wrocław-3 dni w mieście krasnali część 1

2018-05-31
2018-06-11 20:59:51

Jest 31 dzień maja (boże ciało) a ja wybieram się na ten długi wekennd do wrocławia,wyjazd ten zaplanowany był już z półrocznym wyprzedzeniem aby znaleść lokum w przytępnej cenie.Więc czas w drogę,trasę między katowicami a wrocławiem pokonujemy autobusem (flix bus-bilety zakupione z miesięcznym wyprzedzeniem),droga mija dość szybko bez żadnych przygód,po niespełna 2 godzinach i 30 minutach meldujemy się na dworcu autobusowym we wrocławiu,teraz pozostało odnalezienie naszego hostelu w którym mamy założoną rezerwacje.Po chwili studiowania mapy ruszamy w dobrym kierunku,aby po 40-stu minutach zameldowac się w hostelu.Pozostaje nam rozpakowanie bambetli i wyruszenie na pierwsze zwiedzanie,a że słoneczko świeci mocno,to korzystamy z niego i udajemy się w drogę.



Pierwsze kroki kierujemy w kierunku parku J.Słowackiego,w którym to odnajdujemy pomnik wieszcza,a także pomnik poświęcony ofiarom katyńskim,wędrując dalej parkiem natrafiamy na rzezby na cokołach,oraz na rzezbę pt'oczekiwanie',robimy kilka pamiątkowych zdjęć i ruszamy w kierunku muzeum narodowego(przed wejściem również znajdują się rzeżby),oglądamy je by po chwili ruszyć dalej w kierunku wzgórza polskiego gdzie znajdują się pozostałości po bastionie ceglarskim,wdrapując się na wzgórze docieramy do punktu widokowego na odrę i ostrów tumski,podziwiamy ten widok przez dłuższy czas,a następnie ruszamy bulwarem nad odrę.Aby po krótkim spacerze odpocząć przy kawie nad odrą.Po pstryknięciu kilku pamiątkowych fotek i chwili odpoczynku ruszamy dalej,tym razem w kierunku przystani turystycznej gdzie zostajemy nagabowani przez armatorów.Po chwili udaje nam się uwolnić i idziemy dalej przekraczając sławetny most z kłódkami (most zakochanych )wkraczamy na ostrów tumski.Ludzi jest chmara,poruszamy się powoli i rozglądamy na wszystkie strony.Idąc główną aleją docieramy do katedry św.Jana Chrzciciela(oglądamy ją z zewnątrz w środku trwa msza).Robię kilka fotek i podejmuję decyzje o powrocie do hostelu,bo jutro czeka nas intensywny dzień.

 

Dzień 1 Piątek



Na ten dzień mamy zaplanowane zwiedzanie sławetnego ogrodu zoologicznego państwa gucwińskich,a także afrykarium.Po przeczytaniu kilkunastu opini o kolejkach panujących w ogrodzie zoologicznym w wekenndy,postanowiłem zwiedzić go w piątek.I tak ruszamy z samego rana o 9.00 opuszczamy pokój i udajemy się na przystanek komunikacji miejskiej,aby po około 30minutach znaleść się pod ogrodem zoologicznym,(bilety można zakupić z automatu-za odliczoną gotówke),przez internet,lub w kasie.Niestety zmuszony jestem kupić bilety w kasie,aby je kupić muszę stać w kolejce dobre 30minut,przy zakupie biletu dowiedziałem się iż na wejście do afrykarium oczekuje się 60minut,niepozostało mi nic innego jak po przekroczeniu bramy wejściowej ustawić się do drugiej kolejki i spokojnie posówać się w kierunku wejścia do afrykarium.Po 65minutach oczekiwania przekraczamy mury afrykarium i zaczynamy zwiedzanie.Zwierzęta zamieszkujące afrykarium robią wrażenie nietylko na dzieciach ale także na dorosłych.Jednak największe wrażenie robią tutejsze akwaria z mnóstwem różnorodnych ryb,a gdy tusz przed twarzą przepływa rekin,lub płaszczka efekt jest murowany.Podziwiając tutejsze zwierzęta i zobaczywszy wszystkie atrakcje afrykarium opuszczamy je i udajemy się na zwiedzanie dalszej części ogrodu zoologicznego.Słoneczko przygrzewa mocno co daje się we znaki nawet zwierzętą(zwierzęta są ospałe,a część z nich się pochowała w zaroślach),wędrujemy od jednego wybiegu do drugiego,i gdy prześliśmy prawie całe zoo postanawiamy wracać do wyjścia,po prawie 6-ciu godzinach opuszczamy ogród zoologiczny i udajemy się na dalsze zwiedzanie.W niedalekiej odległości od zoo znajdujemy park miniatur który ma swoją siedzibę na terenie klubu sportowego ślęza,postanawiamy zwiedzić to miejsce,niestety nasze rozczarowanie niema końca(są tutaj miniatury 8-iu budowli,dobrze że za bilet daliśmy 5zł).Zdegustowaniu ruszamu w kierunku hali stulecia,po dotarciu do wejścia okazuje się iż możemy ją zwiedzić,co też uczyniliśmy(specjalnie zaadaptowane wnętrza Hali Stulecia, tworzy ścieżkę edukacyjno –poznawczo – rekreacyjną, która składa się z czterech pomieszczeń głównych Visitor Center, Pokój Historyczny, Edukacyjno – Poznawczy oraz Galeria. Wszystkie części ścieżki tworzą spójną całość prezentującą w sposób kompleksowy architektoniczny i historyczny rys Hali Stulecia, Wrocławia, regionu oraz innych obiektów z listy UNESCO.)Po zwiedzeniu hali naszym następnym punktem okazała się tutejsza pergola,( budowla w kształcie połowy elipsy o długości 640 metrów, zbudowana w 1913 roku jako integralna część terenów wystawowych Hali Stulecia. Składa się z 750 kolumn złączonych trejażami, które porośnięte są bujną winoroślą.)Podążając pergolą osłonięci od słońca docieramy do ogrodu japońskiego(ogród jest jednym z niewielu śladów po Wystawie Światowej z 1913 roku. Urządzony był przez największego wówczas japonistę – entuzjastę, hrabiego Fritza von Hochberga i japońskiego ogrodnika Mankichi Arai – był perłą wystawy. )Po chwili wyciszenia w ogrodzie japońskim wracamy pod pergolę i obserwujemy pokaz fontanny multimedialnej(niestety w dzień efekt jest inny niż wieczorem).Po pokazie udajemy się w drogę powrotną do hostelu.

Odwiedzone miejsca

czwartek, 2018-05-31

Inne wycieczki użytkownika

Pokaż więcej

Komentarze

2018-06-13 21:34:14

Moje ulubione miasto, trzy dni to faktycznie już trochę czasu jest,

nie trzeba się specjalnie spinać i większość fajnych rzeczy można w tym czasie zobaczyć

czekam na dalszy ciąg.

2018-06-12 21:17:51

Tyle razy już byłam we Wrocławiu, a Afrykarium jeszcze nie odwiedziłam - muszę koniecznie nadrobić. Fajnie, że miałeś sporo czasu na zwiedzanie.

2018-06-12 15:01:58

Wrocław w trzy dni faktycznie w dużej części da się już zobaczyć, jeden dzień na jego zwiedzanie to zdecydowanie za mało. Ciekawa jestem co jeszcze znalazło się na Twojej check liście, więc czekam na kolejne części.

2018-06-12 12:53:39

Ciekawe miasto, w którym ciągle jeszcze nie byłam.

2018-06-11 22:57:45

Myślę  że Twój  pobyt w tym mieście będziesz miło wspominał.Trochę te kolejki w zoo przerażają ale afrykarium jest tego wart.Zoo w Wrocławiu kojarzy się  nam z Państwem Gucwińskim ale już od ładnych pare lat tam nie pracują.Przykro że po tylu latach pracy trochę w niesmaku musieli się pożegnać z pracą ZOO.

Newsletter Wypisz się z newslettera
Portal pozytywnych podróżników
Copyright 2005-2018
Znajdziesz nas na: