziorko osuwiskowe) - cóż, spodziewałem się, że będzie trochę większe... Po pewnym czasie kolejny efektowny widok - tym razem na Szymbark, a potem strome zejście do szosy. Pierwszego maja wróciłem do Olchowca - tym razem droga na Baranie stanęła otworem. Wejście w las za wsią oznaczało wejście do Magurskiego Parku Narodowego. Podejście na szczyt trwało nieco dłużej niż się spodziewałem. Stromo było tylko pod samym wierzchołkiem. A na nim - drewniana wieża, zbudowana przez Słowaków. Jej stabilność nie budzi mojego zaufania. Widok jest, przypuszczam, dla kochających odludne tereny, najciekawszy w Beskidzie. Po południu odwiedzam dwa szczyty, na których byłem już kilka razy - Grzywacką i Łysą Górę - ta druga należy do KBN, a ta pierwsza, choć niższa, powinna, bo jest jednym z najlepszych punktów widokowych w promieniu kilkudziesięciu km. Pierwszy raz wchodzę od wsi Kąty drogą krzyżową - podejście jest prawie równie ciekawe jak szlakiem GSB (również z Kątów). W wolny, słoneczny majowy dzień spotykam tu kilkudziesięciu turystów, czyli kilkanaście razy więcej niż na wszystkich innych szczytach razem wziętych. Tu się nie stoi w kolejce na szczyt :)

Pod koniec maja na celownik biorę okolice Dukli, czyli Piotrusia i Cergową. Na Piotrusia wchodzę z miejscowości Stasianie (trasa Tylawa-Komańcza). Początek jest bardzo trudny, bo nie da się iść leśną drogą, rozjeżdżoną przez traktory - pozostaje przedzieranie się przez zarośla. Potem jest dużo lepiej. Gdyby ktoś przestawił mi auto do Dukli, poszedłbym dalej żółtym szlakiem przez Zawadkę Rymanowską. Trzeba jednak wracać, przejechać i z Dukli ciekawą trasą, obok Złotej Studni wejść na szczyt, na którym, mam nadzieję, wkrótce będzie można podziwiać widoki z wieży. 16 czerwca czas na jeden z najodleglejszych od cywilizacji szczytów - Kanasiówkę. Był to dość długi spacer, z parkingu koło wsi Wola Niżna przez Rudawkę Jaśliską i Jasiel (świetne miejsce na nocleg, jeśli ktoś lubi takie klimaty), a powrót przez Moszczaniec z zakładem karnym, o którym wspominają w filmie "Dom zły" (który po dziś dzień stoi w Bielance k. Gorlic). Szczyt niczym się nie wyróżnia, żałuję, że nie poszedłem na pobliską Pasiekę/Wielki Bukowiec, żeby chociaż zobaczyć wieżę... Wątkową dopiero w sierpniu "atakuję" z Folusza, gdzie ostatnie lata życia spędził słynny łemkowski malarz Nikifor. "Tam" idę szlakiem zielonym, a "z powrotem" - żółtym. Należało postąpić odwrotnie, bo żółty pięknie, dość stromo schodzi, a ja zdecydowanie bardziej wolę iść po górę. Przy okazji przekonałem się, że szczyt Wątkowej to nie to miejsce z wiatą i pomnikiem upamiętniającym wędrówki papieża, lecz położone nieco na zachód miejsce z tabliczką. Przy okazji - zwiedziłem rezerwat skalny Kornuty. Kiedyś już szedłem zielonym szlakiem do Gorlic, ale była wtedy mgła - nie było szans zobaczyć skał ani sensu schodzić ze szlaku. I tak czułem się jak w lesie Aokigahara... Dwa tygodnie później wybrałem się na jeden z ładniejszych szczytów regionu - położone w Parku Narodowym Wysokie - nie aż tak bardzo (657 m), ale podczas podejścia od strony Krempnej z każdym metrem można podziwiać coraz lepszy widok w stronę Żydowskiego (gdzie niedawno wytyczono ścieżkę przyrodniczą "Kiczera"). Wolę jednak spacer od strony Ożennej, gdzie widok z drogi znikającej w lesie też jest niczego sobie. I wreszcie - ostatni akcent - urlop wrześniowo-październikowy. Jakże miło się on rozpoczął! W piątkowy wieczór dowiedziałem się od koleżanki w Gorlicach, że nazajutrz w Wysowej jest festiwal piwa! Tego nie można przepuścić, ale najpierw trzeba wejść na "zaległy" Chełm. Podchodziłem do tej góry nad mapą jak pies do jeża - najpierw chciałem ruszyć z Wawrzki, ale kiepsko tam z miejscem na pozostawienie auta. Później chciałem wyruszyć z centrum Grybowa, ostatecznie wybrałem krótszą wersję spaceru z podjechaniem jak najwyżej się da. Za wysoko :) - muszę trochę zejść szlakiem, zanim wejdę w las. Spodziewałem się dużej stromizny, ale nie było tak źle. Wchodziło się jednak ciężko, bo byłem tego dnia w słabej dyspozycji. Widoki, o ironio, są piękne, gdy zejdzie się z lasu do miasta, a sam szczyt jest zalesiony. W Wysowej jedno małe, ale bardzo dobre piwo, dość długi spacer po uzdrowisku i jeszcze dłuższa jazda do Komańczy - bazy do "ataku" na pozostałe wierzchołki. Teraz czas zaciekawić się miejscami polecanymi do odwiedzenia przez Magurski PN, czyli Magurską Odznaką Terenową. 



Dołączam kilka zdjęć - nie wszystkie są ściśle związane z tematem, ale z szeroko pojętym BN (i okolicami) - jak najbardziej.

 

 

Komentarze

2018-06-14 08:49:00

Gratuluję,bardzo fajny cel i realizacja :) Sporo czworonożnych przyjaciół i świadków wydarzeń spotkałeś ;)

2018-06-13 21:37:50

powodzenia w realizacji zamierzeń,

ciekawe górki, niezbyt mi po drodze, ale kiedyś fajnie byłoby coś zobaczyć,

przyroda i spokój, zalety nie do przecenienia

2018-06-13 11:08:01

Dołączam się do gratulacji. Fajne podsumowanie.

2018-06-13 08:37:34

Podziwiam i gratuluje tylu ciekawych wypraw.

NewsletterWypisz się z newslettera
Portal pozytywnych podróżników
Copyright 2005-2018
Znajdziesz nas na: