Rumanowy Szczyt

2017-07-17
2018-05-15 09:53:50
Rumanowy Szczyt, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi

Od dawna czekaliśmy na okno pogodowe w Tatrach. Co weekendowe pakowanie plecaków i pobudki po 23 w nocy by sprawdzić sytuację zawsze kończyły się powrotem do łóżka i zniweczeniem pięknych planów.



Tym razem zaryzykowaliśmy i ruszyliśmy po północy do sąsiadów w nadziei, że w końcu nam się uda. Tydzień wstecz pogoda zawróciła nas ze szlaku na Lodowy Szczyt i wróciliśmy z niczym. Podjeżdżając pod parking kierujący nas na Popradskie Pleso odczuwamy dobrą aurę pogodową. Jest bardzo zimno jak na lipcową noc, a niebo jest w połowie rozjaśnione. Ruszamy asfaltowym traktem. W tle majaczy już świt, ptaki podśpiewują, a my po kilkunastu minutach wylewamy już pierwsze poty na lekkim podejściu. Odbijamy po kilkudziesięciu minutach w prawo na żółty szlak prowadzący przez cmentarz na którym miałam okazję już być i w mig znajdujemy się przy uśpionym jeszcze schronisku.

Tafla Popradzkiego Plesa jest nieruchoma, co dodaje temu miejscu pięknego majestatu. Obchodzimy staw i małą, zarośniętą ścieżką wchodzimy w kosówkę prowadzącą nas do Doliny Złomisk.Większą połowę drogi towarzyszy nam Lodowy Potok, który wyprowadza nas po ponad godzinnym marszu w górę do zimnej doliny. Niestety nasz pierwotny cel jakim była Vysoka (2547 m n.p.m) musiał zostać zmieniony ze względu na zalegający w żlebie śnieg. Kompletnie nie byliśmy na to przygotowani.

Mój Grzegorz dba o uatrakcyjnienie nam dnia i wpadł na inny pomysł-Ganek (2426) i Rumanowy Szczyt (2428)...no cóż...włosy mi się zjeżyły tylko na głowie myśląc sobie, że chyba kompletnie zwariował... Droga pod ścianę Ganku do prostych nie należy...ogólnie lubię chodzenie po głazach, tudzież mniejszych kamyczkach, ale jak wiecie wszystko z umiarem. Przebrnięcie przez Dolinę Złomisk do Doliny Rumanowej nie należy do łatwych, a gubiące się w stercie kamieni kopczyki przyprawiają o zawrót głowy w trakcie ich poszukiwania :) 



W końcu się udaje i znajdujemy się pod ścianą Ganku...no cóż...okropne zimno od razu nas atakuje po zatrzymaniu się. Ubieramy wszystko co mamy-ja łącznie z puchówką, ale dłonie mi zamarzają w momencie, by po dłuższej chwili stwierdzić ich lekkie odmrożenie...tego się nie spodziewaliśmy. Szybkie śniadanie, łyk gorącej kawy i herbaty, ubieranie szpeju i drzemy sandały w górę. Zapomniałam już jak to jest znowu być w ścianie i na początku trochę się motam i wkurzam Grześka. Dobrze, że ma do mnie cierpliwość :D Pierwsze trudności pokonujemy w wolniejszym tempie, ale z nogi na nogę jesteśmy coraz bliżej Gankowej Przełęczy oddzielającej Ganek od Rumanowego. Wygląda to dosyć pokaźnie :)

Chwila odpoczynku na Przełęczy i łapanie pierwszych promieni tego dnia poprawia mi nastrój. Ale gdy przychodzi chwila kolejnych metrów wspinaczki...dopada mnie lekki strach. Początek nie wydaje się być trudny, więc z nadzieją, że nie będzie tak źle - ruszamy.

Niestety po kilkunastu metrach przewyższenia moim oczom ukazuje się nieco za płaska jak dla mnie do przejścia grań. I jak zmobilizowałam się przejść 2 metry pierwszej tak kolejne wydawały mi się już nie do przeskoczenia. Pomimo namowom Grześka i pewności, że jestem asekurowana-odpuściłam.

Teraz z biegiem czasu trochę żałuję, że odpuściłam tak szybko. Ale lepiej odpuścić niż znaleźć się w miejscu gdzie mnie zablokuje. Wróciłam na bezpieczne miejsce, a Grzesiek ruszył na szczyt sam.

W międzyczasie jak zdobywał kolejne metry Galerii Ganku, do mnie doszło dwóch kolejnych wspinaczy jak się okazało z Żywca. Później z konwersacji wyszło, że kończą zdobywać WKT i po prostu aż im zazdrościłam :) Ale i na mnie przyjdzie czas kiedy przyjdzie mi się zmierzyć z ostatnim szczytem :) Wszystko wymaga czasu i precyzji. Po dłuższej rozmowie my schodzimy do Przełęczy by udać się na Rumanowy, achłopaki na Ganek.

Podejście pod Rumanowy jest o wiele łatwiejsze niż na Ganek, więc migusiem wspinam się kominkiem na szczyt.

Niedługo po nas dołączają koledzy i razem wpisujemy się do zeszytu zdobywców. My zostajemy nieco dłużej korzystając z ostatnich podrygów pogody, gdyż ta po 13 miała się zmienić.

Na szczęście zejście idzie nam dość sprawnie i wymęczeni ponownym skakaniem po kamieniach różnej wielkości dochodzimy do wylotu Doliny Złomisk. Ostatnie spojrzenie na Wysoką, Ganek i Rumanowy i wchodzimy w kosówkę. Ludzi nad Stawem sporo toteż zatrzymujemy się tylko na chwilkę i wracamy tą samą drogą do auta. Co kolejne...wyjdzie w praniu...chociaż ten Lodowy snuje się za mną od zeszłego roku...chyba czas na niego...

Ważne informacje:

Na Ganek i Rumanowy Szczyt nie prowadzi żaden znakowany szlak turystyczny. Szczyty te zdobywamy z przewodnikami górskimi-niestety.

Zdjęcia: Grzegorz Cieślik

Link do trasy:

http://www.planetagor.pl/places/application/TrialPage.php?ID=18706

Komentarze

2018-05-15 16:22:16

podziwiam  Cię :) jednak wolę z dołu podziwiać widoki he he :) super zdjecia 

Edytowano: 2018-05-15 16:22:57

2018-05-15 10:26:15

Piękny, skalisty rejon Tatr.

Co zobaczysz, to Twoje

NewsletterWypisz się z newslettera
Portal pozytywnych podróżników
Copyright 2005-2018
Znajdziesz nas na: