Rabka z Maluszkiem po raz drugi

2018-04-28
2018-05-12 08:19:22

Rabka po raz drugi. Dzięki Cioci, której gościnność i życzliwość dodatkowo uprzyjemniła nasz pobyt.



Lenka większa, choć to wciąż tylko 3,5 roku drobnego szczęścia w podróży. W porównaniu z poprzednim razem w Rabce - więcej rozrywek dla niej dostępnych, radość wciąż wydaje się tak samo wielka (No tylko cwaniara z niej się trochę robi i bunt trzylatka w pełnym wymiarze). Tyle gwoli wstępu.

Dzień pierwszy. Przyjeżdżamy na tyle wcześnie żeby wyskoczyć na spacer do Parku Jordanowskiego. Lenka w formie i w swoim żywiole, niczym mały Napoleon tylko pokazuje i oznajmia gdzie towarzystwo ma się skierować i w czym pomóc. Obskakujemy place zabaw i fontannę z słoniami. Awantura na powrocie, no oczywiście spać, jeść i odpoczywać, a po co?

Dzień drugi. Rabkoland na dwa razy, to znaczy od rana do obiadu i po obiedzie do wieczora. Takiemu maluchowi atrakcji nie braknie. Nogi czułem jeszcze w kolejny dzień, a Małą trzeba było sposobem wyciągać z Rabkolandu. Płaci się za wejście, można później wyjść i wrócić, fajna sprawa. Dla większej rodziny tanio nie jest, ale raz nie zawsze… (byliśmy kiedyś u nas na takim objazdowym lunaparku gdzie płaciło się za każdą atrakcję osobno i za porównywalne pieniądze Lenka wybawiła się w Rabkolandzie do upadłego).



Dzień trzeci. Mieliśmy zobaczyć Taterki i zobaczyliśmy, co prawda nie do końca tak sobie to wyobrażałem... No widok z Równi Krupowej z napisem Zakopane nie był szczytem marzeń :-). Ale pogoda i małe dziecko powinny ze sobą korelować, więc zapowiadająca się burza w okolicach Kościeliskiej zniechęciły nas trochę. Pojechaliśmy na Krupówki z zamiarem przeczekania i spróbowania później. Spacer na Krupówkach to porażka, a z Lenką podwójna. Za dużo bodźców dla niej. Skończyliśmy równie szybko jak zaczęliśmy. Ale wpadliśmy na pomysł odwiedzenia papugarni przy Drodze Na Olczę, bo mała bardzo lubi papużki. Ciekawe miejsce. Hałaśliwe i latające we wszystkie strony wśród odwiedzających nawet spore papugi (uprzedzano przed wejściem, że pociągnięta za ogon duża papuga może nawet połamać palce dziobem) onieśmielały widocznie naszą córkę, ale i tak się cieszyła. Można było karmić ptaki zakupioną karmą. Zaskoczonej Lence zaraz na początku papuga wyrwała z rączki kubek z jedzeniem i rozsypała. Na szczęście mieliśmy jeszcze jeden. Tak nam zeszło w sumie do 17:00, że odpuściliśmy spacer w dolinkę. Góry nam raczej nie uciekną ;-). A wieczorem w kąpieli Lenka ni stąd ni z owąd zaczęła śpiewać „Miłość, miłość, w Zakopanem. Polewamy się szampanem…”, mieliśmy ubaw.

Dzień czwarty. Znów spacery po Rabce i parku. Znajomi będący na weekend w niedalekiej Mszanie zajrzeli i razem spędziliśmy czas. Obskoczyliśmy wszystkie parkowe place zabaw, nakarmiliśmy kaczki i gołębie nad rzeką. Zaliczyliśmy atrakcje w postaci jeździków - sztucznych zwierzątek wprawianych w ruch przez podskakiwanie w siodle, jak i przejażdżkę kucykiem Focusem (nie Fordem J). W między czasie była jeszcze Kawiarnia Zdrojowa i fontanna z słoniami. Wieczorem wybraliśmy się na szlak pod Maciejową żeby popuszczać latawca. Latawiec się zbiesił i nie chciał latać, wyczyniał tylko dziwne krótkie harce i padał na ziemię. Lenka i tak uznała że popuszczaliśmy, ponadto „powspinała się po skałach”, tak dziecko zaliczyło górę :-). Wszyscy zadowoleni wróciliśmy na nocleg, bo to był kolejny bardzo przyjemny dzień.

Dzień piąty. Czas powrotu, ale po drodze zaplanowany na cały dzień Zatorland. Dziecko znów w swoim żywiole. Wszystkie dostępne dla naszego malucha atrakcje zaliczyliśmy i szeroki uśmiech praktycznie nie schodził z jej twarzy. Oczywiście był mały lunapark, park owadów i park mitologii. Wreszcie dinozaury i ten największy ruszający się (szukaliśmy z wielkim zapałem śladów i odchodów tych wielkich gadów ;-)).Wejściówki nie tanie ale jeśli spojrzeć na cały dzień zabawy to warto jak najbardziej.

Podsumowując: Lenka bardzo poleca zestaw atrakcji który jej zaserwowaliśmy, a my widząc jej radość możemy tylko przytakiwać. Pogoda poza wizytą w Zakopanem pięknie dopisała. Chętnie bardzo byśmy znów zajrzeli w te okolice, jak by to powiedziała nasza córka… Nie wyczerpaliśmy możliwości miłego spędzenia czasu w Rabce.

Dokumentacja fotograficzna nie za bardzo, bo jakoś co innego mnie mocno angażowało... Ale może uwierzycie na słowo, że Rabka na pobyt z dzieckiem jest dobrym i ładnym miejscem, a fotki - jeszcze się kiedyś porobi :-).

Komentarze

2018-08-23 09:44:06

To jest świetne, że wszędzie podróżujecie z Lenką i dla Niej wyszukujecie atrakcje. Lenka wiedząc, że dla Rodziców jest Osobą ważną będzie zawsze uśmiechnięta i ewentualne fochy to za kilka, kilkanaście lat będzie rezerwowała dla chłopaków. 

2018-05-14 08:40:28

[cytuj autor='Marcin_Henioo']Ciekawie to wszystko opisałeś, nic tylko pogratulować Lence takiego taty - tata pokazuje Lence świat. To jest w tym wszystkim najpiękniejsze :-)[/cytuj]

uśmiech malucha jest nagrodą o którą warto się starać

2018-05-14 08:30:47

[cytuj autor='Joanna']Coś wiem na temat podróżowania z 3,5-latką. Chociaż muszę przyznać, że z takim maluchem bywa łatwiej, bo ma w sobie tyle radości życia... niż z nastolatkiem, który ma coraz cześciej muchy w nosie i trudno go gdzieś wyciągnąć. Ogólnie trzeba się trochę nagimnastykować, żeby wybrać takie atrakcje, żeby każdy znalazł coś dla siebi i był zadowolony.[/cytuj]

To na szczęście jeszcze przede mną

2018-05-14 08:23:02

[cytuj autor='allie']No to wychowujecie prawdziwą przyszłą Krajtroterkę, brawo :) Nie jestem fanką parków tematycznych, ale te dinozaury ustawione w zaroślach są nieźle pomyślane, a dzieciaki na pewno mają wielką frajdę z takich atrakcji.[/cytuj]

Pewne urozmaicenia przez te tematyczne parki wg mnie dodatkowo uatrakcyjniają pobyt w Zatorlandzie. Lenka wszędzie coś dla siebie miłego znalazła

 

Edytowano: 2018-05-14 08:31:30

2018-05-13 20:48:21

No to wychowujecie prawdziwą przyszłą Krajtroterkę, brawo :) Nie jestem fanką parków tematycznych, ale te dinozaury ustawione w zaroślach są nieźle pomyślane, a dzieciaki na pewno mają wielką frajdę z takich atrakcji.

2018-05-12 19:26:41

Ciekawie to wszystko opisałeś, nic tylko pogratulować Lence takiego taty - tata pokazuje Lence świat. To jest w tym wszystkim najpiękniejsze :-)

2018-05-12 16:30:37

Wspaniałe miejsce wybrałeś na wypad z rodzinką.Uśmiech na twarzy dzieci sprawia że świat jest jeszcze piękniejszy.

2018-05-12 12:26:42

[cytuj autor='Maciej A'] Podróże z Lenką należą raczej do łatwych. Ona jest zawsze gotowa :-)A jak pięknie napisałaś, wspólne odkrywanie, takie nasze loty w kosmos, są niesamowite i oby było ich jak najwięcej. [/cytuj]

Haha no to niewątpliwie duży plus. 

 

2018-05-12 11:38:10

Coś wiem na temat podróżowania z 3,5-latką. Chociaż muszę przyznać, że z takim maluchem bywa łatwiej, bo ma w sobie tyle radości życia... niż z nastolatkiem, który ma coraz cześciej muchy w nosie i trudno go gdzieś wyciągnąć. Ogólnie trzeba się trochę nagimnastykować, żeby wybrać takie atrakcje, żeby każdy znalazł coś dla siebi i był zadowolony.

2018-05-12 11:22:37

[cytuj autor='Anja']Co prawda jeszcze mnie to nie dotyczy. Ale jestem sobie w stanie wyobrazić, że podróżowanie z dziećmi nie jest łatwe. Ale zawsze jest wybór...można siedzieć w domu i nigdzie nie jechać. Tylko, że wtedy dzieci nadal będą marudziły i wymagały uwagi, nadal wszystko będzie kręciło się wokół nich, nadal będą obdzierać kolana i wspinać się na stół. Czyli nie zmieni się nic poza jednym – odbiorzemy sobie i im możliwość poznania, odkrycia i przeżycia czego innego, nowego, nieznanego. Rodzinne podróżowanie, daje moim zdaniem, możliwość wspólnego doświadczania czegoś nowego, budowania jeszcze silniejszych więzi i pokazania dzieciom, że gdzieś tam jest coś więcej niż tylko dom, szkoła, plac zabaw i las, po którym codziennie spacerujemy. Ale i Ciebie i innych krajtroterów nie muszę do tego przekonywać:)[/cytuj]

Podróże z Lenką należą raczej do łatwych. Ona jest zawsze gotowa :-)

A jak pięknie napisałaś, wspólne odkrywanie, takie nasze loty w kosmos, są niesamowite i oby było ich jak najwięcej.

 

2018-05-12 10:09:18

Co prawda jeszcze mnie to nie dotyczy. Ale jestem sobie w stanie wyobrazić, że podróżowanie z dziećmi nie jest łatwe. Ale zawsze jest wybór...można siedzieć w domu i nigdzie nie jechać. Tylko, że wtedy dzieci nadal będą marudziły i wymagały uwagi, nadal wszystko będzie kręciło się wokół nich, nadal będą obdzierać kolana i wspinać się na stół. Czyli nie zmieni się nic poza jednym – odbiorzemy sobie i im możliwość poznania, odkrycia i przeżycia czego innego, nowego, nieznanego. Rodzinne podróżowanie, daje moim zdaniem, możliwość wspólnego doświadczania czegoś nowego, budowania jeszcze silniejszych więzi i pokazania dzieciom, że gdzieś tam jest coś więcej niż tylko dom, szkoła, plac zabaw i las, po którym codziennie spacerujemy. Ale i Ciebie i innych krajtroterów nie muszę do tego przekonywać:)

Newsletter Wypisz się z newslettera
Portal pozytywnych podróżników
Copyright 2005-2019
Znajdziesz nas na: