Wysoka

2017-08-15
2018-05-15 10:15:46
Wysoka, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi

Drugie podejście na Wysoką...kolejny raz wybieramy się do Doliny Złomisk tym razem ze zrealizowaniem naszego planu, który ostatnio musieliśmy zmienić przez resztki śniegu zalegającego w żlebie na podejściu na szczyt. Ruszamy z tego samego miejsca co poprzednio-ze Szczyrbskiego Plesa. Miejsca parkingowe jeszcze puste, co jednak szybko się zmieni po kilku godzinach, gdyż dzisiaj zapowiada się dobry dzień na wędrówki górskie. 



Ruszamy nieco po 3 z parkingu, gdyż lekko nam się przesunął wyjazd z 23 na 24 z powodu dłuższej drzemki. Liczę, że może dzisiaj tak jak ostatnio Grześkowi uda nam się z auta zaobserwować niedźwiedzicę z młodymi, ale niestety mam chyba pecha...na pocieszenie pokazał się tylko młody jeleń...dobre i to :) Dzisiaj coś nie czuję się najlepiej a i chęci nie mam do maszerowania pod górę...chyba przemęczona zbyt długim weekendem jestem...na nasze szczęście uchodzimy kilkaset metrów i słyszymy auto dostawcze wjeżdżające w stronę schroniska. Mówię Grześkowi żeby łapał stopa, czego wcale czynić nie musiał, bo uprzejmy Pan Słowak sam zatrzymuje się i proponuje podwózkę. Zgadzamy się oczywiście bez mrugnięcia okiem. To 45 minut da nam dużo, zważywszy na to, że i tak już powinniśmy być w Dolinie Złomisk o tej godzinie. Ładujemy się i Pan opowiada o niedźwiedziu, który tu chodzi (tak jakby w Tatrach był tylko jeden niedźwieź :D )...odechciewa mi się wychodzić już na tym odcinku z auta i wysiadamy przy schronisku przy Popradskim Plesie. Czujemy dziwny odór i zastanawiamy się czy to czasem nie zapach miśka unosi się w powietrzu. Ruszamy na szlak w stronę Złomisk odchodząc od uśpionego schroniska. Idzie mi się ciężko dzisiaj, mój organizm chyba jest uśpiony, co opóźnia wejście w Dolinę. Na horyzoncie majaczy już świt, co budzi również pobliskie szczyty.

Przedzieramy się przez głazy, zaglądamy do mijanych kolib i już znajdujemy się pod Smoczym Szczytem, który emanuje swoim pięknem.

Samo podejście pod żleb zajmuje nam 3 godziny...podejście jest męczące i długie niestety. W międzyczasie pogoda zaczyna się zmieniać i Kończysta już jest pod chmurą...widok w górę również nie zwiastuje dzisiaj widoków, pomimo to zbieramy się do podejścia na szczyt.



Tutaj już siły we mnie wstąpiły. Zaczyna się też wspinaczka. Żleb przypomina mi trochę ten z Gerlacha, chociaż ten jest o wiele piękniejszy. Od razu zakochuje się w tym miejscu i już wiem, ze Vysoka będzie moją kolejną ulubioną górą, do której mam nadzieję jeszcze wrócić.

Wejście na szczyt zajmuje nam nieco ponad godzinę. Przy samym szczycie jest jeden trudniejszy element, płaska półka skalna z kilkoma klamrami.

Później już lekka grań i jesteśmy na szczycie jako pierwsi :) Chmury niestety zasłaniają wszystko. Wiatr odsłania nam tylko na chwilę szlak na Rysy z Przełęczy Waga. Spędzamy tak w chmurach godzinę. Dołącza do nas przewodnik z parą turystów, ale nie siedzą zbyt długo-udają się na drugi wierzchołek i później na Przełęcz Kogucik i Przełęcz Waga. Myślimy przez chwilę czy też nie schodzić tą trasą, ale ostatecznie rezygnujemy z tego pomysłu i wracamy drogą, którą przyszliśmy.

Zejście jest nieco trudniejsze. Sypki grunt sprawia, że schodzimy wolnej, by nie zrzucić będącym na dole turystom czegoś na głowę. Powrót urozmaicamy przejściem przez Przełęcz Siarkanską. Okoliczne kolosy siedzą w chmurze i za nic nie chcą odpuścić, by się ujawnić.

Jak na złość będąc u wylotu Doliny Złomisk chmury się rozchodzą..a Wysoka prezentuje się nam na tle prawie bezchmurnego nieba...wielka szkoda...ale to tylko napędza nas do ponownego wejścia na nią...może jesienią...

Na deptaku w stronę parkingu ludzi mnóstwo...jestem totalnie wyczerpana trasą, a kolana mówią mi, że chyba nieco przesadziłam tym razem. Dzisiejsza trasa miała 1,43 km przewyższenia, więc dała nam solidnie popalić...nawet nie byłam na to przygotowana...Zdobywając Wysoką jestem już na półmetku by zdobyć WKT...pozostało jeszcze siedem szczytów :)

PS. 

Przy samochodzie widok przykuła dorożka zjeżdżająca z Popradskiego Plesa...mam nadzieję, że to tylko kiepski żart i że owe dorożki nie zostaną wprowadzone tak jak to ma miejsce w drodze do Morskiego Oka. Na szczęście dorożka była pusta :) co świadczy o tym, że Słowacy jednak wolą spacer do schroniska niż wożenie tyłków. 

Ważne informacje:

Na Wysoką nie prowadzi żaden znakowany szlak turystyczny. Szczyt ten zdobywamy z przewodnikami górskimi. Idąc żlebem trzeba wybierać bardziej stabilne podłoże, łatwo tu o strącenie kamieni, wiec drogę wybierajcie z rozwagą wybierając się na szczyt. Najlepiej iść z kimś, kto już był na Wysokiej. 

Zdjęcia: Grzegorz Cieślik i ja :)

Link do trasy:

http://www.planetagor.pl/places/application/TrialPage.php?ID=19124

PS.

Dzięki uprzejmości mojego znajomego udostępniam Wam linka z wejścia na Wysoką z 1982 roku. Polecam-warto przeczytać :) Poniżej zdjęcie starego schronu przy grani:) Jest magia...

http://www.akt.gliwice.pl/cms/index.php/2-uncategorised/36-wspomnien-cepra-czesc-pierwsza

Komentarze

2018-05-17 16:59:24

Niesamowity wyczyn.Gratuluje.

2018-05-17 16:38:29

Rewelacja. Nie pamiętam, czy na PG gratulowałam ;). My chcieliśmy iść tam w zimie, ale byłam ciągle chora i nie czułam się na siłach. No ale co się odwlecze...

2018-05-17 13:36:07

Wielkie gratulacje, do pozazdroszczernia, super.

pozdrawiam

2018-05-15 10:33:39

Z tymi chmurami często tak bywa, ale i tak widoki ładne :) Podziwiam!

2018-05-15 10:29:35

Najpiękniejsza i w tym roku jak się wszystko ułoży na nią się wybiorę.

 

NewsletterWypisz się z newslettera
Portal pozytywnych podróżników
Copyright 2005-2018
Znajdziesz nas na: