Przełęcz Łomnicka

2017-04-02
2018-05-14 10:28:36
Przełęcz Łomnicka, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi
, DoRi

Korzystając z kolejnego pogodnego weekendu tym razem postanowiliśmy wspiąć się na jeden z piękniejszych szczytów Tatr Wysokich- Łomnicę. Plan był doskonały chociaż ilość śniegu jaka ostatnio dosypała w Tatrach troszkę zniechęcała do jakichkolwiek wędrówek. 



W Tatrzańskiej Łomnicy rozpoczynamy wyjście o godzinie 1 w nocy. Tutaj nie mamy problemu z zaparkowaniem auta. Parkujemy na bezpłatnym parkingu przed Hotelem Grandhotel. Stąd szlakiem zielonym ruszamy w stronę Skalnatej Chaty położonej 1725 m n.p.m. Idziemy zakosami wzdłuż wyciągu narciarskiego i nie jest to łatwe zadanie. Lód, kosówka, miejscami głęboki śnieg daje nam się we znaki. Wolnym tempem dogania nas świt dzisiejszego dnia. Widzimy już Skalnatą Chatę, więc postanawiamy poczekać i pokontemplować wschód Słońca. Warto było :)

Po spektaklu ruszamy dalej i poruszamy się bezpośrednio pod kolejką. Zapadamy się po uda pomimo porannego mrozu. Słoneczko oświetla już szczyt Łomnicy-jest majestatyczna. Po ciężkim podejściu jesteśmy przy Chacie. Nie wchodzimy jednak, a kierujemy się na śniadanie przed Stanicą na Skalnatym Plesie.

Dochodzi godzina 7 i wraz z uruchomieniem kolejki na szczyt wjeżdżają pracownicy. Pogoda jest cudowna, a lazurowe niebo zwiastuje piękny dzień. Ciepła herbata rozgrzewa nas od wewnątrz, tak samo jak widok na Łomnicę-królową Tatr Wysokich. Przed nami ostre podejście na Łomnicką Przełęcz (2190 m np.p.m). Tutaj nie pozostaje nam nic innego jak kolejny raz wędrować pod kolejką. Jest dosyć stromo. Słoneczko już przygrzewa, a pierwsi fani zimowych szaleństw wjeżdżają kolejką na Przełęcz. Żałuję, że nie mamy skiturów-o ile łatwiej i szybciej byłoby nam się tam wdrapać :) Dochodzi godzina 9 kiedy stajemy na Przełęczy Łomnickiej.



Do szczytu jest jeszcze spory odcinek drogi i to nie łatwiej. Kilka spojrzeń na wydeptany szlak i już wiem, że tym razem muszę odpuścić...widzę jak mocno stok jest nachylony, a opierające się na nim Słońce wywiera we mnie grozę i wrażenie, że wszystko może zjechać w jednym momencie pomimo wczesnej porannej godziny. Niby nie wygląda to źle, ale jakoś nie decyduje się na atakowanie :)

Postanawiamy wspólnie, że zaczekam na Przełęczy. Grzesiek przepakowuje plecak i rusza, a ja zostaję na Przełęczy z całym szpejem, który zabraliśmy i rozkoszuje się pięknymi widokami. A jest na co patrzeć-sami zobaczcie :)

Co jakiś czas zerkam w stronę szczytu i szukam Grześka. Idzie mu sprawnie i przed południem melduje się na szczycie. Mi pozostaje dalsze oczekiwanie na jego szczęśliwy powrót i śledzeniu narciarzy i skiturowców. Robi się naprawdę tłoczno i wolałabym już stąd zejść. Zaczyna mi się nudzić, więc podchodzę na Wielką Łomnicką Wieżę-cykam kilka zdjęć i uciekam, bo wiatr wieje okropnie zimny, a ja już zdążyłam 30 razy ostygnąć w oczekiwaniu na powrót Grzegorza.

W końcu jest już na Przełęczy zadowolony ze zdobytego szczytu i po krótkiej relacji z drogi sam stwierdza, że końcowy odcinek jest porządnie skuty czapom lodową i nie miałby mnie zbytnio nawet jak przy asekurować na linie, bo sam miał małe trudności na tym odcinku. Więc decyzja okazała się trafna o tym żebym pozostała na dole-mam nosa jednym słowem :) A to kilka zdjęć ze szczytu Łomnicy :)

Ostatnie zdjęcia, chwile oddechu i ruszamy w dół. Wracamy tą samą trasą i idzie się 100 razy gorzej...od Przełęczy do pośredniej stacji kolejkowej walczymy z zapadającym się śniegiem po tyłek. Kilka kroków do przodu i gleba...i tak co chwilę. Na samym dole jesteśmy już totalnie wykończeni. Jedynie kto jest zadowolony to osoby jadące kolejką, które mają z nas ubaw po pachy...co jak co, ale nam do śmiechu nie było :)Przechodzimy koło Skalnatej Chaty i dalej próbujemy już schodzić trasą narciarską, bo szlak nam się zgubił gdzieś po drodze-jest to chyba najdogodniejsza opcja, bo nie przeciążamy zbytnio kolan. Ku mojemu zadowoleniu szybko znajdujemy się przy dolnej kolejce i teraz już trochę asfaltem trochę szlakiem schodzimy na parking.

W ten weekend nasze Tatry przeżywają oblężenie ze względu na krokusowy szał. My tego na szczęście uniknęliśmy, a i pojedyncze sztuki udało nam się wypatrzeć :) Opaleni i mega zmęczeni wracamy w stronę Bielska. Mam mały niedosyt co do tej góry, ale jeszcze na nią wrócę i to w tym roku :)

Link do trasy:

http://www.planetagor.pl/places/application/TrialPage.php?ID=17187

Komentarze

2018-05-15 08:22:05

Nieźle :) Gratki jak zwykle, to wyższa forma turystyki w sensie dosłownym i w przenośni :)

2018-05-14 12:38:01

Piękny wschód słońca.

NewsletterWypisz się z newslettera
Portal pozytywnych podróżników
Copyright 2005-2018
Znajdziesz nas na: